Rzadkie, zawsze zgodne z linią partii wyroki. Zasiadanie obok ministrów. Udział w uroczystościach w Kancelarii Premiera. Zapraszanie czynnych polityków PiS do wygłaszania wykładów w Trybunale Konstytucyjnym. Niespełna pół roku było potrzeba, by polski sąd konstytucyjny stał się atrapą samego siebie

Powołanie w grudniu 2016 roku, sędzi Julii Przyłębskiej na „prezes” Trybunału Konstytucyjnego, mimo iż odbyło się nawet z naruszeniem przygotowanej przez PiS procedury, dawało niewielką nadzieję na zakończenie przedłużającego się kryzysu w polskim sądzie konstytucyjnym. Nikt się nie spodziewał, że nowe kierownictwo będzie negocjować z rządem publikację i wykonanie zaległych wyroków Trybunału Konstytucyjnego, ale zmiana dawała przynajmniej teoretycznie szanse na przyspieszenie orzekania, odbudowę wizerunku instytucji oraz przywrócenie pewnego zakresu ochrony wartości konstytucyjnych przed nadużyciami władzy państwowej.


Chciałbym, aby pani prezes uporządkowała sprawy Trybunału. Chciałbym, aby zakończyły się wokół Trybunału i w Trybunale te gorszące spory, które do tej pory trwały i które powodowały, że Trybunał tracił tę możliwość do normalnego funkcjonowania.

Andrzej Duda, Uroczystość powołania prezes TK - 21/12/2016

fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta


zbity zegar. Nie udało się. Trybunał jest gorszący bardziej, niż kiedykolwiek.


Zmiana kierownictwa nie zakończyła jednak kryzysu, ale spowodowała całkowitą zapaść polskiego sądu konstytucyjnego. W najważniejszym wymiarze – orzecznictwa – wyrazem podporządkowania Trybunału władzy partyjnej było orzeczenie w sprawie ustawy o zgromadzeniach.

To orzeczenie to skandal, ponieważ za zgodną z konstytucją została uznana ustawa, która bez żadnych wątpliwości jest wadliwa konstytucyjnie. Udało się to częściowo dzięki Andrzejowi Dudzie, który we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w ogóle nie podniósł problemów z konstytucyjnością wymogu, aby między zgromadzeniami było sto metrów odległości.

Rozpatrując okrojony wniosek, Trybunał wydał tylko cząstkowy wyrok – w ogóle nie odniósł się do (podniesionej przez Andrzeja Dudę) kwestii braku możliwości odwołania od decyzji wojewody w przypadku, gdy wyda on decyzję o zakazie zgromadzenia. To, że to błąd łamiący prawo do odwołania, przyznawali nawet posłowie PiS.

W efekcie pseudokontrola konstytucyjności dotyczyła tylko dwóch z czterech problemów, które znalazły się w przygotowanej dla miesięcznic smoleńskich ustawie – Trybunał Konstytucyjny za zgodny z konstytucją uznał  pomysł zgromadzenia cyklicznego i działanie, w ich przypadku, prawa wstecz.

„Gorszące spory” wokół Trybunału w ciągu pięciu miesięcy od zaprzysiężenia Julii Przyłębskiej tylko nabrały rozmachu – do składów orzekających włączono sędziów-dublerów, wniosek ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego posłużył do wyłączenia z orzekania trzech sędziów prawidłowo wybranych w 2010 roku, a wiceprezes TK, Stanisław Biernat przebywa na przymusowym urlopie, co Przyłębska wykorzystała, by powołać jednego z dublerów, Mariusza Muszyńskiego, na swojego zastępcę.

Szeregiem decyzji nowej „prezes” o zmianie składów orzekających wszystkie kluczowe sprawy prowadzone są teraz przez sędziów bliskich PiS, zlikwidowano „Obserwator Konstytucyjny” i Kancelarię Trybunału, utajniono rozprawy i utrudniono dostęp do nich mediom, a ostatnio wzięto się za usuwanie z baz danych wyroków, które nie podobają się w PiS. Nieformalnym szefem Trybunału stał się sędzia Mariusz Muszyński, który kieruje jego pracami.



Orzecznictwo leży


Po drugie, chciałbym – i to jest najważniejsze – aby Trybunał zabrał się do dynamicznej pracy. Jest wiele zaległości, przede wszystkim jeżeli chodzi o sprawy obywatelskie, czyli skargi konstytucyjne, które często od lat czekają na załatwienie.

Andrzej Duda, Powołanie prezes Trybunału Konstytucyjnego - 21/12/2016

fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


fałsz. Klęska. Trybunał Konstytucyjny pracuje wolniej niż kiedykolwiek dotąd.


Wbrew nadziejom prezydenta tempo pracy Trybunału Konstytucyjnego nie wzrosło, a spadło – i to w sposób dramatyczny.

Julia Przyłębska osiąga obecnie prędkość ok. 0,44 Andrzeja Rzeplińskiego – w lutym, marcu i kwietniu 2017 roku w Trybunale Konstytucyjnym odbyło się 11 rozpraw i publicznych ogłoszeń wyroków, podczas gdy w lutym, marcu i kwietniu 2015 roku odbyły się 24 rozprawy, a w tych samych miesiącach 2014 roku – 25 rozpraw.

To ostatnie porównywalne okresy, bowiem na przełomie 2015 i 2016 roku PiS zaczęło „naprawiać” Trybunał Konstytucyjny, czego zamierzonym skutkiem był paraliż pracy sądu konstytucyjnego. Od grudnia 2015 roku do listopada 2016 roku TK wydał aż pięć wyroków w sprawie ustaw o Trybunale Konstytucyjnym – jednej autorstwa Platformy Obywatelskiej i trzech kolejnych, które taśmowo produkował poseł Stanisław Piotrowicz z PiS.

Skutkiem tego było to, że za kadencji prezesa Rzeplińskiego Trybunałowi udało się osądzić tylko jedną z ustaw uchwalonych przez PiS w ramach „dobrej zmiany” – za niekonstytucyjną uznana została mała ustawa medialna, która pozwoliła PiS wymienić w styczniu 2016 roku kierownictwa mediów państwowych na swoich ludzi. To wtedy prezesem TVP został Jacek Kurski.



Prezes Trybunału w rządku z ministrami

Julia Przyłębska nawet nie udaje, że jest niezależną prezes Trybunału Konstytucyjnego. W licznych wywiadach dla przejętych przez PiS mediów publicznych oraz w prasie prawicowej powtarza tezy Prawa i Sprawiedliwości. Nie tylko na temat spraw należących do kompetencji Trybunału Konstytucyjnego, ale m.in. na temat prawa międzynarodowego i konsekwencji przyjętych przez Polskę zobowiązań międzynarodowych.

Sędzia Przyłębska jest również uczestniczką wydarzeń o charakterze państwowym i partyjnym, gdzie nie ukrywa swoich sympatii politycznych. 3 maja (2017) prezes zasiadła obok ministrów Antoniego Macierewicza i Henryka Kowalczyka podczas mszy w intencji ojczyzny w warszawskiej archikatedrze pod wezwaniem św. Jana, w której udział brała również para prezydencka.

fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta

10 kwietnia to najprawdopodobniej prezes Julia Przyłębska zasiadła za eurodeputowaną PiS, Beatą Gosiewską w Kancelarii Premiera, by wysłuchać przemówień Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło podczas uroczystości odsłonięcia w KPRM tablicy upamiętniającej trzy wybrane, związane z PiS, ofiary katastrofy smoleńskiej. Choć Przyłębska nigdzie nie chwaliła się udziałem w tej uroczystości, ją – lub osobę łudząco podobną do niej – uchwyciła kamera TVP Info:

Wykłady eurodeputowanych PiS

Atrapizacja Trybunału Konstytucyjnego dotknęła nie tylko orzecznictwo, tempo pracy, symbolikę niezawisłości, ale nawet cyklu wykładów i spotkań, odbywających się od wielu lat w budynku TK przy al. Szucha. Od objęcia przez Julię Przyłębską stanowiska prezesa odbyły się tylko dwa takie spotkania – oba z czynnymi politykami Prawa i Sprawiedliwości.

30 marca wykład pt. „Unia Europejska na rozdrożu” wygłosił prof. Ryszard Legutko, z wykształcenia filozof, wieloletni deputowany i przewodniczący delegacji PiS w Parlamencie Europejskim, były minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. 12 maja w Trybunale Konstytucyjnym wystąpił prof. Zdzisław Krasnodębski – socjolog, dawny członek komitetu poparcia Lecha Kaczyńskiego, rady programowej Prawa i Sprawiedliwości, obecnie eurodeputowany PiS. Odczytał wykład „Nieliberalna demokracja czy liberalna postdemokracja? Dwie diagnozy współczesności”.

OKO.press skierowało do Trybunału Konstytucyjnego pytania o tryb wyboru osób wykładających w Trybunale oraz ich wynagrodzenia. Ponieważ zapis ani nagranie wykładów nie są dostępne na stronie Trybunału, poprosiliśmy biuro prasowe TK również o udostępnienie ich treści lub nagrań z przebiegu, by poznać tezy głoszone przez czynnych polityków w Trybunale Konstytucyjnym.


Abonament na wolność słowa

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press