Trzy wyroki Trybunału Konstytucyjnego zostały usunięte ze strony internetowej TK. Dokładnie te, których publikację zablokowała Kancelaria Premiera: dwa dotyczące kolejnych ustaw "naprawiających" Trybunał Konstytucyjny i jeden dotyczący przepisów o trybie wyboru prezesa TK

Na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego w rubryce „wyroki” obecnie nie ma nic w trzech sprawach:

  • K 47/15 – ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z 22 grudnia 2015 roku, wyrok w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny wydał 9 marca 2016 roku, stwierdzając, że napisane przez posła Stanisława Piotrowicza i uchwalone przez PiS zasady są niezgodne z Konstytucją RP (wyrok dostępny jest na stronie niezniknelo.pl)
  • K 39/16 – ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z 22 lipca 2016 roku, wyrok w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny wydał 11 sierpnia 2016 roku, stwierdzając, że przepisy ustawy są częściowo niezgodne z konstytucją;
  • K 44/16 – ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z 22 lipca 2016 roku w zakresie zasad powoływania prezesa i wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, wyrok wydany 7 listopada 2016 roku

O sprawie usunięcia wyroków jako pierwszy poinformował obywatelski portal „Monitor Konstytucyjny„, obserwujący prace Trybunału Konstytucyjnego po zlikwidowaniu przez prezes Julię Przyłębską prowadzonego przez TK portalu „Obserwator Konstytucyjny”. Jego zadaniem było opisywanie i przybliżanie prac TK społeczeństwu, co według nowych władz nie jest już potrzebne.

Z akt sprawy wyparowały tylko wyroki. Na stronie TK dostępne są nadal zarówno treści wniosków, dokumenty w sprawie oraz zapowiedzi wydania wyroków. Pusto jest w rubrykach „Wyrok” oraz „Komunikat po” – tak jakby biuro TK zapowiedziało rozprawy, ale one się nie odbyły.



Trybunał Prawa i Sprawiedliwości

Po usunięciu treści orzeczeń strona internetowa podporządkowanego PiS Trybunału Konstytucyjnego jest zbieżna z wersją rządu i partii. Politycy PiS przekonywali, że trzy wyroki nie mogą zostać opublikowane ani wykonane dlatego, że podczas ich wydawania nie dochowano wierności przepisom uchwalonych przez PiS ustaw, które powinny cieszyć się domniemaniem konstytucyjności i nie dopuszczono do orzekania trzech sędziów, tzw. „dublerów”.


Nie jest rzeczą prezesa Trybunału Konstytucyjnego ocenianie, czy wybór został dokonany prawidłowo, czy też nie. Takich kompetencji nie ma ani cały Trybunał, a tym bardziej takich uprawnień nie ma prezes Trybunału.

Stanisław Piotrowicz, "Nasz Dziennik" - 22/08/2016

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Fałsz. Poseł zapomniał, że uchwały o wyborze sędziów mają podstawę prawną.


Oba te argumenty to nonsens. Art. 195 ust. 1 ustawy zasadniczej stanowi, że „sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji”. Powołując się na ten zapis sędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznali, że ponieważ nie mogą orzekać o zgodności z konstytucją przepisów ustawy na podstawie tej właśnie ustawy, to pozostaje im orzekać na podstawie konstytucji.


Trybunał Konstytucyjny nie działa wedle ustawy, łamie ją, co jest niezgodne z art. 197 Konstytucji. To ustawa organizuje tryb pracy Trybunału.

Beata Mazurek, Salon Polityczny Trójki - 15/06/2016

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


Fałsz w kółko powtarzany nie staje się prawdą


Trzy osoby (Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński), przy których uznaniu za sędziów TK upiera się PiS, sędziami Trybunału w ogóle nie są. Wybrano ich na już zajęte miejsca – co Trybunał Konstytucyjny stwierdził w wyrokach z 3 i 9 grudnia 2015 roku. Choć rząd PiS te orzeczenia – z ociąganiem – opublikował, to nie zostały one wprowadzone w życie – prezydent, mimo iż Trybunał Konstytucyjny wprost stwierdził, że jest to jego obowiązek, nie odebrał ślubowania od trzech sędziów prawidłowo wybranych na stanowiska 8 października 2015 roku.

Po ustanowieniu Julii Przyłębskiej prezesem Trybunału Konstytucyjnego do orzekania dopuszczono „dublerów” – co w przyszłości może prowadzić do podważenia wszystkich orzeczeń, które zapadają z ich udziałem.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym