29 listopada 2017

Agenci CBA przyszli do domu byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej

Wczoraj dwóch agentów CBA przyszło do domu prof. Pawła Machcewicza, byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, usuniętego po wielu miesiącach ataków PiS. W środę 6 grudnia odbędzie się premiera książki prof. Machcewicza o muzeum

„Dzisiaj wieczorem do mojego domu w Warszawie przyjechało dwoje agentów CBA. Zastali mojego syna, któremu najpierw powiedzieli, że »byli w pobliżu i zajrzeli przy okazji«, potem, po wylegitymowaniu, okazało się, że przyjechali specjalnie z Gdańska. Poszukiwali mnie, wypytywali od jak dawna jestem zagranicą i kiedy będę w Polsce. Następnie zostawili telefon agenta CBA, który ma mnie przesłuchiwać w sprawie rzekomego działania »na szkodę Muzeum II Wojny Światowej«” – napisał prof. Machcewicz w mailu wieczorem 28 listopada 2017.

Agent CBA przedstawiający się jako „Łukasz Piaskowski” zostawił swój telefon. Prof. Machcewicz przebywa za granicą na stypendium naukowym w Wissenchaftskolleg zu Berlin, niemieckim instytucie badawczym. Przyjedzie jednak do Polski 6 grudnia na spotkanie autorskie z okazji premiery jego książki o historii powstania Muzeum II Wojny Światowej.

„Informuję Państwa o tej sytuacji w przekonaniu, że w takich sytuacjach jawność jest najlepszą bronią, a także ze względu na to, że nie wiem, co się może wydarzyć, jak przyjadę do Polski 6 grudnia na promocję mojej książki o Muzeum II Wojny Światowej” – napisał prof. Machcewicz.

Przypomnijmy: prof. Paweł Machcewicz jest znanym historykiem, specjalistą od dziejów PRL, autorem m.in. monografii o historii polskiej sekcji Radia Wolna Europa czy historii „wydarzeń poznańskich” w czerwcu 1956 roku. Był także współtwórcą i pierwszym dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Został odwołany ze stanowiska po trwającej wiele miesięcy polityczno-sądowej batalii. Żeby go odwołać, rząd PiS zastosował kruczek prawny – formalnie połączył istniejące i prawie ukończone Muzeum II Wojny Światowej z istniejącym głównie na papierze Muzeum Westerplatte. To pozwoliło wicepremierowi i ministrowi kultury prof. Piotrowi Glińskiemu zakończyć kadencję dyrektora i Rady Programowej przed terminem.

Dyrekcja Muzeum walczyła jednak w sądzie, co przeciągnęło całą operację o rok. Politycy PiS (z Jarosławem Kaczyńskim na czele) oraz media prawicy atakowały przez ten czas Muzeum nieustannie. Zarzucano mu

  • że nie reprezentuje „polskiego punktu widzenia” na historię;
  • że poświęca zbyt wiele miejsca cierpieniu cywilów, a zbyt niewiele bohaterstwu polskich żołnierzy;
  • wreszcie – że reprezentuje „niemiecki punkt widzenia” na historię II Wojny Światowej.

Ponadto publicyści, historycy i politycy związani z PiS wysuwali wobec ekspozycji szereg oskarżeń szczegółowych – m.in. o niewystarczające ich zdaniem wyeksponowanie na wystawie bohaterów polskiego ruchu oporu, Ireny Sendlerowej oraz Witolda Pileckiego.

W ślad za zarzutami politycznymi poszły także oskarżenia o niegospodarność w trakcie budowy muzeum. Kontrola NIK w grudniu 2015 roku nie wykazała żadnych uchybień, ale wicepremier Gliński sugerował, że stało się tak z powodów politycznych. 26 października 2016 w senacie zarzucał dyrekcji muzeum:

  • niedostateczny nadzór nad kierownictwem inwestycji;
  • kolizję budowy z kolektorem sanitarnym, co miało spowodować dwa lata opóźnienia;
  • wycieki wody przez ściany budynku;
  • samowolne zwiększenie powierzchni budowanego muzeum z 23 do 26,6 tys. metrów kwadratowych;
  • dowolność w zakupie dodatkowego wyposażenia - niezgodne z prawem zakupy na 13,7 mln złotych;
  • gromadzenie muzealiów, które nie były wprowadzone do ksiąg inwentarzowych.

Gliński szkody szacował na 90 mln złotych. Wszystkie te zarzuty odpierała dyrekcja muzeum.

7 listopada 2017 roku agenci CBA weszli do Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Przejęli aneks do umowy o współpracy między magistratem a Muzeum II Wojny Światowej. „Może chodzić o prawa do terenu Westerplatte” – informowała wówczas „Wyborcza”.

Według informacji portalu niezalezna.pl „CBA pod nadzorem gdańskiej prokuratury prowadzi śledztwo ws. przestępstwa na szkodę tej placówki”, a potencjalne szkody oszacowano na blisko milion złotych. Być może CBA i prokuratura w ten sposób zamierza uderzyć zarówno w znienawidzoną przez PiS byłą dyrekcję muzeum, jak i równie nielubianego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

OKO.press opublikuje wkrótce recenzję książki prof. Machcewicza o historii muzeum – oraz jej fragment.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne