„Nie możemy się wycofać, bo albo teraz, albo nie wiem...” - mówią nauczycielki warszawskiego Liceum im. Żmichowskiej. „Nie idziemy na radę klasyfikacyjną, nie wystawimy ocen". Najpóźniejszy termin rady to 24 kwietnia. Inaczej matur nie będzie. „Każdy się boi, chcielibyśmy zdać tę maturę. Ale jest tu wyższa okoliczność” - mówią maturzyści. Maturzyści?

„Chodzi o ochronę polskiej inteligencji, która jest kwintesencją narodu, i tego, jak będzie nasz naród wyglądał i jak Polska będzie wyglądała. A takie krytykowanie nauczycieli pokazuje, że autorytet nauczyciela spadł. Nauczyciele walczą o ten autorytet teraz. To nie jest tylko strajk o płace, ale o godność i o to, jak nauczyciele będą w przyszłości traktowani” – mówi maturzystka.

Maturzystka? Nie wiadomo

48 lat temu sam pisałem tu maturę. Na bramce przy wejściu do „Żmichowskiej” (warszawskiego XV Liceum z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Narcyzy Żmichowskiej) trzeba podać nazwisko. Z portierem rozmawia katecheta w koloratce, 40-latek.

„Ksiądz musi być ponad podziałami. Nasz biskup, którego dobrze znam, zniechęca do udziału w strajku. No to czuję się zniechęcony”. Pan to powie pod nazwiskiem? – pytam. Patrzy na mnie jakbym spadł z byka.

Potężnymi schodami idę na II piętro (pamiętam zawody kto najszybciej zbiegnie, przerywane kontuzjami zawodników).

W pokoju nauczycielskim 30-40 osób, w większości nauczycielki, ale jest też kilku facetów.

Siadamy z boku: Sylwia Sawicka i Katarzyna Kozłowska, nauczycielki francuskiego, Jola Kaźmierczak, pedagożka szkolna, jak podkreśla, absolwentka Żmichowskiej. I Mirosława Bajszczak, nauczycielka historii. Zapisuję, co mówią.

Nauczycielki: w środę nie będzie klasyfikacji

Rada pedagogiczna – klasyfikacyjna – powinna się odbyć w środę, 17 kwietnia, zatwierdzająca – zaraz po świętach. Ale wszystko wskazuje na to, że do środowej rady nie dojdzie. „Nasi maturzyści, którzy nas w większości wspierają, spora grupa była zresztą demonstrować pod MEN, na pewno się denerwują, my też wolelibyśmy, żeby ta rada się odbyła, żeby matury się odbyły. Wszystko już jest zaplanowane, każde z nas wie, gdzie byłby na maturze.

Ale klasyfikacji nie będzie, a bez klasyfikacji uczniowie nie dostaną świadectw i nie przystąpią do matury.

Mieliśmy dzisiaj (we wtorek) spotkanie z naszą dyrektorką, na radę przyjdą zapewne niestrajkujący, więc zostanie zapisane, że rada się odbyła, ale nie będzie kworum. Czekamy też na szczegółowe uzgodnienia Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego (o powstaniu Komitetu OKO.press poinformowało we wtorek wieczorem jako pierwsze).

OKO.press: Są podziały w zespole?

Jest nas sześćdziesiątka nauczycieli, większość nie należy do żadnego związku, z tego może osiem, dziewięć osób nie strajkuje. Ale nie wiem, jakie musiałyby wejść przepisy, by taka mniejszość mogła decydować o klasyfikacji uczniów. Trzeba wystawić oceny ze wszystkich przedmiotów. I z zachowania, tę ocenę wystawia wychowawca.

Pierwszy raz jesteśmy w takiej sytuacji, jest nam ciężko, smutno, niewygodnie, nie chcemy zaszkodzić naszym uczniom, ale

nie możemy się wycofać, bo albo teraz, albo nie wiem.

Rozmawiamy ze sobą, również między szkołami. Poza tym, że jest fatalnie, jest też w jakiś sposób fajnie, nareszcie mamy czas, by pogadać. Jeszcze jest parę dni, mam nadzieję, że podejmiemy właściwą decyzję. Nasz komitet strajkowy jest na gorącej linii z ZNP. Międzyszkolny Komitet Strajkowy też może mieć dobre pomysły. Żmichowska nie pęka.

W jaki sposób podejmiecie dzisiaj decyzję o udziale w radzie pedagogicznej? Każde osobno? Zrobicie głosowanie?

Codziennie przychodząc do szkoły podpisujemy się na liście strajkowej. Kto się w środę podpisze, to znaczy, że jest w szkole, ale powstrzymuje się od pracy. Nie prowadzi lekcji, nie bierze udziału ani w egzaminach, ani w radzie pedagogicznej.

Jeśli zabraknie kworum, rada się nie odbędzie. My zresztą nie mamy jak wystawić ocen, bo nie wolno nam korzystać z Librusa (elektroniczny dziennik – red.), bo to byłaby praca.

Teoretycznie można radę przesunąć na później. Na samo wystawienie ocen, gdy tylko otworzymy Librusa, wystarczy godzina.

Najpóźniejszy realny termin rady klasyfikacyjnej to 24 kwietnia, czyli środa po świętach, bo maturzyści, kończą naukę w piątek 26 kwietnia.

Czyli tak: w środę klasyfikacja, w czwartek 25 kwietnia rada zatwierdzająca, zgodnie z przepisami konieczna. I jeszcze trzeba wydrukować świadectwa, a szkoła nie ma 15 drukarek.

Liczycie, że władze pójdą po rozum do głowy?

Właśnie nie. Ta władza zarządza przez konflikt. Prowadzi próbę sił, ile da się nauczycieli przycisnąć, kto wymięknie. A może rodzice zaczną naciskać, czy uczniowie wpadną w panikę… Z drugiej strony ludzi się organizują, demonstrują, prowadzą zbiórkę pieniędzy dla nas, jestem dumna z wielu kolegów i koleżanek i że okazujemy się społeczeństwem obywatelskim, które nie da się zapędzić w kozi róg, zastraszyć, ogłupić.

Musi nastąpić ze strony władz jakiś krok w naszą stronę, w stronę nauczycieli, nie tylko nauczycieli, w stronę dzieci, rodziców, w stronę szkoły, edukacji, w stronę przyszłości tego kraju.

Ten pozytywny scenariusz wymaga spełnienia postulatów płacowych, tak, żeby zarobki pozwoliły nam skupić się na pracy w jednej szkole, porządnie pracować.

My walczymy też o płace młodych nauczycieli stażystów i kontraktowych, u nas akurat prawie ich nie ma, ale bez dopływu zdolnych młodych ludzi szkoły będą obumierać. Trzeba przełamać taki wstyd, żeby mówić o pieniądzach, ale bez elementarnych pieniędzy, nie da się rozmawiać o ideach, o zaangażowaniu, o porządnej pracy.

Uczniowie: Jest tu wyższa okoliczność

Do pokoju nauczycielskiego wchodzi trójka uczniów III klasy z pudłem ciastek dla nauczycieli (na zdjęciu).

OKO.press: W 1971 zdawałem tu maturę. Teraz wy.

Aleksandra Pękala: No, właśnie nie wiadomo. Na razie wiemy, że w środę (17 kwietnia) nauczyciele nie wezmą udziału w radzie klasyfikacyjnej. Ale może to zostanie zorganizowane inaczej i jakoś się uda do tej matury podejść.

Marcin Gawliński: Przede wszystkim liczymy na to, że strajk się dobrze zakończy dla nauczycieli. Ogólnie wśród uczniów jest przekonanie, że dużo im zawdzięczamy, ja np. będę teraz reprezentował Polskę na międzynarodowej olimpiadzie z łaciny we Włoszech.

Oda Wnuk: Nie chodzi tylko o nauczycieli, ale o całą Polskę, bo taki strajk rzutuje na losy przyszłych pokoleń i na to, jak będą w przyszłości wyglądały strajki. Negatywny stosunek władz do protestu nauczycieli, to jest po prostu bezczelność wobec strajkujących, teraz i w przyszłości. Pokazywanie, że rząd ignoruje strajk, jest, no, po prostu nie na miejscu.

Aleksandra: Chodzi o ochronę polskiej inteligencji, która jest kwintesencją narodu i tego, jak będzie nasz naród wyglądał i jak Polska będzie wyglądała. A takie krytykowanie nauczycieli pokazuje, że autorytet nauczyciela spadł.

Nauczyciele walczą o ten autorytet teraz. To nie jest tylko strajk o płace, ale o godność i o to, jak nauczyciele będą w przyszłości traktowani.

Są uczniowie, którzy nie popierają strajku i martwią się tylko o własne dobro i własną maturę, a przecież to ważne, żeby rozumieć, że decyduje się los polskiej inteligencji.

Marcin: Inteligencja kojarzy się z wąską grupą, ale teraz wykształcenie stało się szeroko dostępne. I jeżeli mediana wieku nauczyciela wynosi 50 lat, to nie jest dobrze.

Oda: Trzeba spojrzeć szerzej na ten strajk, całe społeczeństwo ma w tym interes, żeby szkoła była dobra.

Aleksandra: Poparcie strajku wśród uczniów strajku jest chyba większe w dużych miastach.

Marcin: W naszej szkole też część się boi.

Oda: Każdy się boi, my też się boimy, chcielibyśmy zdać tę maturę.

Marcin: Jest tu wyższa okoliczność, bo my jesteśmy tylko jednym pokoleniem, nawet jeżeli zawali nam się rok, co w 19-letnim życiu jest dużo, to trudno. Ale tu nie idzie tylko o naszą edukację.

Oda: Chodzi o całe społeczeństwo i przyszłość szkoły.

Marcin: Lubię łacińską sentencję: „Non scholae sed vitae discimus”, nie uczymy się dla szkoły lecz dla życia. To nabiera sensu. Żebyśmy nie patrzyli tylko na naszą własną edukację, żeby iść na studia, ale szerzej, na życie społeczeństwa.

Aleksandra: Nasze relacje z nauczycielami są dobre [akurat wchodzi kolejna osoba z ciastkami dla strajkujących], no właśnie, jak widać. Czy to przed strajkiem czy teraz, Żmichowska jest z tego znana, że ucznia się wspiera i nie ma patrzenia z góry na nas.

Jest nam łatwiej spojrzeć na strajk oczami nauczycieli. I tak jak oni nam tyle lat pomagali, tak teraz my możemy im pomóc.

Marcin: W obliczu takiej sytuacji człowiek zostaje postawiony pod ścianą i musi dokonać wyboru w swojej głowie: czy popieram tych nauczycieli, czy nie. Ale jak się zdecydujesz stanąć po ich stronie, to uświadamiasz sobie, jak wiele im zawdzięczamy.

Oda: To, co robi rząd, nie wygląda na poważne negocjacje. Z jednej strony jest strajk o przyszłość edukacji, a z drugiej strony rząd odpowiada propagandą typu 500 zł dopłaty do krowy, czy też, że młody rolnik ma dostać 150 tys. To umniejsza rangę protestu. Śledzę doniesienia o negocjacjach, choć czasem bym wolała nie.

Czy to pani minister edukacji, czy to pani Szydło, mówią w kółko to samo. Rozmowy są prowadzone, ale nikt nie słucha nauczycieli i nic się w tych rozmowach nie zmienia.

A gdybyście mieli coś zmienić w edukacji?

Aleksandra: Żmichowska jest rewelacyjna. Ale ja bym liceum tak zmieniła, żeby można było od pierwszej klasy wybierać profil. Bo wciąż mamy tyle przedmiotów. Oczywiście polski i matematyka muszą być, ale jeśli jesteś w klasie humanistycznej, to biologia i fizyka o takim stopniu szczegółowości nie są za bardzo potrzebne. Nasi nauczyciele mają tego świadomość i uczą akurat ulgowo, dla nich to też bez sensu.

Oda: Obecna reforma idzie w dokładnie przeciwną stronę: jak najwięcej szczegółowej wiedzy ze wszystkich przedmiotów. Nie przygotowujemy się na dalszą drogę życia, nie mamy czasu na zainteresowania, jesteśmy zaabsorbowani przedmiotami, które nas nie interesują. Szkoda, że reforma idzie w takim kierunku.

Marcin: Zniósłbym Kartę Nauczyciela, bo ogranicza konkurencję między nauczycielami, no i podniósł płace. Polecę też typowo, skoro już zacząłem – zaliczyłbym łacinę do obowiązkowych przedmiotów, choć łacina źle się u nas kojarzy, na Zachodzie stanowi podstawę edukacji np. w Szwajcarii.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press