„Uznane autorytety stwierdziły, że hostia zamieniła się we fragment ludzkiego serca w stanie agonii” – twierdzą autorzy programu „Alarm!” w TVP. Nawet tej prostej historii z Legnicy telewizja narodowa nie potrafiła zrelacjonować rzetelnie: nie zweryfikowała twierdzeń u niezależnych naukowców i pominęła wypowiedzi, które nie pasowały do tezy

„Kiedy krzywdzeni są ludzie, a urzędnicy żonglują ludzkim losem, gdy w sądach nie można znaleźć sprawiedliwości, wtedy do akcji wkraczają reporterzy »Alarmu!«. Reporterski program telewizyjnej Jedynki, w którym pojawiają się dziennikarskie interwencje, śledztwa, opowieści o realnych problemach Polski i Polaków…” – tak TVP przedstawia swój program interwencyjny.

Do tej pory „Alarm!” zajmował się ludźmi niewygodnymi dla władzy PiS, w tym m.in. niewygodnymi sędziami. Głośny był odcinek o problemach osobistych sędziego Piotra Gąciarka – jak się później okazało zrealizowany na zlecenie współpracującej z podwładnymi Zbigniewa Ziobry hejterki internetowej Małej Emi.

W poniedziałek 3 lutego 2020 „realnym problemem Polski i Polaków” okazał się w „Alarmie!” cud. Według reporterów śledczych TVP nadprzyrodzone zjawisko wystąpiło w 2014 roku w Legnicy, gdzie „hostia zmieniła się we fragment serca”.

„Za sprawą cudu eucharystycznego do Kościoła św. Jacka w Legnicy pielgrzymują tłumy ludzi. Po modlitwach wielu odczuwa duchową przemianę i znikają ich problemy ze zdrowiem” – dowiadujemy się z „Alarmu!”. Materiał dowodowy? „Uznane autorytety” i relacje wiernych, „dające do myślenia także sceptykom”.

Cóż, niekoniecznie.

Uznane autorytety

Ks. Andrzej Ziombra, proboszcz Sanktuarium św. Jacka w Legnicy opowiada w programie o tym, jak w 2016 stał się cud. Zaczęło się niewinnie. Podczas mszy ksiądz wikary upuścił konsekrowaną hostię (po transsubstancjacji, czyli przemianie w ciało Chrystusa), zgodnie z kościelnym obrządkiem włożono ją więc do wody, żeby się rozpuściła. Po 10 dniach okazało się, że hostia nie tylko nie zniknęła, ale pojawiło się na niej przebarwienie przypominającej krew.

„Uznane autorytety stwierdziły, że hostia zamieniła się we fragment ludzkiego serca w stanie agonii” – komentuje prowadzący „Alarm!”.  Sprawa była jednak, eufemistycznie rzecz ujmując, bardziej zawiła. Mówiąc wprost było zupełnie odwrotnie: badanie histopatologiczne nie wykryło tkanki mięśniowej, badanie DNA również nie potwierdziło hipotezy o cudzie.

Próbki hostii wysłano najpierw do Wrocławia. Tam nie wykryto tkanki pochodzenia ludzkiego. Legnicka kardiolog i członkini komisji diecezjalnej powołanej do zbadania cudu, dr. Barbara Engel, tłumaczyła to zaawansowanym stanem rozkładu tkanek.

Ks. Tadeusz Dąbski, oficjał Sądu Kościelnego komentował to tak: „Dwukrotnie w opinii Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu pojawia się stwierdzenie, że ten obraz nie pozwala na wyciągnięcie odpowiednich wniosków.

To nie była dla nas satysfakcjonująca odpowiedź. Zdecydowaliśmy się wypytywać dalej”.

I rzeczywiście, zaczęli próbować do skutku. Te same próbki trafiają do badaczy z Uniwersytetu Pomorskiego w Szczecinie. Tam według relacji „Alarmu!” cud został bez wątpliwości potwierdzony: fragmenty hostii nie są prawdopodobnie ani grzybem ani bakteriami, przypominają za to tkanki mięśnia serca, w dodatku „mocno pofragmentowane”. „Taki obraz często towarzyszy obrazowi mięśnia serca w stanie agonii” – komentowała dr Engel.

Z programu TVP nie dowiedzieliśmy się jednak, że próbka dostarczona do badań w Szczecinie w połowie 2015 roku była poważnie zanieczyszczona.

„Otrzymaliśmy ją w formie bloczku parafinowego. Cechą takich próbek jest duże niebezpieczeństwo ich zanieczyszczenia wynikające z procedury przygotowywania tkanek do badań histopatologicznych.

Oznacza to, że do próbki mogą się dostać różne zanieczyszczenia, także ludzkie DNA, bo przechodzi ona przez wiele rąk” – mówił wówczas prof. Mirosław Parafiniuk, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

„Gdyby taki materiał miał zostać zbadany w sprawie kryminalnej, jego wartość byłaby niewielka” – przyznał profesor Parafiniuk. Jego słowa relacjonowała wrocławska „Gazeta Wyborcza”.

„Alarm!” o cudzie wbrew misji publicznej TVP

„Alarm!” TVP relacjonował domniemany cud w Legnicy wbrew standardom, które „Ustawa o radiofonii i telewizji” narzuca mediom publicznym. Reguluje je m.in. Rozdział 4, art. 21, pkt 2 ustawy, który stanowi m.in., że

Programy i inne usługi publicznej radiofonii i telewizji powinny:

  • kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji;
  • rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą;
  • sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii
    publicznej.

Autorzy „Alarmu!” nie kierowali się odpowiedzialnością za słowo, bo nie zweryfikowali twierdzeń dotyczących cudu w Legnicy u niezależnych naukowców, pominęli również ważne stwierdzenia bohaterów materiału, które nie pasowały do z góry przyjętej tezy. Co za tym idzie, nie ukazali rzetelnie zjawiska, które opisywali. Z kolei powyższe uchybienia nie sprzyjały swobodnemu kształtowaniu się poglądów odbiorców, którzy usłyszeli o racjach jednej ze stron: zwolenników hipotezy o cudzie.

Sprawa wydaje się błaha, ale jest kolejnym przykładem uchybienia standardom dziennikarskim w telewizji Jacka Kurskiego.

Okazuje się, że nie tylko tzw. paski grozy TVP oraz programy informacyjne i publicystyczne prezentują jedną stronę wydarzeń i zjawisk, ale również doniesienia o sprawach tak „niewinnych” jak domniemany cud, który w dodatku miał się zdarzyć wiele lat temu (w 2014 roku).

Zamiast faktów i merytorycznych opinii „Alarm!” zaprezentował odbiorcom serię dowodów anegdotycznych, czyli doświadczenia cudownych przemian i uzdrowień za pośrednictwem cudu:

  • pani Monika z Legnicy uważa, że cudowna hostia, to punkt zwrotny w jej życiu duchowym;
  • proboszcz mówi o łzach cieknących po policzkach wiernych;
  • studentka z Legnicy mówi, że dzięki hostii udało jej się wyleczyć z depresji;
  • pan Przemysław podejrzewa, że to hostii zawdzięcza zwalczenie problemu alkoholizmu i uzdrowienie;
  • inna pani mówi o doznanym objawieniu, które wiąże z tym, że córce po latach starań udało się zajść w ciążę;
  • ktoś mówi o nadziei, ktoś inny o spokoju, pogłębieniu wiary.

Cud za cudem

Historia z Legnicy jest prawie identyczna z tą, która wydarzyła się kilka lat wcześniej w Sokółce. W 2008 roku w kościele pod wezwaniem św. Antoniego podczas Mszy młody wikariusz także upuszcza konsekrowaną hostię. Tam również na hostii pojawiają się czerwone plamy.

Wówczas również uznano, że hostia zamieniła się w „tkankę serca mięśniowego w agonii”. Zaopiniowała tak dwójka naukowców: prof. Maria Elżbieta Sobaniec-Łotowska i prof. Stanisław Sulkowski z Białostockiego Uniwersytetu Medycznego. Orzekli zgodnie, że „przysłany do oceny materiał wskazuje na tkankę mięśnia sercowego,

a przynajmniej ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina”.

O cudzie byli przekonani, opowiadali o tym chętnie m.in. w Radiu Maryja. Sam Uniwersytet odciął się od opinii. Jego rzecznik, prof. Lech Chyczewski poinformował, że badania przeprowadzono bez wiedzy i zgody uczelni. Sceptyczni naukowcy sugerowali, że czerwony kolor może być wynikiem działania bakterii albo grzyba, takich, jakie pojawiają się np. na chlebie.

„Istnieje taka bakteria – Serratia marcescens, zwana również, co też wiele mówi, »pałeczką cudowną«. Cudowną chyba dlatego, że ma ona zdolność wytwarzania czerwonego pigmentu – prodigozyny.

A ponieważ rośnie ona na podłożu węglowodanowym, czyli np. na pieczywie, stąd przypisywane jej te wszystkie niesamowite właściwości. Bo hostia to przecież rodzaj pieczywa”

mówił „Super Expressowi” dr Paweł Grzesiowski z Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków.

Naukowcy chcieli sprawdzić to ponad wszelką wątpliwość, ale Kościół odmówił. Prof. Chyczewski miał zaproponować kurii przeprowadzenie przez uczelnię oficjalnych testów genetyczno-molekularnych, które pokazałyby rodzaj tkanki i sprawdziły, czy pochodzi od człowieka. Arcybiskup odmówił. „Usłyszałem, że na to trzeba czasu” – mówił Chyczewski.

Nuncjatura Apostolska w Warszawie  też się od całego przedsięwzięcia odcięła i zdecydowała nie przekazywać sprawy do Watykanu, jedynej instytucji, która może uznać cud.

Ważniejsze są cuda przez małe „c”

Zapytany czy współczesnemu człowiekowi są potrzebne cuda, dr Maciej Krzywosz z Pracowni Badań i Dokumentacji Zjawisk Mirakularnych na Uniwersytecie w Białymstoku odpowiedział: „Tak, ale potrzebne są mu cuda przez małe »c«. Nie takie, które są niezbędne w procesach beatyfikacyjnych, czy kanonizacyjnych, których nie da się wytłumaczyć naukowo”.

„Wystarczy przejrzeć publikacje typu »Cuda Jana Pawła II«, w których są listy” – mówi dalej. „Ludzie przedstawiają zdarzenia, które osobiście traktują jako cud. Czyli to, że udała się operacja, że syn się nawrócił, że ojciec przestał pić”.

Te zdarzenia są jego zdaniem traktowane jako dowód interwencji Boga, choć żadna komisja beatyfikacyjna, czy kanonizacyjna nie potraktuje ich jako cudu: „To jest właśnie zmiana podejścia do cudów, które dzieją się we współczesnym świecie. Jak ktoś przegląda stare książki o cudach, to tam spotykamy zjawiska głównie cudowne uzdrowienia – wtedy traktowane jako naukowo niewytłumaczalne. Dziś dla ludzi znakiem Bożym jest to, że ktoś pojechał z pielgrzymką do Ostrej Bramy i rzucił palenie”.

I takich cudów jak ten ostatni serdecznie państwu w OKO.press życzymy.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

  1. Jacek Doliński

    Czy wiara, że hostia zamieniła się w „tkankę serca mięśniowego w agonii” różni się zasadniczo od wiary, że hostia wycięta z opłatka (mąka + woda) zmienia się podczas każdej mszy, i to nie symbolicznie, ale realnie, w ciało człowieka uznawanego przez chrześcijan za boga, którego istnienie przed dwoma tysiącami lat trudno jest nawet bezsprzecznie udowodnić?

    • Jerzy Pawelski

      Istnienie dowolnej postaci historycznej z tamtego okresu, a nawet znacznie bliższej współczesności trudno jest bezsprzecznie udowodnić. Eucharystia nie jest ciałem Jezusa w sensie biologicznego ciała ludzkiego. Wiara, że Bóg może uczynić swoim ciałem kawałek chleba nie jest szczególnie bardziej "dziwna" niż wiara, że może swoim ciałem uczynić organizm ludzki.

  2. Anna Pierzyńska

    Powinni jeszcze dodać , że ziemia jest płaska i podtrzymuje ja słoń, że nie wolno szczepić dzieci i że rządzą nami reptilianie. Jak dużo tej głupoty jest teraz wokół nas. Wygląda to tak, jakby 5 lat temu wszystkie szumowiny, dotąd głęboko schowane, wyszły nas wierzch z zawołaniem TKM. I co im kto zrobi ?

      • Anna Pierzyńska

        Reptilianie (także saurianie, jaszczuroludzie, istoty gadzie) – fikcyjny gatunek humanoidalnych gadów, najczęściej przedstawianych jako obdarzone inteligencją i zdolne do upodobnienia się wyglądem do ludzi. Motyw ten jest wykorzystywany w utworach z gatunku fantastyki i fantastyki naukowej, a także w teoriach spiskowych i ufologii. Jednymi z pierwszych, którzy rozpowszechniali teorię istnienia reptilian, byli David Icke i Grzegorz Kaczmarek; według nich pochodzące z kosmosu jaszczury przejęły władzę nad ludźmi, a najbardziej wpływowe osoby na ziemi, między innymi brytyjska królowa oraz amerykańscy prezydenci, to w rzeczywistości reptilianie[1][2].

    • Marek Jarczewski

      No jest trochę dziwaków na świecie, niektórzy święcie wierzą że jak rozpalą w kominku to stopią lodowiec na biegunie i zaleje ich tsunami, inni znowuż nie dają przerobić drzewa na meble twierdząc że powinno się samo przewrócić i zgnić, ci sami twierdzą też że wszelką żywność jaką produkują rolnicy powinny zjeść dziki sarny i jelenie i że nie wolno im przeszkadzać i niepokoić, można tylko patrzeć jak ładnie zjadają zasiewy. Inni z kolei urządzają wiece w obronie praw karpii itd itp.
      Ale czy trzeba zaraz wszystkich obrzucać epitetami i wyzywać od szumowin? A co z tolerancją? Jak ktos wierzy w płaską ziemię niech sobie wierzy, co to komu przeszkadza! Może kiepsko mu szło w przedmiotach ścisłych i teraz nie ogarnia! A czy ja Ty wszysko wiemy i rozumiemy? Klikasz i wysyłasz komentarze ale czy wiesz jak działa komputer? Co jest we wnętrzu procesora? Jak są przesyłane dane itd itp.
      Z płaskoziemcami jest nieinaczej, każdy ma w kieszeni telefon i korzysta z satelit krążących na orbicie ale nie zdaje sobie spraway z ich istnienia. Niema ludzi wszechwiedzących, wierz mi że każdy z nas ma swoją "płaską ziemię" w którą wierzy. Tzw naukowcy również nie są nieomylni, zobacz ile teorii które kiedyś były uważane za 100% prawdziwe zostało obalone i zastąpione innymi, niejeden nobel został przyznany za mylne hipotezy i należało by go oddać. Także apeluje o szacunek, tolerancję i zrozumienie dla innego człowieka.

      • Aleksander P.

        Jesteś typowym ignorantem, któremu wydaje się, że jest inteligentny. Klepniesz tu parę głupawych zdań i uważasz się za oryginalnego. Jeśli np nie widzisz nic złego w trzymaniu żywego karpia w reklamówce bez wody, znaczy jedynie, że jesteś moralnym dnem. Zapewne zaiwaniasz też do kościółka co niedzielę. Góralowi z Podhala też zapewne powiesz, że trzeba tolerować jego zwyczaj napierd…nia swojej żony.

        • Marek Jarczewski

          Pewność z jaką oceniacie ludzi i szufladkujecie jest imponująca. To chyba jakiś dar jasnowidzenia ala Jackowski!
          Niestety nawet nie macie pojęcia jak bardzo mylne są te wasze oceny.
          Ja jestem waszym zdaniem katolem, klerykałem, całe dnie spędzam w kościele, a jak jest faktycznie?
          Nie jestem wyznawcą żadnej religii choć nie powiem o sobie niewierzący, bo każdy w coś wierzy, np ja wierzę że każdy człowiek jest inteligentny i zasługuje na szacunek bez względu na religię czy poglądy. Nasza osobowość w dużej mierze kształtuje się pod wpływem indoktrynacji otoczenia i niemożna nikogo winić za to że jest jaki jest. To jest zawsze wypadkowa indywidualnych predyspozycji intelektualnych oraz czynników środowiskowych!
          Ale wracając do waszych osądów podam trochę faktów o sobie:
          jestem więc areligijny, nie chodzę do kościoła, nie mam ślubu kościelnego, nie chrzciłem dzieci, nie posyłałem na religię (chociaż chodziły na nią gdy miały ochotę), szczepiłem siebie i dzieci według ogólnie obowiązującego harmonogramu (studiowałem biologię, zoologię więc wiem jak działaja szczepinki i nie obawiam się szczepień)
          Czy uważam się za inteligenta? Absolutnie nie! Nieraz tu podkreślałem że jestem tylko prostym chłopem ze wsi i nigdy na inteligenta się nie kreowałem. Wypowiadam sie tylko na tematy na których się znam z racji wykonywanego zawodu i wykształcenia i nie staram sie byc ekspertem od wszystkiego.
          Czy jestem płaskoziemcą?
          No nie bardzo! Od dziecka interesowałem się astronomią, fizyką, chemia i budową wszechświata, posiadam dość dobrej klasy teleskop… a tu mi pisza że na bank wierze w płaską ziemię i jeszcze te żółwie ha ha!
          Dziwię się okopress że poświęca tyle czasu i energii na zajmowanie się jakimś tam niby cudem, tego typu sytuacji są tyś. Jakie to ma znaczenie dla nas nie "wierzących". Jaki sens się tym zajmować?

          • Marek Jarczewski

            A może by tak zająć się co2 i cudem globalnego ocieplenia?
            Powiem wam że studiowałem też meteorologię i religia CO2 mnie nie rusza! Sami wiecie że religijne dogmaty kontra nauka niemają szans a CO2 to już religia niemająca żadnych naukowych podstaw! Mówicie: przecież naukowcy mówią że CO2 ociepla klimat to jak można nie wierzyc naukowcom?
            Mój profesor, wybitny naukowiec od meteorologii który miał już przechodzić na emeryturę powiedział nam tak:
            z tym CO2 to jest bzdura, (następnie wyjaśnił nam od strony technicznej cały problem). Wtedy pytamy go: ale jak to? Skoro to bzdura to dlaczego większość naukowców to potwierdza?
            -On powiedział tak: Potwierdza tak samo jak i ja potwierdzam bo jakie mam wyjście? Taka jest linia narzucona od góry i każdy kto wyjdzie przed szereg będzie skończony! Granty są na to żeby udowadniać wpływ CO2 a nie kwestionować i jeśli to się nie zmieni wpływ bedzie udowadniany! -tak powiedział stary utytułowany profesor, członek PAN, ekspert w swoim fachu!
            W interneci jest mnóstwo prób udowodnienia wpływu CO2 na ocieplenie i ludzie niemający stosownego wykształcenia i wiedzy technicznej ulegają tym kuglarskim sztuczkom. Mógl bym wyciągać z YT po kolei takie filmiki niby dowody""i pokazywać wam krok po kroku ewidentne manipulacje niemające nic wspólnego z ale czy ktoś tu ma otwarty umysł i jest gotowy porzucić religijne dogmaty dla rzetelnej naukowej prawdy? Nie sądzę!!!

          • Aleksander P.

            Czyli wolisz dostać kulkę w łeb niż być zapakowanym do plastikowego worka. Pisałem o tym wcześniej, ale nie skumałeś człeku i odwracasz Alika ogonem. Twoje ego ci na to nie pozwala.

        • Marek Jarczewski

          Zapomiałem jeszcze o karpiu! Cóż nie znam sie na moralności więc możesz mieć racje w tym względzie, jesteś ekspertem od moralności to może odpowiesz mi na te kilka dręczących pytań:
          Dla mnie na codzień rolnika i biologa to normalna kolej rzeczy że jeden organizm zjada inny, to się w przyrodzie nazywa łańcuch pokarmowy… Czy człowiek jest jakimś szczególnym sadystą w naturze który zadaje mega cierpienia zwierzętom? N Jak by tego karpia dorwała wydra albo jakieś inne zwierzę to by go wszamała żywcem i się nad moralnością nie rozczulała! I co w związku z tym? Należy wytępić wszystkie drapiezniki żeby karpiowi było dobrze i mógł żyć w szczęśliwości? Ale tu znowu pytanie czy wtedy np nie rozmnoży sie zanadto jakis inwazyjny gatunek ryb i wyżre karpiom cały pokarm w stawie i biedne zdechną w męczarniach z głodu??? Czy to będzie moralne?
          Jak zakażemy zabijania karpi na święta to rybak nie będzie im sypał karmy i część karpi zapewne zdechnie z głodu. Czy to będzie moralne? Przecież każdy gatunek dąży do ekspansji, rozmnażania się, w naturze to jest priorytet! Łososie płyną tyś kilometrów w górę żeki tylko po to by wydać potomstwo i giną zaraz chwilę po tym. Czy moralne jest odbieranie zwierzętom prawa do życia tylko dlatego że nie podoba nam sie jak kończą to życie?

          • Marek Jarczewski

            Albo weźmy na to polowanie – jest moralne czy nie? No ja osobiście wolałym zginąć od kulki myśliwego niż być szarpanym na żywca przez jakiegoś wilka czy rysia! Co jest bardziej moralne, śmierć w ciągu kilku sek. czy powolne zjadanie żywcem? Pytań tu jest wiele, komentarze za długie, nie przechodza…

  3. Antyszechteremita XIV Mocny

    Szechteremici mają swoją religię hololololokałstu i globalnego ocipienia, polscy sąsiedzi serduszka w kielichu. Hahahaha. Wolność wyznania!

  4. Mateusz Głazowski

    Kurski twierdzi, że "ludziom podoba się to co pokazuje TVP. Oglądają ją. Dlatego pieniądze się TVP należą. On dalej żyje z przeświadczeniem, że głupi lud to kupi i niestety ma rację. A im lud ciemniejszy tym łatwiej nim kierować.

  5. Konserwatywny Socjalista

    Jestem wierzący ale w takie "cuda" nie wierzę i jestem zgorszony. Według katolickiej doktryny, chleb i wino zmienia substancję w sensie ontologicznym ale nie fizyczne właściwości. Gdy Pan Jezus ustanowił ten Sakrament, nie dawał do spożycia kawałka swojego ciała tylko chleb i wino w którym Jego ofiara się realnie uobecniła. Ma to też znaczenie symboliczne – uczestniczenia w posiłku ofiarnym, tak jak było to praktykowane w Świątyni.

    • Krzysztof Skladanowski

      Natomiast ludożercy dzielą się ciałem zabitego wroga, nie z głodu, lecz dla oddania mu hołdu mistycznego. Może tu należy szukać źródeł tego zadziwiającego Sakramentu.

    • Marcin Benedykt

      "Pan Jezus" nie ustanowił żadnego sakramentu. Zrobił to kościół wiele lat później. "protochrześcijanie" chlebem obdarzali biednych – nie miało to nic wspólnego z obecnym rozumieniem eucharystii. A treść źródłowych Ewangelii była wielokrotnie zmieniana (fałszowana). Tak naprawdę wierzysz w to, co kościołowi było wygodne z powodów pragmatycznych, a nie w to co miał do przekazania mesjanista Jezus, który wieszczył rychły koniec świata jaki znamy i Krolestwo Boże na Ziemi jeszcze za życia apostołów.

        • Marek Jarczewski

          Na podstawie tego co usłyszał lub przeczytał, jak my wszyscy!
          Im dalej wstecz tym mniej pewności a więcej hipotez. Popatrzcie co się dzieje na naszych oczach: II wojna była zaledwie 70 lat temu, jest mnóstwo dokumentów, nawet filmów, jeszcze i świadkowie nie wymarli a już są różne wersje jak to było, kto wie czy za 1000 lat nie będą uczyć że Hitler był polakiem? A co działo się 2000 lat temu??? Kto co ustanowił jak kiedy i dlaczego? Czy jest tu jakakolwiek pewność jak to było?

          • Konserwatywny Socjalista

            "Na podstawie tego co usłyszał lub przeczytał"

            Ciekawi mnie gdzie coś takiego wyczytał. Albo czy wymyślił sobie.

  6. Jan Helak

    Najlepsze jest to, że propagandziści PiS, niby tacy gorliwi obrońcy Kościoła i wiary, tym razem jakoś nie pytali żadnego biskupa o zdanie. A hierarchia kościelna, cokolwiek byśmy o niej nie mówili, w sprawie "cudów" takich jak ten tu opisywany oraz najnowszych objawień jest zadziwiająco wstrzemięźliwa. Np. objawienia w Medjugorie do dziś nie zostały przez Kościół uznane oficjalnie za nadprzyrodzone, dopuszczono jedynie prywatny kult. Podobnie objawienia w Garabandal w Hiszpanii, z początku lat 60. Tam cztery dziewczynki m. in. twierdziły, że anioł udziela im komunii; faktycznie na języku jednej z nich pojawił się biały kształt przypominający hostię, a cały fenomen sfilmowano na miejscu, są też zdjęcia. Ale i tak Kościół tego objawienia nie uznaje, choć na miejscu kapliczki są i ludzie wciąż pielgrzymują.

    A w ogóle, to cała ta sytuacja bardziej przypomina mi sławetny "cud w Oławie". Albo historię opowiedzianą kiedyś przez księdza na lekcji religii, jeszcze w salce przykościelnej, jak to bodajże w latach 50. na Śląsku objawiła się Matka Boża w oknie familoka. Okazało się, że lokator nie mógł dostać szkła, żeby wymienić zbitą szybę w oknie, więc wyjął szybę z obrazu Matki Bożej, stojącego od lat gdzieś na strychu. A tam, zapewne na skutek wilgoci, kiepskiej jakości oleodruk odbił się na szkle i po wstawieniu szyby z obrazu w okno wizerunek przy odpowiednim oświetleniu i pod odpowiednim kątem był widoczny i ludzie brali to za cudowne ukazywanie się. Ponoć nawet UB ścigało lokatora.

  7. Jan Fasola

    Jakieś 10 lat temu był artykuł/wywiad w -Nie-. Nie pamiętam szczegółów ale chodził o coś takiego: Młody gość opowiadał jak dla jaj zakradł się z kolegą do miejscowego kościoła i cośtam zrobili, domalowali Maryi czerwone łzy czy coś zrobili z hostią, nie pamiętam. Jak to odkryto to ogłoszono cud, podobne wydarzenia i euforia jak te opisane powyżej. Pamiętam, że autor pytał młodego, czy nie ujawnić, skąd się wziął cud? Ten powiedział, że już nikt nie uwierzy, a jak uwierzą to go zlinczują i on woli siedzieć cicho. Tak to z cudami jest. A o tym cudzie z artykułu już kilka miesięcy temu mówili mi kato-koledzy. Zapytałem wtedy – czy bardziej prawdopodobne jest, że chińczyk produkujący opłatki skaleczył się i skapnął krwią na produkt, czy Bóg który nie ma nic wspólnego z Jezusem, lub Jezus który został przez ludzi z obcego kraju uznany za boga dziesiątki lat po śmierci zrobił gdzieś na zadupiu świata bezsensowny cud który jest bezcelowy i bezsensowny.

  8. Anna Kot

    B. Hrabal, Obsługiwałem angielskiego króla: największą firmą jest Kościół katolicki, który handluje czymś czego nikt nigdy nie widział, czego nikt nigdy nie dotknął, jak świat światem nigdy tego nie spotkał, i to jest właśnie to, co nazywamy Bogiem.
    Podobną firmę chce stworzyć Kurski.
    W tym kraju nigdy nie będzie dobrze.

  9. Herr Man

    Tani cwaniaczek chwali się, że studiował meteorologię i religia CO2 go nie rusza. To jest jakiś argument, że studiował? Krzywoprzysięzca też studiował prawo a jest zwykłą partyjną prostytutką łamiącą po chamsku Konstytucję.

  10. Lubomir Petrów Pahuta

    Cud że jeszcze nie ogłoszono iż Ziemia jest płaska. Cudem też jest że na początku XXI wieku przy powszechności edukacji są ludzie wierzący w cuda.

  11. Andrzej Ryszka

    Te badania robione przez różne instytuty w państwie świeckim(patrz:Konstytucja)za czyje piniądze były robione?Kto finansował te bzdety,jakie wartości repprezentują ludzie,którzy w godzinach parcy zajmowali się idiotyzmami?Straszne.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!