15 czerwca 2022

Białoruska prokuratura śledzi rzekomego dziadka prezydenta Dudy! Łukaszenka odgrzewa stary fake news

Prokuratura Generalna Białorusi zamierza prowadzić śledztwo w sprawie dziadka prezydenta Dudy. Chodzi o zdementowany już w 2015 fake news o tym, że dziadek prezydenta miał być krwawym ukraińskim nacjonalistą o imieniu Mychajło. Naprawdę dziadek prezydenta miał na imię Alojzy, był kuśnierzem i mieszkał w Starym Sączu

Prokurator Generalny Białorusi Andrzej Szwed na konferencji „Pamięć historyczna: wielkie zwycięstwo osiągnięte dzięki jedności”, która odbywała się w Mińsku, poinformował, że białoruskie służby analizują działalność „dziadka polskiego prezydenta Dudy, który był członkiem ukraińskiego batalionu karnego, wyróżniał się szczególnym okrucieństwem, przede wszystkim w obwodzie mińskim i witebskim”. Poinformowała o tym oczywiście rosyjska rządowa Agencja RIA Nowosti.

Fake news zdementowany w 2015 roku

Chodzi o Mychajło Iwanowicza Dudę, mężczyznę, którego zdjęcie można było ostatnio zobaczyć na wielu platformach społecznościowych jako „ukraińskiego nacjonalistę, dobrego przyjaciela Stepana Bandery” oraz dziadka polskiego prezydenta.

To reaktywacja starego fake newsa, który Andrzej Duda zdementował jeszcze w 2015 roku, przed swoją pierwszą kampanią prezydencką. „Kompletna bzdura” – napisał 18 lutego 2015 roku na Twitterze, odnosząc się do sprawy rzekomego przodka.

Wyjaśnił, że jego prawdziwy dziadek nazywał się Alojzy Duda, mieszkał w Starym Sączu i był kuśnierzem. Zmarł w 1992 roku. Tygodnik „Polityka” publikował wówczas nawet zdjęcie Andrzeja Dudy z dziadkiem.

Natomiast Mychajło Iwanowicz Duda pochodził z obwodu lwowskiego, w wieku 16 lat wstąpił do OUN UPA i był ukraińskim nacjonalistą. Zmarł w 1950 roku. Nie wiadomo, czy prawdziwa jest informacja białoruskiego prokuratora o tym, że Mychajło Duda służył w ukraińskim batalionie karnym, działającym na terytorium Białorusi, czy też jest to szukanie pretekstu do tego, by wykorzystać rzekome pokrewieństwo do kolejnego ataku na polskie władze.

Oskarżenia o ludobójstwo

Od wybuchu wojny, gdy Polska jednoznacznie wsparła Ukrainę, nasze państwo jest często atakowane przez polityków rosyjskich i białoruskich. W sieci kolportowane są fake newsy na temat polskiego wojska, fabrykowane są fałszywe dokumenty, które mają utrudnić relacje polsko-ukraińskie. Odgrzewanie nieprawdziwej informacji o prezydenckim dziadku jest prawdopodobnie kolejnym z serii tego rodzaju działań i świadczy o dużej desperacji białoruskich służb.

Prokurator Andrzej Szwed w trakcie swego wystąpienia na konferencji przekazał jeszcze jedną istotną informację. Otóż od 2021 roku na Białorusi trwa oficjalne śledztwo w sprawie ludobójstwa, jakiego w czasie II wojny światowej mieli dopuścić się Polacy na Białorusinach. Choć zarzuty są absurdalne, okazuje się, że Białoruś zamierza zwrócić się z zebranymi w tej sprawie dowodami do międzynarodowego trybunału, w celu wszczęcia procedury uznania ludobójstwa narodu białoruskiego. Z góry można przewidzieć, że sprawa przed trybunałem zakończy się fiaskiem, z punktu widzenia Białorusi. Jednak temat stanie się zapewne wieloletnią pożywką dla białoruskich i rosyjskich propagandzistów.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne