Abp. Gądecki skarży się na „totalitaryzm” środowisk LGBT. Nie rozumie słowa? Wyjaśniamy duchownemu
Abp. Gądecki skarży się na krytykę, która spadła na biskupów — w tym zwłaszcza na Jędraszewskiego — za homofobię. Pisze o „zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym”. OKO.press wyjaśnia biskupowi, czym jest totalitaryzm, ponieważ używa słowa, którego ewidentnie nie rozumie. Krok po kroku
Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wydał 8 sierpnia oświadczenie „w sprawie LGBT+”. Jego pełną treść można znaleźć tutaj.
Stanisław Gądecki bierze w nim w obronę swojego kolegę z episkopatu, Marka Jędraszewskiego, arcybiskupa krakowskiego, krytykowanego za homofobiczne wypowiedzi.
Przeczytaj także:
Jędraszewski nazwał osoby LGBT+ m.in. „tęczową zarazą”. Część katolików zażądała wówczas jego dymisji, organizując protesty pod nuncjaturą papieską, a YouTube zdjął nawet na chwilę homilię, stwierdzając, że szerzy ona mowę nienawiści.
Co napisał w oświadczeniu Gądecki? Streśćmy. Na początku ubolewał, że mimo wakacji — „które powinny być czasem odpoczynku i refleksji nad pięknem natury stworzonej przez Boga” — w kraju „rozgorzały polemiki”.
* „Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji”. Jest to manipulacja: bycie gejem lub lesbijką nie jest ideologią (
* Gądecki apelował do polityków m.in. o powstrzymanie się od wprowadzenia „małżeństw homoseksualnych” wraz z prawem do adopcji. Jest to fałsz — w Polsce żadne liczące się ugrupowanie nie ma takich planów (PO mówi tylko o „związkach partnerskich” bez prawa do adopcji).
* Krytyka Jędraszewskiego za jego homofobiczne wypowiedzi jest zdaniem Gądeckiego niesprawiedliwa. Zacytujmy:
„Fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej.”
Tutaj wszystko arcybiskupowi się pomyliło — totalitaryzm oznacza zupełnie co innego, a poza tym nikt nie „usuwa poza obszar wolności” katolików.
Wyjaśnijmy to sobie (i Gądeckiemu) krok po kroku.
Czym jest totalitaryzm? Nie tym, o czym mówi Gądecki
Zgodnie z definicją encyklopedii PWN totalitaryzm oznacza coś zupełnie innego, niż to, o czym mówił abp. Gądecki.
Zacytujmy: „Oficjalna, obowiązująca wszystkich ideologia, głosząca radykalne zerwanie z przeszłością, permanentną rewolucję i »wykuwanie« człowieka nowego typu; cenzura i centralnie kierowana propaganda; całkowite podporządkowanie sobie przez państwo zatomizowanego społeczeństwa poddawanego nieustannej mobilizacji; rządy monopartii;
terror na ogromną skalę przy pomocy tajnej policji; wyraźnie zdefiniowany wróg wewnętrzny i zewnętrzny; sterowane poparcie społeczne; monumentalizm w sztuce, połączony z wrogością do form uznanych za zdegenerowane i z nihilistycznym lub bardzo wybiórczym stosunkiem do tradycji”.
W Polsce nie mamy ani obowiązującej ideologii, ani rewolucji, ani terroru tajnej policji – ani jeden z elementów definicji państwa totalitarnego się nie sprawdza.
Trochę nam żal Stanisława Gądeckiego: gdzie on widzi tę tajną policję i terror na ogromną skalę? W jaki sposób prześladują oni jego kolegę Jędraszewskiego?
Podwójne standardy Kościoła
Narzekanie na „totalitaryzm” lewicy jest stałym elementem repertuaru prawicy krytykowanej za homofobię (albo rasizm czy seksizm). Prawica — w tym duchowni — stosują tu podwójne standardy.
Kiedy Jędraszewski mówi o „tęczowej zarazie” — jest to, zdaniem Gądeckiego, „dyskusja”. Kiedy Jędraszewski jest oskarżany o homofobię — jest to „totalitaryzm”.
Obrażać wolno więc tylko jednej stronie. Kiedy biskup, który obraża, jest krytykowany — wtedy jego kolega narzeka na „totalitaryzm".
Samo słowo funkcjonuje w tych wypowiedziach w całkowitym oderwaniu od pierwotnego znaczenia. Oznacza po prostu coś, z czym mówca się nie zgadza.
15 sierpnia 2018 r. abp. Gądecki narzekał, że „Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu”. Jako przykład podał wówczas jedną anegdotę — dodajmy, że fałszywą. Gdy na Słowacji na monecie o nominale 2 euro umieszczono postaci św. Cyryla i Metodego, misjonarzy nawracających Słowian we wczesnym średniowieczu, Komisja Europejska miała zażądać usunięcia aureoli i krzyży. Było to, jak sprawdziliśmy, nieprawda: usunięcia krzyża zażądała nie komisja, a państwa członkowskie (Grecja i Francja), a symbol ostatecznie pozostał.
Według Gądeckiego:
* W europejskim totalitaryzmie „ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczoną konsumpcję, która staje się religią”.
* Całym tym procesem kierują mroczne siły. „Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa”.
W marcu 2019 r. episkopat dostrzegł cechy totalitarne w warszawskiej Deklaracji LGBT+, wprowadzonej przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. (Nasze omówienie tu). Według biskupów totalitarne było „ideologiczne traktowanie dzieci”. Było to, jak pisaliśmy wówczas, nieprawdą chętnie powtarzaną przez prawicowe media — nikt dzieci nie zmusza do udziału w zajęciach z edukacji seksualnej, zapowiadanych przez władze miasta (mają być dodatkowe, dobrowolne i za zgodą rodziców).
Oczywiście nikt nie zabrania biskupom wypowiadania się na temat LGBT+. Nie są jednak w stanie zrozumieć, że w demokracji może ich za to czekać publiczna krytyka.
Prawica mówi o totalitaryzmie. Bez sensu
Abp. Gądecki nie jest sam. Prawica uwielbia skarżyć się na „totalitaryzm”, który rzekomo dotyka ją ze strony mniejszości (zwłaszcza seksualnych). Oto garść przykładów:
- O „totalitaryzmie PO” mówił w sierpniu 2016 r. Mariusz Błaszczak, wówczas minister spraw wewnętrznych (pisaliśmy o tym tutaj). Wg Błaszczaka totalitaryzm oznacza „pomieszanie wartości” oraz „żeby było tak, jak przez ostatnie osiem lat” (czyli za rządów PO–PSL).
- W lipcu 2017 r. zdaniem Błaszczaka do „totalitaryzmu” miała prowadzić relokacja uchodźców. Kojarzyła mu się z „inżynierią społeczną”, czyli przerabianiem społeczeństw przez władze totalitarne. Ich rolę miała odegrać wówczas Bruksela.
- W grudniu 2016 r. posłowie uchwalili nową definicję totalitaryzmu, debatując nad nad projektem „ustawy o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej”. Dopisali do listy ustrojów totalitarnych „nacjonalizm ukraiński i litewski, militaryzm pruski, rosyjski i niemiecki”. Jak pisaliśmy wówczas — pomysł całkowicie pozbawiony sensu.
- Także w grudniu 2016 r., podczas wielkich marszów KOD, media prorządowe pisały, że „metody opozycji z coraz bardziej przeradzają się z totalnych w totalitarne”. Jak zauważyliśmy wówczas, słowo „totalitarny” w ogóle przestało tu znaczyć cokolwiek konkretnego — po prostu traktowano je jako słowo oznaczające „coś bardzo złego”.
- Prof. Marek Chodakiewicz, historyk z USA znany m.in. z homofobicznego wykładu wygłoszonego w lipcu 2019 r. w IPN — podczas którego mówił m.in. o „pruciu w kakao” — napisał także książkę „O cywilizacji śmierci. Jak zatrzymać antykulturę totalitarnych mniejszości”.

Komentarze