Biskupi Nycz, Hoser i Głodź zarzucają opozycji protestującej w Sejmie naruszenie katolickiej tradycji świąt Bożego Narodzenia i widzą w tym atak na Kościół i biorą stronę PiS. Bardziej umiarkowany jest Prymas, który delikatnie poucza "narodzonych z Boga polityków", by jednak zwrócili uwagę na praworządność

Trzech arcybiskupów skomentowało kontynuację – na czas świąt Bożego Narodzenia – protestu opozycji w sali posiedzeń Sejmu. Wszyscy użyli tej samej figury myślowej. Po kolei: od wersji soft do hard (na fotomontażu od lewej w pierwszym szeregu biskupi: Pieronek, Polak (prymas Polski), Nycz, Hoser, Głódź).

Kazimierz Nycz: w jakimś sensie przeciw Świętom


Jeżeli nie ma nadzwyczajnych powodów, żeby nie można było przerwać bycia w Sejmie na czas Świąt, to powinno się je przynajmniej zawiesić, bo taki protest jest w jakimś sensie przeciwko tym Świętom

Kazimierz Nycz, Wywiad w radiowej Jedynce - 24/12/2016

Wywiad w radiowej Jedynce

Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Protest nie jest wymierzony w święta. Posłowie dzielą się opłatkiem


Kazimierz Nycz, metropolita warszawski uważany w Episkopacie za umiarkowanego („gołębia”), mówił też, że „dystans, jaki daje świąteczny czas, a także modlitwa, mogą być drogą, żeby bardziej refleksyjnie rozwiązać te sprawy po Świętach – spotkać się i po prostu rozmawiać”. Można by to uznać za pokazanie równego dystansu do obu stron, gdyby nie wcześniejsze wskazanie, że to opozycja narusza świętość Świąt.

Henryk Hoser: zaplanowana destrukcja wiary

Dużo mocniej tę samą myśl wyraził abp Henryk Hoser. O równym dystansie mowy być nie może.


Nawet w czasach stalinowskich Boże Narodzenie było szanowane, nie podejmowano prób ich zakłócenia politycznymi akcjami. To akcja niesłuchanie brutalne, swego rodzaju inscenizacja, która ma swoich reżyserów i promotorów. Powoduje destrukcję społeczną

Abp Henryk Hoser, Wywiad w Polskim Radiu 24 - 25/12/2016

Wywiad w Polskim Radiu 24

Arcybiskup Henryk Hoser podczas procesji z relikwiami swietago Stanislawa biskupa i swietago Jana Pawla II z Wawelu na Skalke . Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta


zbity zegar. Abp. Hoser sugeruje, że celem opozycji jest walka z religią. To insynuacja


„Jestem przekonany, że wymiar spontaniczności protestu jest tylko życzeniowy – mówił  dalej w publicznym radiu 25 grudnia abp. Hoser – To są akcje przygotowane i zaplanowane, mające cele i dobrane środki. Powodują destrukcję społeczną i psychologiczną wśród ludzi, to zupełnie zaprzeczenie etosu Bożego Narodzenia”.

Wciąż operując kliszami propagandy komunistycznej, protest opozycji nazwał też akcją „niesłuchanie brutalną”, „swego rodzaju inscenizacją, która ma swoich reżyserów i promotorów”.

Kościół – zadeklarował Hoser – jest gotowy mediować w konflikcie opozycja-rząd, ale „istnieją strony w konflikcie, które odrzucają rolę Kościoła w przestrzeni publicznej i życiu społecznym.

Wszyscy ci, którzy odwołują się do Rewolucji Francuskiej, sterylnego oddzielenia Kościoła od państwa, co nie jest zgodne z polskim etosem”.

Bp Hoser zaskakująco otwarcie przywołał „niesterylny rozdział Kościoła od państwa”, pojęcie którego Konstytucja nie zna. Przynajmniej ta obecna.

Sławoj Leszek Głódź: taka opozycja nie mieści się w demokracji


Jeszcze jeden motyw. Obcy europejskiej i polskiej tradycji. Wielowiekowej zasadzie Pokoju Bożego. Zawierały go zwaśnione strony na czas świąt. Ale paroksyzm złych emocji nie ustaje. Opozycja totalna stanowi godną pożałowania karykaturę demokracji

Abp Sławoj Leszek Głódź, Słowo na Boże Narodzenie - 25/12/2016

Słowo na Boże Narodzenie

Fot . Bartosz Banka / Agencja Gazeta


zbity zegar. Abp Głódź atakuje opozycję, jakby był z PiS. Zaskakujące Boże Narodzenie


W homilii „Słowie na Boże Narodzenie” opublikowanej na stronie gdańskiej archidiecezji, abp gen. Sławoj Leszek Głódź operował dla odmiany narracją szybką niby wojskowe komendy: „I jeszcze jeden motyw. Związany z naszą ojczyzną. Aktualny. Nierozwiązany. Mimo podjętych prób. Rzutujący na czas Świąt. Obcy europejskiej i polskiej tradycji. Wielowiekowej zasadzie Treuga Dei – Pokoju Bożego. Zawierały go zwaśnione strony na czas religijnych świąt. A tymczasem paroksyzm złych emocji nie ustaje. Wybuchnęły w parlamencie, wylały się na ulice, zdominowały media. Kto je śledzi, zdaje sobie chyba sprawę, o co toczy się gra”.

