Nikt nie mówi, że wspieranie słabszych w Unii Europejskiej przebiega modelowo, jednak twierdzenie, że życie w UE nie ma żadnej wartości jest raczej kuriozalne. Zachęcamy arcybiskupa Hosera, by zamiast wygłaszać podobne tezy, przyjrzał się polityce unijnej na rzecz jakości życia słabszych i dyskryminowanych grup (narodzonych już) ludzi

W świąteczną niedzielę abp Henryk Hoser podzielił się ze słuchaczami Radiowej Jedynki refleksją dotyczącą Unii Europejskiej: „Jedyna wartość, która teraz została, w tym obecnym projekcie UE, to jest wartość ekonomiczna, z którą wiąże się też dostęp do władzy”. I dalej:


W Europie powracają tendencje eugeniczne, czyli nie ma miejsca dla słabych. Miejsce dla słabych jest wartością chrześcijańską, na czym Europa budowała. Życie ludzkie, jako samo w sobie, nie ma już dzisiaj absolutnej wartości, w tzw. Europie przyszłości

Abp Henryk Hoser, "W samo południe", I Program PR - 16/04/2017

"W samo południe", I Program PR

22.02.2016 Plock , Katedra . Biskup Henryk Hoser podczas uroczystej mszy sw. w 85. rocznice objawien Siostry Faustyny . Fot . Tomasz Niesluchowski / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Arcybiskup pomija gros działań UE na rzecz najsłabszych


Abp Hoser, mówiąc o najsłabszych, ma zapewne na myśli to, co zwykle mają na myśli hierarchowie polskiego Kościoła, czyli prawo do aborcji. W absolutnej większości krajów UE kobiety mają prawo do usunięcia ciąży na żądanie. Wyjątkiem jest Malta i Polska. To właśnie prawo, uznawane w Unii za podstawę równouprawnienia kobiet, jest według Hosera zbrodnią.

Ochrona życia i ochrona najsłabszych to zatem, zdaniem Hosera, tylko ochrona płodu. To definicja zaskakująco wąska i płytka. Zachęcamy arcybiskupa, by spojrzał na życie ludzkie nieco szerzej.

Trudno zgodzić się z diagnozą i definicją arcybiskupa. Można powiedzieć coś wręcz odwrotnego – Unia Europejska wyznacza standardy w walce z dyskryminacją i marginalizacją niektórych grup społecznych. Być może nie są to grupy, które interesowałyby abp Hosera, jednak, obiektywnie rzecz biorąc, są defaworyzowane społecznie.

Równe prawa w UE

Jeszcze w 1996 roku Komisja Europejska ustaliła zasadę gender mainstreaming, czyli włączenie problematyki płci (w tym dyskryminacji ze względu na płeć) do głównego nurtu polityki.

Pierwszy raz równe traktowanie rozumiane szerzej niż w kontekście płci pojawiło się w UE w 1997 roku w Traktacie Amsterdamskim. Do traktatu o Unii Europejskiej dopisano wtedy artykuł 13 (ówczesny 6a):

„Rada może podjąć środki niezbędne w celu zwalczania wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną.”

Artykuł znalazł się w pierwszej części traktatu, co nadawało mu dodatkowe znaczenie.

Traktat Amsterdamski wprowadzał także zapis o współpracy policyjnej i sądowej państw członkowskich w zakresie zapobiegania i zwalczania rasizmu i ksenofobii.

Kolejny traktat, z Lizbony (wszedł w życie w 2009 r.), kładł na prawa człowieka jeszcze większy nacisk. Już artykuł 2 traktatu mówi: „[UE] Zwalcza wyłączenie społeczne i dyskryminację oraz wspiera sprawiedliwość i ochronę socjalną, równość kobiet i mężczyzn, solidarność między pokoleniami i ochronę praw dziecka”.

Mowa o tym także w artykule 10: „Przy określaniu i realizacji swoich polityk i działań Unia dąży do zwalczania wszelkiej dyskryminacji ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”.

Na mocy Traktatu do katalogu prawa pierwotnego (obowiązuje na równi z unijnymi traktatami) włączono Kartę Praw Podstawowych, która mówi m.in.: „Zakazana jest wszelka dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub światopogląd, opinie polityczne lub wszelkie inne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”.

Karta Praw Podstawowych zawiera także inne prawa, takie jak m.in. równe warunki pracy dla obywateli państw trzecich (jeżeli mają pozwolenie na pracę). Karta zakazuje też praktyk eugenicznych, kary śmierci i zawiera cały rozdział dotyczący praw dzieci (i wiele innych, ale wymieniliśmy sprawy, które arcybiskupa mogą zainteresować).

Poza tekstem traktatów UE zajmuje się poszczególnymi mniejszościami, wydając konkretne dyrektywy np. tzw dyrektywę rasową oraz dyrektywę o równym traktowaniu w zakresie zatrudnienia. Wszystkie wymienione wyżej dokumenty to tzw. prawo twarde, czyli traktowane obowiązkowo.

Zanim abp Hoser zarzuci Unii Europejskiej, że troszczy się tylko o gejów i feministki, warto wymienić też programy unijne mające na celu wyrównywanie szans na rynku pracy, wspierające politykę społeczną państw członkowskich i promujące ochronę socjalną osób najbardziej potrzebujących:

Wytyczne unijne, z lepszym lub gorszym skutkiem, są realizowane przez państwa członkowskie. Przykładem może być wymuszona przez unijne dyrektywy zmiana ustawy o zamówieniach publicznych uwzględniająca tzw klauzule społeczne. Oznaczają one wprowadzenie ułatwień na rynku pracy dla podmiotów zatrudniających osoby z grup marginalizowanych. Nowelizacja weszła w życie 22 czerwca 2016 roku i rozszerzyła katalog grup defaworyzowanych. Teraz należą do nich:

  • osoby niepełnosprawne,
  • osoby bezrobotne
  • osoby pozbawione wolności lub zwalnianych z zakładów karnych, mające trudności w integracji ze środowiskiem;
  • osoby z zaburzeniami psychicznymi;
  • osoby bezdomne;
  • osoby, które uzyskały w RP status uchodźcy lub ochronę uzupełniającą;
  • osoby do 30. roku życia oraz po ukończeniu 50. roku życia, posiadających status osoby poszukującej pracy, bez zatrudnienia;
  • osoby będące członkami mniejszości znajdującej się w niekorzystnej sytuacji, w szczególności będących członkami mniejszości narodowych i etnicznych.

Oczywiście, programy i dyrektywy na papierze – to jedno, a praktyka – to drugie. Wdrażanie zaleceń przebiega różnie i w wielu miejscach wymaga zapewne reform. Pojawiają się nowe zagrożenia dla grup najsłabszych, a reakcja na nie jest zawsze spóźniona. Mimo to, twierdzenie, że Europa gardzi życiem jest absolutnie nieprawdziwe.

Szacunek dla ludzkiego życia i solidarność pokazała też Unia w momencie kryzysu migracyjnego. W 2015 roku, mimo sprzeciwu czterech krajów (Węgier, Czech, Słowacki i Rumunii), zadecydowano, że wspólnota przyjmie do 160 tys. uchodźców, m.in. tych, którzy ryzykując życie, dopływali do brzegów Europy. Gorzej wypada oczywiście realizacja założeń, gdyż dotychczas Europa przyjęła zaledwie 16 tys. uchodźców. Dodatkowe 16 tys. przesiedlono z terytorium Turcji.



Opieszałość w realizacji polityki imigracyjnej wynika m.in. z bojkotu Węgier i Polski, które stanowczo odmawiają przyjęcia przydzielonej im grupy uchodźców. Niemniej jednak założenia polityki uchodźczej wspólnoty miały źródła m.in. (choć nie tylko) w poczuciu solidarności z mieszkańcami innych kontynentów. Orędowniczka tego rozwiązania, kanclerz Niemiec Angela Merkel, jest za to w krajach niechętnych uchodźcom, np. w Polsce, bardzo mocno krytykowana.

O uchodźców intensywnie upomina się papież Franciszek. Na zakończenie Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek, 14 kwietnia 2017 roku, powiedział: „[Chryste] Wracamy do ciebie ze wszystkim, czego nie zrobiliśmy. Pełni wstydu za wszystkie obrazy spustoszeń, zniszczeń i katastrof morskich, jakie stały się codziennością naszego życia. (…)

Ze wstydu za niewinną krew przelewaną każdego dnia przez kobiety, dzieci, imigrantów i osoby prześladowane z powodu koloru ich skóry lub przynależności etnicznej i społecznej; za milczenie przed wszelką niesprawiedliwością. Za to, że głośno krzyczymy w obronie własnych spraw, a milczymy, gdy innym dzieje się krzywda”.

„Prosimy Cię, abyś pamiętał o naszych braciach zmiażdżonych przez przemoc, obojętność i wojnę. Prosimy Cię, byś rozerwał łańcuchy, które sprawiają, że jesteśmy więźniami w naszym egoizmie, naszej dobrowolnej ślepocie i w próżności naszych kalkulacji”.

Polskim arcybiskupom czas świąt Wielkiej Nocy wydał się odpowiedni, żeby przypomnieć o zakazie antykoncepcji i aborcji.


Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Masz cynk?