Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...
Śledztwo

Ksiądz, którego sprawę bada prokuratura i Watykan, nadal urzęduje w innej parafii [NASZ NEWS]

  • Sebastian Klauziński

AKTUALIZACJA

Kilka godzin po publikacji artykułu rzecznik prasowy diecezji warszawsko-praskiej Jakub Troszyński poinformował nas, że ks. Teofil nie będzie już angażowany do żadnej formy pracy duszpasterskiej w opisywanej przez nas parafii, ani też nie będzie przebywał na terenie tamtejszej plebanii. "W najbliższym czasie będzie kontynuował swoją posługę w domu seniora" – przekazał rzecznik.

*

Ksiądz Teofil (imię zmienione) przez wiele lat pracował w jednej z podwarszawskich parafii. Opiekował się harcerzami, jeździł z dziećmi i młodzieżą na kolonie i wycieczki. W lipcu 2021 roku do władz diecezji warszawsko-praskiej wpłynęło zgłoszenie dotyczące zachowania księdza. Nie znamy jego szczegółów, ale wiemy, że dotyczyło niewłaściwych kontaktów z młodzieżą.

Na papierze reakcja przełożonych księdza wygląda wzorcowo. Biskup Romuald Kamiński (na zdjęciu) zadziałał zgodnie z prawem i kościelnymi przepisami – powiadomił o sprawie prokuraturę i Watykan, a księdza odsunął i skierował do domu seniora.

Jednak okazuje się, że duchowny jak gdyby nigdy nic urzęduje obecnie w jednej z warszawskich parafii.

Prowadzi msze w otoczeniu ministrantów, bierze udział w procesjach i – jak mówi nam nasz Czytelnik – chodził po kolędzie.

Sprawdziliśmy, jak to możliwe.

Przeczytaj także:

Proboszcz: Czy pan jest z FBI, KGB?

Ksiądz Teofil to młody kapłan. Zaraz po święceniach trafił do parafii na terenie diecezji warszawsko-praskiej. Jak wynika z informacji na stronie internetowej parafii, duchowny od początku pracował z młodzieżą. Przez kilka lat jeździł z ministrantami i harcerzami na obozy i kolonie.

To z tej parafii wpłynęło do kurii zgłoszenie. Pojechaliśmy tam, żeby zapytać proboszcza o to, czy przez te wszystkie lata nie dostawał sygnałów o niewłaściwym zachowaniu swojego podwładnego. Chcieliśmy się też dowiedzieć, czy zgłoszenie dotyczy wyjazdów z młodzieżą.

Sympatyczny duchowny przyjmuje nas w eleganckiej, wykończonej ciemnym drewnem, kancelarii parafialnej. Rozsiada się wygodnie w kremowym fotelu za przezroczystą ścianką z pleksi. Nie chce odpowiedzieć na żadne pytanie zasłaniając się dobrem sprawy.

„Ja sam osobiście nie złapałem go na czymś takim" – oświadcza proboszcz i zapewnia: „Tam, gdzie trzeba, złożyłem wszelkie informacje, które osobiście posiadałem. Nie ma żadnego matactwa, nie ma żadnego ukrywania, wszystko dzieje się w sposób właściwy".

Kolejne pytania denerwują proboszcza.

„Czy pan jest z FBI, z KGB? Pan wszystko musi wiedzieć? Proszę mnie więcej nie ciągnąć za język i uszanować moje sumienie. Sprawa jest dyskretna".

Jak normalny ksiądz

Bardziej rozmowy jest rzecznik diecezji warszawsko-praskiej Jakub Troszyński. Jak mówi OKO.press, zaraz po tym, jak oficjalne zgłoszenie wpłynęło do kurii, biskup Romuald Kamiński skierował ks. Teofila do klasztoru, a potem do posługi w domu seniora. To częsta praktyka w takich przypadkach, bo chodzi o to, żeby odizolować podejrzanego księdza od kontaktów z młodzieżą.

Po wstępnym dochodzenia biskup przekazał sprawę do Watykanu, który nakazał przeprowadzenie „dalszych czynności kanonicznych”.

Jak mówi Troszyński, kuria zgłosiła sprawę organom ścigania. Potwierdza to rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Katarzyna Skrzeczkowska. Nie zdradza jednak szczegółów sprawy. „Trwają przesłuchania świadków i inne czynności dowodowe” – pisze lakonicznie. Postępowanie wciąż toczy się „w sprawie”, co oznacza, że księdzu nie przedstawiono jeszcze żadnych zarzutów.

