Po trzech miesiącach nieudanych głosowań i czterech wcześniejszych kandydaturach, PiS wybrał na Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka. Zajmował się unieważnianiem kościelnych małżeństw i współtworzył ustawę, która podniesie koszty rozwodów. Opozycja twierdzi, że nie spełnia ustawowych wymogów na to stanowisko

Czy Pawlak w ogóle miał prawo zostać wybrany? Takie pytanie stawia opozycja. Ustawa jasno stawia rzecznikowi podstawowe warunki:

„Art. 1 ust. 4.  Rzecznikiem może być ten, kto:

  1. jest obywatelem polskim;
  2. posiada pełną zdolność do czynności prawnych i korzysta z pełni praw publicznych;
  3. nie był skazany prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne;
  4. ukończył studia wyższe i uzyskał tytuł magistra lub tytuł równorzędny;
  5. ma co najmniej pięcioletnie doświadczenie w pracy z dziećmi lub na ich rzecz;
  6. jest nieskazitelnego charakteru i wyróżnia się wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną”

Spełnienie kryterium pięcioletniego doświadczenia w pracy z dziećmi jest w przypadku Pawlaka co najmniej mocno naciągane. Wątpliwości ma w tej sprawie obecny rzecznik Marek Michalak, który w sobotę 24 listopada w Radiu Zet mówił: „Patrząc na CV, które zostało przedstawione parlamentowi, wydaje się, że tego punktu ustawowego ten kandydat niestety nie spełnia”.
Dosadniej wypowiedziała się w trakcie debaty sejmowej posłanka PO Magdalena Kochan, wiceszefowa komisji polityki społecznej i rodziny:

„Pan jest prawnikiem, wysokim urzędnikiem MS, więc z pewnością umie przeczytać ustawę i wie, że nie spełnia kryteriów. A to oznacza, że świadomie łamie pan prawo i nie można panu zaufać” – mówiła posłanka Kochan.

Zobaczmy, jakie doświadczenie zawodowe ma Mikołaj Pawlak.

Pod opieką arcybiskupa

Urodził się w Łodzi w 1980 roku, a jego edukacja była związana z kościołem katolickim. Uczył się w Katolickim Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Pawła II w Łodzi. Jest też absolwentem prawa oraz prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracę magisterską napisał pod kierownictwem arcybiskupa Andrzeja Dzięgi.

Bp Dzięga jest zagorzałym przeciwnikiem in vitro. W 2015 roku określił on ustawę o in vitro „zbrodniczą. Bo tam się odmawia człowieczeństwa człowiekowi żyjącemu.”

Z Kościołem Pawlak był też związany w życiu zawodowym. W latach 2005-2016, czyli przez 11 lat, pełnił funkcję adwokata przy sądach kościelnych w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Choć można przyjąć, że w pewnych przypadkach unieważnienie małżeństwa może przyczynić się do dobra dzieci, to nie jest to raczej „praca na rzecz dzieci” – jak chce ustawa.

Od 2006 roku Pawlak jest członkiem Izby Adwokackiej w Łodzi, a od listopada 2011 prowadził indywidualną praktykę adwokacką, czyli przez pięć lat. W czasie sejmowej debaty posłanka PiS Joanna Borowiak, która prezentowała doświadczenie zawodowe Pawlaka, zapewniła, że w czasie odbywania praktyki adwokackiej występował jako pełnomocnik w sprawach dotyczących dzieci: „Jest to praca na rzecz dzieci” – oceniła Borowiak. Kontrowała posłanka Kochan: „Proszę mi wybaczyć, ale prowadzenie spraw rozwodowych nie można utożsamiać z pracą na rzecz dzieci (…)

równie dobrze za świetnego kandydata można byłoby uznać kierowcę gimbusa, który woził dzieci z i do szkoły”.

Od 2016 roku Pawlak był dyrektorem departamentu spraw rodzinnych i nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości. Czyli przez dwa lata. Nadzorował tam zakłady poprawcze i schroniska dla nieletnich. Departament m.in. opracowuje zasady funkcjonowania schronisk dla nieletnich, koordynuje zadania dotyczące przemocy w rodzinie, pilnuje międzynarodowego dochodzenia alimentów.

Jest to jedyny okres w zawodowym życiu kandydata, w którym bezsprzecznie zajmował się ustawowo wymaganą „pracą na rzecz dzieci”.

Porażka w systemie pomocy pokrzywdzonym

Ale to nie wszystko jeśli chodzi o działalność Pawlaka w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak zauważyła dziennikarka „Polityki” Agata Szczerbiak:

„W notce biograficznej, którą zamieszczono na stronie Sejmu, znajduje się informacja, że jest »odpowiedzialny za tworzenie systemu pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwami, ze szczególnym uwzględnieniem pomocy dla dzieci, kobiet i rodzin«.

Brzmi szlachetnie, ale chyba nie ma czym się chwalić. Pisaliśmy o tym w lipcu: raport NIK na temat systemu pomocy ofiarom przestępstw ujawnił przytłaczające dane – z ponad 385 mln zł przeznaczonych na pomoc ofiarom przestępstw (i resocjalizację więźniów) wydano tylko kilkanaście procent sumy. Z ponad 800 tys. ofiar przestępstw ze wsparcia Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym skorzystało 20 tys.”

Podnosi koszta rozwodu

Pawlak uczestniczył też w przygotowaniu zmian w prawie rodzinnym, które ma podnieść koszty rozwodów. Chodzi o to, że państwo nie będzie już zwracać kosztów sądowych w przypadku rozwodu bez orzekania o winie.

„Skarb Państwa co roku wypłaca kilkanaście milionów złotych w ramach zwrotów opłat sądowych w przypadku rozwodów za porozumieniem stron, bez orzekania o winie. Ponieważ wyższa norma konstytucyjna z art. 18 konstytucji chroni instytucję małżeństwa, nie chroni natomiast instytucji rozwodu. Nie musimy dopłacać do tego, żeby jeszcze zwracać pieniądze, gdy ludzie się rozwodzą” – mówił Pawlak.

Karanie dzieci?

Jakie ma poglądy i dokonania w kwestii obrony praw dzieci? Według tygodnika „Polityka” jest on współautorem ustawy, w której projekcie zaproponowano obniżenie wieku karania nieletnich z 13 do 10 lat.

W środę 21 listopada Pawlak tłumaczył się z tego w zawiły sposób: „Absolutną nieprawdą jest, że ktokolwiek planuje objąć karalnością dzieci 10-letnie”. Słowo „karanie” może padać tylko w stosunku do przestępców i ono wynika z Kodeksu karnego. Odpowiedzialności karnej podlega ten, kto ukończył lat 17, a w stosunku do niektórych zbrodni (…), ktoś, kto skończył lat 15. I to jest „karanie”.

Bardzo nieprzychylnie wyraził się o tym pomyśle obecny Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak w liście do Ministerstwa Sprawiedliwości. Michalak będzie pełnił funkcję do zaprzysiężenia nowego rzecznika.

Za zakazem aborcji

W trakcie przesłuchania przed sejmowymi komisją polityki społecznej i rodziny oraz komisją edukacji, nauki i młodzieży powiedział, że popiera wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie za niekonstytucyjną drugiej przesłanki dotyczącej przerywania ciąży.

Przesłanka ta jest zapisana w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności ciąży i brzmi:

  1. Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
    2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Jak pisaliśmy w OKO.press, w 2016 roku przyczyną 96 proc. (1042) legalnych aborcji w Polsce było uszkodzenie płodu. Uznanie tej przesłanki za niezgodną z Konstytucją praktycznie zniesie legalną aborcję.

Zakaz legalnej aborcji z przyczyn wymienionych w pkt. ustawy antyaborcyjnej zawiera także projekt Kai Godek, który jest niezgodny z konstytucją, łamie traktaty europejskie. Stanowczo sprzeciwia się jej też ogromna większość Polek i Polaków.

Epopeja parlamentarna

Sejm głosami PiS i Kukiz’15 zagłosował za kandydaturą Mikołaja Pawlaka. Czeka go jeszcze głosowanie w Senacie.

Perypetie związane z wyborem nowego Rzecznika Praw Dziecka przybrały już rozmiar epopei. Kadencja sprawującego dotychczas tę funkcję Marka Michalaka skończyła się 27 sierpnia 2018. We wrześniu w sejmowym głosowaniu upadła najpierw kandydatura Ewy Jarosz, kandydatki z poparciem PO, Nowoczesnej i organizacji pozarządowych, potem Pawła Kukiza-Szczucińskiego, który był wspierany przez Kukiz’15.

PiS zgłosił Sabinę Zalewską, która zrezygnowała sama dzień przed głosowaniem po tym, jak media zaczęły pisać o jej plagiatach.

Następnie PiS zgłosił kolejną kandydatkę – Agnieszkę Dudzińską – socjolożkę, absolwentkę Katolickiego Uniwersytetu i pracowniczkę PAN – a następnie ją upokorzył. Najpierw jej kandydatura nie przeszła w Sejmie, gdzie PiS ma większość, a gdy PiS zgłosił ją drugi raz i przegłosował w Sejmie, w ostatniej chwili senatorzy PiS postanowili głosować na nie.

Mikołaj Pawlak jest więc piątym kandydatem na to stanowisko w ciągu trzech miesięcy. Nie można jeszcze powiedzieć, że został Rzecznikiem Praw Dziecka. Sejm przegłosował jego kandydaturę, ale PiS znów może się rozmyślić.

I tylko dzieci szkoda, bo polityczny kandydat z łapanki, nie gwarantuje, że krzywdzone dzieci, dzieci poddane przemocy domowej znajdą w nim obrońcę swoich praw niezależnie od pochodzenia, wyznania, koloru skóry czy poglądów rodziców – ubolewała w Radio TOK FM Mirosława Kątna, b. pełnomocnik ds. dzieci.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym