36-letni mecenas od lat blisko współpracuje ze Zbigniewem Ziobro - i to właściwie całe jego doświadczenie zawodowe. Wystarczyło, by Bartłomiej Litwińczuk został powołany do aż czterech rad nadzorczych. Tylko za pracę w jednej z nich otrzymuje co miesiąc prawie 13 tysięcy złotych

Bartłomiej Litwińczuk dzisiejszego ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego reprezentował w wielu procesach cywilnych, które ten wytoczył m.in. tygodnikom „Polityka”, „Newsweek”, „Przegląd”.

Jedną z najgłośniejszych spraw z udziałem Litwińczuka był pozew przeciwko – wówczas eurodeputowanemu SLD –  Markowi Siwcowi, który zarzucił Ziobrze, że „jako minister sprawiedliwości wysłał siepaczy do Barbary Blidy”.

Mecenas reprezentował również Marcina Romanowskiego, byłego asystenta Ziobry, w sprawie przeciwko Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, wytoczonej po wypowiedzi Ćwiąkalskiego o „nieprzypadkowym i celowym uszkodzeniu służbowego laptopa”.

„Dobra zmiana” dla mecenasa

Pierwsze stanowisko w państwowej spółce Litwińczuk dostał niecały miesiąc po zaprzysiężeniu nowego rządu.

W grudniu 2015 roku został powołany do rady nadzorczej Polskiego Holdingu Obronnego. W pierwszym półroczu 2016 roku wszedł w skład organów nadzorujących działanie kolejnych trzech spółek: w lutym powołano go do rady nadzorczej Grupy Azoty, w marcu do PKP Cargo Service, a w czerwcu – firmy ubezpieczeniowej Link4.

W tej ostatniej, będącej spółką-córką państwowego giganta PZU, od połowy marca pracuje również żona Ziobry, Patrycja Kotecka. Jest dyrektorką marketingu.

Od marca Litwińczuk jest także stałym doradcą sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach, której przewodniczy poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Ten sam, który wraz ze Zbigniewem Ziobro współtworzył klub parlamentarny, a następnie partię Solidarna Polska.



Szeroka specjalizacja

Bartłomiej Litwińczuk (rocznik 1980) jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Aplikację adwokacką ukończył w 2009 roku, a od 2010 roku prowadzi własną kancelarię.

Poniżej znajduje się życiorys Litwińczuka, który zarząd Grupy Azoty przekazał do Komisji Nadzoru Finansowego w związku z powołaniem go do rady nadzorczej spółki.

CV Bartłomieja Litwińczuka

Na stronie internetowej koncernu można znaleźć więcej informacji na temat dorobku mecenasa:

„W praktyce prawniczej specjalizował się przede wszystkim w sprawach związanych z ochroną dóbr osobistych, prawem spółek handlowych, prawem karnym, karno-skarbowym, cywilnym oraz administracyjnym. Obsługiwał przedsiębiorców, także w zakresie doradztwa w obszarze szeroko pojętego ładu korporacyjnego”.



Dobre praktyki braku kwalifikacji

Czy takie doświadczenie wystarcza do skutecznego nadzorowania działalności państwowych spółek z czterech różnych sektorów gospodarki? Odpowiedzi udzielił nam Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Grupy Azoty:

„Jeśli chodzi o kompetencje Członków RN (w sensie wykształcenia, doświadczenia zawodowego), w Statucie Spółki ani w Regulaminie Rady nie są one uregulowane. W komentarzu do <Dobrych praktyk Spółek notowanych na GPW 2016” Andrzeja S. Nartowskiego, zawarty jest zapis, iż „na gruncie prawa, a także dobrych praktyk, nie istnieje katalog warunków skuteczności rady nadzorczej, ani kompetencji wymaganych od rady, bądź od jej poszczególnych członków”. [pisownia i wyróżnienie – oryginalne].

Co więcej, aby wejść w skład rady państwowej spółki, wcale nie trzeba posiadać egzaminu dla członków rad nadzorczych. „Członkowie RN są zwolnieni z obowiązku składania egzaminu, zgodnie z par. 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dn. 7.09.2004 r. w sprawie szkoleń i egzaminów dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek, w których Skarb Państwa jest jedynym akcjonariuszem” – odpowiada Kulik.



Wynagrodzenie

O ile – jak wynika z odpowiedzi rzecznika – status spółki ani regulamin rady nie regulują kwestii związanych z wykształceniem i doświadczeniem członków rady nadzorczej, o tyle ich wynagrodzenie jest określone dokładnie.

Członek rady nadzorczej Grupy Azoty miesięcznie zarabia 3-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego. W ubiegłym roku było to 4280,39 zł.

Tylko od Grupy Azoty zatem Litwińczuk otrzymuje blisko 13 tysięcy złotych miesięcznie. Pozostałe spółki nie odpowiedziały jeszcze na pytanie „OKO.press” o zarobki członków rad nadzorczych.


Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym