A Bigger Painter: co zobaczył David Hockney
Hockney w każdej dekadzie swojego życia był młodym malarzem – artystą nieustannie poszukującym rozwiązań dla zagadnień, które w danym momencie go zajmowały. Czy w tych nieustających przemianach było coś stałego? Tak – sztuka patrzenia
Biograf włoskich artystów – Giorgio Vasari, autor słynnych „Żywotów najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów”, miałby poważny kłopot z opisaniem twórczości Davida Hockney’a. Angielski malarz nie wpisuje się bowiem w historiograficzny, niemal biologiczny schemat rozwoju artysty: od pierwszych doświadczeń, przez dojrzewanie, aż po osiągnięcie pełni i doskonałości. W przypadku Hockney’a trudno wskazać jakikolwiek „szczyt” – jego dorobek to wieloletni, nieprzerwany proces różnorodnych artystycznych poszukiwań, obejmujący kolejne dekady od lat 60. XX wieku aż po trzecią dekadę XXI stulecia.
Podobnie jak wielcy mistrzowie przeszłości – choćby Tycjan, który również dożył sędziwego wieku – Hockney tworzył niemal do końca życia, nie tracąc ciekawości świata ani odwagi eksperymentowania. Jego późne prace nie są jednak ani podsumowaniem wcześniejszego dorobku, ani popadnięciem w manierę. Tymczasem tylko te dwie drogi – syntezę albo repetycję – Vasari uznawał za charakterystyczne dla twórczości artystów w podeszłym wieku.
W przypadku Hockney’a starość nie oznaczała wyciszenia, lecz kolejne otwarcia – zwrot ku nowym technologiom, odważne badanie wzrokowej percepcji i malarskiej przestrzeni.

Komentarze