Prawa autorskie: Jakub Porzycki / Agencja GazetaJakub Porzycki / Age...
18 sierpnia 2020

Białoruska opozycja idzie do przodu, tworzy Komitet Koordynacyjny. Łukaszenka straszy "adekwatnymi krokami"

Wydarzeniem dnia na Białorusi jest powstanie Komitetu Koordynacyjnego, który ma ambicje reprezentować wszystkich Białorusinów w kraju i za granicą. Jutro formalna inauguracja. Łukaszenka grozi represjami, ale chwilowo w kraju jest spokojnie, a pokojowe protesty nie ustają

„Do Mińska wróciło życie, ludzie znów siedzą w pełnych życia ogródkach” – donosi z Mińska korespondent OKO.press, Maciek Piasecki. "Zniknęły milicyjne barykady na prospektach. Nad wszystkim unosi się jednak huk klaksonów, przypominając, że władza nie ustępuje. Na plac Niepodległości zebrał się znów wielotysięczny tłum, by pokojowo protestować. Atmosfera jest piknikowa: trwa koncert pianistyczny pod kościołem, można zjeść, bo wolontariusze zasypywani są wręcz darami. Tymczasem Łukaszenka zapowiada, że zaangażowani w Komitet Koordynacyjny poniosą poważne konsekwencje. To naprawdę wygląda jak walka dobra ze złem”.

Komitet Koordynacyjny

Formalnie Komitet Koordynacyjny, zawiązany z inspiracji opozycyjnej kandydatki na prezydentkę Białorusi Swiatłany Cichanouskiej, powstanie jutro. Mamy nowe centrum władzy na Białorusi? Jeszcze za wcześnie, aby to stwierdzić.

Komitet ma zapewnić pokojowe przekazanie władzy i organizację wyborów.

W jej skład weszli już m.in. noblistka Swiatłana Aleksiejewicz i prawnik, obrońca praw człowieka Aleś Białacki, były minister kultury Białorusi Paweł Łatuszka. Jutro oficjalnie zainaugurują grupę roboczą, która w zamyśle ma reprezentować protestujących, uczestników strajków i wolnych Białorusinów.

Wieczorem Maciek mówił nam: „Wyszedłem chwilę temu z konferencji Komitetu Koordynacyjnego do spraw pokojowego przejęcia władzy - to jego pełna nazwa. Dziś było kilka osób, które dopiero mają w nim zasiąść. Pierwsze posiedzenie Komitetu jest jutro. Była m.in Maria Kolesnikowa. Została zapytana, czy to nie jest naiwne, żeby oczekiwać od dyktatora, że pozwoli pokojowo przejąć władzę. Odpowiedziała, że od tygodni słyszą, że to, co robią, jest naiwne. Że nie są naiwni, ale ufni”.

Łukaszenka: podejmę adekwatne kroki wobec komitetu

Do utworzenia Komitetu zdążył się już odnieść wciąż uważający się za prezydenta Łukaszenka. Jego słowa można odczytywać jako groźbę użycia siły. Zawiązanie Komitetu nazwał on próbą przejęcia władzy. Ostrzegł też, że wobec osób, które do niej dołączyły, zostaną powzięte „adekwatne” kroki.

Podczas pierwszej konferencji Rady, Paweł Łatuszka ostro krytykował Łukaszenkę i powiedział, że krajem rządzi KGB.

To on w poniedziałek 17 sierpnia został zwolniony ze stanowiska dyrektora Teatru Narodowego im. Janki Kupały w Mińsku. 12 sierpnia pracownicy teatru na nagraniu umieszczonym w internecie apelowali o zaprzestanie przemocy na ulicach ze strony państwa.

Łatuszka pełnił w przeszłości kilka państwowych stanowisk w ramach systemu władzy Łukaszenki. Był ambasadorem Białorusi w Polsce i we Francji, ministrem kultury, rzecznikiem MSZ. Publicznie krytykował władzę i milicję za reakcje na protesty. Po jego zwolnieniu pracownicy teatru zorganizowali pikietę solidarnościową, a później solidarnie w 80 osób złożyli wypowiedzenia. Narodowa scena została więc kolejną "ofiarą" białoruskiej rewolucji.

Utworzenie Komitetu to krok, którego jeszcze dwa tygodnie nikt nie byłby w stanie przewidzieć.

Między UE a Rosją

„Jedną z osób obecnych na konferencji Komitetu był reprezentant fabryki traktorów, w której odbywa się strajk” – opowiada o konferencji Maciek. Czego jeszcze dowiedzieliśmy się dziś o komitecie?

„Organizatorom zależy, żeby nie było to jedynie kółko reprezentujące białoruską inteligencję. Skład Komitetu ma być odbiciem Białorusi. Mocno korzystają z doświadczeń różnych NGO'sów, mówią o transparentności, mówią, że chcieliby zostać uznani i przez Unię Europejską i przez Rosję. Ich celem jest realizacja punktów programowych Cichanouskiej, czyli wypuszczenie więźniów politycznych oraz przeprowadzenie uczciwych, uznawanych przez społeczność międzynarodową wyborów".

Wspominali też, że chcą, żeby Białoruś była mostem między UE a Rosją. 50 proc. eksportu stąd idzie do Rosji, ale drugim partnerem gospodarczym jest UE. Z Rosji Białoruś bierze surowce, ale UE jest dostarczycielem technologii, kapitału i dlatego ta relacja będzie bardzo ważna.

Wielu chętnych

Maciek Piasecki: "Więcej szczegółów poznamy jutro, gdy Komitet spotka się po raz pierwszy i poznamy jego pełny skład. Ma w nim zasiadać kilkadziesiąt osób - przedstawicieli różnych grup zawodowych. Do reprezentowania swoich zakładów pracy w radzie zgłosiło się bardzo wiele osób, dla wszystkich nie starczy miejsca. Pozostali będą zaproszeni do brania udziału w spotkaniach podgrup roboczych i działać jako obserwatorzy.

Przedstawiciele Komitetu liczą też, że na jutrzejszym szczycie UE politycy europejscy zabiorą głos i odniosą się jakoś do nowego Komitetu, chcieliby zostać uznani za pełnoprawnego przedstawiciela Białorusinów. Nie chcą być traktowani jak opozycja, chcą być traktowani jako przedstawiciele większości narodu”.

Łukaszenka odznacza milicjantów

Wczoraj opisywaliśmy wizytę Łukaszenki w fabryce samochodów MZKT. Łukaszenka próbował tam na nowo znaleźć język z ludźmi, którzy dotychczas stanowili podstawę jego bazy politycznej – robotnikami. Próba wypadła fatalnie – wciąż urzędujący prezydent opuścił fabrykę, słuchając tłumu, który skandował, żeby się wynosił.

Wczoraj protestujący krzyczeli »Łukaszenka do awtozaku«, czyli policyjnej więźniarki, tej samej, która stała się symbolem krwawego tłumienia pokojowych protestów. Okazuje się, że Łukaszenka milicjantów, wrzucających ludzi do więźniarki, nagrodził.

Dekret, w którym przyznaje on milicjantom medale za wzorową służbę, pochodzi z czwartku 13 sierpnia. Dopiero teraz pojawił się jednak na białoruskim odpowiedniku polskiego Dziennika Ustaw. Na liście jest aż 650 nazwisk.

Reakcja milicji na pokojowe protesty wzmocniła determinację Białorusinów do protestu i zmiany władzy. Oficjalnie zginęły dwie osoby, ale najpewniej ofiar jest więcej. Kilkadziesiąt osób wciąż uznaje się za zaginione.

Śmierć członka komisji

Nagradzanie brutalnych policjantów to potencjalnie kolejny mocny symbol oderwania Łukaszenki od rzeczywistości i nieumiejętnej reakcji na emocje swoich rodaków.

Kolejne wydarzenie, które może stać się symbolem i wesprzeć Białorusinów w decyzji o podtrzymaniu protestów to śmierć Kanstancina Szyszmakoua. Szyszmakou miał 29 lat, był dyrektorem muzeum w Wołkowysku. 9 sierpnia był członkiem lokalnej komisji wyborczej. Odmówił podpisania protokołu ze sfałszowanymi wynikami. Zniknął 15 sierpnia. Dziś znaleziono jego ciało.

Takie wiadomości mogą tylko wzmocnić rozpoczęty w poniedziałek 17 sierpnia strajk.

A strajkuje większość przemysłu ciężkiego, na którym w dużej mierze opiera się białoruska gospodarka. Każdy dzień zwłoki pogłębia trwającą w kraju recesję.

Ale powszechność strajku i jego przetrwanie wcale nie jest przesądzona. Wielu pracowników obawia się konsekwencji. Nie wiadomo, jak długo trzeba będzie protestować. A jeżeli Łukaszenka jednak wygra, mogą już do pracy nie wrócić.

Natomiast społeczeństwo na razie pozostaje zjednoczone przeciwko dyktatorowi. Przykładem może być wsparcie Białorusinów dla pracowników mińskiej fabryki traktorów. Na koniec zmiany w fabryce setki osób przyszło dziś wesprzeć jej pracowników, którzy mają wątpliwości, czy ogłosić w zakładzie strajk, oklaskami i pizzą.

Szczyt Unii w środę

Według rosyjskiej agencji Interfax, o sytuacji na Białorusi rozmawiali dziś Władimir Putin i Angela Merkel. Nieco autoironicznie Putin podkreślił, że wszelka zagraniczna interwencja w wewnętrzne sprawy Białorusi jest niedopuszczalna.

Od początku protestów na Białorusi najaktywniejszym międzynarodowym graczem w sprawie swojego sąsiada nie jest Polska, a Litwa. Dziś litewski Sejm zaapelował o nieuznawanie wyniku wyborów z 9 sierpnia i wprowadzenie sankcji wobec Białorusi. 120 deputowanych było za, dwóch się wstrzymało. Nikt nie był przeciwko. Unijny szczyt zbiera się juto o 12.

Udostępnij:

Maciek Piasecki

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. W OKO.press relacjonuje na żywo protesty i sprawy sądowe aktywistów. W 2020 r. relacjonował demokratyczny zryw w Białorusi. Stypendysta programu bezpieczeństwa cyfrowego Internews.

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne