0:00
Prawa autorskie: Krzysztof Hadrian / Agencja GazetaKrzysztof Hadrian / ...
28 lipca 2020

"Strach się bać" - ZNP o planach kontroli programów szkolnych przez PiS [WYWIAD]

„Rząd PiS przeprowadził drastyczną reformę strukturalną, ale też bardzo głęboką reformę programową. Od 2017 roku mamy nowe podstawy programowe, które są przestarzałe, zbyt obszerne i po prostu nudne. Zapowiedź jeszcze większej kontroli nad programem to odbieranie autonomii szkołom”

Wydrukuj

Anton Ambroziak, OKO.press: Połowa wakacji za nami, nauczyciele myślą już o wrześniowym powrocie do szkół?

Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP: Leczą zmęczenie, odreagowują stres, ale na pewno też myślą o powrocie do szkoły, niestety pełni niepokoju. Wszystko wskazuje na to, że rząd nie przygotował strategii funkcjonowania szkół i przedszkoli na wypadek drugiej fali epidemii.

Mgliste zapowiedzi o tym, że to dyrektorzy samodzielnie mają podejmować decyzje o zamknięciu placówki na wypadek wybuchu ogniska, jest odbierane zdecydowanie negatywnie - znów jako przerzucanie odpowiedzialności.

Nie wiemy, czy szkoła będzie zamknięta, gdy spłynie pozytywny test na koronawirusa u jednego z uczniów, czy może wystarczy zgłoszona infekcja. Nie wiemy też, czy i dla kogo i jak szybko będą testy. Nie wiemy też co z zasiłkami opiekuńczymi. I, co powtarzamy od miesięcy, nie mamy systemowej strategii prowadzenia nauczania zdalnego.

Rząd miał 5 miesięcy, by się przygotować i nie zrobił nic, by ułatwić nam pracę w kryzysowych warunkach.

Wiemy, że decyzję o organizacji roku szkolnego poznamy dwa tygodnie przed 1 września, ale już dziś GIS opublikował wstępne wytyczne. Mowa w nich o częstym myciu rąk, wietrzeniu sal, większej liczbie zajęć na świeżym powietrzu i szybkim powiadamianiu szkół o infekcji dziecka. Nie będzie za to mierzenia temperatury, rękawiczek i maseczek. To procedury na pierwszy rzut oka wyglądają sensownie, ale czy da się ich przestrzegać?

Oczywiście będzie trudno. Szkoły po reformie minister Anny Zalewskiej, likwidacji gimnazjów, są przeładowane. Utrzymywanie dystansu na korytarzach, bezpieczne korzystanie z szatni, toalet czy stołówek jest często niemożliwe. Nieosiągalne, może poza szkołami wiejskimi, jest też wdrożenie rozwiązań, do których przygotowują się inne kraje, np. usadzenie uczniów w oddzielnych ławkach.

Pod specjalną ochroną mają być też starsi nauczyciele i pracownicy administracji.

Te wytyczne obowiązywały już w ostatnich miesiącach. Przypomnijmy, że większość nauczycieli w klasach 1-3, a także pracownicy świetlic, to osoby po 50. roku życia. Nie wiemy jednak jak ta specjalna ochrona miałaby wyglądać. Czy mają pracować bezpośrednio, czy jednak zdalnie, a jeśli zdalnie lub w ograniczonym wymiarze godzin, to co z ich wynagrodzeniami.

Sytuacja jest niejasna, co budzi wiele obaw.

Znów szkoła online

Mimo że ostatnich dniach zakażenia rosną, wszystko wskazuje na to, że od 1 września szkoły ruszą w normalnym trybie. Scenariusz nauki zdalnej wciąż jest więc na stole. Czy MEN zrobił cokolwiek, by przygotować nauczycieli na powtórkę z wiosny 2020?

Nie mamy żadnych informacji o tym, co dzieje się z zapowiedzią stworzenia jednolitej platformy komunikacyjnej dla szkół. W czerwcu MEN ogłosił, że 30 tys. nauczycieli ma wziąć udział w szkoleniach podnoszących ich kompetencje cyfrowe. I co? I nic.

Podobnie jest z działaniami, które zapewniłyby uczniom i nauczycielom dostęp do szybkiego internetu i wypożyczenia sprzętu, a przecież to w ostatnich miesiącach najbardziej utrudniało, a czasem nawet uniemożliwiało, kształcenie na odległość.

Niektóre samorządy widząc bierność rządu same przygotowują się na scenariusz szkoły online. Kołobrzeg chce wyposażyć szkoły w pracownie do prowadzenia lekcji zdalnych.

Nauczyciele chcą żeby elementy nauki zdalnej zostały zachowane w szkołach?

Oczywiście wszyscy marzą o powrocie. W ostatnich miesiącach w pełni doceniliśmy szkołę w wersji stacjonarnej, ale doświadczenia, które nauczyciele zdobyli są bardzo cenne. Niektórzy przełamali swój strach przed technologiami. Inni wyspecjalizowali się w prowadzeniu lekcji online. Myślę, że wszyscy będą chcieli wykorzystać ten nowy potencjał.

Wyrzucenie organizacji pozarządowych

Do konsultacji trafił projekt ustawy zmieniający zasady obecności organizacji społecznych w szkołach. Nie dyrektor z radą rodziców, ale wszyscy rodzice w drodze szkolnego referendum będą każdorazowo wyrażać zgodę. Jakie jest wasze stanowisko?

Wciąż opiniujemy projekt, ale mogę powiedzieć, że jesteśmy bardzo krytyczni. Po pierwsze, ustawa uniemożliwi współpracę szkół z organizacjami społecznymi, nawet tymi, które od lat wzbogacają ofertę edukacyjną placówek.

Po drugie, podważa ona zaufanie do profesjonalizmu dyrektorów i nauczycieli. To oni najlepiej wiedzą, jakie zajęcia są uczniom potrzebne.

Po trzecie, zupełnie podważa sens funkcjonowania rad rodziców. I w końcu po czwarte, zwiększy biurokrację w szkołach. Przeprowadzenie referendum będzie tak uciążliwe, że w praktyce wyeliminuje organizacje społeczne ze szkół, a to, naturalnie, odbije się na uczniach.

Podstawa programowa i zakaz strajku

PiS w wyborach prezydenckich zdecydowanie przegrał wśród młodych, stąd pomysł by to edukacja stała się kolejnym polem rządowej interwencji. Ryszard Terlecki mówił, że rząd zatrzymał się w pół kroku: „przeprowadziliśmy reformę administracyjną, ale zapomnieliśmy o podstawie programowej". Zbigniew Ziobro ostrzegał, że jeśli Zjednoczona Prawica nie zajmie się edukacją, przegra bitwę o polskie dusze.

Aż strach się bać. W ciągu ostatnich czterech lat rząd intensywnie zajmował się edukacją. Przeprowadził drastyczną reformę strukturalną, ale też bardzo głęboką reformę programową. Od 2017 roku mamy nowe podstawy programowe stworzone przez ekspertów Anny Zalewskiej. Eksperci i nauczyciele wskazują, że są one przestarzałe, zbyt obszerne i po prostu nudne. Zapowiedź zwiększenia kontroli państwa nad programami nauczania, traktujemy jako odbieranie autonomii jaką mają nauczyciele i szkoły.

Kolejny kontrowersyjny pomysł pojawił się w sprawozdaniu z działalności Rzecznika Praw Dziecka. Chce on, by prawo do nauki było ważniejsze niż prawo do strajku.

To wygląda jak zemsta za strajk 2019 roku. Myślę, że to tylko sygnał ostrzegawczy. Ma pokazać nauczycielom, że za strajk grożą im konsekwencje. To oczywiście byłoby pogwałcenie podstawowych praw człowieka, nie wyobrażam sobie, żeby akurat nauczyciele nie mieli możliwości strajkowania.

Czym ZNP chce zająć się w najbliższych miesiącach?

Jeżeli sytuacja epidemiczna będzie pod kontrolą, wrócimy do obywatelskiego projektu ustawy, który wyrównuje pensje nauczyciela ze średnim wynagrodzeniem.

Z takim projektem może znajdziecie wsparcie u ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego, który niedawno mówił, że nauczyciel powinien zarabiać średnią krajową.

Mówił to dokładnie przed wyborami, więc byłabym ostrożna, ale na pewno będziemy go rozliczać z tych słów. Jako ZNP będziemy też pilnować wrześniowych podwyżek.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne