W MEN od 2007 roku rządzą kobiety, 82 proc. kadry nauczycielskiej stanowią kobiety. Mimo to w TVN24 o systemie oświaty debatowali Kuba, Wojtek, Jarek, Darek i Grzesiek. Pięciu mężczyzn. To jeszcze bardziej rażący przypadek pomijania głosu kobiet niż powyborcze debaty w 2018 roku we wszystkich stacjach TV. Dlaczego tak się stało?

Od 1989 do 2007 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej rządzone było przez mężczyzn, z trzyletnią przerwą na kadencję Krystyny Łybackiej z SLD (2001-2004). Odkąd w swym pierwszym rządzie Donald Tusk powołał Katarzynę Hall, najważniejsza osoba w MEN zawsze była już kobietą. Kolejno: Krystyna Szumilas, Joanna Kluzik-Rostkowska i Anna Zalewska.

Poza Kluzik-Rostkowską wszystkie były wcześniej nauczycielkami. W MEN od lat rządzi kobieta, zwykle była nauczycielka. Może się to wydawać oczywistym wyborem – tam, gdzie ponad 80 proc. przedstawicieli zawodu to kobiety. Niestety, wciąż nie dla wszystkich.

Nic o nas bez nas?

Stacja TVN24 postanowiła przy okazji strajku nauczycieli podyskutować w niedzielę 14 kwietnia 2019 o polskiej oświacie, zrobiła to profesjonalnie i sprawnie, a dyskusja była inspirująca. I wszystko byłoby OK, gdyby nie to…

W programie wystąpili:

  • prof. Jakub Brdulak (Uniwersytet SWPS i SGH),
  • Wojciech Starzyński (prezes fundacji „Rodzice Szkole”, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP),
  • Jarosław Szulski (nauczyciel i wychowawca w Gimnazjum i Liceum imienia Tadeusza Reytana w Warszawie),
  • Dariusz Martynowicz (nauczyciel języka polskiego i wiedzy o kulturze w V Liceum Ogólnokształcącym imienia Augusta Witkowskiego w Krakowie).

Prowadził Grzegorz Kajdanowicz.

Kuba, Wojtek, Jarek, Darek i Grzesiek. Pięciu mężczyzn.

Wypowiedziało się też kilka osób z sali, w tym trzech uczniów (sami młodzi mężczyźni). Jedynym kobiecym głosem podczas trzech części godzinnego programu była 52-sekundowa wypowiedź Małgorzaty Okońskiej-Zaremby, dyrektor departamentu ds. komunikacji Konfederacji Lewiatan.

Podczas debaty poruszono wiele problemów polskiej oświaty, mówiono o: niskich pensjach, reformie edukacji, przeładowanych programach nauczania, roli nauczyciela. W debacie nie usłyszeliśmy jednak głosu nauczycielek, dyrektorek szkół. A te w oświacie są zdecydowaną większością.

Taki skład debatującego grona skomentowała warszawska radna (wcześniej aktywistka ruchu Rodziców przeciw reformie) Dorota Łoboda:

Feminizacja zawodu

Według raportu „Nauczyciele w roku szkolnym 2014/2015”, który opracował Ośrodek Rozwoju Edukacji, w polskiej szkole 82 proc. kadry nauczycielskiej to były kobiety. Przewaga nauczycielek powyżej 80 proc. utrzymuje się we wszystkich grupach wiekowych poniżej 56 lat.

Przewagę nauczycielek nad nauczycielami widać na wykresie:

Odsetek kobiet jest szczególnie wysoki w nauczaniu początkowym (ok. 90 proc.), ale zdecydowana przewaga występuje też w szkołach średnich.

Oto dane dla Polski (PL) na tle całej Unii Europejskiej w 2013 roku w szkołach średnich niższych (u nas – to były gimnazja). Jak widać, jeszcze większy odsetek kobiet pracuje w szkołach dawnego obozu komunistycznego – Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier, Słowacji, Bułgarii, Słowenii, a także we Włoszech i w Szwecji.

Feminizacja zawodu nauczyciela to zjawisko globalne – na 83 kraje, z których Bank Światowy podaje dane za rok 2017, tylko w 19 jest więcej nauczycieli mężczyzn w szkołach podstawowych. Według tych samych danych

kobiety stanowiły 66 proc. nauczycieli na całym świecie w edukacji obowiązkowej.

We Francji już w 1901 roku 75 proc. kadry nauczycielskiej to kobiety, w Stanach Zjednoczonych w 1898 roku – 68 proc.

Apelowaliśmy i apelujemy

W monitoringach polskich mediów „Media bez kobiet” (prowadzonych kilkakrotnie, m.in. przez Piotra Pacewicza i Annę Dryjańską) potwierdzały się światowe trendy: ok. 80 proc. osób obecnych w mediach w różnych rolach to mężczyźni. Ten udział rośnie do 85-90 proc. wśród osób komentujących wydarzenia, zwłaszcza gdy temat dotyczy wojskowości, polityki i religii.

W tematach społecznych (w tym edukacyjnych) dominacja mężczyzn-komentatorów była mniejsza. Tym bardziej zdumiewa program TVN24.

Po obejrzeniu programów publicystycznych omawiających w TVP, TVN i Polsacie News wyniki pierwszej tury wyborów samorządowych 2018, napisaliśmy apel o dopuszczenie kobiet i ludzi młodych do komentowania. Wówczas we wszystkich stacjach usłyszeliśmy głosy wyłącznie tzw. dojrzałych mężczyzn.

Pisaliśmy:

„Nieobecność kobiet, z wyjątkiem odrębnej debaty samych komentatorek w Polsat News, co miało dwuznaczną wymowę „getta opinii”, jest nie tylko krzywdzące dla wyborczyń, których mobilizacja wyborcza była nieco wyższa niż wyborców, ale utwierdza groźny społecznie stereotyp, że polityka, i w ogóle sprawy publiczne, są nie dla kobiet.

Taki komunikat ma dewastujący wpływ na świadomość Polek i Polaków, łatwo się uogólnia i utwierdza przekonanie o nierówności płci”.

Oraz:

„Dlatego apelujemy do Państwa – zaproście kobiety, zaproście młodych ludzi do komentowania II tury wyborów samorządowych. I do kolejnych audycji powyborczych. I do innych dyskusji i debat.

Powinniście to zrobić nie tylko ze względu na interes publiczny, ale także w trosce o atrakcyjność swoich programów. Różnorodność opinii i temperamentów, pojawienie się nowych punktów widzenia i innych niż do tej pory kontrowersji, może wzbogacić audycje i zwiększyć ich oglądalność. A może nawet uda wam się ściągnąć przed ekrany młodszych widzów, którzy odchodzą od telewizji”.

Polska polityka jest zdominowana przez mężczyzn, choć kwoty na listach wyborczych wprowadziły tu pewną korektę. Polską edukacją zajmują się głównie kobiety. Ale i o tym, i o tym w polskiej telewizji dyskutują mężczyźni. W kwietniu 2019 nasz apel o równość w komentowaniu świata jest co najmniej równie aktualny.


Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Lubisz nas?

Powiedz o tym innym