09 listopada 2019

Jędraszewski o pedofilii w Kościele: „Zaledwie kilka promili księży”. Ustalenia ekspertów: 4-7 procent

"Robi się z Kościoła, a właściwie z duchownych, osoby, które są jedynie odpowiedzialne za ten odrażający proceder, tymczasem w skali, jeśli chodzi o Kościół, jest to bardzo mała liczba osób winnych" – mówi arcybiskup. Hierarcha chyba nie zapoznał się z raportami komisji badających ten problem na Zachodzie, a nawet ze słowami papieża Franciszka

Od słynnej już wypowiedzi o „tęczowej zarazie” z sierpnia tego roku, abp Marek Jędraszewski właściwie w kółko mówi to samo. Nie inaczej było w wywiadzie na antenie TV Republika 7 listopada 2019.

W rozmowie z Dorotą Kanią i Ryszardem Gromadzkim hierarcha znów powtarzał, że LGBT to kolejna po hitlerowskiej i bolszewickiej ideologia z piekła rodem, która stosuje takie „perfidne operacje na języku” jak nazywanie związku homoseksualistów „małżeństwem”. Biskup pełen jest jednak nadziei, bo mimo tej nawały, my, Polacy, stawiamy skuteczny opór i na pewno zwyciężymy.

Dorota Kania zapytała Jędraszewskiego także o pedofilię w Kościele. Metropolita zbagatelizował skalę zjawiska i rzucił danymi, które mają potwierdzać, że to rozdmuchany problem.

Problem w tym, że ustalenia komisji z innych krajów (a nawet sam papież) mówią co innego niż nasz biskup.

"Zaledwie kilka promili"

„Że taki problem był – i być może jeszcze w jakiejś mierze jest – nie możemy powiedzieć, że nie” – przyznał Jędraszewski.

Okazuje się, że ilość tych naprawdę bardzo złych zdarzeń sięga zaledwie kilku promili, jeśli chodzi o księży
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
TV Republika,07 listopada 2019

„Robi się z Kościoła, a właściwie z duchownych, osoby, które są jedynie odpowiedzialne za ten odrażający proceder, tymczasem w skali, jeśli chodzi o Kościół, jest to bardzo mała liczba osób winnych, duchownych winnych pedofilii”.

To kłamstwo. Wiemy, skąd metropolita mógł wziąć te wyliczenia (o czym w dalszej części tekstu), jednak są one nieprawdziwe.

Raporty komisji, które w wielu krajach na Zachodzie badały szczegółowo problem pedofilii w Kościele, wskazują, że dotyczy to nie kilku promili, a kilku procent ogółu duchowieństwa w danym kraju:

  • w Niemczech prace nad raportem trwały trzy lata. Niemiecki episkopat zlecił przygotowanie raportu naukowcom z czterech świeckich ośrodków badawczych, specjalizujących się w psychiatrii, kryminologii i gerontologii. Raport ujawnił, że latach 1946-2014 co najmniej 1670 duchownych wykorzystywało seksualnie 3677 dzieci i nastolatków. To daje 4,4 proc. duchowieństwa;
  • w Australii badania przeprowadzone przez komisję ds. nadużyć seksualnych wobec dzieci pokazują, że popełnienie takich czynów w latach 1950-2010 zarzucono 7 proc. księży. W niektórych australijskich parafiach podejrzanych było aż 15 proc. księży;
  • według holenderskiego raportu z lat 1945-2010 dziesiątki tysięcy dzieci doświadczyło agresji seksualnej ze strony katolickich duchownych, z czego 10 do 20 tysięcy dzieci w latach 1945-1981;
  • w stanie Pensylwania w USA diecezje zgodziły się przekazać swoje akta prokuratorom, co pozwoliło na przygotowanie raportu wielkiej ławy przysięgłych. Raport wykazał, że winnych ma być ponad 300 duchownych w zaledwie ośmiu diecezjach;
  • z raportu, który w 2004 roku John Jay College przygotował w USA na zamówienie biskupów, wynikało, że w latach 1950-2002 oskarżeni o molestowanie małoletnich stanowili 4 proc. kleru w Stanach;
  • w końcu sam papież Franciszek w 2012 roku powiedział publicznie, że „zjawisko pedofilii dotyczy 2 proc. duchownych".

Episkopat robi sobie "raport"

Skąd więc Jędraszewski wziął swoje "promile"? Prawdopodobnie z publikacji Konferencji Episkopatu Polski z marca 2019 roku dotyczącej Polski.

„Wszystkich zgłoszonych przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich (do ukończenia 18 roku życia) we wszystkich diecezjach i zakonach od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 r. było 382” – czytamy w opracowaniu, które Konferencja Episkopatu Polski przedstawiła 14 marca 2019. Raport dostępny jest tutaj.

Przez „przypadki” autorzy rozumieli osoby duchowne, przy czym zaznaczali, że część z nich to przypadki niepotwierdzone.

Raport przygotował Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, który bazował na formularzach przesłanych przez wszystkie 41 diecezji w Polsce oraz zgromadzenia zakonne.

Z tej publikacji wynikało, że problem pedofilii dotyczy w Polsce 8 promili duchowieństwa. Oznaczałoby to – porównując to z raportami z Zachodu – że Polska stanowi światowy ewenement.

Niestety, raczej tak nie jest. Jak pisaliśmy, publikacji KEP nie sposób porównywać z pracami zachodnich komisji.

Po pierwsze, formularz z pytaniami od KEP otrzymał biskup ordynariusz każdej diecezji w Polsce. Problem w tym, że KEP to tylko luźna federacja, biskupi jej nie podlegają.

Przełożonym każdego biskupa jest papież. To od dobrej woli i sumienia każdego biskupa zależało, jakie informacje odeśle do KEP. Konferencja może jedynie ufać, że ordynariusze przesłali pełne informacje o wszystkich przypadkach przestępstw seksualnych w ich diecezjach.

Po drugie, publikację przygotowała od A do Z strona kościelna. Na zachodzie robiły to albo państwowe komisje, albo eksperci zaproszeni przed Kościół.

Dopiero powołanie niezależnej komisji, na wzór tych z Zachodu i jej wieloletnia, drobiazgowa praca pokazałoby, jaka naprawdę jest skala tego problemu w Polsce.

Arcybiskup zapomniał o kolegach

Ze słów Jędraszewskiego wynika, że uważa on, iż problem pedofilii w Kościele to tylko sprawa księży-przestępców seksualnych. I, jak zwykle, żali się, że tak samo nie rozlicza się innych grup zawodowych.

Biskup udaje, że nie wie o drugiej części problemu, za którą odpowiadają jego koledzy z episkopatu: masowym (przynajmniej w niedalekiej przeszłości) tuszowaniu przestępstw seksualnych księży, ukrywaniu sprawców i zmuszaniu ofiar do milczenia.

Tylko w OKO.press ujawniliśmy i opisaliśmy przypadki siedmiu polskich biskupów, którzy tuszowali przestępstwa seksualne w polskim Kościele. To, jak takie mechanizmy działają (przenoszenie z parafii na parafię sprawców, płacenie ofiarom za milczenie), można też było zobaczyć w dokumencie "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich.

Polscy biskupi konsekwentnie bagatelizowali problem. Także wobec Watykanu. Już od 2001 roku hierarchowie mieli obowiązek informować Stolicę Apostolską o takich przypadkach ze swojej diecezji. Jak mówił OKO.press ks. prof. Andrzej Kobyliński, który od lat 90. bada problem pedofilii, pierwsze zgłoszenie z Polski zostało do Watykanu wysłane dopiero w 2007 roku. A kolejne dopiero w 2013 roku. I to nawet mimo tego, że od 2009 roku Konferencja Episkopatu Polski zatwierdziła wytyczne, z których wynikało wprost, że biskupi mają obowiązek informowania o przestępstwach Watykan.

Od 1 czerwca 2019 roku zaczęły obowiązywać nowe wytyczne papieża, które określają już dokładne procedury, w jaki sposób i za co biskupi mogą być ukarani. Papież zobowiązuje także wszystkich duchownych do składania zawiadomień (bezpośrednio do Watykanu) o takich działaniach swoich przełożonych.

Co grozi biskupom w razie udowodnienia winy? Zgodnie z przepisami prawa kanonicznego będą mogli być usuwani z urzędu. Zresztą nie jest to nowość, w Irlandii kilkunastu biskupów straciło stanowiska za tuszowanie skandali pedofilskich.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne