Tylko 27 proc. Polek i Polaków jest zdania, że Kościół stara się jakoś przeciwdziałać molestowaniu dzieci przez księży. Najsurowiej oceniają to wyborcy PO, choć ich partia w wielu kwestiach idzie na ustępstwa wobec Kościoła, a tematu pedofilii po prostu unika. Tylko nieco mniej krytyczni są zwolennicy innych partii. Z jednym, dużym wyjątkiem - elektoratu PiS

Choć biskupi deklarują, że w kwestii pedofilii  przyjęli regułę „zero tolerancji”, bardziej adekwatne byłoby hasło „zero rozgłosu”. Z taką diagnozą zgodziłaby się znaczna większość Polek i Polaków – wynika z kwietniowego sondażu IPSOS dla OKO.press. – Chyba, że są wyborcami PiS.

W sondażu zapytaliśmy ludzi, jak radzi sobie Kościół katolicki z molestowaniem dzieci przez księży. Większość była zdania, że Kościół nie wykazuje się determinacją, by tym przestępstwom przeciwdziałać. Wręcz przeciwnie, aż 60 proc. badanych uznało, że Kościół lekceważy problem, a tylko 27 proc., że stara się mu przeciwdziałać.

Polacy o stosunku Kościoła katolickiego do problemu molestowania dzieci przez księży

Wyszło przy tym na jaw, że zaniedbań Kościoła na tym polu nie widzą wyborcy Prawa i Sprawiedliwości. Różnica między zwolennikami partii rządzącej a pozostałymi obywatelami jest uderzająca:

tylko 38 proc. wyborców PiS krytykuje działania Kościoła, a pochwala je 44 proc. Wśród pozostałych badanych – odpowiednio – 71 proc. i 19 proc. Różnica sięga 33 i 25 pkt proc., jakby odpowiedzi pochodziły z różnych krajów.

Tylko wśród wyborców PiS odsetek krytykujących Kościół (38 proc.) jest niższy niż aprobujących jego działania w kwestii pedofilii (44 proc.). Ten wynik nie daje nadziei na to, że PiS podejmie jakiekolwiek kroki, które wymusiłyby na Kościele rozliczenie się ze swoich przewin lub wzmocnienie prewencji, bo elektorat PiS jest silnie prokościelny.

Występuje tu zresztą sprzężenie zwrotne, bo politycy PiS ostentacyjnie okazują wdzięczność i przywiązanie do Kościoła i jego hierarchów, a w programie PiS można przeczytać, że  „Kościół jest dzierżycielem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”.

Wyborcy o stosunku Kościoła DO PROBLEMU MOLESTOWANIA DZIECI PRZEZ KSIĘŻY

PO
 
SLD
 
.Nowoczesna
 
Kukiz'15
 
Razem
 
PSL
 
Wolność (d. KORWiN)
 
PiS

Nie ma tematu

16 kwietnia odbyło się posiedzenie Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski. Ministrowie rządu PiS i biskupi rozmawiali m.in. o problemach seniorów i polskich rodzin oraz 100-leciu odzyskania niepodległości. W komunikacie wydanym po posiedzeniu o kwestii pedofilii w Kościele jednak nie ma żadnej wzmianki, choć byłoby o czym rozmawiać.

Ministrowie mogliby opowiedzieć o pierwszej w gmachu Sejmu konferencji poświęconej problemowi pedofilii w Kościele zorganizowanej w kwietniu przez Joannę Scheuring-Wielgus.

Prymas Polski abp Wojciech Polak mógłby odnieść się do postulatów wręczonych mu dwa dni wcześniej przez Fundację “Nie lękajcie się” wspierającą ofiary księży pedofilów. Był wśród nich apel o utworzenie niezależnej od Kościoła komisji badającej skalę problemu. Jak wynika z doświadczeń innych krajów, powstanie jej nie jest możliwe bez zdecydowanego stanowiska organów państwa. Takiego zdecydowania brakuje jednak polskim politykom.

Antyklerykalni wyborcy PO

Jednocześnie sondaż IPSOS może pomóc zrozumieć partiom opozycyjnym, w czym ich wyborcy różnią się od elektoratu PiS i zachęcić do wykorzystania tej różnicy w grze politycznej.

Szczególnie krytyczny okazał się elektorat Platformy Obywatelskiej, czyli partii z silnym skrzydłem konserwatywnym, która w wielu kwestiach idzie na ustępstwa wobec Kościoła, a tematu pedofilii w Kościele po prostu unika.

Aż 83 proc. zwolenników PO uważa, że Kościół lekceważy problem, a tylko 13 proc., że stara mu się przeciwdziałać. Równie antyklerykalni są tylko wyborcy SLD: 83 proc. krytycznych 14 proc. doceniających Kościół.

Elektorat Platformy tym samym okazał się bardziej postępowy niż elektorat Nowoczesnej, która jako jedyna partia zasiadająca w parlamencie próbuje poruszyć ten temat. A dokładniej mówiąc, nie tyle cała partia, co jedna jej członkini – Joanna Scheuring-Wielgus.

Na zorganizowaną przez nią sejmową konferencję dotyczącą pedofilii w Kościele byli zaproszeni wszyscy posłowie, ale przyszły tylko Monika Rosa i Kamila Gasiuk-Pihowicz, obie z .N. Choć nie zabrały głosu, sama ich obecność była przejawem odwagi.

Kilka miesięcy wcześniej Scheuring-Wielgus na konferencji poświęconej spektaklowi „Klątwa” w Teatrze Powszechnym w Warszawie zadeklarowała, że porozmawia z kolegami z klubu o możliwości powołania komisji badającej skalę problemu.

Ledwie wyszła z teatru, koledzy i koleżanki, którzy widzieli transmisję z konferencji w internecie, zadzwonili do niej z pretensjami o samowolne występowanie przeciwko Kościołowi niejako w imieniu partii. Wśród telefonujących była ówczesna rzecznik, a obecnie przewodnicząca .N Katarzyna Lubnauer.

Nowoczesna może odetchnąć z ulgą: Scheuring-Wielgus nie zbulwersuje wyborców. Obecne działania Kościoła w kwestii pedofilii za wystarczające uważa co najwyżej 21 proc. jej wyborców. Za zdecydowanie niewystarczające – 75 proc.

W podobnym stopniu problem widzą także wyborcy Kukiz’15 (73 proc. krytycznych) i Razem (75 proc. krytycznych).

 Nieco mniej wojowniczy jest tradycyjnie elektorat PSL (56 proc. krytycznych głosów), ale nie dlatego, że wyborcy masowo akceptują stanowisko Kościoła (tylko 23 proc.), w dużej mierze nie mają wyrobionego zdania (21 proc.).

Kościół dużo obiecuje, mało robi

Choć biskupi deklarują, że w kwestii pedofilii w Kościele przyjęli regułę „zero tolerancji”, bardziej adekwatne byłoby hasło „zero rozgłosu”.

Przyjęte przez polski Kościół wytyczne ws. pedofilii co prawda zalecają odsuwanie podejrzanych o molestowanie księży od obowiązków kapłańskich, w tym pracy z dziećmi oraz do skorzystania z terapii, ale wcale nie obligują do tego. Także jedynie zalecają, a nie nakazują powiadomienie o takich podejrzeniach świeckich organów ścigania.

W konsekwencji wciąż zdarza się, że biskupi ukrywają księży pedofilów – tuszują sprawy w parafiach i przenoszą ich do kolejnych, gdzie o pedofilii księdza jeszcze nikt nie słyszał.

Żadnego polskiego biskupa nie pociągnięto do odpowiedzialności za takie praktyki. Dla porównania: w Niemczech Benedykt XVI za krycie pedofilów zdegradował około osiemdziesięciu biskupów.

Niemiecki episkopat stworzył też fundusz, z którego wypłaca ofiarom księży pedofilów po 5 tys. euro. Polski przyjął w oficjalnych wytycznych zasadę, że za przestępstwa seksualne księża odpowiadają wyłącznie indywidualnie.

W wielu krajach, m.in. USA, Irlandii, Australii, Holandii, Belgii powstały niezależne od Kościoła komisje badające skalę problemu i wspierające ofiary księży. W wyniku prac takiej komisji w Australii wyszło na jaw, że zarzuty dotyczące przestępstw pedofilnych postawiono 7 proc. tamtejszego kleru. W Polsce Kościół przyznaje, że sam nie zna liczby zgłoszonych przypadków molestowania, bo wymagałoby to zebrania danych ze wszystkich diecezji. A do tego konieczna byłaby specjalna uchwała Episkopatu.

Jak przyznał ojciec Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Episkopacie, biskupi nie mają czasu, żeby tym się zająć, bo “zawsze jest coś ważniejszego do omówienia”.


Sondaż IPSOS dla OKO.press 12-13 kwietnia 2018, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1023 osób.


Dziennikarz, filozof. Od 2016 roku związany z OKO.press. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Za jeden ze swoich reportaży był nominowany do kilku nagród dziennikarskich. Boksuje.
W OKO.press pisze o prawie i jego łamaniu.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym