Słonka to mały ptak wielkości gołębia. Według związku łowieckiego szkodzi wzrostowi roślin, trzeba więc na nią polować. Ale słonka żywi się niemal całkowicie bezkręgowcami. I zabija się jej tak mało, że jej odstrzał nie może mieć żadnego znaczenia dla gospodarki łowieckiej. O co więc chodzi? O przyjemność polowania. Czyli - również - zabijania

Polski Związek Łowiecki (PZŁ) w materiałach promocyjnych podkreśla, że polski myśliwy XXI wieku jest „bogaty w wiedzę przyrodniczą” (to oficjalne hasło). To deklaracje, z praktyką jest gorzej. Doskonałym dowodem na to była rozmowa z Pauliną Marzęcką – nową rzeczniczką PZŁ (poluje od 2015 roku) – na antenie radia TOK.fm.

W audycji telefonicznie brał udział również Paweł Gaweł z organizacji Ludzie Przeciwko Myśliwym. W pewnym momencie rozmowa zeszła na problem szkód w rolnictwie i leśnictwie wyrządzanych przez dzikie zwierzęta. Marzęcka argumentowała, że gdyby nie odstrzał, szkody byłyby przeogromne.

„Jakie szkody czyni taki niewielki ptaszek jak słonka? To jest ptaszek z rodziny bekasowatych, który żywi się ślimakami, dżdżownicami, jagodami, korzonkami” – zapytał Marzęcką Gaweł. Rzeczniczka dostała wiatru w żagle i odpowiedziała:


Właściwie sam pan sobie odpowiedział na to pytanie mówiąc, że słonka żywi się korzonkami. Jeśli którekolwiek zwierzę zjada korzonki rośliny, to znaczy, że ta roślina w ogóle nie urośnie.

Paulina Marzęcka, TOK.fm - 19/12/2018

Paulina Marzęcka, rzecznik prasowy PZŁ / Fot. PZŁ


FAŁSZ. SŁONKA NIE ODŻYWIA SIĘ KORZONKAMI I NIE POWODUJE STRAT 


Rafał Gaweł skontrował mówiąc, że słonka „absolutnie nie żywi się korzonkami”. Jeśli próbował swoim pytaniem wsadzić Marzęcką na minę, to udało mu się w stu procentach.

OKO.press zapytało o słonkę ornitologa Pawła Malczyka z Komisji Faunistycznej Sekcji Ornitologicznej Polskiego Towarzystwa Zoologicznego. Odpowiedział nam, że słonki żywią się prawie wyłącznie pokarmem zwierzęcym – przede wszystkim bezkręgowacami, np. dżdżownicami.

„Pokarm roślinny stanowi niewielki odsetek ich diety. I nie są to żadne korzonki, ale nasiona. Nie jest to ptak, który powoduje jakiekolwiek szkody” – podkreślił Malczyk.

Słonka na celowniku

Słonka zwyczajna (Scolopax rusticola) jest niewielkim ptakiem wielkości gołębia o brunatno-rdzawo-szarym ubarwieniu. Ma krępą sylwetkę, krótkie nogi i charakterystyczny długi dziób, którym – niczym pęsetą – wyciąga z ziemi pokarm. Ptaka wyróżniają również wysoko osadzone oczy, dzięki którym łatwiej dostrzega zagrażające mu drapieżniki.

Słonka z dżdżownicą. Fot. Ronald Slabke/Wikimedia Commons

Można by się spodziewać, że jeśli rzeczywiście słonki powodują – jak twierdzi Marzęcka – jakieś straty gospodarcze, to myśliwi będą na nie intensywnie polować. Tymczasem z oficjalnych danych Polskiego Związku Łowieckiego wynika coś zupełnie innego.

Liczba zabitych ptaków łownych podczas pięciu ostatnich sezonów łowieckich. Słonkę wyróżniono czerwonym kolorem. Opracowanie OKO.press na podstawie zestawienia danych sprawozdawczości łowieckiej Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu.

Od pięciu lat zabija się rocznie 400-450 słonek. To znikoma liczba przy dziesiątkach tysięcy zastrzelonych kaczek czy bażantów. Rzadziej strzela się tylko do jarząbka – w sezonie łowieckim 2017/2018 zabito „tylko” 70 ptaków tego gatunku. Może więc powód polowań jest inny niż deklarowane przez rzeczniczkę PZŁ względy gospodarcze?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… „wiosenne wzruszenia”

Na słonki można polować od 1 września do 23 grudnia. Kiedyś można było strzelać do tych ptaków podczas tzw. wiosennych przelotów. Czyli wieczornych lotów godowych, podczas których samce oblatywały zajmowany teren, wydając wabiące samice chrapliwe dźwięki.

„Jako ornitolog i miłośnik ptaków uważam polowanie na słonki za bezsensowne barbarzyństwo. Całe szczęście kilka lat temu zabroniono polowania na ten gatunek podczas godów [w 2007 – red.]. Wtedy myśliwi zabijali tokujące samce, zaburzając tym samym okres rozrodczy tych ptaków” – mówi OKO.press Malczyk.

To zabolało myśliwych, niektórych nawet bardzo mocno. „Koniec wiosennych wzruszeń – przykro mi…” – żalił się myśliwy i publicysta łowiecki Andrzej Otrębski. Pisał:

„Zostaliśmy pozbawieni jednego z najpiękniejszych przeżyć myśliwskich, głęboko związanego z polską tradycją łowiecką – wiosennych polowań na słonki. Przez indolencję urzędników. (…)

Godowe ciągi słonek to chwile niezapomniane. Samo strzelanie najmniejsze ma tu znaczenie, liczy się ten niepowtarzalny nastrój,

gdy wraz z nastającą wieczorną ciszą oddajemy się romantycznym marzeniom, osiągając szczęśliwy stan spokoju i harmonii, którego nie burzy ciche i tajemnicze chrapanie słonki. Owszem, odczuwamy emocje, ale ani one, ani nawet odgłos strzału, z tego czarującego nastroju nas nie wyrywa”.

Zakaz polowania podczas godów pozbawił „nas możliwości przeżywania swoistego misterium” – ubolewa Otrębski.

Trudno chyba o lepszą ilustrację tezy, że łowiecka pasja łączy się jednak z przyjemnością zabijania, niż właśnie polowania na słonki.



Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym