Twitterowa „bojówka” stworzona przez posła PiS Dominika Tarczyńskiego ma stopnie wojskowe, własny hymn i jasnego przeciwnika - komucholemingów. Czują się żołnierzami wyklętymi, którzy bronią Polski przed powrotem komuny. Ich bronią jest nienawiść. I są skuteczni w internetowym niszczeniu ludzi. Oto przed państwem #drugazmiana

Najbardziej znane trollerskie, propisowskie konta na polskim Twitterze  to członkowie grupy #drugazmiana, założonej trzy lata temu przez posła PiS Dominika Tarczyńskiego. Właśnie ta twitterowa bojówka rozpowszechniała w sieci akcję #GermanNaziCamp, hejtowała izraelskiego dziennikarza Ronena Bergmana za niekorzystny dla Polski wpis – ale i Rafała Trzaskowskiego, gdy taśmą klejącą ratował szybę w drzwiach w mieszkaniu odwiedzanej warszawianki.

Efektem jej działań są zwycięskie dla PiS wyniki wielu sond – na Twitterze, ale też na licznych stronach internetowych. #Drugazmiana miała swój udział w hejtowaniu protestujących Obywateli RP, matek niepełnosprawnych dzieci protestujących w Sejmie czy członków KOD-u.

„Jesteśmy twardzi i niewzruszeni. Naszą Tarczą jest Idea Dobrej Zmiany. Dobra Zmiana jest naszą siłą, a my jesteśmy siłą Dobrej Zmiany!” – taki napis wygrawerowano na okolicznościowym dyplomie w kształcie tarczy, który w lipcu 2016 roku sześciu użytkowników Twittera wręczyło posłowi PiS Dominikowi Tarczyńskiego na pamiątkę wizyty w Sejmie.

#Drugazmiana działała wtedy od trzech miesięcy, hejtując i trollując przeciwników PiS na komendę, bez zahamowań. „Samodzielnie możemy dać odpór wszystkim, bo chroni nas niewzruszona Tarcza! Gdy jest nas więcej w szyku falangi jesteśmy niepokonani” – brzmiała dalsza część napisu.

Sejmową wizytę udokumentował autor bloga „Pressmania”, jeden z członków #DrugiejZmiany, stamtąd pochodzi też zdjęcie tarczy.

Żołnierze Wyklęci internetu

W wielu środowiskach wciąż żywe jest przekonanie, że PiS wygrał poprzednie wybory dzięki swojej internetowej aktywności. Przed kolejnymi kampaniami wyborczymi pokazujemy więc na OKO.Press jak  „dobra zmiana” robi internety.

Opisaliśmy wcześniej szczecińskiego blogera Dariusza Mateckiego,  zatrudnianego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Teraz czas na twitterową „bojówkę” stworzoną przez posła PiS Dominika Tarczyńskiego.

Grupa już wielokrotnie zwracała uwagę dziennikarzy i blogerów, jej działania opisano, ale szczegółowa analiza jej aktywności przynosi nowe, fascynujące spostrzeżenia należące bardziej do sfery socjologii niż mechanizmów działania sieci.

Drugozmianowcy (tak będę ich określać) wierzą, że są Żołnierzami Wyklętymi internetu, których celem jest pilnowanie Polski. Bronią kraju, mają swój hymn, ba – nawet stopnie. Mają jasno określonych wrogów, wiedzą, kto jest „swój”, a kto „obcy”. Właśnie ta silna grupowa identyfikacja sprawia, że #drugazmiana nie rozpada się mimo upływu czasu.

Poseł PiS Dominik Tarczyński założył tę grupę 2 maja 2016 roku. Pod inauguracyjnym tweetem miał zaledwie 11 retweetów i 96 polubień. Rok później pod wpisem rocznicowym, w którym poseł nazwał członków grupy „żołnierzami drugiej zmiany”, reakcji było – odpowiednio – 240 i 436.

Na TT pojawił się nawet tweet z urodzinowym tortem. To wtedy konto @HonoriOjczyzna wyraziło „drugozmianowe” życzenia: „Teraz czekamy na to aby #komucholemingi i #rozkraczeni zostali dobici mediami i sądami. To marzenie #drugazmiana”.  

 

Pani generał Immanuela i szef – poseł Tarczyński

Co robią ci, którzy marzą o „dobiciu komucholemingów”? Pilnują Polski. Tak brzmi ich hasło rozpoznawcze.

W jaki sposób to robią? Jak każda bojówka – walczą z wrogiem. Określenie to trzeba rozumieć dosłownie, członkowie #drugazmiana uważają się bowiem za żołnierzy. Korzystają przy tym z odniesień wojskowych pochodzących z rozmaitych epok.

Są więc tweety nawiązujące do tradycji polskiej husarii, zdarzają się i takie z Indianami, ale najczęściej mowa jest o armii trolli, na której czele stoi pani generał, czyli @Immanuela_Kant, oraz oczywiście szef – poseł Dominik Tarczyński.

Drugozmianowcy zbierają się do boju, przekazują meldunki, mają rozkazy i decyzje naczelnego dowództwa, ochotników, akcje rozpoczynające się o konkretnych godzinach – zazwyczaj wieczornych, bo jak wskazuje nazwa grupy „Druga Zmiana”, działają na TT najczęściej po godzinach pracy i w nocy.

Na Twitterze można nawet znaleźć grafikę ze stopniami w armii trolli wg ilości followersów – od szeregowego trolla poczynając, na generale trolli i szefie kończąc. Zamieściło ją konto @Profesorglass w czerwcu 2017 z komentarzem „#Drugazmiana wzięła w kamasze…”.

Można by to uznać za żart, gdyby nie liczne komentarze pod tweetem, z których jasno wynika, że  choć pośmiać się można, to jednocześnie wśród członków grupy istnieje rywalizacja o to, kto ma jaki stopień i na jakiej zasadzie są one przyznawane. „Stopnie osiąga się wedle zasług, a nie z przydziału ;-)” – instruuje @Profesorglass.

„Nie mówię, że dla funu, ale czasem zabijamy…”

Nawet jeśli stopnie w armii trolli uznamy za dowcip, to hymn #drugazmiana dowcipem na pewno nie jest, skoro oficjalnie rozpowszechniał go sam Tarczyński, i to już 5 maja 2016 roku, kilka dni po założeniu grupy.

Ten hymn to piosenka „Nocna zmiana” Mony, Lilu, Gonix, Dore & MRR z płyty „Panny Wyklęte”.

Tekst piosenki każe zrewidować pogląd, że wojskowe odniesienia w grupie to jedynie żartobliwa poza:

„Ktoś musi czuwać, żeby spać mógł ktoś/
nasze zwycięstwo jest już o krok./
Każda noc jest dla mnie częścią misji, stoję w opozycji, żebyś ty mógł śnić i/
moje zasady są świetnym powodem,/
bo patriotyzm jest czynny całą dobę. (…)
Nie pytamy mamy, my mamy te tajne plany,/
robimy to dla Ojczyzny na dwie zmiany. (…)/
Nie mówię, że dla funu, ale czasem zabijamy…”

Do tego teledysk – utrzymany w stylistyce wojskowej oraz tytuł płyty: „Panny Wyklęte”.  A jednym z haseł drugozmianowców, cytowanym przez Tarczyńskiego, potem wielokrotnie przez członków grupy, są słowa przypisywane Żołnierzom Wyklętym: „Chcieli nas zakopać. Nie wiedzieli, że jesteśmy ziarnem”.

Przynajmniej dla części zaangażowanych w działalność #drugazmiana Twitter rzeczywiście jest polem bitwy, na którym co prawda walczy się inną bronią, ale może być ona równie skuteczna, jak ta prawdziwa.

Zmasowane ataki hejterskie, w których specjalizuje się #drugazmiana, wywołują często tzw. efekt zamrożenia, czyli wycofanie się danej osoby z aktywności w sieci, a przynajmniej czasowe jej ograniczenie.

A skoro kogoś nie ma w sieci – to na cyfrowym polu walki właśnie zginął. Jak w hymnie: „Nie mówię, że dla funu, ale czasem zabijamy”.

Oczywiście, wszystko podlane jest ideologią, która usprawiedliwia używanie wobec przeciwników określeń pełnych nienawiści i daje prawo do personalnych ataków:

skoro najważniejsze dla dobra Ojczyzny jest zachowanie rządów PiS-u, to ten cel uświęca środki.

To nastawienie dobrze opisano na kolejnej tarczy z grawerem, którą poseł Dominik Tarczyński dostał we wrześniu 2018 r. na kolejnym spotkaniu drugozmianowców:

„To my Tarczownicy! Z wyboru i z potrzeby serca będziemy zawsze wiernie bronić Ojczyzny. #DobraZmiana jest naszym Przewodnikiem, a Tarcza naszą Siłą i Ochroną. Jesteśmy niepokonani i nie poddamy się nigdy!”

Na drugiej stronie tarczy, nad orłem i wizerunkiem Matki Boskiej z Chrystusem, znalazły się słowa: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Warto zauważyć, że w religii katolickiej, do której bezpośrednio nawiązują drugozmianowcy, określenia: Tarcza, Przewodnik, Siła i Ochrona były wyrazami opisującymi Boga (m.in. w biblijnej Księdze Psalmów). Tutaj Boga zastąpiono… Dobrą Zmianą.

Drugozmianowa identyfikacja, czyli agenci T.A.R.C.Z.Y. i Wolverine

Żołnierze Wyklęci i tarczownicy (rodzaj wojsk średniowiecznych, których zadaniem było osłanianie innych) to nie jedyne konteksty, do których odwołują się drugozmianowcy. Wśród twitterowych grafik można znaleźć i takie, które nawiązują do filmów o superbohaterach.

Najczęściej pojawia się grafika z agentami T.A.R.C.Z.Y. (bohaterami serialu), czyli agentami Tajnej Agencji Rozwoju Cybernetycznych Zastosowań Antyterrorystycznych. Ta pozarządowa agencja wojskowo-szpiegowska zajmowała się (w serialu) zapewnieniem  bezpieczeństwa na świecie. Miała zaawansowaną broń i była uznawana za największą potęgę militarną.

Wśród drugozmianowców na polskim Twitterze mamy takich, którzy identyfikują się z TARCZĄ – nic dziwnego, nazwa pasuje jak ulał, idea również. Zdjęcie, które przez jakiś czas widoczne było w tle konta „pani generał” @Immanueli_Kant, to przeróbka filmowej fotografii, w której serialowym bohaterom doklejono inne twarze — zdjęcia profilowe z kont m.in. posła Tarczyńskiego, Immanueli, PikuśPOL, ChiefRobert.

Na innej grafice można zobaczyć posła Tarczyńskiego jako Wolverine’a – superbohatera z serii Marvel Comics. Wolverine to mutant, który ma kostne pazury chowane w przedramionach obu rąk. Poseł Tarczyński w tej wersji graficznej ma pazury, na umięśnionym ramieniu tatuaż „PiS”, a na koszulce napis #drugazmiana.

Wierzą, że są niepokonani

Kiedy kilka miesięcy temu opowiadałam o drugozmianowcach na konferencji „Krytyki Politycznej”, pytano mnie przede wszystkim, czy to możliwe, by ktoś wykorzystywał takie grafiki na poważnie. Może po prostu chodzi o satyrę i ironię?

Po lekturze setek komentarzy uważam, że drugozmianowcy, jakkolwiek mają spore poczucie humoru we własnym gronie, to jednak do elementów identyfikacji grupy podchodzą poważnie.

Czują się współczesnymi żołnierzami, którzy bronią Polski przed powrotem komuny. Pracują po nocach, kiedy wszyscy śpią, by nie oddać sieci lemingom i komuchom. „Jesteśmy niepokonani i nie poddamy się nigdy” – grawerują na swojej tarczy.

Poseł Tarczyński tworząc twitterową armię z ludzi gotowych walczyć w sieci dla PiS-u i za PiS-em, odpowiedział na ich oczekiwania. Nadał sens ich sieciowej aktywności, osadził grupę w polskim micie narodowym, wskazał wrogów, skoordynował działania.

Wykorzystał do politycznych celów ludzi zainteresowanych patriotyzmem rozumianym w tradycyjny sposób – jako walkę za Ojczyznę. Bronią stały się słowa, które ze względu na koordynację działań, ich masowość oraz brak zahamowań okazały się bronią rzeczywiście skuteczną.

Tarczyński budując grupę był z drugozmianowcami w częstym kontakcie. Reagował na ich wpisy, spotykał się z nimi, udostępniał wspólne zdjęcia. Chwalił, podkreślał, że jest z nich dumny. Zbudował relacje, które sprawiły, że na jego polecenie wydane na TT reagowały setki kont – bo coraz więcej prawicowych użytkowników chciało dołączyć do dobrze zorganizowanej grupy, która jest zauważalna i się liczy.

#DrugąZmianę pozdrawiał na Twitterze prezydent Andrzej Duda oraz marszałek Sejmu Marek Kuchciński z PiS, ich znaczenie podkreślali inni parlamentarzyści.

Drugozmianowcy mieli podstawy, by w swoim środowisku odczuwać swoją wartość. I choć dziś rzadziej używają hashtagu #drugazmiana, nadal działają. Zapewne za chwilę uaktywnią się jeszcze bardziej, by pomóc w kampanii do Parlamentu Europejskiego swemu szefowi, który ma startować do PE z Małopolski.

Wielokrotnie zastanawiano się na Twitterze, czy #drugazmiana dostaje pieniądze za swoją działalność. Nie ma dowodów na to, by stwierdzić, że akurat ta grupa trolli jest opłacana. Na pewno część drugozmianowców działa wyłącznie z przyczyn ideologicznych. Ci ludzie w hejtowaniu przeciwników znaleźli sens aktywności politycznej. Czują się nie tylko potrzebni, ale i silni. Atakują każdego, kto zostanie im wskazany, nie mają zahamowań.

Aktywiści w służbie czarnego PR-u

Można się z #DobrejZmiany śmiać, można ją lekceważyć albo ją nienawidzić – jest za co, ponieważ jej członkowie to prekursorzy trollingu na polskim Twitterze. Warto jednak mimo całej kontrowersyjności zauważyć, że Tarczyński jako jeden z nielicznych polskich polityków zrozumiał, że social media pozwalają stworzyć zaangażowane środowisko, które może spełniać istotne politycznie cele:

  • narzucać przekaz,
  • przeinterpretowywać już istniejące narracje,
  • osłabiać przeciwnika, usuwać go z sieciowej dyskusji (a nawet z przestrzeni publicznej),
  • niszczyć jego wizerunek
  • i podważać jego wiarygodność.

Wszystkie cele czarnego PR-u są osiągane dzięki działaniom na jednej platformie społecznościowej. Aby być w tym skutecznym, trzeba stworzyć jasno określoną grupową tożsamość. Dziś właśnie tak wygrywa się internety.

Boty czy kupowane fake’owe konta, sterowanie internetowymi sondami za pomocą sztucznego nabijania głosów – to wszystko działania dobre jednorazowo, ale nie na lata.

„Dobra zmiana” tę zasadę tworzenia internetowej społeczności wykorzystała do siania nienawiści i niszczenia ludzi. Warto zdawać sobie sprawę, że w polskiej polityce i w polskim internecie działają takie grupy.


Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autorka zewnętrzna.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press