Przeciwko przemocy, wtrącaniu się Kościoła w nasze życie, opieszałości władzy i sądów. Za równym traktowaniem, wsparciem dla nauczycielek i samotnych matek. Tego domagają się manify 2019. „Kasa na szkoły, nie na Kościoły!”, „Jan Paweł wiedział, nic nie powiedział!” - skandowano wczoraj w Poznaniu. Dziś w Warszawie o 14. ruszy 20. jubileuszowa kobieca Manifa

W Warszawie po raz 20., w innych miejscowościach po raz pierwszy, drugi, piąty. Na początku marca przez kilkanaście miast Polski przemaszerują kobiety (wpierane przez mężczyzn) domagające się równych praw.

Pierwsza Manifa warszawska, w 2000 roku, szła pod hasłem „Demokracja bez kobiet to pół demokracji”. W tym roku tematem głównym jest przemoc wobec kobiet i kobieca solidarność. Państwo i politycy nie zapewniają nam tego, co nam się należy, więc bierzemy sprawy w swoje ręce – wybrzmiewa w tegorocznym manifeście.

„Wierzymy w rewolucyjny potencjał siostrzeństwa, samoorganizacji i pomocy wzajemnej. Zaczynamy działać na własnych zasadach” – piszą organizatorki.

Przez 20 lat Manify maszerowały pod hasłami:

  • równej reprezentacji kobiet, m.in. w polityce;
  • płac – godnych i równych, zwłaszcza w zawodach wykonywanych głównie przez kobiety, jak nauczycielki i pielęgniarki;
  • prawa do przerywania ciąży i dostępu do antykoncepcji;
  • solidarności – kobiet między sobą, z grupami i osobami krzywdzonymi i wykorzystywanymi – lokatorkami wyrzucanymi z mieszkań, opiekunkami osób z niepełnosprawnościami i samymi niepełnosprawnymi;
  • systemowej ochrony przed przemocą;
  • rozdziału Kościoła od państwa.

„Mamy dość polskiego wymiaru niesprawiedliwości. Sądy pobłażają przemocowcom – alimenciarzom, gwałcicielom, a molestowanie seksualne ujęte jest wyłącznie w Kodeksie pracy i pozostaje bezkarne” – piszą organizatorki w manifeście tegorocznej warszawskiej Manify.

Manify są zarazem radykalne i radosne, towarzyszy im muzyka, uczestniczki się przebierają i malują. Jednocześnie wyprzedzają one swój czas. Hasła, które przed laty brzmiały radykalnie, z czasem są przejmowane przez polityków i komentatorki głównego nurtu. Tak się stało z wołaniem o obecność kobiet w mediach i polityce (parytety), a ostatnio z prawem do przerywania ciąży.

Poznań: „Miłość nie wyklucza, Kościół tak”

Pierwsza tegoroczna Manifa już za nami. Żeby do niej nie dopuścić, środowiska prawicowe zgłosiły aż 87 zgromadzeń „w obronie tradycyjnych wartości rodziny”.

Ostatecznie odbyła się stacjonarna manifestacja. Miała silny wydźwięk socjalny i antykościelny.

„Kasa na szkoły, nie na Kościoły!”, „Jan Paweł wiedział, nic nie powiedział!”, „Chcemy lekarzy, nie misjonarzy”, „Miłość nie wyklucza, Kościół tak”.

Duży oddźwięk wzbudziło wystąpienie przedstawicielki protestu nauczycieli, która opowiadała o trudnych finansowo realiach pracy w szkole i niebezpieczeństwie, jakie grozi nam w związku z niechęcią młodych chemików czy fizyków do pracy w edukacji. „Pieniądze na szkoły, nie na kościoły” – odpowiedziały jej dziesiątki zebranych pod katedrą kobiet i ich sojuszników. (tu nasza relacja z Poznania z wczoraj, 2 marca).

„Ofiarom księży-pedofilii poświęcone było specjalne przemówienie. Występowano także przeciw gospodarczym przywilejom Kościoła, których likwidacja mogłaby pomóc w realizacji kompleksowej polityki społecznej”.

Gdzie i kiedy przejdą Manify

Poznań, „Ani pana, ani plebana. To my jesteśmy rewolucją!”, 2 marca, godz. 14.00, Ostrów Tumski.

Warszawa, „To my jesteśmy rewolucją. Dość litości dla przemocowych gości”, 3 marca, godz. 14.00, plac Defilad.

Kielce, „#MyNiepokorne”, 9 marca, godz. 11.00, pomnik Sienkiewicza.

Śląsk, „Silesia je babom!”, 9 marca, godz. 12.00, plac Teatralny w Katowicach.

Wrocław, „Nie ma feminizmu bez solidarności”, 9 marca o 13.00.

Łódź„To my jesteśmy rewolucją. Nie ma feminizmu bez solidarności”, 9 marca, godz. 13.00, pasaż Schillera.

Lublin „My jesteśmy rewolucją!”, 9 marca, godz. 14.00, plac Łokietka.

Toruń „Moce zamiast przemocy”, 9 marca, godz. 15.00, pomnik Mikołaja Kopernika.

Gdynia/Trójmiasto, „Idziemy po swoje prawa”, 9 marca, godz. 12.00, Urząd Miasta Gdyni, Al. Piłsudskiego 52/54.

Kraków, „Jedna za wszystkie, wszystkie za jedną!”, 10 marca, godz. 13.00, Muzeum Narodowe.

Bydgoszcz, „Bez opresji! Bez agresji!”, 10 marca, godz. 13.00, ulica Mostowa.

Rzeszów, „Nie ma feminizmu bez solidarności. To my jesteśmy rewolucją”, 16 marca, godz. 15.00, Aleja Lubomirskich.

Kobiety są rewolucją?

Gdyby tylko kobiety wybierały władze Polski, mielibyśmy inny parlament i inny rząd. Kolejne sondaże OKO.press pokazują, że poglądy kobiet są generalnie bardziej postępowe, otwarte. Nawet jeśli mają przekonania bardziej konserwatywne, głosują na partię z silnym rysem socjalnym (PiS), a nie na nacjonalistów (Kukiz, Korwin).

Poparcie partyjne w grupach kobiet i mężczyzn

Głosy kobiet
 
Głosy mężczyzn

Również w naszym najnowszym sondażu dotyczącym aborcji widać różnicę w odpowiedziach mężczyzn i kobiet. Aż 57 proc. respondentek opowiedziało się za prawem do przerwania ciąży. Mniej – 49 proc. – mężczyzn wybrało tę odpowiedź. Co ciekawe, odsetek odpowiedzi „nie” jest taki sam w obu grupach, ale prawie dwa razy więcej mężczyzn niż kobiet wybrało odpowiedź „nie wiem”.

Manifest warszawskiej Manify: „Nie liczymy, że obecna władza coś nam da”

3 marca 2019 roku Manifa przejdzie ulicami Warszawy po raz DWUDZIESTY!

W tym roku idziemy pod hasłem:

TO MY JESTEŚMY REWOLUCJĄ.
DOŚĆ LITOŚCI DLA PRZEMOCOWYCH GOŚCI.

„To my jesteśmy rewolucją!” – co to znaczy?

Wierzymy w rewolucyjny potencjał siostrzeństwa, samoorganizacji i pomocy wzajemnej. Nawiązujemy kontakty, budujemy nieoficjalne sieci wsparcia – uważamy, iż ma to o wiele większą wartość niż deklaracje polityków, że wreszcie pochylą się nad prawami kobiet.

Mamy dość proszenia, by nas wysłuchano. Nie liczymy, że obecna władza – tak jak poprzednie, a zapewne również kolejne – coś nam da.

Zaczynamy działać na własnych zasadach – wspieramy się w aborcji, dostępie do awaryjnej antykoncepcji, w doświadczeniu przemocy. Wskazujemy przemocowców i solidaryzujemy się z osobami, które opowiadają o swojej krzywdzie i ujawniają jej sprawców.

Mamy dość grania według zasad opresyjnego systemu, nie chcemy naprawiać jego wizerunku, a podważać fundamenty, na których się opiera. Te fundamenty przesiąknięte są przemocą – ze względu na płeć, pochodzenie, pozycję społeczną, kolor skóry czy orientację seksualną.

Kim jest „przemocowy gość”?

To ten, który stosuje przemoc – fizyczną, psychiczną, seksualną, ekonomiczną. Może nim być nasz sąsiad, współpracownik, szef czy kolega, o którym mamy bardzo dobre zdanie. Może być nim nasz partner. Może mieć nienaganną reputację, może oficjalnie deklarować sprzeciw wobec przemocy. To niekoniecznie potwór, którego łatwo wykluczyć ze środowiska i udawać, że problem zniknął.

Przemocowiec to również dłużnik alimentacyjny – nas, kobiet, nikt nie pyta, czy możemy pozwolić sobie na wykarmienie, zakup ubrań dla dziecka czy opłacenie rachunków. Nie mamy wyjścia, nie możemy liczyć na społeczną wyrozumiałość. W przeciwieństwie do mężczyzn, którym wciąż się pobłaża.

To właściciel korporacji, szef, który nie szanuje praw pracownic i pracowników. To kapitalista, który buduje i wspiera system oparty na wyzysku najciężej pracujących.

To polityk, który ten system legitymizuje. Który nie upomina się o prawa wykluczonych i marginalizowanych.

To hierarcha Kościoła – skrajnie patriarchalnej instytucji, w której kobieta jest nikim, i który swoją wewnętrzną hierarchię usiłuje przenieść na społeczeństwo.

Dlaczego już dość litości?

Mamy dość litowania się nad sprawcami przemocy, troski o ich dobre imię, kariery i komfort psychiczny. Mamy dość skupiania się na domniemaniu niewinności, która w praktyce jest domniemaniem kłamstwa skrzywdzonych. Mamy dość podważania wiarygodności ofiar, pytań, dlaczego nie zgłosiły się na policję bezpośrednio po doznanej krzywdzie, czy były pijane, co miały na sobie, czy są zdrowe psychicznie.

Mamy dość polskiego wymiaru niesprawiedliwości. Sądy pobłażają przemocowcom – alimenciarzom, gwałcicielom, a molestowanie seksualne ujęte jest wyłącznie w Kodeksie pracy i pozostaje bezkarne.

Podawanie do publicznej wiadomości nazwisk sprawców przemocy nie jest rozwiązaniem problemu, a krzykiem desperacji i sprzeciwu wobec systemu, który wspiera sprawców, a nie skrzywdzone”.

Organizatorem warszawskiej Manify jest Porozumienie Kobiet 8 Marca.


OKO pilnuje praw kobiet. Codziennie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli i mogły działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?