Biskup krakowski Jan Szkodoń nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Mimo postępowania kanonicznego ws. molestowania, metropolita krakowski abp. Marek Jędraszewski sprawę bagatelizował. Dopiero publikacja reportażu Marcina Wójcika spowodowała odsunięcie biskupa od pracy duszpasterskiej

„Moniczko, Bóg mi ciebie zesłał. Przez ciebie chce mnie nauczyć czułości” – szepcze do 15-letniej Moniki biskup krakowski Jan Szkodoń. Chwilę wcześniej pierwszy raz wsunął dziewczynie rękę pod koszulę. Dotykał piersi. Potem wcisnął rękę między uda.

***

Jest koniec lat 90. Ksiądz, zanim zaczął molestować, zaprzyjaźnił się z rodziną. „Posyłał im różańce poświęcone przez Jana Pawła II. Mówił, że papież modli się za naszą rodzinę. Mama, tata i babcie byli w siódmym niebie z powodu tej znajomości. Rodzice zaprosili biskupa na kolację. Bywał u nas co kilka tygodni. Dzięki tej znajomości mieliśmy najlepsze miejsca podczas pielgrzymek papieskich do Polski” — opowiada Monika w reportażu Marcina Wójcika dla „Dużego Formatu”, reporterskiego dodatku „Wyborczej”.

„Dzwoni wieczorami i prosi o wizyty.

– Gładź mnie po głowie i mów do mnie Jasiu, jak robiła to moja mama.

Biskup zaprasza ją do sypialni, chce jej pokazać niedostępną dla gości część mieszkania. Każe usiąść na łóżku. Siada obok niej. Rozpina stanik, wkłada rękę między uda, całuje w usta, gryzie w uszy. Monika odwraca głowę. Biskup przestaje.

– Mam nadzieję, że cię nie uraziłem?

Biskup powtarza: – Moniczko, zapamiętaj, jak łatwo można zniszczyć kapłana. Dziecko potrzebuje czułości, potem coś powie i niszczy kapłana”.

— opisuje autor.

Cała rodzina Moniki, ludzie głęboko wierzący, jest zachwycona relacją z biskupem. Ciotka ma jakieś wątpliwości, ale rodzice ją uspokajają. Monika opowiada, że – mimo przykrości, jaką jej sprawiały jego zachowania – długo była przekonana, że hierarcha jest świętym człowiekiem.

Gdy kobieta bierze ślub, biskup wciąż jej doradza. Jest „dobrym wujkiem” rodziny. Monika po raz kolejny opowiada o przemocy ze strony męża. Biskup Szkodoń odpowiada: „Moniczko, trzeba przebaczać nawet 77 razy”.

Biskupi podczas wysłuchania zalecają milczenie

Jest rok 2018, na ekrany wchodzi film Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. Po seansie Monika nie może spać. Idzie na terapię, pierwszy raz opowiada historię molestowania. Potem składa zawiadomienie na prokuraturę.

W grudniu 2019 roku przychodzi odpowiedź o umorzeniu postępowania ze względu na przedawnienie. W uzasadnieniu prokurator Małgorzata Pogódź pisze: „Podkreślić należy, iż zgromadzony dotychczas materiał dowodowy wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu objętego dochodzeniem, w kształcie i przebiegu opisywanym przez pokrzywdzoną”.

Monika boi się, że sprawa zgłoszona do Krakowskiej Kurii, którą zawiaduje arcybiskup Marek Jędraszewski utknie. Pisze list do nuncjatury apostolskiej. Chce, żeby jej sprawa trafiła bezpośrednio do papieża. Postępowanie kanoniczne rozwleka się. W połowie stycznia 2020 Monika otrzymuje list z zaproszeniem na wysłuchanie:

„Kongregacja Nauki Wiary uznała za konieczne wysłuchanie pani celem ustalenia: kategorii zarzucanych czynów przestępczych oraz precyzyjnych dat lub okresów, w których miało dojść do molestowania seksualnego”.

Monika opowiada, biskupi notują. Na koniec przesłuchania sugerują, by kobieta do czasu wydania wyroku milczała.

Jędraszewski: „To absolutnie niepewne”

O zarzutach ma wiedzieć arcybiskup Marek Jędraszewski, ale sprawę bagatelizuje. Biskup Środoń, który w krakowskiej kurii ma stanowisko drugie co do znaczenia po metropolicie, w rozmowie z Marcinem Wójcikiem przyznaje, że przełożony go uspokajał.

„To jest absolutnie niepewne” — miał mówić Jędraszewski.

Zgodnie z wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski ksiądz podejrzany o pedofilię lub molestowanie nieletnich powinien zostać odsunięty od pracy duszpasterskiej. Mimo śledztwa kanonicznego, do 9 lutego 2020 roku biskup Jan Szkodoń wciąż sprawuje posługę.

Dzień przed publikacją reportażu „Dużego Formatu” na stronie Archidiecezji Krakowskiej pojawia się lakoniczne oświadczenie dla prasy. Ksiądz zaprzecza stawianym mu zarzutom i zapowiada, że będzie bronił „dobrego imienia”. Jednak do czasu wyjaśnienia sprawy, sam rezygnuje z pracy duszpasterskiej. Prosi o modlitwę i „szybkie poznanie pełnej prawdy”.

  • Zobacz całe oświadczenie ks. bp. Jana Szkodonia

    W obliczu zapowiadanych doniesień medialnych na temat mojej osoby pragnę przekazać, że zostałem przez Nuncjusza Apostolskiego w Polsce poinformowany o wszczęciu wobec mnie postępowania, które jest przewidziane prawem kanonicznym, oraz że zostały podjęte czynności i decyzje wynikające z norm wewnątrzkościelnych dotyczących biskupa.

    Ponieważ przedmiotem postępowań ma być w pierwszej kolejności ustalenie prawdy w zakresie oskarżeń mnie dotyczących, nie mogę udzielać żadnych informacji w tej sprawie.

    Stanowczo oświadczam, że przedstawione mi oskarżenia są nieprawdą oraz że godzą w moje dobre imię, którego zamierzam bronić. Do czasu wyjaśnienia sprawy, nie będę podejmował żadnej pracy duszpasterskiej.

    Proszę o modlitwę w intencji Kościoła oraz o szybkie poznanie pełnej prawdy.

Oddzielnie oświadczenie w rozmowie z mediami zapowiedział też rzecznik krakowskiej kurii ks. Łukasz Michalczewski. 10 lutego, tuż przed godziną 09:00, w odpowiedzi na pytania „Gazety Wyborczej”, archidiecezja zaprzeczyła jakoby wiedziała o treści oskarżeń stawianych biskupowi.

„Wykonujemy wszystkie polecenia otrzymane z Watykanu. Ufamy w pełni procedurom wszczętym przez Kongregację Nauki Wiary i oczekujemy szybkiego poznania prawdy w duchu nauczania papieża Franciszka” — napisał rzecznik.

Poinformował też, że w związku ze stawianymi mu zarzutami biskup Szkodoń przebywa poza archidiecezją. Dokładnie miejsce „odosobnienia” nie jest znane.

Szkodoń: jedno dziecko obronione jest chwałą dla Boga

28 grudnia 2019, Łagiewniki. 72-letni biskup Szkodoń w Bazylice Bożego Miłosierdzia odprawia mszę z okazji Święta Męczenników Młodzianków. Kazanie poświęca tym, którzy są zaangażowani w obronę życia dzieci. Chodzi mu – jak sam to określa – o „dzieci nienarodzone”.

„My jesteśmy powołani, aby bronić życia. Broniąc życia, wielbimy Boga, uznajemy, że jest Panem życia”

— mówi do zgromadzonych ksiądz.

Opowiada o przeciwnikach życia, tych którzy chcą być jego panami i mają na to ogromne środki. „Ale z nami jest Bóg. My jesteśmy po stronie Boga, który jest początkiem i kresem. I po to tu jesteśmy, żebyśmy nie upadali na duchu, żebyśmy się nie zniechęcali. Abyśmy się łączyli w naszej służbie dla Boga, dla królestwa Chrystusowego, dla obrony życia. »„Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?«. Do tej obrony życia można odnieść Pawłowe słowa, że żaden trud nie jest daremny w Panu.

Jedno dziecko obronione, uratowane jest chwałą Boga, umocnieniem królestwa Bożego na ziemi.

I ta obrona przyniesie w wieczności pożytek dla naszego zbawienia”.

Cały reportaż Marcina Wójcika pt. „Zły dotyk biskupa z Krakowa” możesz przeczytać tutaj.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Komentarze

  1. Adam Potoczek

    _ No to powtórzmy zasadę:
    * Wiecie kto najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja”?
    – Jeśli ktoś zarzuci wielkiej, doświadczonej instytucji pedofilię i ukrywanie przestępców -> To instytucja ma gotowy scenariusz: zaczyna głośno i zdecydowanie występować w obronie życia poczętego i dzieci nienarodzonych!
    _ To proste i o dziwo skuteczne!
    .
    _ Właściwie dlaczego ofiary pedofilii w kościele zgłaszają to do „sądu” kościelnego? Do kurii? Do Papieża? Skąd taka naiwność i uzależnienie?

    • Przemek Nies

      Życia dzieci kościół katolicki broni od początku swojego istnienia, niezależnie od grzechów zarówno poszczególnych księży jak i instytucji. Poza tym w Polsce to akurat baza – czyli świeccy wierni i niektórzy zwykli księża – zaczęli aktywnie bronić życia, niejako zmuszając biskupów do zajęcia stanowiska. Wcześniej biskupi unikali raczej tego tematu, chcąc wygodnie sobie funkcjonować. To "doły" wytrąciły ich z tego błogiego letargu.
      Nie jest to też wcale skuteczne, wyraźnie szkodzi instytucji kościoła. Nie przypadki pedofilii, które zdażają się wszędzie, tylko właśnie sposób reagowania na nie ze strony instytucji, od której mamy prawo wymagać więcej.
      Ofiary pedofilii zgłaszają się do sądu kościelnego, ponieważ po pierwsze większość jej przypadków jest już dawno przedawniona, a po drugie duża ilość jest neudowadnialna, jest tylko słowo przeciwko słowu, po 20 lub 30 latach. Sąd kościelny jest w takich przypadkach jedyną możliwością, której nie mają np. ofiary pedofili wśród aktorów, czy muzyków, vide przypadek jazzmana Krzysztofa Sadowskiego

      • Jacek Doliński

        "Większość wiernych sądzi, że obecne stanowisko Kościoła jest wynikiem niezmiennej, liczącej sobie dwa tysiące lat nauki. Mniemanie to jest błędne. Opinie Ojców Kościoła i teologów nigdy nie były w tym względzie jednomyślne. Dziś także trwa ten spór. Historia stanowiska Kościoła w kwestii aborcji ujawnia wzajemne ścieranie się opinii większości i mniejszości. Obecnie większość hierarchii kościelnej uważa, że zabieg przerwania ciąży stanowi ciężki grzech i zasługuje na ekskomunikę. Jednakże pogląd ten stał się częścią nauki Kościoła dopiero od czasu pontyfikatu Piusa IX-czyli od 1869 roku. Do tego momentu znacząca mniejszość teologów uważała, że aborcja jest we wczesnym etapie ciąży dopuszczalna, a zakaz aborcji wywodzi się z teologicznego błędu."
        (Jane Hurst – Historia aborcji w Kościele katolickim)

      • Krzysztof Skladanowski

        Sam sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz "Życia dzieci kościół katolicki broni od początku swojego istnienia", aby następnie przyznać, że to był temat niewygodny dla biskupów i został na nich wymuszony.
        Właśnie gdy Oświecenie wkroczyło na dobre "pod strzechy", Kościół oraz inne instytucje zaczęły się interesować dobrem najsłabszych. W czasach, gdy Krk dominował bezwzględnie nad Europą, tak samo bezwzględna była obojętność na losy dzieci.

    • Przemek Nies

      Na razie nie wiadomo, czy molestował, został tylko o to oskarżony. Nikt niczego tu nie ukrywał i nie ukrywa, oskarżenie dotyczy domniemanych wydarzeń sprzed blisko 30 lat, prokratura nie miała innego wyjścia i umorzyła sprawę ze względu na przedawnienie, a w Watykanie toczy się postępowanie w tej sprawie. W zachodniej cywilizacji łacińskiej podstawą prawa jest m.in. domniemanie niewinności.

      • Krzysztof Skladanowski

        Watykan w sposób oczywisty, ale też i zgodnie ze swoją wielowiekową tradycją, będzie bronił swoich. Śmieszną naiwnością jest oczekiwać sprawiedliwości z tej strony.

        • Przemek Nies

          Jest całkiem możliwe, że tak będzie, nie zmienia to faktu, że nie wiemy, czy oskarżenie jest prawdziwe, czy nie, mamy tylko słowo przeciwko słowu na temat wydarzeń sprzed 30 lat.

          • Krzysztof Skladanowski

            Od tego gdzie leży prawda są niezawisłe, świeckie sądy. Nie kościelne. Należy tylko umożliwić ofiarom przedstawienie swoich krzywd przed nimi. Gdyby Kościół rk był w porządku, właśnie w tym kierunku by postępował. Albo sądy, albo jakaś niezależna świecka komisja.

      • Jacek Doliński

        No jasne – nie molestował, tylko robił dziewczynce masaż terapeutyczny będący w istocie leczeniem przez nakładanie rąk, zgodnie z wielowiekową biblijną tradycją. Nikt niczego tu nie ukrywał, a to, że archidiecezja pozbyła się go z Krakowa dopiero po zapowiedzi publikacji reportażu w GW to czysty zbieg okoliczności.

        • Przemek Nies

          Fakt, że ktoś pozbył się biskupa ze względów wizerunkowych nie świadczy w żaden sposób o jego winie. Dopiero proces mogłby być może wyjaśnić tę kwestię. Bez tego mamy słowo przeciwko słowu i domniemanie niewinności, które w cywilizacji zachodniej przysługuje każdemu, nie tylko ludziom, których lubimy.

  2. Ernest Mamrot

    Na świecie jest tylko jedna organizacja, która pedofilów i innych seks-dewiantów sama rekrutuje, potem tychże dewiantów wspiera a w razie wpadki chroni przed wymiarem sprawiedliwości. To Kościół rzymsko-katolicki zwany „pedofilskim”.
    Dlatego atrakcją dla mediów jest nie sam wielebny pedofil, ale skuteczne wyłuskanie go spod papieskiej czyli kurialnej kurateli. Kościoła nie da się naprawić. Zbyt wiele uczynił krzywd, zbyt długo kłamał, cała logika tej instytucji oparta na hierarchii i pogmatwanej mistyce czyni ją przestarzałą, zbędną i szkodliwą społecznie. Miejmy nadzieję, że Franciszkowi przypadnie rola Gorbaczowa i jego "pierestrojka" oraz "głasnost" przyśpieszą upadek tej Stajni Augiasza pomiotu Antychrysta i wyzwolenie ludzkości z jego pazernych macek.
    Nie wierzcie tej usakralnionej obłudzie, tej eklezjalnej hipokryzji!

    • Przemek Nies

      To nieprawda. Weźmy chociażby dwa głośne przypadki: jazzman Krzysztof Sadowski – tajemnicą poliszynela były w środowisku jego skłonności, nikt nic nie zrobił, każdy odwracał wzrok. Albo Roman Polański – cała śmietanka polskich aktorów broni go jak niepodległości. Już nie mówiąc, że OKO.PRESS z niechęci do Ziobry nie jest już takie pryncypialne w ocenianiu zwyrodnialca, który zgwałcił i zabił trzyletnie dziecko. W każdym środowisku bliższa koszula ciału…

  3. TW Balbina

    Kościół Katolicki pod rękę z PIS szkodzi Polsce i jest żywotnie zainteresowany hamowaniem rozwoju gospodarczego i społecznego bo najłatwiej mu żerować na biednym,skłóconym i zastraszonym społeczeństwie.Widać to jak na dłoni w przypadku wszystkich społeczeństw skandynawskich, które po otrząśnięciu się z przemożnego wpływu kościoła w przeszłości są obecnie jednymi z najzasobniejszych i najszczęśliwszych społeczeństw na świecie.W Polsce, puki co czują się bezkarnymi panami ale nadciągają dla nich czasy rozliczenia za pasożytowanie na społeczeństwie

    • Przemek Nies

      Mamy demokrację, ludzie wybierają w dwojaki sposób: chodząc na Msze Św. i dając na tzw. tacę lub inne ofiary pieniężne i chodząc na wybory i głosując na PiS. Jest to ich prawo, najprostszym sposobem zmiany tego stanu rzeczy jest przekonanie ludzi do swoich poglądów i wygranie wyborów.

  4. Stanisław Sztuber

    Wygląda na to, że Jędraszewski miał rację mówiąc o czerwonej zarazie. Zapomniał tylko uściślić odcień tej czerwieni (amarantowa lub szkarłatna).
    Wygląda też na to, że miał informacje z pierwszej ręki – od swego podwładnego.

        • Sylwia Bogdańska

          Wiemy że się dopuścił, wiemy też że od lat unika sprawiedliwości. Różnica polega na tym, że kółeczko wzajemnej adoracji w postaci libków broniących śmiecia, który brutalnie zgwałcił zdradzone przez matkę i nafaszerowane narkotykami trzynastoletnie dziecko, nie jest ścisłą, jednolitą organizacją – a KK owszem.

  5. TW Balbina

    Szkodliwość społeczna przestępstwa ,którego dopuszcza się osoba powszechnie uznawana wzór cnót jest wielokrotnie większa od tego samego przestępstwa popełnianego przez kogoś kto z natury swego statusu społecznego nie pretenduje do miana wzoru postępowania i moralności.Relatywizowanie zła i symetryzm w jego ocenie jest jego cyniczną postacią.

Masz cynk?