Dymisja Jędraszewskiego. Apelują prof. Płatek, brat autora „Czerwonej zarazy” i katolicki redaktor
„Używanie tego wiersza w takim kontekście szarga pamięć mojego brata. Nie było na to żadnej zgody!” – mówił Janusz Szczepański, brat poety-powstańca, autora „Czerwonej zarazy”, którą cytował w homofobicznej homilii abp Jędraszewski.
7 sierpnia pod siedzibą Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie dziesiątki mieszkańców stolicy zebrały się, by wyrazić sprzeciw wobec nienawistnych słów krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Podczas homilii wygłoszonych 31 lipca i 1 sierpnia 2019 r. metropolita mówił m.in.:
- „Czerwona zaraza już po naszej ziemi całe szczęście nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha, neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa”;
- „Pamięć o mogiłach każe nam zdobywać się na sprzeciw i bronić autentycznej wolności”;
- „Wierni muszą bronić prawdy o powołaniu kobiety i mężczyzny do wspólnego życia oraz do posiadania dzieci, które są darem Boga. Negowanie tych prawd i promowanie ideologii LGBT zaprzecza godności człowieka”.
„Podstępne i cyniczne” wykorzystanie wiersza
Słowa o „czerwonej zarazie” nawiązują do wiersza Józefa Szczepańskiego „Ziutka”, poety-powstańca warszawskiego najbardziej znanego ze słów piosenki Pałacyk Michla, który zmarł we wrześniu 1944 r. w wyniku ran odniesionych podczas ewakuacji Starego Miasta.
„Zginał walcząc o wolną i demokratyczną Polskę, Polskę, w której wszyscy mają równe prawa bez względu na to, co nasz dzieli” – mówił młodszy jego brat, Janusz. „Nasi rodzice wychowali nas z zasadą szacunku do bliźniego i chciałbym powiedzieć, że wiersze mojego brata nie mają nic wspólnego z tym, co było głoszone w Krakowie”.
Sposób, w jaki abp Jędraszewski wykorzystał słowa jego brata, Janusz Szczepański nazwał w przemówieniu „podstępnym i cynicznym”.
„Używanie tego wiersza w takim kontekście szarga pamięć mojego brata. Nie było na to żadnej zgody! Ten wiersz mówi o czerwonej zarazie, ale czerwona zaraza to inna nazwa bolszewizmu, czyli dyktatury większości. A co my mamy teraz w Polsce? Właśnie to!”.
Szczepański zachęcił do udziału w jesiennych wyborach parlamentarnych, bo tam „razem ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi mamy szansę odsunąć bolszewicką zarazę w niebyt”.
Kibole dają sobą manipulować
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, karnistka i obrończyni praw człowieka Monika Płatek. „Przeczytałam całość kazania, homilii arcybiskupa Jędraszewskiego. Organom ścigania chciałabym zwrócić uwagę, że cała treść tego wystąpienia była konsekwentna i zmierzała do tego aby zachęcać w ramach »patriotycznych« działań do dyskryminowania, wykluczania, eksterminowania ludzi ze względu na orientację oraz identyfikację płciową”.
„To co mnie oburzyło najbardziej, to oklaski po jego wystąpieniu”. Prawniczka zachęciła katolików, którzy uczestniczyli w mszy odprawionej przez arcybiskupa i nie godzą się na nienawistne słowa, by wykorzystali art. 196 Kodeksu karnego, który mówi o obrazie uczuć religijnych. Przypomniała też, że za rządów Platformy Obywatelskiej sama stawała w obronie stadionowych kiboli. Jej zdaniem dziś ta grupa daje sobą manipulować Kościołowi i to ona poniesie konsekwencje:
„Jeśli chcecie podnieść rękę na słabszego to zaproście arcybiskupa i niech idzie z wami na czele, a jeśli go tam nie będzie to znaczy, że was wrabia. Nie dajcie się!”.
Nie ma zgody katolików
„Biskupi, w tym bp Jędraszewski, zapomnieli, czego uczył nas Jezus Chrystus. Księże Marku jako człowiek i chrześcijanin napominam cię! Nie można twierdzić, że broni się chrześcijańskich wartości, gdy stoi się po stronie bijących, a nie bitych”
– mówił redaktor naczelny katolickiego magazynu „Kontakt” Ignacy Dudkiewicz. „Nie wolno mówić, że się broni ludzi, jednocześnie nazywając ich zarazą i dehumanizując ich”.
„Czas powiedzieć biskupowi Jędraszewskiemu, że jego czas już nadszedł, że czas odejść, ponieważ nie ma zgody katolików i katoliczek, żeby szargać najważniejsze przekazanie chrześcijaństwa, czyli przekazania miłości” – mówił Dudkiewicz przy entuzjazmie zgromadzonych.
Przeczytaj także:
Demonstracja nie przyciągnęła kontrmanifestantów, choć policja zdawała się przygotowana na akty agresji – wzdłuż ogrodzenia siedziby nuncjusza stanął szpaler policjantów, a na ulicy ok. 10 radiowozów.
Nie pojawił się jednak żaden przedstawiciel Kościoła. Instytucja broni słów abp. Jędraszewskiego. Według przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego krytykowanie duchownego świadczy „o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej”. Tez arcybiskupa broni również prezydent Andrzej Duda.

Komentarze