Prawa autorskie: Grzegorz Celejewski / Agencja GazetaGrzegorz Celejewski ...
04 sierpnia 2021

Ataki na punkty szczepień? Policja nie narazi się dla jakichś tam obywateli [WIDZĘ TO TAK]

Prawa do bezpieczeństwa nie będziemy mieli, o ile władza nie powie, że nam się ono należy. Policja przestała być policją i sprywatyzowała się. Sprawnie umie służyć tylko interesom rządzących

Mamy w sieci wysyp tekstów o tym, że lekarze proszą o ochronę przed antyszczepionkowcami, a policja zapowiada wzmożenie i pomoc. I już można się bać. Zamość, Grodzisk, Poznań i Gdynia. Człowiek się nawet zastanawia, czy aby policja da radę ochronić 7 785 punktów przed podpaleniem, a ludzi – przed atakiem fizycznym?

Ale to nie tak. Policja jest właśnie od pomagania w takich sytuacjach i normalnie – bez udziału premiera, szefa MSWiA czy samego komendanta głównego - powinna umieć ochronić obywateli. Od tego mamy służbę publiczną powołaną do utrzymywania porządku i przeciwdziałania naruszeniom prawa.

Tekst publikujemy w naszym cyklu „Widzę to tak” – w jego ramach od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

Punktów szczepień jest średnio trzy na gminę. To nie jest jakaś astronomiczna liczba. Są w większości stacjonarne, a nawet jeśli jeżdżą, to nie tak trudno je namierzyć. To nie jest przemyt, ustawki kiboli, walki gangów, gwiaździsty najazd protestujących rolników na Warszawę albo zagrożenie blokadą drogi w nieznanym miejscu.

To nie jest też tak trudne, jak wyłapywanie ludzi bez maseczek i kierowanie ich spraw do sądów (z kasacji RPO do Sądu Najwyższego wyłania się obraz małych miasteczek i wsi, po których wiosną zeszłego roku jeździły radiowozy polując na rozmawiających kochanków albo kolegów spędzających tradycyjnie czas pod sklepem...).

To nie jest nawet tak wielkie wyzwanie, jak ogromne protesty młodych kobiet w sprawie odbierania im prawa do wyboru w najważniejszych dla nich kwestiach (wtedy protestujących było cztery razy więcej niż policjantów).

Do tego państwo po 2016 roku wyposażyło swoje służby w nowe możliwości prawne, włącznie z tą, jaką im dała niesławna ustawa antyterrorystyczna, która pozwala służbom wyłączyć internet, a nawet strzelać do ogólnie opisanych “terrorystów” (art. 23 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 roku o działaniach antyterrorystycznych). Naprawdę mogą nawet to.

Dlaczego więc do wykonywania normalnej pracy policja potrzebuje bojowych wezwań z najwyższych szczebli?

Bo przestała być policją i sprywatyzowała się. Sprawnie umie służyć tylko interesom rządzących.

Mamy za sobą już atak w Zamościu, Grodzisku Mazowieckim, Poznaniu i Gdyni. Ale do ochrony ludzi, którzy idą do lekarza (!!!), policja rusza na osobiste, odtrąbione w mediach polecenie szefa MSWiA (i wiceprezesa partii rządzącej).

To sam premier musi ogłosić, że "ataki na punkty szczepień będą surowo karane, będziemy prowadzili działania mające zwiększyć bezpieczeństwo tych punktów, bo wykonują dobrą robotę dla Polski”.

A komendanci wojewódzcy w całym kraju najwyraźniej sami nie wpadną na to, "aby dyslokować siły policyjne w pobliżu punktów szczepień i zapewniać tam maksymalne bezpieczeństwo” - musi im to podpowiedzieć sam komendant główny

“We wszystkich przypadkach, gdzie antyszczepionkowcy zachowują się agresywnie, stosujemy politykę zero tolerancji” – ogłasza w rozmowie z Onetem rzecznik policji insp. Mariusz Ciarka.

Przypomina to Państwu coś? Bo mnie dyrektywę “działamy, nie negocjujemy” komendanta stołecznego policji z czasów jesiennych protestów kobiet – po tym zaczęły się kotły, pałki teleskopowe, rozwożenie demonstrantów po komisariatach w różnych miejscowościach. Wtedy policja nauczyła się, że pałką teleskopową można, ale też bez wyraźnego polecenia się nie działa.

I teraz mamy tego efekt. Może teraz obronią nam punkty szczepień i medyków, a może nie – bo do obrony tych nie wystarczy wysłanie jednej doborowej jednostki chłopców z pałkami.

Policjantów mamy 100 tysięcy. W ciągu ostatnich lat, jak wynika z policyjnych statystyk, odszedł co piąty. Nowych szkoli się słabo i nie ma czasu na przekazanie etosu tej służby. “Czas trwania szkolenia zawodowego podstawowego realizowanego w warunkach ogłoszonego stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii został skrócony do 71 dni” - zachęca nowych kandydatów Policja na swoich stronach.

Kolejne raporty i interwencje Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przy Rzeczniku Praw Obywatelskich pokazywały od wielu miesięcy krok po kroku, jak rozmontowywana była policja rozumiana jako publiczna służba. Jak akceptowano agresję i łamanie prawnoczłowieczych standardów, o ile działo się to w bliskich władzy sprawach.

KMPT ostrzegał też, że policja przestaje chronić prawa obywateli. Pokazywał, jak to się dzieje, że bohaterami formacji stają się panowie do pałek teleskopowych supermeni wjeżdżający w tłum protestujących kobiet.

I co najmniej od jesieni 2020 roku stało się jasne, że prawa do bezpieczeństwa nie będziemy mieli, o ile władza nie powie, że nam się należy.

I jeszcze jedno. Komendant główny Policji, ten sam, który instruuje komendantów wojewódzkich, co zrobić, żeby nie pobito ludzi w punkach szczepień, w wywiadzie dla Polskiego Radia wyraża swoje łagodne życzenie, “żeby wszystkie podlegające mi osoby były zaszczepione, żeby to była świadoma decyzja. Wierzę w mądrość tych ludzi” (wywiad z 4 sierpnia 2021).

Na razie “mądrość” wykazała połowa funkcjonariuszy (nie wiem, czy komendant chciał, by to tak zabrzmiało - ale dane są dziś takie, a paternalizmu w wypowiedzi komendanta ukryć się nie da). A dla mnie jako obywatelki oznacza to, że sprywatyzowana policja przestała być służbą publiczną, której członkowie są gotowi na poświęcenie dla innych i ponoszenie ryzyka – nawet w postaci igły zbliżającej się do ramienia. Dlaczego więc mieliby ryzykować w obronie medyka czy pacjenta?

Jak to było w rocie ślubowania policjanta? "Strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia".

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne