Resort ministra Ziobry odwołał prezesa sądu Warszawa-Śródmieście. To tam trafiają najczęściej sprawy przeciwko państwowym instytucjom, politykom i największym firmom. Nowym prezesem został sędzia po dyscyplinarce, który ostatnio pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jest on również kandydatem do nowej KRS, którą niebawem powołają politycy

Od środy, 7 lutego 2018 roku, prezesem Sądu Rejonowego Warszawa – Śródmieście będzie sędzia Maciej Mitera. Zastąpi on odwołaną prezes Urszulę Gołębiewską-Budnik.

Ministerstwo Sprawiedliwości w komunikacie przekonuje, że zmiana prezesa jest efektem złej pracy sądu. „Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście zajął 289 pozycję w rankingu wszystkich sądów rejonowych (sprawy ogółem) oraz jest 306 sądem rejonowym w kraju pod względem wskaźnika opanowania wpływu spraw, co oznacza, że w sądzie tym rosną zaległości” – tłumaczy resort Ziobry.



Tyle że – jak ujawniło OKO.press – ministerstwo nie ma żadnego rankingu sądów. Wyciąga z sądowych statystyk wyrywkowe dane, tak by uzasadniały one kolejne odwołania prezesów najważniejszych sądów w Polsce. Na czystki pozwala niekonstytucyjna ustawa o sądach, przeforsowana przez PiS w tej kadencji.

Na wymianę prezesów na „swoich” ministerstwo ma jeszcze kilka dni.

„Wrażliwe” sprawy

Zmiana prezesa sądu w Śródmieściu jest ważna, bo to właśnie tu znajdują się najważniejsze instytucje państwowe i siedziby największych firm. I to właśnie do śródmiejskiego sądu trafiają sprawy cywilne, w których stroną są urzędy, sprawy karne przeciwko ważnym urzędnikom państwowym i politykom oraz spory gospodarcze dotyczące milionów złotych. To tam sądzona jest afera gruntowa (w której CBA chciało dopaść Andrzeja Leppera). Tam też zapadł nieprawomocny wyrok na byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. I w końcu – tam orzeka jeden z najbardziej znienawidzonych przez PiS sędziów – Wojciech Łączewski. To skład orzekający pod jego przewodnictwem skazał Kamińskiego.

Do śródmiejskiego sądu kierowane są również sprawy przeciwko uczestnikom antyrządowych manifestacji – zarówno karne, jak i te o wykroczenia. I – jak na razie – obwinieni i oskarżeni o byle co (np. przeklinanie, czy chodzenie po chodniku po rozwiązaniu legalnej manifestacji) są przez ten sąd uniewinniani. Sędziowie uznają za to rację osób, które składają zażalenia na bezpodstawne zatrzymania przez policję.



Ministerstwo zarzucając byłej prezes sądu Warszawa-Śródmieście złe wyniki pracy nie podało, czy brało pod uwagę, że sąd ten jest jednym z najbardziej obciążonych w Polsce jeśli chodzi o liczbę spraw do załatwienia).

Sędzia Mitera, który ma pokierować teraz jego pracami, w ostatnich miesiącach pracował na delegacji w ministerstwie Ziobry. Trafił tam z Sądu Rejonowego dla Warszawy – Woli. Tak jak kilku innych sędziów w resorcie sprawiedliwości, ma w swoim karierze sędziowskiej wyrok dyscyplinarny,

W 2014 roku sąd dyscyplinarny uznał go za winnego tego, że prowadził wykłady mimo sprzeciwu prezesa sądu. Kara – upomnienie – nie była wysoka. Ale wyrok blokował mu możliwość awansu do sądu wyższej instancji.

Mitera jest też na nieoficjalnej liście 18 kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, którą już wkrótce obsadzi PiS.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press