I właściwie na tym historia powinna się zakończyć. Prokuratura prowadzi postępowanie, sprawę bada Watykan, a ksiądz oczekuje na wynik postępowań w domu seniora, gdzie – przynajmniej teoretycznie – nie ma kontaktu z nieletnimi.

Jednak z naszych ustaleń wynika, że ksiądz Teofil regularnie urzęduje w jednej z warszawskich parafii.

„Chodził tu po kolędzie i uczestniczy w życiu parafii niczym normalnie przypisany ksiądz” – poinformował nas jeden z Czytelników. Postanowił się do nas zgłosić, kiedy dotarły do niego informacje, że sprawę duchownego bada prokuratura.

Rzeczywiście, choć ks. Teofil nie figuruje w wykazie księży na stronie parafii, odnajdujemy go na zdjęciach z kościelnych uroczystości oraz na dostępnych w internecie transmisjach z kościoła.

Duchowny regularnie prowadzi lub współprowadzi msze, często otoczony wianuszkiem ministrantów.

Pomaga i pomieszkuje

Dzwonimy do proboszcza parafii, w której – jak się okazuje – urzęduje obecnie kapłan.

– Dostaliśmy informacje, że ksiądz Teofil normalnie pracuje u księdza w parafii. – Wcale nie normalnie. Normalnie pracuje w domu seniora. – Ale prowadzi msze, chodził po kolędzie… – No pomaga, czasami tylko pomaga… Posługę pełni w domu seniora. Pomieszkuje [tutaj] czasowo, bo tam mu przygotowują mieszkanie, tak to wygląda.

Proboszcz szybko kończy rozmowę, usprawiedliwia się ogromem obowiązków.

Jak wynika ze słów proboszcza, ks. Teofil nie tylko "pomaga" w parafii, ale jeszcze tam "pomieszkuje" – przypomnijmy – pół roku po tym, jak oficjalnie został przeniesiony do domu seniora.

Jak mówi nam nasz Czytelnik, parafianie, którzy przychodzą na msze, nie mają pojęcia o kulisach pracy duchownego, z ich punktu widzenia pracuje w parafii jak każdy inny ksiądz.

Czy biskup wie o tym, że ksiądz, którego skierował do domu seniora odprawia msze w innej parafii? A jeśli tak, to dlaczego na to pozwala?

Rzecznik diecezji mówi nam, że ks. Teofil poza domem seniora „może jedynie sprawować Eucharystię”.

„Według zapewnień proboszcza, ksiądz [Teofil] miał zostać przez niego poproszony do doraźnego sprawowania Mszy Świętej w parafii pod nadzorem proboszcza.

Nie było ustaleń odnośnie uczestniczenia w wizycie duszpasterskiej. Ksiądz Teofil wykonuje swoją pracę w domu seniora, która oczywiście nie wiąże się z duszpasterstwem osób małoletnich” – przekonuje Troszyński.

A co z mieszkaniem na terenie parafii? Dopytaliśmy o to rzecznika, ale do momentu publikacji nie dostaliśmy odpowiedzi.

Wszystko w rękach biskupa

Jak sprawa ks. Teofila wygląda w świetle kościelnych przepisów? Zgodnie z wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski z 2019 roku, dotyczącymi „oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu", kiedy do kurii wpłynie zgłoszenie ofiary, biskup ma obowiązek je zweryfikować, np. poprzez zaproszenie i rozmowę z ofiarą.

Po wstępnej weryfikacji biskup zleca przeprowadzenie tzw. dochodzenia wstępnego. W tym celu powołana przez biskupa komisja lub wyznaczony ksiądz może przesłuchać świadków, oskarżonego księdza, zrobić wizję lokalną lub kwerendę w dokumentach.

Jeśli po zakończeniu dochodzenia wstępnego biskup – na postawie zgromadzonych materiałów – stwierdzi, że zgłoszenie było wiarygodne, przekazuje dokumentację do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Ta decyduje o dalszych krokach procesu kanonicznego, a ostatecznie wydaje wyrok i nakłada karę.

W przypadku ks. Teofila sprawa jest na etapie przekazania dokumentów do Watykanu. Biskup Kamiński musiał więc mieć uzasadnione podejrzenie co do tego, czego dopuścił się ks. Teofil.

A co w tym czasie dzieje się z księdzem, którego dotyczy dochodzenie? Zgodnie z wytycznymi „do czasu wyjaśnienia zarzutów duchowny nie może być dopuszczony do posługi", jednak to biskup decyduje, jakie ograniczenia konkretnie na niego nałożyć.

Na zdjęciu Sebastian Klauziński
Sebastian Klauziński

Dziennikarz portalu tvn24.pl. W OKO.press w latach 2018-2023, wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o "układzie wrocławskim". Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze