0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

Historia wiceszefa KNF z czasu rządów PO-PSL to przykład tego, jak można zniszczyć dorobek zawodowy uznanego funkcjonariusza publicznego i jego życie prywatne.

Wojciech Kwaśniak – na zdjęciu u góry – w czwartek 22 lutego 2024 roku w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa usłyszał tylko namiastkę sprawiedliwości. Nic mu już nie przywróci dawnej pozycji zawodowej i dawnego życia.

Kwaśniak kilka tygodni temu w przejmującym wywiadzie dla TVN24 mówił, że lepiej, żeby zmarł, gdy bito go teleskopową pałką po głowie. Bo dzięki temu żyłaby jego żona. Uważa, że jej śmierć jest skutkiem tego, jak państwo PiS potraktowało go za to, że jako urzędnik państwowy robił swoje.

W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia po długim procesie ogłosił nieprawomocny wyrok, w którym sądził byłego oficera WSI Piotra Polaszczyka (zgodził się na podanie swojego nazwiska i publikację wizerunku). Prokuratura oskarżyła go o zlecenie brutalnego pobicia Wojciecha Kwaśniaka, który odpowiadał za wprowadzenie nadzoru nad SKOK-ami, w tym nad SKOK Wołomin.

Te spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe nie były wcześniej pod nadzorem KNF, dopiero wtedy go wprowadzono. Wcześniej wprowadzenie nadzoru blokowali politycy PiS – na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim – mimo że dochodziło w nich do nieprawidłowości. SKOK Wołomin też jak mógł bronił się przed nadzorem, odwoływał się od różnych decyzji.

Do pobicia doszło w kwietniu 2014 roku. Gdy Kwaśniak wrócił wieczorem z pracy do swojego domu na obrzeżach Warszawy, przed schodami napadł na niego dobrze zbudowany mężczyzna w kominiarce. Zaczął okładać go po głowie pałką teleskopową. Kwaśniak zaczął się bronić i być może to uratowało mu życie. Gdy ściągnął napastnikowi z głowy kominiarkę, ten uciekł.

Już po siedmiu dniach Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim, która prowadziła śledztwo w sprawie miliardowych strat na kredytach w SKOK Wołomin – wyłudzano je na tzw. słupy – zleciła pierwsze zatrzymania.

Ustaliła, że pobicie Kwaśniaka zlecił związany ze SKOK Wołomin Piotr Polaszczyk. Jak orzekł w nieprawomocnym wyroku stołeczny sąd, zlecił on to osobie, która współpracowała ze SKOK Wołomin, a ten przekazał zadanie dalej. Ostatecznie zlecenie trafiło do osób powiązanych z wołomińskim światem przestępczym.

I za to sędzia Edyta Snastin-Jurkun skazała w czwartek Polaszczyka na 10 lat więzienia. To najwyższy możliwy wymiar kary za taki czyn. Sąd orzekł, że nie widzi żadnych okoliczności łagodzących, a wymiar kary ma mieć charakter represyjny. Polaszczyk nie przyznaje się do winy.

Były agent WSI Piotr Polaszczyk. Sąd skazał go nieprawomocnie na 10 lat więzienia za zlecenie pobicia Wojciecha Kwaśniaka. Fot. Mariusz Jałoszewski

Kwaśniak: moje życie zostało zniszczone

Wojciech Kwaśniak mówił po wyroku, że to początek jego drogi dochodzenia sprawiedliwości. Mówił, że zostało zniszczone jego życie zawodowe i prywatne: „Państwo mnie zdradziło. Dziś dostałem małe zadośćuczynienie”.

Ma na myśli to, co działo się wokół niego po przejęciu władzy przez PiS. Kwaśniak został pokazowo zatrzymany przez szczecińską prokuraturę w 2018 (potem sąd za niesłuszne zatrzymanie przyznał mu 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia). Za co? Za rzekomy brak nadzoru nad SKOK Wołomin, z którym przecież chciał zrobić porządek i niemal nie zapłacił za to życiem. Prokuratura uznała, że działał za wolno.

Kwaśniak jest w tej sprawie oskarżony z artykułu 231 kodeksu karnego, który mówi o niedopełnieniu obowiązków służbowych lub przekroczeniu uprawnień.

Do zatrzymania doszło w czasie, gdy „Gazeta Wyborcza” ujawniła zarzuty Leszka Czarneckiego, który oskarżał nowego szefa KNF o próbę korupcyjną. Wyglądało to tak, jakby sprawą Kwaśniaka chciano przykryć oskarżenia Czarneckiego. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Przeczytaj także:

Od roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie twa proces Kwaśniaka w związku z oskarżeniem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie za brak nadzoru nad SKOK Wołomin. Kwaśniak mówi OKO.press: „Żona nigdy wcześniej nie chorowała. Jej śmierć wiążę z wysokim stresem spowodowanym działaniami państwa. Nie mogła sobie poradzić z całą tą sytuacją”.

Sędzia Edyta Snastin-Jurkun. To ona jako Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa skazała Polaszczyka. Fot. Mariusz Jałoszewski

Jak pobito Kwaśniaka i jak to ocenił sąd

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa skazał Piotra Polaszczyka na 10 lat więzienia za podżeganie do pobicia Kwaśniaka. Orzekł, że Polaszczyk zlecił to Krzysztofowi A. ps. „Brzydki Krzysiek”, który przekazał dalej zlecenie bezpośredniemu wykonawcy Krzysztofowi A. ps. „Twardy”. „Brzydki Krzysiek” zlecenie przyjął na schodach siedziby SKOK Wołomin. Liczył, że wzrośnie jego pozycja w otoczeniu Polaszczyka.

„Brzydki Krzysiek” to osoba z wołomińskiego światka przestępczego. Wyszukiwał słupy do brania wysokich kredytów ze SKOK-u Wołomin. „Trzeba go na jakiś czas unieszkodliwić, spacyfikować” – tak w ocenie sądu mówił Polaszczyk dając zlecenie na Kwaśniaka. Po co? Sąd uznał, że wyeliminowanie go na kilka miesięcy miało opóźnić wprowadzenie do SKOK Wołomin zarządu komisarycznego. Polaszczyk nie pełnił tam oficjalnej funkcji, ale był osobą wpływową.

Sąd fakty w tej sprawie ustalił na podstawie zeznań Kwaśniaka i „Brzydkiego Krzyśka”. Dał im wiarę. „Brzydki Krzysiek” za współpracę z prokuraturą dostał w 2022 roku dwa lata więzienia w zawieszeniu. Sąd wyłączył jego wątek do odrębnego rozpoznania. Obecnie jest w więzieniu, odsiaduje wyrok za inną sprawę.

Razem z Polaszczykiem w czwartek sąd skazał też na 2 lata więzienia Jacka W., który podwiózł samochodem bezpośredniego sprawcę pobicia.

Krzysztof A. ps. „Twardy” nie usłyszał wyroku. W trakcie trwającego procesu został zwolniony z aresztu i znikł. Jego wątek został wyłączony do odrębnego postępowania. Sąd zasądził jeszcze dla Kwaśniaka 500 tysięcy złotych zadośćuczynienia od Polaszczyka, za krzywdy, jakich doznał.

Były oficer WSI może się odwołać od wyroku, ale na ewentualną apelację poczeka w więzieniu, bo sąd przedłużył mu areszt. Obecnie odsiaduje on zresztą inny wyrok więzienia związany ze sprawą Fundacji Pro Civili i wielomilionowych wyłudzeń na faktury od Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie oraz z banków w latach 90.

Czeka go jeszcze proces w związku z wyłudzeniami kredytów ze SKOK Wołomin. Oskarżone są w nim 62 osoby, a straty szacuje się na 3 mld złotych.

Wojciech Kwaśniak – pierwszy z lewej – słucha wyroku. Obok niego siedzi jego pełnomocnik, adwokat Jerzy Naumann. I prokurator Agnieszka Leszczyńska z Gorzowa Wielkopolskiego, która oskarżała w tej sprawie. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Mocne uzasadnienie wyroku sądu

Sędzia Edyta Snastin-Jurkun w ustnym uzasadnieniu wyroku nie szczędziła mocnych słów. Mówiła, że Kwaśniak jest nie tylko ofiarą zamachu, ale też działań wymiaru sprawiedliwości (proces ten próbowano torpedować i przewlekać). Uznała, że państwo nie zapewniło mu jako funkcjonariuszowi publicznemu ochrony: „Funkcjonariusz publiczny powinien czuć się bezpiecznie. Państwo mu tego nie zapewniło”.

Sąd odniósł się też do zeznań, jakie złożył w procesie senator Grzegorz Bierecki, związany z PiS współtwórca systemu SKOK-ów w Polsce. Sąd podkreślił, że były bulwersujące i skandaliczne. Bierecki sugerował bowiem, że Kwaśniak sam mógł zlecić swoje pobicie, by kreować się na ofiarę.

Bierecki mówił wcześniej publicznie, że „bandyci nie zawsze biją tego dobrego”.

Prokurator Agnieszka Leszczyńska. To ona oskarżała w procesie za pobicie Wojciecha Kwaśniaka i prowadziła duże śledztwo ws. miliardowych wyłudzeń kredytów ze SKOK Wołomin. Ten wyrok to jej duży sukces. Od kilku lat jest szefową Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Obecnie jest jedną z 5 kandydatów w konkursie na stanowisko nowego prokuratora krajowego. Fot. Mariusz Jałoszewski
;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze