"Wiecie, gdzie w Polsce jest obóz dla uchodźców? W środku lasu. Jak myślicie, jak czują się tam uchodźcy, nie spotykając Polaków i nie poznając ich? Przyjeżdżają do nowego kraju i nawet nie wiedzą, jaki ten kraj jest, bo są kompletnie odizolowani". Publikujemy dziennik Radwana Al Johmani, który otrzymał III nagrodę w konkursie OKO.press i Fundacji Ocalenie

Nazywam się Radwan. Jestem Syryjczykiem i reżyserem, a także uchodźcą w Polsce. Mówię trochę po polsku, ale ciągle się uczę od mojej dziewczyny i mojej córki.

Z mediów większość z Was dowiaduje się, że Syria i Syryjczycy oznaczają Bomby, Niebezpieczeństwo i Islam, ale dziś opowiem Wam o mnie, uchodźcy z Syrii.

Przed wojną moje życie było proste, jakbym był jednym z Was: rodzina, sport, podróże, życie w pokoju. Na przykład: widywałem w moim kraju uchodźców z Palestyny, Libanu i Iraku. Widziałem ludzi pozbawionych domów, którzy uciekali, aby ratować swoje życie i życie swoich dzieci. Przykra prawda jest taka, że nie przejmowałem się tym aż do chwili, kiedy sam to przeżyłem, doświadczyłem, kiedy sam w ten sposób straciłem bliskich. To wspomnienie jest jak sen: dorastanie przy rodzinie, mając ojca, matkę, siostry i brata na całą resztę życia.

Mój ojciec jest lekarzem, a mama nauczycielką. Dorastałem w rodzinie wykształconych ludzi, którzy nauczyli mnie być dobrym człowiekiem. Kochają mnie tak, jak każdego z Was kochają Wasi bliscy. Moje dwie siostry i brat są dla mnie wszystkim: miałem najwspanialsze dzieciństwo, grałem z nimi w gry, uczyliśmy się razem, pomagaliśmy sobie nawzajem w zadaniach domowych, a czasem kłóciliśmy się ze sobą. Dzieciństwo to najlepsze wspomnienia z całego mojego życia. I obecny czas. Moje życie było proste, a jedynym moim problemem w domu było to, że rodzice czasem gotowali jedzenie, które mi nie smakowało. Byłem gruby i kochałem jeść. Nadal kocham. Basen w naszym domu był najlepszym miejscem do pływania, zwłaszcza po letnim lunchu, ponieważ tam, skąd pochodzę, jest bardzo gorąco. Rodzice zawsze mówili: „nie pływaj zaraz po jedzeniu, to niezdrowo” i „spalisz się od słońca”, ale nie słuchałem, bo było gorąco.

Ale odkąd mieszkam w Polsce, tęsknię za gorącymi dniami w Syrii. W Polsce tak naprawdę słońce jest nieprawdziwe: nie ogrzewa ciała i pozostawia je bladym jak owca.

Ale teraz… Z powodu wojny… wszystko się zmieniło.

Straciłem Mamę około 10 lat temu.

Mój ojciec jest sam i pomaga cywilom.

Nasz dom spłonął i nie ma w nim życia.

Mój brat jest uchodźcą w Niemczech i nie możemy zamieszkać razem.

Moje siostry są w Syrii razem ze swoimi mężami: jeden pracuje dla Wolnej Armii Syrii, a drugi dla Armii Syryjskiej.

A ja zostałem sam w życiu i noszę imię: uchodźca.

Tak, pochodzimy z kraju objętego wojną, ale nie zmienimy świata i medialnego obrazu. Staramy się zaczynać od zera, sami, jak bohaterowie. Miałem życie takie jak Wy: zabawa, studia, miłość, sport, ale wszystko się zmieniło. Kto wie, tutaj też w każdej chwili może dojść do takiej zmiany… ja kiedyś żyłem zabawą…

Ci ludzie to moi przyjaciele, dwaj z nich to moi kuzyni. Pierwszy po prawej został zabity przez żołnierzy. Drugi także zmarł dwa dni później niż pierwszy. Trzeci, ten w środku, był przetrzymywany w więzieniu przez ponad 5 lat i nikt nie wie, gdzie jest: niektórzy twierdzą, że także nie żyje. Wiecie, tęsknię za przyjaciółmi. Na pewno są teraz w miejscu lepszym niż ta wojna i to życie.

Oto nasza drużyna piłkarska:

Niektórzy wyjechali z kraju jak mój brat i inni, a część walczy w armii albo przeciw armii. Przez wojnę nasza codzienność to broń, a nie piłka. Tęsknię za moimi wujkami, których miałem siedmiu, ale czterech zabiła Al-Qaida, ostatni stracił życie zaledwie miesiąc temu. Osierocił trzy córki i syna.

Nasz świat jest w niebezpieczeństwie, gdy rośnie pokolenie od 2011 do 2017 pozbawione szkół i edukacji.

W obozach, bez rodziny.

Bez jedzenia.

Bez zabawek.

Ale to nadal dzieci i chcą się bawić, nawet jeśli nie mają nic. Ci ludzie mieli takie samo życie jak Wy: rodzinę, przyjaciół, domy, jedzenie.

Ja też mam teraz nową rodzinę w Polsce. Moja roczna córka Lucia jest dzieckiem z jednej z polsko-syryjskich rodzin mieszanych. Chcę, żeby żyła w pokoju i chcę jej przekazać dobre rzeczy, których nauczyła mnie moja rodzina. Chcę, żeby miała dobrą szkołę, jak Wy. Chcę, żeby kochała każdego, nieważne czy to uchodźca czy niepełnosprawny.

Nie chcę, żeby się bała, jak na tym zdjęciu:

Nie chcę, żeby spotkało ją coś takiego:

Nie chcę, żeby jadła takie śniadanie:

Ale nie mogę zmienić ani wybrać tego, gdzie ja jestem i co z nią się stanie z powodu sytuacji politycznej i mediów. Przyszedłem tu opowiedzieć Wam moją historię, a Wy zrobicie z tą informacją, co zechcecie. Ale na pewno każdy z Was ma jakąś opinię o uchodźcach. A ilu uchodźców znacie? Może to ja jestem pierwszym, który mówi właśnie do Ciebie.

Tak ciężko pracuję dla mojej córki. Pracuję 7 dni w tygodniu, co najmniej 8 godzin w kawiarni i jeszcze w barze. Płacę podatki, ale nie mogę pracować przy filmach ani w mediach, bo jestem Syryjczykiem i uchodźcą, który nie mówi biegle po polsku.

Z powodu mojego statusu uchodźcy i postawy niektórych państw wobec Syryjczyków, nie mogłem skończyć moich studiów filmowych i nie mam takiej możliwości również tutaj. Polski rząd dał mi prawo legalnego pobytu, ale nie uzyskałem żadnej pomocy, żeby stać się częścią polskiego społeczeństwa, nawet w nauce języka.

Czy wiecie, gdzie w Polsce jest obóz dla uchodźców? W środku lasu, nie jestem nawet pewny, czy żyją tam zwierzęta. Jak myślicie, jak czują się tam uchodźcy, nie spotykając Polaków i nie poznając ich? Przyjeżdżają do nowego kraju i nawet nie wiedzą, jaki ten kraj jest, bo są kompletnie odizolowani. Media na okrągło powtarzają, że uchodźcy są niebezpieczni.

Myślicie, że jestem złym człowiekiem, który zbombardowałby Polskę czy myślicie, że jestem dobrym człowiekiem walczącym o swoje życie?

Życzę całemu światu i wszystkim ludziom pokoju i szczęścia. Mam nadzieję, że dzięki temu, co napisałem, choć część z Was zmieni zdanie o Syryjczykach. Nie ufajcie mediom, ufajcie ludziom, których spotykacie i własnemu doświadczeniu.

Dziękuję, że przeczytaliście moje słowa.

*Oryginalny tekst został napisany w języku angielskim. Dziękujemy za tłumaczenie Małgorzacie Madej.


W OKO.press często piszemy o sytuacji uchodźców i migrantów w Polsce. Tym razem chcieliśmy, żeby sami opowiedzieli swoje historie. Chcieliśmy usłyszeć ich głos. Razem z Fundacja Ocalenie i pod patronatem RPO ogłosiliśmy konkurs na dziennik dla migrantów i migrantek mieszkających w Polsce.

Otrzymaliśmy 16 tekstów oraz dwa filmy. Pozytywnie zaskoczyło nas, że większość od osób mieszkających poza Warszawą. Dominowały oczywiście osoby z Białorusi i Ukrainy. Ale wziął też udział Syryjczyk, Meksykanin, Czeczenka i Wenezuelczyk.

Jury w składzie troje przedstawicieli redakcji OKO.press i dwóch przedstawicieli Fundacji Ocalenie podjęło decyzję o nagrodzeniu prac:

I nagroda w wysokości 800 zł: „Dziennik białoruskiego migranta”, Igor Matveev (Białoruś);

II nagroda w wysokości 650 zł: „Diary of a young brown man”// „Pamiętnik młodego brązowego mężczyzny”, nazwisko i kraj pochodzenia autora zastrzeżone do wiadomości redakcji;

III nagroda w wysokości 550 zł: „About Radwan”// „O Radwanie”, Radwan Al Johmani (Syria).

Wyróżnienia po 400 zł – „Ale Polska”, Gerardo Hernandez (Meksyk); Bez tytułu, nazwisko i kraj pochodzenia autora zastrzeżone do wiadomości redakcji; „Legenda miejska”, Irina Szewczenko (Ukraina).

Będziemy publikować po kolei wszystkie nagrodzone prace.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym