0:00

Biskupi łowiccy od połowy lat 90. wiedzieli, że ks. Piotr S. molestuje ministrantów. Mimo to duchowny był przenoszony z parafii na parafię.

W 2002 roku trafił do Skierniewic, gdzie był opiekunem ministrantów. Dwóch z nich opowiedziało OKO.press, o tym, jak ich molestował. Jeden z nich, Janusz, w 2012 r. zgłosił sprawę łowickiej kurii. Kościelny proces ciągnął się przez sześć lat. W 2018 r. Watykan odebrał sprawę bp. Dziubie i nakazał zbadanie jej od nowa.

W trakcie trwania kościelnego procesu ks. Piotr S. był opiekunem ministrantów i lektorów. Prowadził parafialne drużyny piłkarskie, dostał puchar od bp. Dziuby.

W 2019 r. Janusz zawiadomił prokuraturę.

Obecnie toczą się dwa śledztwa: jedno w sprawie ks. Piotra, drugie w sprawie zaniedbań bp. Dziuby. Ks. Piotr do dzisiaj pozostaje bezkarny.

Szczegóły sprawy opisaliśmy w poprzednim tekście. Dzisiaj ujawniamy nagrania rozmowy Janusza i biskupa Dziuby.

22 sierpnia 2020 r. Janusz wchodzi do budynku kurii. Przechodzi przez sklep z dewocjonaliami, gabinet biskupa jest na pierwszym piętrze. W kieszeni ma dyktafon.

Watykan ma dość Dziuby

Przez pierwsze trzydzieści minut mówi głównie biskup Dziuba. Pytany o to, dlaczego proces kościelny ks. Piotra trwa tak długo, zrzuca odpowiedzialność na innych. Pracowników kurii, Watykan i prymasa Polaka, który decyzją Stolicy Apostolskiej musi od nowa zbadać sprawę.

“Wydawałoby się, że Gniezno może szybciej. Oni też tak długo prowadzą. Myślę, że jakby zestawić nas i Gniezno, no to mniej więcej tak samo” - tłumaczy się. Jeszcze jest w dobrym humorze.

Sytuacja zmienia się w 38. minucie rozmowy, kiedy inicjatywę przejmuje Janusz.

“Ja rozmawiałem z przełożonymi księdza biskupa. Z abp. Rysiem, z sekretariatem prymasa Polski. Ja jestem bardzo dobrze zorientowany, dlaczego ta sprawa tak długo trwa” - wyjawia - “Bardzo mnie to boli. Dlaczego ksiądz biskup nie powie prawdy?”

Posłuchaj jak tłumaczy się biskup Dziuba

Janusz: Mnie jest bardzo przykro, proszę księdza biskupa. Biskup Andrzej Dziuba: No ja pana przepraszam! – To nie chodzi o przeprosiny. Tylko tutaj chodzi o to, że, no, ksiądz biskup do samego końca mówi nieprawdę. – Dlaczego? Czemu? – Ja rozmawiałem z przełożonymi księdza biskupa. Z abp. Rysiem, z sekretariatem prymasa Polski. Ja jestem bardzo dobrze zorientowany, dlaczego ta sprawa tak długo trwa. I bardzo mnie to boli. I dlaczego ksiądz biskup nie powie prawdy? – Ale w jakim sensie? – No w takim sensie, że proces na poziomie diecezjalnym, łowickim, był przeprowadzony w tak skandaliczny sposób, że został dwukrotnie podważony przez Stolicę Apostolską i ostatecznie uznano, że ta sprawa w ogóle nie będzie już przekazywana do poprawek, tylko zajmie się nią prymas Polski Wojciech Polak. – Ja tylko wiem tyle, co napisał Watykan do mnie, że Watykan nie przyjął. To, co panu powiedziałem. Nie przyjął naszego procesu i przekazał... – Ale nie ze względu na złożoność sprawy, tylko... – To ja nie wiem, to ja nie wiem. – ...ale to skoro ja wiem, jakie było orzeczenie kongregacji, to ksiądz biskup nie wie? – Z jakiej racji tego ja nie wiem. – Ja tylko wiem, że tak było. Watykan nie przyjął naszego - to już panu powiedziałem - ja nie mam tu nic do ukrycia. Natomiast dlaczego, to ja nie wiem. Ja tylko wiem, że nie przyjął naszego procesu i przekazał do Gniezna. Ja od początku mówiłem. Przecież nie ukrywałem nic przecież w tej materii, nie, nie. – No a ksiądz biskup mówił, że nie ma żadnej wiedzy, a przecież do akt sprawy jest załączona teczka osobowa księdza Piotra i tam są wzmianki na temat tego, że ksiądz Piotr już w połowie lat dziewięćdziesiątych, 95, 96 rok są pierwsze zgłoszenia o tym, że ksiądz Piotr jest czynnym homoseksualistą i że są podejrzenia o pedofilię. – To nie ja. – No tak, ale to ks. biskup miał wgląd w tę dokumentację. Przecież zatwierdzał swoim podpisem każdy postęp w procesie kanonicznym na poziomie diecezjalnym właśnie. – Później tak, tak. – Czyli ksiądz biskup wiedział, znał tę dokumentację, znał przeszłość ks. Piotra, prawda? – No, proszę pana, ja odpowiadam za ks. Piotra od momentu, kiedy zostałem jego biskupem. Natomiast nie mam żadnej odpowiedzialności za to, co zaniechał bp Orszulik. Ja nie mam żadnej odpowiedzialności za to, co ewentualnie wiedział i nie rozpoczął, nie podjął działań mój poprzednik. – Ale ksiądz biskup wiedział, bo w teczce osobowej są te wszystkie informacje. – A potem zaczęło się i sprawa ruszyła i (...) bo biskup Orszulik nie podjął działań, jak pan słusznie stwierdził.

W tej części rozmowy Janusz zdradza, że zna powód odebrania biskupowi Dziubie procesu ks. Piotra. Powołuje się na wcześniejszą rozmowę z arcybiskupem Grzegorzem Rysiem. Diecezja łowicka należy do metropolii łódzkiej, którą kieruje abp Ryś.

Arcybiskup zdradził Januszowi, że sposób przeprowadzenia procesu przez bp. Dziubę “w Rzymie uznano za niewłaściwy”.

Właśnie dlatego watykańska Kongregacja Nauki Wiary, która zajmuje się przestępstwami seksualnymi księży, w 2018 r. zdecydowała, że proces Piotra S. należy przeprowadzić od nowa. Powierzyła to zadanie prymasowi Wojciechowi Polakowi, arcybiskupowi gnieźnieńskiemu.

Kuria gnieźnieńska przesłuchała dodatkowych świadków. Proces trwa do dzisiaj. Biuro prymasa przekazało nam, że „znajduje się na ukończeniu”, a w „najbliższym czasie” akta zostaną przekazane Watykanowi, który wyda ostateczny wyrok.

“Biskup zna teczkę księdza Piotra”

“Gdyby ks. biskup miał dobrą wolę, nie byłby ten ksiądz dalej księdzem” - naciska Janusz w dalszej części rozmowy. - “Ksiądz biskup zna teczkę księdza Piotra”.

Posłuchaj odpowiedzi biskupa Dziuby

Janusz: Ja wszystko rozumiem. To, co mnie bardzo boli – przecież ks. biskup jest wykładowcą na UKSW, przecież jest moralistą. Czy warto było za takiego pedofila, zboczeńca, cokolwiek, cokolwiek robić, choćby o jeden dzień dłużej czuł się bezkarny? Przecież gdyby ks. biskup miał dobrą wolę, nie byłby ten ksiądz dalej księdzem. Mało tego, niewykluczone, że krzywdził kogoś jeszcze. Może wkrótce się odezwą ofiary? Przecież to wszystko było w rękach ks. biskupa. Biskup Andrzej Dziuba: Ja – jak pan doskonale o tym wie – ja, dopóki nie ma wyroku, muszę zakładać... – Ja wiem, że jest domniemanie niewinności. Natomiast ks. biskup zna teczkę księdza Piotra. – No wie pan, ale do momentu, kiedy zaczął się proces, myśmy nie mieli żadnego dowodu, który... – No proboszczowie zgłaszali przecież… – Ale to trzeba proces przeprowadzić. – I ksiądz biskup nie czuł ochoty, żeby wszcząć proces w przypadku tego konkretnego człowieka? – Dlatego potem proces ruszył. Wie pan, to nie jest takie proste, dopiero to widać... Może pan z perspektywy swojej to widzi w sposób bardziej właściwy. I teraz z perspektywy tych całych akt, jak pan mówi, widać, że to było zło bardzo straszne. Bo może widać teraz w aktach – jak pan mówi – zwłaszcza w sprawie tego nowego procesu, ale sprawy nie są tak oczywiste, kiedy się coś zaczyna badać. Przy każdym procesie, pan widzi, jakie są trudności w dojściu do tego, że ktoś jest zabójcą, ile to jest zagmatwanych sytuacji... – No ale gdy się ma dokumentację na temat tego, ile jest zgłoszeń? Że to jest homoseksualista? – Wie pan, ale nie było głoszeń konkretnej osoby. – A proboszczowie to nie są konkretne osoby? – Ale to nie są osoby skrzywdzone. – Proboszcz z Rawy Mazowieckiej, proboszcz z Makowa, przecież zgłaszał do ks. biskupa: przenieście go, bo to jest zboczeniec i jeszcze będzie skandal. – Wie pan, ale nigdy nie było zgłoszenia osoby, która doświadczyła skrzywdzenia… – Bo się boją. Ksiądz biskup myśli, że ile jest osób takich jak ja? – Ale co ja mogę zrobić, jeżeli się ktoś boi? – Dobrą wolę wykazać, zapytać się takiego proboszcza.

Biskup broni się tym, że wobec oskarżonego w procesie kościelnym obowiązuje zasada domniemania niewinności. Do wszczęcia procesu w sprawie księdza Piotra łowiccy biskupi mieli jednak wiele okazji. Zgodnie z kościelnymi przepisami z 2001 r. kierujący diecezją biskup musi powiadomić Watykan, jeśli ma „przynajmniej prawdopodobną” wiadomość o przestępstwach seksualnych duchownego.

Jak pisaliśmy,

w teczce osobowej księdza Piotra S. powinno znajdować się co najmniej cztery zawiadomienia.

1996. Trzej klerycy Seminarium Duchownego w Łowiczu zgłosili rektorowi, że gdy jeden z nich miał 16 lat, ks. Piotr molestował go w parafii w Żyrardowie.

2006. Kamil składa na ręce rektora Seminarium Duchownego w Łowiczu list do biskupa Dziuby. Pisze, że kiedy miał 16 lat, był molestowany i gwałcony przez ks. Piotra.

2007. Tygodnik “Nie” publikuje artykuł “Tęczowa koloratka”. Ujawnia w nim nagranie, na którym duchowny opowiada o swoich młodych partnerach seksualnych. W tym o uczniu, który miał uwieść go w 1993 r. Księża z diecezji łowickiej nie mają wątpliwości, że chodzi o ks. Piotra. W rozmowie z Januszem nie zaprzecza temu też bp Dziuba.

2012. Janusz zawiadamia kurię łowicką, że ks. Piotr molestował go w parafii w Skierniewicach, gdy miał 13 lat.

"Chwała Panu przez wielkie »P«!"

W końcu biskup Dziuba wprost przyznaje, że pierwsze zawiadomienie wpłynęło już w połowie lat 90., gdy diecezją kierował bp Alojzy Orszulik. “I tu może było może właśnie u nas jakieś zaniechanie” - wyznaje.

Posłuchaj tłumaczeń bp. Dziuby

Janusz: Bo widzi ks. biskup, tu nie chodziło tylko o mnie. Ja miałem ten dramat, że ja musiałem przez większość lat ten ciężar całej sprawy ponosić sam. Teraz się okazało, że zgłosiły się też inne ofiary. I ja nie myślałem tylko o sobie i to tak determinowało [mnie - red.], żeby tej sprawy nie odpuszczać. Ja bardzo dobrze wiem, jak bardzo inteligentny i sprytny był – bo teraz już jest całkowicie skompromitowany – bardzo sprytny był ks. Piotr, jak bardzo manipulował nami wszystkimi chłopcami. On miał doświadczenie 25 lat od każdego z nas i nie myślałem tylko o sobie. Od 2012 r. myślałem też o innych właśnie. Byłem świadomy, że to jest taki seksoholik, że nie będzie w stanie się długo powstrzymywać. Zresztą teczka personalna jednoznacznie wskazuje, że to był proceder, który się powtarzał przez całe lata, prawda? To przenoszenie z parafii do parafii, te wnioski proboszczów. I to tak bardzo mnie determinowało, bo myślałem o innych i o słabszych od siebie. Często o tak słabych, że – no właśnie – oni nigdy nie będą w stanie o tym powiedzieć głośno. A ja uznałem, że należy o tym powiedzieć choćby ze względu na to, żeby ten człowiek w końcu się nie czuł bezkarny. Bp Andrzej Dziuba: Rozumiem, że ci inni zeznawali też teraz, tak? – Tak, zeznawali. I w oparciu o to właśnie wyrok jest jednoznaczny. – Tak, no jeżeli są jeszcze inni, to jest bardzo ważne, bardzo ważne, że jest... – Tylko że pierwsze wzmianki były już w połowie lat 90., prawda? – I tu może było może właśnie u nas jakieś zaniechanie, że – zresztą nie wiem dokładnie, jak to wyglądało – czy inni w ogóle chcieli zeznawać, czy nie chcieli zeznawać. Ja nie wiem, jak to dokładnie było. – W ogóle nie byli zapytani. Lista świadków, jaką przedstawiłem… W ogóle świadkowie nie zostali przesłuchani. – A teraz przesłuchano ich, tak? No, to na pewno bardzo silny argument, bardzo silny argument. A tutaj, no, na pewno też argument jakiś zaniechania. Zaniechania. Świadkowie to ważna przecież część, nie? Oskarżenia, zwłaszcza w takim przypadku. Jeżeli chodzi o pedofilię, no to jeszcze jedna, druga, trzecia, czwarta ofiara to jest bardzo ważny argument. Nie tylko jedna, to czasami jest mało. Ale jak mówię, no chwała Panu, jeżeli determinacja pana doprowadziła pana do chwały Pana, tego przez wielkie "P" pisane, nie? Do tego, że sprawa się zamknie. I po prostu oczyści się przez ten ból. – No przykre, prawda? – No przykre, przykre, ja się z panem zgadzam. – Bardzo to jest bolesne, że musiało do tego dojść. – Ja mówię, nie pierwszy raz używam tego słowa i nie ostatni może, że coś takiego miało miejsce nie tylko w tym sensie, że pan tego doświadczył, ale także jak pan mówi tej przykrości, że ten nasz proces okazał się taki no, nieefektywny, okazał się, no, zrobiony słabo – jak pan mówi teraz po informacje, jakie pan posiada, a których my nie mieliśmy. No mówię, myśmy mieli tylko, że Watykan nie przyjął i poinformował, że zleci innej diecezji przeprowadzenie. A Gniezno widocznie, jako zewnętrzna diecezja, zrobiło to dobrze, nie? Czy lepiej, no. Zwłaszcza, jak pan mówi, poprzez to – jak pan mówi – poprzez to, że przesłuchali świadków, nie? Przesłuchali świadków, to ważne było, na pewno.

Janusz wypomina biskupowi Dziubie, że dopiero kuria gnieźnieńska przesłuchała kluczowych świadków. Z odpowiedzi hierarchy wynika, że kuria łowicka nie zrobiła tego w trakcie ciągnącego się sześć lat procesu.

”A teraz przesłuchano ich, tak? No, to na pewno bardzo silny argument, bardzo silny argument” – przyznaje biskup i dodaje: “Świadkowie to ważna przecież część, nie?” Biskup kompromituje się dalej, zauważając, że w procesie ważne są również zeznania pokrzywdzonych. Broni się desperacko:

“Jeżeli chodzi o pedofilię, no to jeszcze jedna, druga, trzecia, czwarta ofiara to jest bardzo ważny argument. Nie tylko jedna, to czasami jest mało.

Ale jak mówię, no chwała Panu, jeżeli determinacja pana doprowadziła pana do chwały Pana, tego przez wielkie »P« pisane, nie?”.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne