Sejm uchwalił „ustawę degradacyjną”, która ma pozbawić stopni wojskowych tych żołnierzy, którzy „swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”. Ustawa dotyczy żołnierzy służących w latach 1943-1990, ale dlaczego się tak ograniczać? Podsuwamy posłom ośmiu kandydatów do zdegradowania

„Tym projektem ustawy chcemy przywrócić podstawowy porządek moralny. Chcemy nazwać po imieniu zło złem, dobro dobrem, zdradę zdradą, bohaterstwo bohaterstwem” – mówił o uchwalonej przez Sejm 6 marca 2018 ustawie premier Mateusz Morawiecki. „Marzeniem naszego pokolenia było to, aby tę sprawiedliwość przywrócić już na początku czasu zmian okresu transformacji. Jednak nie było to możliwe, ale staje się to możliwe dzisiaj” – dodał.

O ustawie pisaliśmy 5 marca, wyjaśniając, dlaczego zdegradowanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego nie przywróci żadnej sprawiedliwości ani „moralnego porządku”.

Posłowie pozbawili stopni tych, którzy, jak czytamy w preambule, „w imię totalitarnej ideologii komunistycznej kierowali armię przeciw własnemu narodowi, używali wojska do ograniczania lub pozbawiania jednostek podstawowych praw, dokonywali prześladowań ze względu na pochodzenie i przekonania religijne”. Nie jest jednak dla nas jasne, dlaczego posłowie ograniczyli się do lat 1943-1990. Szczególnie dziwna jest ta pierwsza data, przypadająca w środku II Wojny Światowej. Możemy się domyślać, że autorom chodziło o moment powołania do życia oddziałów Wojska Polskiego w ZSRR podporządkowanych przyszłym władzom komunistycznym.

Zapisy ustawy są także uderzająco precyzyjne – kiedy posłowie mówią o „ideologii totalitarnej”, precyzują, że chodzi im o komunizm. W przeciwnym razie do zdegradowania nadawaliby się być może żołnierze Brygady Świętokrzyskiej, kolaborujący z Niemcami i marzący o zbudowaniu w Polsce katolicko-narodowej dyktatury.

Zdrajców było więcej

W rozliczaniu historii przez posłów PiS nie podoba nam się jednak nietypowy dla tej partii moralny minimalizm. Dlaczego ograniczać się do lat 1943-1990?

Zdrajców i łotrów w mundurach w Polsce nie brakowało od stuleci. Czemu ich nie zdegradować? Że to było zbyt dawno? Przecież zdrada jest zdradą, a bunt przeciw Rzeczypospolitej – buntem. Nie ulega przedawnieniu.

Oto nasze kandydatury do degradacji.

1. Masław, zwany również Miecławem. Nie wiadomo dokładnie, jak się nazywał. Prawdopodobnie był cześnikiem Mieszka II, syna Bolesława Chrobrego. Wiadomo, że zbuntował się przeciwko księciu Kazimierzowi Odnowicielowi i ok. 1038 roku ogłosił się księciem na Mazowszu. Skończył marnie. Degradacja do rangi ciury obozowego za zdradę główną.

2. Mikołaj Zebrzydowski. Marszałek wielki koronny (wbrew pozorom nie był to stopień wojskowy), autor buntu przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie, nazwanego później rokoszem Zebrzydowskiego (1606-1607). Rokoszanie co prawda zostali pokonani w czasie bitwy pod Guzowem (1607), ale władza królewska w Rzeczypospolitej wyszła z tej awantury osłabiona. Co prawda nie zdrajca, ale buntownik. Nawet znana na świecie pobożność nie powinna go uratować.

3. Janusz Radziwiłł. Hetman wielki litewski, zawarł układ z królem Szwecji Karolem Gustawem w Kiejdanach w 1655 roku, w którym uznawał protektorat Szwecji nad Litwą. Zmarł niedługo później, podobno otruty. Zdegradować.

4. Jerzy Lubomirski. Hetman polny koronny. Inicjator buntu przeciwko królowi Janowi Kazimierzowi (1665-1666), który unicestwił jego próby wzmocnienia ustroju państwa. Rozbił armię królewską w bratobójczej i bardzo krwawej bitwie pod Mątwami (1666), w trakcie jednego z najbardziej ponurych epizodów w polskiej historii. Mało kto zasłużył bardziej na degradację.

5. Ksawery Branicki i Szczęsny Potocki. Hetman wielki koronny oraz generał artylerii koronnej. Targowiczanie (1792) i zdrajcy, agenci Rosji. Nazwiska obu magnatów były przez dekady symbolami narodowej zdrady. Paskudne figury.

6. Józef Zajączek. Generał, najpierw w armii Rzeczypospolitej, później w armii Napoleona, wreszcie namiestnik Królestwa Polskiego (1815-1826) z ramienia cara. Za młodu odważny patriota, na starość – znany ze służalstwa wobec Rosji poddany cara. Ciekawa postać, niejednoznaczna, ale jednak zdrajca. Jak degradujemy Jaruzelskiego, to Zajączka tym bardziej.

7. Edward Rydz-Śmigły. Marszałek, po śmierci Piłsudskiego o zapędach dyktatorskich, wódz naczelny w czasie kampanii wrześniowej 1939 roku, w trakcie której opuścił walczącą armię i wyjechał do Rumunii. Zmarł jako anonimowy cywil w okupowanej Warszawie, do której się przedostał z internowania w Rumunii. Jego nazwisko w czasie okupacji było symbolem niekompetencji połączonej z zadęciem („Nie oddamy nawet guzika”) oraz tchórzostwa. Dziś przez niektórych uważany za postać tragiczną, ale jeśli Rydz jest postacią tragiczną, to Jaruzelski jest Królem Edypem.

To nasze typy. Posłowie PiS uwielbiają rozliczać historię, jesteśmy więc pewni, że wezmą je pod uwagę.


OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Masz cynk?