400 milionów rocznie. Tyle rząd oszczędza na niepełnosprawnych
Wysokość zasiłku pielęgnacyjnego dla niesamodzielnych osób z niepełnosprawnością wynosi 153 zł. Ta kwota nie zmieniła się od 12 lat, bo rząd PO-PSL, a potem PiS nie waloryzował jej nawet o wskaźnik inflacji. Dzięki temu na osobach z niepełnosprawnością "zaoszczędzono" przez lata ok. 3 mld złotych. Trudno się dziwić, że protestujący mówią "dość!"
Protestujący w Sejmie opiekunowie i dorosłe osoby niepełnosprawne domagają się natychmiastowej realizacji dwóch najpilniejszych postulatów:
- wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych w stopniu znacznym, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18 lat w kwocie 500 zł miesięcznie, bez kryterium dochodowego;
- zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do równowartości minimum socjalnego obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną.
OKO.press policzyło, że wprowadzenie w życie postulatów może kosztować ok 4,8 mld rocznie, choć diabeł tkwi w szczegółach i wiele zależy od przyjętych kryteriów przyznawania dodatku rehabilitacyjnego. To sporo, ale budżet państwa jest w stanie udźwignąć taki potrzebny wydatek. Tymczasem
przez wiele lat wartość zasiłku pielęgnacyjnego dla osób z niepełnosprawnością zamiast rosnąć realnie spadała. Budżet przez lata oszczędził na tym ok. 3 mld złotych.
Państwo oszczędza na niepełnosprawnych
Dodatek rehabilitacyjny, postulowany przez część dorosłych osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów, byłby nowym świadczeniem w wysokości 500 zł miesięcznie. Nie trudno dopatrzeć się w tym postulacie inspiracji programem rodzina 500 plus. Bliźniaczo podobne świadczenie już istnieje - to zasiłek pielęgnacyjny.
W tej chwili wynosi on 153 zł. Przyznaje się go w celu częściowego pokrycia wydatków wynikających z konieczności zapewnienia opieki i pomocy innej osoby w związku z jej niezdolnością do samodzielnej egzystencji. Nie jest on uzależniony od dochodu - przyznaje się go wszystkim potrzebującym.
Komu przysługuje zasiłek?
- dziecku z niepełnosprawnością;
- osobie z niepełnosprawnością w wieku powyżej 16. roku życia, jeżeli legitymuje się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności;
- osobie niepełnosprawnej w wieku powyżej 16. roku życia legitymującej się orzeczeniem o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, jeżeli niepełnosprawność powstała w wieku do ukończenia 21. roku życia; oraz osobie, która ukończyła 75 lat.
Zasiłek nie przysługuje:
- osobie uprawnionej do dodatku pielęgnacyjnego (to inne świadczenie przysługujące emerytom i rencistom niezdolnym do samodzielnej egzystencji; jest wypłacane przez ZUS i w tej chwili jest nieco wyższe od zasiłku pielęgnacyjnego - wynosi 215,84 zł)
- osobie umieszczonej w instytucji zapewniającej nieodpłatnie całodobowe utrzymanie.
Nie dysponujemy najnowszymi danymi o liczbie osób pobierających zasiłek, ale w 2016 roku świadczeniobiorców było prawie 917 tys., a wydatki na zasiłek pielęgnacyjny wyniosły 1 mld 683 mln zł. Większość zasiłków trafiła do dorosłych osób z niepełnosprawnością.
- Wydatki na zasiłki pielęgnacyjne wypłacone dla niepełnosprawnego dziecka do ukończenia 16. roku życia stanowiły 23 proc. ogółu wydatków na zasiłek pielęgnacyjny;
- dla osób niepełnosprawnych w stopniu znacznym – 43,1 proc.;
- dla osób niepełnosprawnych w stopniu umiarkowanym – 31,3 proc.;
- dla osób, które ukończyły 75 lat – 2,6 proc.
Jednym z powodów, dla których protestujący domagają się nowego świadczenia - swego rodzaju 500 plus dla każdej niesamodzielnej osoby z niepełnosprawnością - jest fakt, że zasiłek pielęgnacyjny nie był waloryzowany od 2006 roku.
Jeśli nominalna kwota zasiłku pozostaje na tym samym poziomie, za sprawą inflacji świadczeniobiorcy dostają realnie coraz mniej. Budżet państwa z kolei oszczędza na braku waloryzacji.
Ile dokładnie oszczędza? Spróbujmy policzyć.
Miliardy oszczędności
Liczba pobierających zasiłek rosła przez parę lat po 2006 roku w związku ze wzrostem liczby orzeczeń o znacznej niepełnosprawności, ale od pewnego czasu utrzymuje się na podobnym poziomie.
A co gdyby uwzględniano spadek wartości pieniądza i regularnie podnoszono wysokość zasiłku?
Od września 2006 roku (wtedy zaczęto wypłacać zasiłek rodzinny w obecnej wysokości 153 zł, wcześniej wynosił on 144 zł) do kwietnia 2017 wartość inflacji to 26,12 proc. To tak, jakby wartość świadczenia spadła do ekwiwalentu ok. 121 zł z 2006 roku. Tak też postrzegają to osoby pobierające świadczenie - nominalnie dostają tyle samo, więc realnie dostają mniej, bo ceny rosną.
Gdyby świadczenie zwaloryzować o wskaźnik inflacji, powinno ono wynosić w tej chwili ok. 192 zł.
Z perspektywy budżetu państwa świadczenie jest coraz "lżejsze". Skoro zasiłek nie jest waloryzowany, to kwota wydatkowana przez budżet państwa jest wciąż podobna - zmienia się jedynie wraz z liczbą świadczeniobiorców. I tak w 2007 roku na zasiłki wydano ok. 1 335 mln zł, w rekordowym 2013 roku wydał 1 702 mln, a w 2016 - 1 683 mln zł. Sam budżet jest też coraz większy, ze względu na rozwój gospodarczy i rosnące wpływy z podatków - tym mniej pośród ogółu wydatków znaczy taka zamrożona kwota wydawana na zasiłek.
Co dla budżetu państwa oznaczałby coroczne podnoszenie wysokości zasiłku, tak jak robi się to np. z emeryturami i rentami? Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie roczny wskaźnik inflacji (przy waloryzacji rent i emerytur bierze się też częściowo pod uwagę średnioroczny wzrost płac), to okaże się, że państwo dużo oszczędza na braku waloryzacji.
I tak już w 2007 roku - gdyby wzięto pod uwagę wzrost cen towarów i usług w poprzednim roku - państwo wydałoby na zasiłki 1350 mln zł zamiast 1336 mln. Z każdym rokiem różnica robi się większa. W 2016 roku zasiłek kosztował budżet państwa 1 683 mln zł. Gdyby rokrocznie waloryzowano wysokość zasiłku o wskaźnik inflacji, w 2016 na zasiłek wydano by 2 083 mln zł.
400 mln złotych to kwota, którą w tej chwili rząd rocznie oszczędza, bo od 2006 zasiłek pozostawał bez zmian. Przez ten okres "zaoszczędzono" w ten sposób łącznie ponad 3 mld złotych.
Waloryzowanie o wskaźnik inflacji jest najskromniejszym sposobem podnoszenia świadczeń. Nie uwzględnia wzrostu gospodarczego i większych możliwości finansowych państwa. Ma tylko sprawić, by świadczenie nie straciło na wartości. Przez 12 lat nie zadbano nawet o to absolutne minimum.
Przeczytaj także:
Dość czekania
W 2012 roku Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Według art. 18 tej konwencji:
"Państwa Strony uznają prawo osób niepełnosprawnych do odpowiednich warunków życia ich samych i ich rodzin, włączając w to odpowiednie wyżywienie, odzież i mieszkanie oraz prawo do stałego polepszania warunków życia, i podejmą odpowiednie kroki w celu zagwarantowania i popierania realizacji tych praw bez dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność".
Państwo Polskie w tym punkcie po prostu nie przestrzega Konwencji. Rozwiązaniem postulowanym przez Kongres Osób z Niepełnosprawnościami byłoby świadczenie kompensujące wyższe koszty życia niezależne od aktywności zawodowej. Świadczenie powinno rzecz jasna jedynie uzupełniać pełny system wsparcia - mieszkanie i zatrudnienie wspomagane, asystencję osobistą czy transport specjalistyczny. Wysokość świadczenia zależałby od dodatkowych kosztów funkcjonowania danej osoby z niepełnosprawnością.
Tymczasem osoby z niepełnosprawnością wielokrotnie upominały się o wyższy zasiłek pielęgnacyjny - bez skutku. 153 zł było niewielką kwotą już dekadę temu. A jednak przez lata nie podniesiono zasiłku pielęgnacyjnego choćby nieznacznie. Jak wspomnieliśmy, waloryzacja o wskaźnik inflacji jest i tak niezwykle zachowawczym sposobem podnoszenia świadczeń. Całkiem uzasadnione byłoby wzięcie w tym wypadku pod uwagę wzrostu płac, a przeciętne wynagrodzenie wzrosło w tym okresie o ponad 70 proc.
Rząd co prawda nie ma obowiązku waloryzowania świadczeń, ale powinien to robić.
W 2016 roku Ministerstwo tłumaczyło, że w związku z podniesieniem wielu zasiłków rodzinnych oraz "z uwagi na ograniczone możliwości finansowe budżetu państwa i ograniczone środki na weryfikację, (...) decyzją Rady Ministrów wysokość zasiłku pielęgnacyjnego pozostała bez zmian". Decyzja zapadła w 2015 roku. Kolejna weryfikacja wysokość świadczeń ma nastąpić w listopadzie 2018 roku.
Tymczasem 153 zł nie rośnie nawet o złotówkę. Tak jak przez ostatnią dekadę.

Komentarze