Po prezydentach Poznania i Łodzi Paweł Adamowicz zawstydza Hannę Gronkiewicz-Waltz, która konsekwentnie odmawia patronatu nad warszawską Paradą Równości. W poruszającym przemówieniu Adamowicz przedstawił chrześcijaństwo jako religię miłości, która wspiera każdą odmienność, a Gdańsk jako miasto solidarności bez granic

W 2005 roku, prezydent Gdańska, członek Platformy Obywatelskiej, Paweł Adamowicz zasłaniając się „względami formalnymi” zakazał organizacji Wiecu Równości. Dzięki wsparciu wojewody pomorskiego i „Solidarności” działacze ostatecznie obronili zgromadzenie.

W 2017 roku, ku zaskoczeniu społeczności LGBTI, Adamowicz – prezydent w trakcie swojej już  piątej kadencji – zapowiedział, że chciałby otworzyć i poprowadzić trzeci Trójmiejski Marsz Równości. Mówił: „Czasem człowiek zmienia poglądy. Moje, kiedyś bardzo konserwatywne, także się zmieniają,

ale niezależnie, czy jesteśmy konserwatystami, czy liberałami, a może socjalistami, powinniśmy pamiętać o szacunku dla drugiego człowieka i prawie do wyrażania swoich poglądów i przekonań – nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy”.

Swoją decyzję spuentował słowami papieża Franciszka, który rozpoczynając pontyfikat powiedział: „Kim jestem, by oceniać”.

Zdjęcie użytkownika Paweł Adamowicz.

Chrześcijańska miłość nie wyklucza

W przemówieniu otwierającym sobotni Marsz Równości w Gdańsku Adamowicz poszedł dalej, odwołując się do swego własnego rozumienia chrześcijaństwa. Cytując Jana Pawła II dokonał reinterpretacji nauczania Kościoła w kwestii LGBTI, które mimo nowych tonów papieża Franciszka trzyma się tezy, że homoseksualizm jest wyrazem sprzecznego z prawem naturalnym nieuporządkowania. Kościół wzywa wprawdzie do traktowania osób LGBTI z szacunkiem, ale do samych gejów i lesbijek kieruje apel o „czystość”, czyli powstrzymanie się od grzesznego seksu.

Tymczasem Adamowicz  mówił, że „jego obecność na marszu jest zgodna z jego chrześcijaństwem sumieniem i chodzeniem do kościoła”. Przedstawił wizję chrześcijaństwa jako religii miłości:

„Chrześcijaństwo łączy, nie dzieli. Miłość może tylko łączyć”.

Gdańsk silny, bo otwarty na innych

Drugim odwołaniem Pawła Adamowicza, rodowitego gdańszczanina, okazała się tradycja Gdańska.

„Nasze miasto Gdańsk chce być otwarte na różnorodność. Różnorodność jest bogactwem, nie jest problemem! Tylko w spotkaniu z innym, tylko w spotkaniu z obcym, możemy się wzbogacić” – mówił prezydent oklaskiwany przez uczestniczki i uczestników kolorowej manifestacji.

„Życie wsobne nic nie daje. Dopiero spotkanie z inną kulturą, z odmiennością czyni nas bogatszym. Chcemy w Gdańsku być odważniejsi w spotkaniu z innością.

Gdańsk przez wieki budowany był przez różnorodność, przyjmował prześladowanych Szkotów, Holendrów, był miastem otwartym. Przestał się rozwijać, gdy rządzili nim naziści, ludzie o wąskich, zamkniętych horyzontach” – mówił Adamowicz, jakby był wyznawcą teorii klasy kreatywnej Richarda Floridy, który widzi przyszłość świata w metropoliach, których jednym ze źródeł rozwoju jest właśnie różnorodność.
Miłość nie wojna – tak nazwaliście tegoroczny marsz równości. Czy pod takim hasłem ktoś może się nie podpisać? Wszyscy muszą się podpisać. Gdańsk to miasto wolności, miasto solidarności, miasto, które chce łączyć, nikogo nie wyklucza, każdym chce się zaopiekować. Dlatego stworzyliśmy Gdańska Radę ds. Imigrantów i Radę ds. Równego Traktowania”.

Jan Paweł II – reinterpretacja

Zaskakująca była końcówka, w której Adamowicz odwołał się do homilii JPII w czasie mszy na Zaspie 12 czerwca 1987 roku.

  • Zobacz fragment homilii, do którego odwołuje się Aleksandrowicz

    „Jeden drugiego brzemiona noście” – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności[8]. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej – rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej jeszcze: gdy mówi się: naprzód „walka” – choćby w znaczeniu walki klas – to bardzo łatwo drugi, czy drudzy pozostają na „polu społecznym” przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia – z którymi wspólnie należy obmyślać, jak „dźwigać brzemiona”. „Jeden drugiego brzemiona noście”.

„Za parę dni minie 30 lat od ważnych słów, które zostały wypowiedziane kilometr stąd, byłem na tamtym zgromadzeniu, milion Polek i Polaków, wysłuchało opowieści o solidarności międzyludzkiej Jana Pawła II, że każdy powinien pomóc drugiemu nieść brzemię, czyli los, czyli przyszłość. Nigdy jeden przeciw drugiemu, tylko razem, solidarnie. Niech to będzie naszą inspiracją, budujmy Gdańsk, Pomorze i Polskę, wolną i solidarną, nikogo nie wykluczającą, wszystkich przyjmującą”

Uniesiony owacją, jaką dostał, Adamowicz  nawiązał do polskiej homofobii uderzając w ewangeliczny ton: „Jak słyszycie, że ktoś jest zboczony, że ktoś jest zepsuty, to powiem tak:

ten jest zboczony, który sieje nienawiść, ten jest zepsuty, który odnosi się do drugiego z wrogością, trzyma rękę wyciągniętą w nienawiści, chce rzucić kamieniem, chce potraktować go pałką, ten który mówi złe słowa, złą energię wysyła do drugiego człowieka, ten jest, przepraszam, zboczony. My jesteśmy najnormalniejsi na świecie”.

„My was wyleczymy”

Jeszcze przed rozpoczęciem marszu doszło do incydentu. Kontrdemonstranci z nacjonalistycznej homofobicznej prawicy wyrwali kilka flag uczestnikom marszu i podeptali je. Marszowi towarzyszyły grupki z ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej z transparentami „My was wyleczymy”, „Gdańsk wolny od dewiacji”, „Nie ma wstępu pederasta do centrum naszego miasta”.

W grupie protestującej była również Anna Kołakowska – radna PiS (z mężem Andrzejem), która tak jak w 2015 i 2016, próbowała zakłócić marsz zgłaszając m.in. liczne kontrmanifestacje.

W Marszu Równości w Gdańsku wzięło udział ok. 5 tysięcy osób. Policja skutecznie interweniowała, gdy w Al. Grunwaldzkiej połączone siły ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i „obrońców życia” próbowały zakłócić marsz.

Gdańsk dołączył do Poznania i Łodzi

Paweł Adamowicz jest trzecim prezydentem miasta, który udzielił wsparcia Marszom Równości. We wrześniu 2016 roku, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak z Platformy Obywatelskiej otwierając zgromadzenie LGBTI mówił:

„Pokazujemy naszą tożsamość, wolność, równość. Jako Poznań chcemy być w tej części Europy, dla której najważniejsza jest demokracja”. W odpowiedzi tłum skandował hasło: „Wolne miasto Poznań”.

Na kwietniowym łódzkim Marszu Równości 2017, wiceprezydent Tomasz Trela z SLD, mówił do tłumu:

„Każdy gej jest OK – chciałbym żeby każdy tak myślał. Mówię to nie tylko w swoim, ale i prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, która jest również bardzo przychylna i bardzo otwarta i bardzo wspiera, abyśmy byli tolerancyjni wobec siebie, wspierali się i rozumieli mimo różnic w zakresie społecznym, seksualnym i każdym innymi.

Jest nas więcej niż w zeszłym roku, bo czas jest taki, że trzeba się organizować, bo władza chce te prawa ograniczać. Musimy powiedzieć stop”.

Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz konsekwentnie odmawia wzięcia patronatu i uczestnictwa w warszawskiej Paradzie Równości. Miasto odmówiło też w 2017 roku finansowania Dnia Różnorodności – imprezy towarzyszącej Paradzie.


Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym