Osoby transseksualne wciąż nie będą mogły służyć w polskiej armii. Dlaczego? Poseł PiS Piotr Kaleta sugerował, że obecność osób transpłciowych w wojsku nie sprzyja bezpieczeństwu kraju, a "armia to nie zabawa". W dniu rekonstrukcji rządu OKO.press życzy, bo to była jedna z ostatnich złych i ideologicznych decyzji Antoniego Macierewicza

Osiem dni – tyle czasu na stronach Rządowego Centrum Legislacji wytrzymał projekt rozporządzenia w sprawie orzekania o zdolności do czynnej służby wojskowej i trybu postępowania wojskowych komisji lekarskich, w którym transseksualność przestała być przeszkoda do pełnienia służby wojskowej. Zostało wykreślone z  z listy chorób i ułomności uniemożliwiających służbę. O tym zielonym świetle dla osób o nienormatywnej tożsamości płciowej w polskiej armii pisaliśmy więcej tutaj.



OKO.press porównało Antoniego Macierewicza do Baracka Obamy, którego administracja w 2016 roku zdecydowała się na podobny ruch w US Army. Dotychczas niewiele państw dopuściło do służby wojskowej osoby transpłciowe, Polska – obok 20 innych państw świata – miała szansę wyznaczać trendy w niedyskryminacji tej mniejszości w dostępie do pracy i rozwoju zawodowego.

  • Lista krajów, które dopuszczają osoby transpłciowe do czynnej służby wojskowej

    Poniżej lista krajów z rokiem uchwalenia prawa:

    • Holandia – 1974 r.
    • Szwecja – 1976 r.
    • Dania – 1978 r.
    • Norwegia – 1979 r.
    • Australia – 1992 r.
    • Kanada – 1992 r.
    • Izrael – 1993 r.
    • Czechy – 1999 r.
    • Wielka Brytania – 2000 r.
    • Francja – 2000 r.
    • Niemcy – 2000 r.
    • Estonia – 2000 r.
    • Finlandia – 2000 r.
    • Belgia – 2003 r.
    • Austria – 2004 r.
    • Hiszpania – 2005 r.
    • Tajlandia – 2005 r.
    • Boliwia – 2010 r.
    • Stany Zjednoczone (uchwalone w 2016 r. – weszło w życie 1 stycznia 2018 r.)

Moralna panika na prawicy pomogła

Niestety, nasze porównanie Macierewicza do Obamy było przedwczesne. Po krytyce ze strony radykalnych prawicowych mediów MON się cofnął. 6 stycznia 2017 roku na stronach Rządowego Centrum Legislacji (z datą 5 stycznia) pojawiła się aktualizacja rozporządzenia. Na listę chorób i ułomności, które wykluczają z pełnienia czynnej służby wojskowej – obok przewlekłej nerwicy czy depresji – wróciła transseksualność.

Z uzasadnienia zniknął też fragment, który wprost mówił, że pierwszy projekt dostosowuje krajowe przepisy do zaleceń Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI) wydanych w 2015 r. Komisja jest organem Rady Europy zajmującym się monitorowaniem i zwalczaniem rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu i nietolerancji.

Umieszczenie transseksualizmu na liście „chorób i zaburzeń psychicznych” stoi w sprzeczności ze stanem wiedzy naukowej. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w sierpniu 2016 roku – po wielu latach nacisków – wykreśliła transseksualność z listy chorób i zaburzeń psychicznych. Wszystko po opublikowaniu w lipcu 2016 w czasopiśmie „The Lancet Psychiatry” wyników badań (przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie osób transpłciowych), które dowiodły, że problemy psychiczne, z którymi borykają się osoby transpłciowe, wynikają z braku społecznej akceptacji, a nie wewnętrznego rozdarcia związanego z odczuwaną tożsamością płciową.

Skąd ta szybka zmiana w MON? OKO.press zapytało o to rzeczniczkę resortu, jednak wciąż nie dostaliśmy odpowiedzi. Można jednak śmiało zakładać, że Antoni Macierewicz – jeden z rządowych ministrów typowanych do odwołania – ugiął się pod presją narodowców i fundamentalistycznych katolików. Skrajna prawica na doniesienia o nowym rozporządzeniu zareagowała bowiem histerią.

Osoby transseksualne zagrożeniem dla bezpieczeństwa

Fundamentalistyczny katolicki portal Polonia Christiania alarmował, że do polskiej armii wkracza „rewolucja gender”, a to wszystko wynik nacisków „gremiów międzynarodowych”. Inaczej sprawę postawił Piotr Kaleta, poseł PiS, członek sejmowej komisji obrony, który w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” nie krył zdziwienia propozycją MON. Mówił:

„Wojsko to nie zabawa. Nie możemy dopuścić, by takie osoby chciały wchodzić ze swoimi przekonaniami czy pomysłami do tak ważnej dla naszego bezpieczeństwa instytucji jak armia. Jestem wobec tego pomysłu bardzo, bardzo sceptyczny”.

Najbardziej dosadny w przekazie był poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, który już 3 stycznia 2017 r. złożył do Ministra Obrony Narodowej interpelację, którą zatytułował: „w sprawie dopuszczenia dewiantów do służby w wojsku polskim”.

Przyjaźń polsko – amerykańska

Dziś OKO.press ministra Antoniego Macierewicza porównałoby raczej do Donalda Trumpa. Nowy prezydent USA Trump próbuje cofnąć zgodę Obamy dopuszczającą osoby transpłciowe do służby w amerykańskiej armii. W lipcu 2017 roku ogłosił, że osoby transpłciowe nie będą mogły służyć w armii. Argumentował to oszczędnościami. Według Trumpa, koszty opieki zdrowotnej dla osób transpłciowych są zbyt dużym obciążeniem dla budżetu amerykańskiego wojska. W rzeczywistości koszty opieki medycznej dla osób transpłciowych wynoszą 0,13 proc. wszystkich wydatków armii na zdrowie.

Decyzję Trumpa w październiku 2017 roku zablokował sąd.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym