W nocy 21 lutego 2019 roku trzech aktywistów obaliło gdański pomnik prałata Jankowskiego. Pomnik nie wrócił już miejsce, a Jankowski stracił także honorowe obywatelstwo miasta i skwer swojego imienia. Po roku prokuratura przedstawiła akt oskarżenia. Aktywistom grozi do pięciu lat więzienia. "Niech to będzie proces nad Jankowskim” - mówią

„Oskarżamy prałata o podły i haniebny gwałt na godności. Oskarżamy instytucję Kościoła katolickiego i jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali, aby złu położyć kres, milczeli lub wręcz – jak Sławoj Leszek Głódź – tolerowali ryzyko pojawienia się kolejnych ofiar”, pisali w swoim manifeście aktywiści, którzy nocą 21 lutego 2019 roku obalili pomnik ks. Henryka Jankowskiego, byłego kapelana „Solidarności”, oskarżonego o pedofilię.

Reportaż Bożeny Aksamit w „Gazecie Wyborczej” z grudnia 2018 ujawnił i udokumentował, że ks. Jankowski co najmniej od końca lat 60. przez kilka dekad wykorzystywał seksualnie dzieci.

Prokuratura zakończyła śledztwo i złożyła w sądzie akt oskarżenia przeciwko trzem aktywistom. Czyn został zakwalifikowany jako chuligański, a to oznacza wyższą karę, bowiem kodeks karny stanowi:

Skazując za występek o charakterze chuligańskim, sąd wymierza karę przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości nie niższej od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę”.

Aktywistów oskarżono o znieważenie pomnika i uszkodzenie mienia, za co grozi do pięciu lat więzienia.

„Czyn został popełniony publicznie z oczywiście błahego powodu, przez co okazano rażące lekceważenie dla porządku prawnego”, poinformowała trójmiejską „Gazetę Wyborczą” prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się pierwsza rozprawa.

Rafał Suszek, jeden z oskarżonych, mówi OKO.press: „Mam nadzieję, że uda się tę sprawę uchronić przed trywializacją. Pierwsze działania wymiaru sprawiedliwości, czynności represyjne podjęte wobec nas przez prokuraturę zostały przez gdański sąd ocenione bardzo krytycznie [Wniosek prokuratury o zastosowanie dozoru policyjnego i nałożenia wysokiej kaucji został odrzucony przez sąd – przyp.red.].

Niech ten proces stanie się procesem nad prałatem Jankowskim, nad całym Kościołem instytucjonalnym, nad sojuszem administracji lokalnej i środowiska ks. Jankowskiego z tym Kościołem.

Może rok po tamtych wydarzeniach uda się powrócić do dyskusji, której na razie skrzętnie się unika w toku debaty nad tym, co zrobiliśmy – do dyskusji nad rozproszoną odpowiedzialnością, którą ponosi całe społeczeństwo, ukrywając sprawców, udzielając nieuprawnionego rozgrzeszenia na podstawie zasług niewspółmiernych do winy, korząc się bałwochwalczo przed kościelną instytucją”.

„Niezgoda na obecność zła”

Ok. 3 nad ranem 21 lutego 2019 roku trzej mężczyźni – Rafał Suszek, Konrad Korzeniowski i Michał Wojcieszczuk – założyli na szyję prałata pętlę, podważyli cokół i ciągnęli, aż pomnik upadł na przygotowane wcześniej gumowe opony. Miały zapobiec zniszczeniu pomnika, bo „celem jest rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś – materii jego pomnika”.

„Podejmujemy działanie, którego celem jest symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego” – pisali aktywiści w manifeście, który przekazali redakcji OKO.press. – „Tak wyraża się nasza obywatelska niezgoda na obecność w przestrzeni publicznej zła, pogardy dla drugiego człowieka i jego uprzedmiotowienia, gwałtu na jego wolności i prywatności, braku szacunku dla bólu i gniewu ofiar, wreszcie też – mowy nienawiści.

A także bałwochwalczego kultu osób będących sprawcami podobnych czynów”.

Cały manifest aktywistów publikowaliśmy tutaj:

W wywiadzie 26 lutego Rafał Suszek mówił OKO.press: „Mamy nadzieję, że po obaleniu pomnika Jankowskiego zacznie się rozmowa na temat systemowej winy Kościoła katolickiego. I zapytamy, czy jakakolwiek instytucja może być gorsza niż społeczeństwo, z którym żyje w symbiozie. Nie może. Kościół ma tylko specyficzne narzędzia, żeby te słabości społeczeństwa przekuć w zgorszenie, przewiny systemowe, w zło uosobione, a potem kryć sprawców i uciekać od odpowiedzialności. Kościół rozumiany jako instytucja nie jest jednak – bo być nie może – fundamentalnie gorszy niż społeczeństwo. Problemem jest stan świadomości społeczeństwa jako całości”.

Jankowski traci skwer, pomnik i obywatelstwo

Nad leżącym pomnikiem prałata Jankowskiego spory trwały dwa dni. 21 lutego 2019 gdański ratusz wydał oświadczenie, w którym przypomniał, że pomnik i tak miał zostać usunięty, ale z zachowaniem procedur – uchwała na ten temat miała być głosowana w marcu.

„Nie ma miejsca dla pomnika ks. Henryka Jankowskiego w przestrzeni publicznej Gdańska. Powinien być on usunięty zgodnie z prawem” – napisała w oświadczeniu p.o. prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Nad ranem 23 lutego bez zgody Urzędu Miasta pomnik postawiono ponownie. Zrobili to jego właściciele ze społecznego komitetu z pomocą kilkudziesięciu stoczniowców Stoczni Gdańskiej.

Na sesji rady miasta Gdańska 7 marca radni zdecydowali o:

  • pozbawieniu prałata tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gdańska (19 głosów za, 1 przeciw);
  • rozbiórce jego pomnika, który stoi przed kościołem św. Brygidy (20 głosów za, 1 przeciw);
  • zmianie nazwy skweru, na którym stoi pomnik – teraz nosi imię Księdza Henryka Jankowskiego (20 głosów za, 1 przeciw).

8 marca nad ranem pomnik zdemontowali sami fundatorzy.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Komentarze

  1. Paweł Łuczak

    Szanowna redakcjo, przed publikacją sprawdzajcie proszę czy wszystko się zgadza. Np. nazwiska bohaterów artykułu. Bo w tym wypadku popełniliście błąd w jednym z nazwisk.

  2. Empereur de Pologne

    Fakty są następujące:
    1. Jankowski, jakiekolwiek by jego czyny nie były, za swojego życia nie został za nic skazany, ani nawet o nic oskarżony. Oskarżenia pod jego adresem wypłynęły dopiero kilka lat po jego śmierci. Rzeczowa i sprawiedliwa ocena ich wiarygodności jest niemożliwa do przeprowadzenia w sytuacji, gdy oskarżony nie żyje i nie ma możliwości się bronić, ani w żaden sposób się do nich ustosunkować.
    2. Osoby, które zburzyły pomnik Jankowskiego, w sposób oczywisty działały bezprawnie – i wcale się z tym nie kryją. Wobec czego powinny za to ponieść odpowiedzialność. Nawet wydanie przeciwko Jankowskiemu prawomocnego wyroku skazującego za przestępstwo nie uprawniałoby grupki oburzonych do samowolnego i bezprawnego niszczenia pomnika. Tym bardziej nie mogą tego czynić oskarżenia, które pozostają i na zawsze pozostaną w sferze spekulacji.

    • Andrzej Maciejewicz

      Cesarzem to ty nie jesteś. Zwłaszcza dzięki przyjęciu a priori niesprawności sądu w ocenie Jankowskiego. Obalający pomnik nie byli wandalami. Zabezpieczyli go przed zniszczeniem. Ponadto pomnik jest tylko pretekstem do rozprawy z Krk i to cię boli.

      • Empereur de Pologne

        To co nazywasz "przyjęciem a priori niesprawności sądu" nazywa się domniemaniem niewinności i stanowi jeden z fundamentów cywilizowanego społeczeństwa.
        Obalający pomnik nie byli jego właścicielami, ani nie mieli pozwolenia właściciela na jego obalenie. Wobec czego postąpili bezprawnie. W tej kwestii nie ma pola do dyskusji.

    • Krzysztof Skladanowski

      Ludzie potężnej władzy rzadko są skazywani za życia. Jankowski takim był. I powtarzać trzeba do znudzenia, aż przebije się to przez zabetonowane czaszki obrońców Krk: Tu nie chodzi o słabość jednej czy drugiej osoby, lecz o chorą, do szpiku skorumpowaną instytucję, która broni te zboczone osoby, mieniąc się przy tym autorytetem moralnym i przewodnikiem duchowym narodu.

      • Empereur de Pologne

        "Obrona KRK" nie ma kompletnie nic do rzeczy. Wobec księdza obowiązują takie same normy, jak każdego innego człowieka, z domniemaniem niewinności włącznie.

        • Krzysztof Skladanowski

          W świecie gdzie prokuratura nie jest dopuszczana do dokumentów, gdzie one "giną", gdzie świadkowie znikają, zmieniają zeznania, a agresywne bandy kiboli lub rozmodlonych fanatyków bronią podejrzanych, mówienie o domniemaniu niewinności świadczy o faktycznej naiwności (jeżeli o złą wolę nie chce się kogoś posądzać).

          • Krzysztof Skladanowski

            W takim razie z wzajemnością. Skoro argumenty spływają jak woda po kaczce, nie mamy do czynienia z naiwnością, lecz ze złą wolą, z wolą bronienia Krk wbrew faktom (gołosłowne deklaracje nikogo nie zmylą). A fakty można znaleźć w doskonale udokumentowanej książce pt. Uzurpator.

          • Empereur de Pologne

            Jakie argumenty? Z twojej strony nie padły żadne argumenty, tylko oburzenie na argumenty, których nie potrafisz odeprzeć. Odpowiadasz zatem bełkotem z rodzaju "bo przecież wszyscy to wiedzą", bardzo zresztą zbliżony do tego, którym pisowscy krzykacze bronią "reformy sądów". Od dawna zresztą twierdzę, że antyklerykałowie (i nie tylko zresztą) i wyznawcy PiSu niczym się od siebie nie różnią, poza tym, że upatrzyli sobie inną "kastę" do zwalczania. Na równi natomiast nawołują do zwalczania mniemanych "patologii" istniejących w tej "kaście" z pogwałceniem jakichkolwiek reguł rzetelności i sprawiedliwości.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press