Piotr Gliński zarzuca poprzedniej koalicji rządzącej lekceważenie pamięci o żołnierzach wyklętych. PO-PSL sprawy nie lekceważyła. Choć rzeczywiście nie gloryfikowała żołnierzy wyklętych tak, jak robi to dzisiaj PiS


Od początku mówiliśmy, że chcemy wprowadzić korektę polityki, którą prowadziła Platforma Obywatelska i PSL. (...) Dla poprzedniej ekipy rządzącej żołnierze wyklęci byli niewygodni. Dlatego uznano, że nasi bohaterowie nie są istotni dla historii Polski.

Piotr Gliński, „Super Express” - 06/08/2016

„Super Express”

Fot. Michal Walczak / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Raczej fałsz. PO-PSL wyklętych upamiętniała. PiS buduje im trzy muzea


Jest kilka dowodów na to, że poprzednia ekipa rządząca traktowała pamięć o polskich żołnierzach antykomunistycznego podziemia – czyli tzw. żołnierzach wyklętych – poważnie. Dotyczy to szczególnie prezydenta Bronisława Komorowskiego, który wywodzi się z tradycji opozycji niepodległościowej ROPCIO (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, centroprawicowa organizacja antykomunistyczna – przyp. red.).

Prezydent Komorowski podtrzymał wniesiony w 2010 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego projekt ustawy o ustanowieniu 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Projekt pozytywnie zaopiniowała Rada Ministrów (której prezesem był Donald Tusk), w 2011 r. Sejm (także głosami posłów PO i PSL) ustawę uchwalił, a prezydent podpisał. 1 marca 2011 r. i w kolejnych latach w ramach obchodów święta w wielu miastach odbywały się uroczystości, spotkania, wystawy, itp.;

Inicjatywą Bronisława Komorowskiego był projekt ustawy pozwalającej na ekshumację ciał ofiar stalinizmu. Chodziło przede wszystkim o kwaterę „Ł” na warszawskich Powązkach, czyli tzw. „Łączkę”.

W latach 1944–54 do bezimiennych wspólnych grobów bezpieka wrzucała ciała żołnierzy podziemia torturowanych i mordowanych w więzieniu na Mokotowie. Po 1989 roku wydobyto szczątki ok. 200 osób, a kolejne ekshumacje uniemożliwiło prawo: część ciał znalazła się pod grobami z lat 80, w których pochowano m.in. działaczy PZPR i oficerów wojska.

Ustawa uchwalona z inicjatywy Komorowskiego weszła w życie w sierpniu 2015 r. Pozwoliła na przeniesienie grobów, o ile istnieje podejrzenie, że pod nimi znajdują się ciała ofiar represji. Rodziny osób złożonych w tych grobach mogły wskazać miejsce nowego pochówku.

Ustawę pozytywnie oceniało nawet Prawo i Sprawiedliwość w programie z 2014 r., którego obecny minister kultury był współautorem: „Uruchomiono przedsięwzięcie o wielkiej wadze i bez wątpienia wpływające na świadomość narodową w kierunku innym niż preferowany przez elity III RP”.

Politycy PO-PSL i prezydent Komorowski byli aktywni także w innych inicjatywach, których celem było upamiętnienie żołnierzy wyklętych, choć te wysiłki spełzły na niczym.

W 2014 r. fundacja Strzelecka 8 podpisała z władzami Mazowsza umowę na dofinansowanie (300 tys. zł) budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w dawnej siedzibie NKWD na warszawskiej Pradze Północ. Muzeum nie powstało, bo fundacji nie było stać na remont budynku, który miał kosztować 10 mln zł.

W 2014 r. prezydent Komorowski poparł apel młodzieżówki PiS o utworzenie Muzeum Żołnierzy Wyklętych na terenie aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Sam apelował do rządu o utworzenie izby pamięci w podziemiach resortu sprawiedliwości, gdzie po wojnie więziono członków podziemia.

Wobec powyższych faktów trudno przyznać rację ministrowi Glińskiemu, że pamięć o żołnierzach wyklętych dla polityków PO i PSL była nieistotna. Choć można znaleźć przykłady uzasadniające to twierdzenie: w 2014 r. eksperci ministerstwa kultury (funkcję pełnił wówczas Bogdan Zdrojewski) odrzucili wniosek władz Ostrołęki o dofinansowanie wyliczonego na 32 mln zł projektu z tzw. funduszy norweskich. Projekt dostał zero punktów w kategorii „ocena potrzeby realizacji projektu, ważność projektu z punktu widzenia polityki kulturalnej państwa i aspekt społeczny”.



PiS dało wyklętym muzea i ordery

OKO.Press zgadza się jednak z ministrem Glińskim, że dla polityków PiS pamięć o żołnierzach wyklętych – jak mówił w „SE” – „jest jednym z filarów” polityki historycznej.

W wizji Jarosława Kaczyńskiego osią sporów politycznych w Polsce jest „starcie o postkomunizm albo też o uchylenie tego wszystkiego, co postkomunizm w Polsce tworzy” – jak mówił w wykładzie na uczelni o. Tadeusza Rydzyka w styczniu 2016 r. Politycy PiS stawiają się w tym sporze po stronie przeciwników komunizmu, a w żołnierzach wyklętych widzą swych protoplastów i wzór postawy patriotycznej. Patriotyzm zaś definiują jako mieszankę antykomunizmu i wiary katolickiej. Zapowiedź mitu żołnierzy wyklętych znalazła się w programie PiS z 2014 r.:

„Polacy kontestowali komunizm i buntowali się w obronie tradycyjnych polskich wartości. Chodzi przede wszystkim o liczne wydarzenia z dziejów – począwszy od oporu społecznego, którego symbolami stali się Stanisław Mikołajczyk (szef PSL w latach 1945–47 – red.) i „Żołnierze Wyklęci”, a skończywszy na ruchu solidarnościowym lat 1980–1988. Jest charakterystyczne, że bardzo wiele wystąpień antykomunistycznych wiązało się z obroną wiary katolickiej i Kościoła powszechnego, odżywała także pamięć o podstawowych wartościach związanych z polskością”.



W konsekwencji PiS nie szczędzi pieniędzy na muzea upamiętniające wyklętych, stawia ich za wzór dla żołnierzy. Idealizuje wyklętych ignorując badania historyków, dowodzące, że niektórzy z żołnierzy podziemia popełniali zbrodnie na ludności cywilnej.

Oto kilka konkretów:

  • Eksperci resortu kultury zaakceptowali w 2016 roku wniosek o dofinansowanie wspomnianej wyżej budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. W latach 2016-2018 ministerstwo przeznaczy na nią 35 mln zł. Poza tym 700 tys. zł Muzeum Powstania Warszawskiego na urządzenie drugiego (po Ostrołęce) Muzeum Żołnierzy Wyklętych w piwnicach budynku Ministerstwa Sprawiedliwości (zwracano uwagę, że dofinansowania nie otrzymały placówki sztuki współczesnej, m.in. Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, Instytut im. Grotowskiego we Wrocławiu i Filharmonia Krakowska).
  • W marcu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podpisał akt utworzenia trzeciego Muzeum Żołnierzy Wyklętych na terenie aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Ma być otwarte w ciągu czterech lat;
  • PiS zadba także, by pamięć o żołnierzach wyklętych była istotnym elementem kształcenia żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Według założeń dr. Grzegorza Kwaśniaka, pełnomocnika MON ds. utworzenia WOT, żołnierze mają „kultywować tradycję poszczególnych oddziałów » żołnierzy wyklętych «”;
  • W swej polityce historycznej PiS w odróżnieniu od poprzedników nie  uwzględnia ustaleń historyków wskazujących na udział niektórych żołnierzy wyklętych w działaniach przestępczych, w tym mordach na ludności cywilnej. W kwietniu 2016 r. na Powązkach z pompą i udziałem prezydenta Andrzeja Dudy pogrzebano Zygmunta Szendzielarza, ps. „Łupaszka”. Według Instytutu Pamięci Narodowej jego oddział w 1944 r. zamordował 67 Litwinów, w większości cywilów, w tym małych dzieci;
  • W lutym 2016 Andrzej Duda odznaczył Krzyżem Komandorskim ostatniego żyjącego członka oddziału Józefa Kurasia, ps. Ogień. Oddział Ognia jest odpowiedzialny m.in. za zbrodnie na Słowakach i Żydach na Podhalu, Orawie i w Piszu. Temu samemu „Ogniowi” w 2006 r., za rządów PiS, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin, władze Zakopanego wystawiły pomnik, a w uroczystości jego odsłonięcia wziął udział prezydent Lech Kaczyński;
  • Prezydent Duda po apelu partii Razem odmówił jednak objęcia patronatem marszu ONR z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Marsz reklamował plakat z Romualdem Rajsem, ps. „Bury”, dowódcą oddziału odpowiedzialnego za zbrodnie na Białorusinach w 1946 r.

OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!