I dalej wyraził wprost po czyjej stronie stoi:

„nie można obroną demokracji nazywać okupację sali sejmowej, a zamachem stanu – sprawowanie władzy przez zwycięskie ugrupowanie. Przedziwna kakofonia. Niepojęta w porządku logiki”.

Przy okazji Bożego Narodzenia pastwił się nad opozycją, która występuje przecież z pozycji słabszego: „w zdrowym systemie demokratycznym nie ma miejsca na opozycję totalną, bo stanowi jego zaprzeczenie, godną pożałowania karykaturę”.

Trzy razy ta sama myśl

Kazimierz Nycz, Henryk Hoser i Sławoj Głódź reinterpretują spór polityczny i przedstawiają go jako starcie kultur (czy ideologii), przy czym protestującej opozycji przypisują motyw sekularyzacyjny czy wręcz antyreligijny (Głodź wchodzi ponadto w spór czysto polityczny). Postponowanie święta religijnego ma polegać na kontynuacji protestu (zamiast zawarcia „rozejmu” – choć brakuje tu drugiej strony do partnerskich rozmów), przebywanie w pracy a nie w domu (choć rotacja pozwala posłom i posłankom na jedno i na drugie).

Idzie za tym głębsze odrzucenie obu partii liberalnych jako kulturowo obcych, przynajmniej w porównaniu z PiS, który stawia na „zgodną z polskim etosem wersję niesterylnego rozdziału państwa i kościoła”, a także zapewnia Kościołowi przywileje (np. prawo do obrotu ziemią).

Kościół z pewnością odnotował poparcie PO i .N dla programów wspierania in vitro w kilku polskich miastach, zaangażowanie wielu działaczek obu partii w czarny protest, wypowiedzi na temat związków partnerskich itp.

Duchowni wkraczają w ten sposób w spór polityczny dotyczący podstaw demokracji i państwa prawa, wyżej stawiają powierzchownie rozumianą zasadę przestrzeganie świąt Bożego Narodzenia.

Jednocześnie mniej (Nycz), lub bardziej (Hoser) i całkiem jednoznacznie (Głódź) stają po stronie PiS i informują o tym wiernych.

Co na to protestujący

Protestujący w Sejmie w wielu wypowiedziach podkreślali, że

święta poza domem to koszt, także związany z wiarą.

Podawali też – inna rzecz na ile konsekwentnie – polityczne powody pozostania w sali sejmowej do 11 stycznia 2017.

W oświadczeniu wydanym 23 grudnia 2016 posłowie i posłanki PO i Nowoczesnej podkreślają, że „nie było naszym pragnieniem spędzanie Bożego Narodzenia i Nowego Roku na sali plenarnej. Przy wigilijnych stołach czekają na nas rodziny, ale teraz musimy dać świadectwo.

Nie zgadzamy się na arogancję władzy. Na dzielenie opozycji, zastraszanie posłów i propagandę rodem z PRL-u. Nie pozwolimy na niszczenie parlamentaryzmu, trójpodziału władzy, bezprawne uchwalanie budżetu. Nie możemy dać się podzielić, ulec szantażowi przestraszyć się gróźb.

Musimy zostać w Sejmie, żeby ci, którzy w wielu miastach codziennie protestują, mogli na święta Bożego Narodzenia pójść do domu”.

Dają więc wyraz swemu przywiązaniu do tradycji i przedstawiają powody, dla których tradycję naruszą.

  • Zobacz oświadczenie posłów i posłanek Nowoczesnej

    Od przejęcia władzy przez PiS rodziło się pytanie, czy obywatele mają prawo do sprzeciwu wobec legalnie wybranej władzy, której legitymacja jest niezwykle słaba, bo poparło ją tylko 38 proc. głosujących (19 proc. uprawnionych do głosowania), ale pochodzi z wyborów powszechnych. Protesty uliczne są jednym z najsilniejszych narzędzi opozycji, ale wobec działań PiS one też mogą się wydawać nieskuteczne. Wielu wyborców, którzy zasypują nas pytaniami, kiedy wreszcie odsuniemy Jarosława Kaczyńskiego od władzy, nie zdaje sobie sprawy z tego, że walka z bezprawiem na drodze prawa i w zgodzie z konstytucją jest wyjątkowo trudna. PiS ma większość sejmową i prezydenta. A od zeszłego tygodnia również Trybunał Konstytucyjny przejęty całkowicie bezprawnie, a potem ośmieszony wyborem nowej prezes.

    Co to oznacza dla nas, w opozycji?

    Mimo że blokada w Sejmie nie była efektem namysłu, tylko porywem serca, odruchem sprzeciwu wobec bezzasadnego wykluczenia z obrad jednego z nas, posłów opozycji, musimy wytrwać, żeby dać nadzieję tym Polakom, którzy liczą na nas i wierzą w siłę demokracji.

    Nie było naszym pragnieniem spędzanie Bożego Narodzenia i Nowego Roku na sali plenarnej. Przy wigilijnych stołach czekają na nas rodziny, ale teraz musimy dać świadectwo.

    Nie zgadzamy się na arogancję władzy. Na dzielenie opozycji, zastraszanie posłów i propagandę rodem z PRL-u zakłamującą prawdę o tym, co się dzieje w Polsce. Nie pozwolimy na niszczenie parlamentaryzmu, trójpodziału władzy i bezprawne uchwalanie budżetu. Nie możemy dać się podzielić, ulec szantażowi ani przestraszyć się gróźb.

    Musimy zostać w Sejmie, żeby ci, którzy w wielu miastach codziennie protestują, mogli na święta Bożego Narodzenia pójść do domu.

    Będziemy ich tutaj reprezentować, czując jednocześnie ich wsparcie. Bo bycie posłem RP to nie tylko praca, ale także zobowiązanie wobec Polski, Polek i Polaków.

Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielus komentowała dla „Rzeczpospolitej” słowa abp Nycza: „wynikają albo z niezrozumienia sytuacji, z braku choćby próby usłyszenia naszego przekazu, albo z celowego wsparcia działań rządu. Cała socjotechnika PiS i wspierających ich komentatorów prawicowych polega na (…) przyprawianiu nam „gęby”. Kto głupi, ten w to wierzy. Kardynał Nycz wpisuje się w tą formę walki z opozycją”.

Prawdziwe Święta pod Sejmem

Niewykluczone, że abp Nycz (bo Hoser, czy Głódź chyba nie) zmieniłby zdanie, gdyby przyszedł w Wigilię pod Sejm. Setki warszawiaków i przyjezdnych gromadziło się wokół choinki i zastawionych stołów. Ludzie dzielili się opłatkiem. Do mieszkańców wychodziły protestujące posłanki Kamila Gasiuk-Pihowicz, Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Szmidt i posłowie Ryszard Petru i Michał Szczerba.

Reporter OKO.press dotarł pod Sejm po zakończeniu rodzinnej wigilii. Było już po północy 24/25 grudnia. Stoły z wigilijnymi potrawami zostały uprzątnięte, ale

w ulewnym deszczu ludzie wciąż śpiewali kolędy. Atmosfera była świąteczna, uroczysta.

„Bóg się rodzi” śpiewano kilkakrotnie.

Prymas zaskakująco wstrzemięźliwy

Wypowiedzi abp Nycza (w wersji light) i abp Hosera oraz Głodzia (w wersji hard) mogą być pomocne w zrozumieniu aluzji politycznej w kazaniu podczas pasterki w katedrze gnieźnieńskiej, jakie wygłosił 24 grudnia prymas Polski, abp Wojciech Polak.

„Boże Narodzenie jest świętem miłości (…) Ludzie, którzy się z Boga narodzili mieć będą na oku nie tylko swe własne dobro, ale też i drugich. Ludzie, którzy się z Boga narodzili troszczyć się będą o dobro wspólne, odważnie i cierpliwie wznosząc fundamenty naszego ojczystego domu na demokratycznych i praworządnych zasadach”.

Wydaje się zatem, że w podziale, jakim operują biskupi  Episkopatu, władze PiS są – jako „narodzone z Boga” – przeciwstawiane opozycji. PiS postawił na sojusz z Kościołem i już w partyjnym programie zadeklarował, że Kościół jest dzierżycielem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”. 

Prymas delikatnie strofuje, a może tylko zachęca „narodzonych z Boga” do większej troski o demokrację i praworządność, ale też wyraża przekonanie, że cierpliwość i odwaga rządzących da dobre efekty. Na tle abp Hosera i Głodzia należy to uznać za zaskakującą wstrzemięźliwość.

  • Zobacz większy fragment homilii

    Człowiek nowonarodzony nie będzie bezwiednie powtarzał dawnych schematów. Nie będzie wracał do tego, co było oszustwem i dążeniem jedynie do zaspokojenia własnych korzyści. Będzie otwierał swe serce i ręce ku drugim, tak jak małe dziecko, które leży w żłóbku, spontanicznie wyciąga swe ręce ku temu, kto do niego przychodzi. Niech Jezus daje nam zrozumienie tej przemiany, tego nowego narodzenia dla siebie i dla drugich. Ludzie, którzy się z Boga narodzili będą innych traktować jak braci. Ludzie, którzy się z Boga narodzili będą pochylać się nad tymi, którzy potrzebują pomocy i wsparcia. Ludzie, którzy się z Boga narodzili nie będą używać Go nadaremnie i wzywać dla zabezpieczenia swych własnych interesów czy szukać w Nim wsparcia przeciw innym. Ludzie, którzy się z Boga narodzili będą Go usilnie prosić, by sam czynił ich jeszcze bardziej otwartymi, wielkodusznymi, zdolnymi do pojednania i zgody. Ludzie, którzy się z Boga narodzili nie zamkną swych serc i uszu na wołających o pomoc, nawet jeśli dobrze wiedzą, że za tym wołaniem iść będą konieczne ofiary czy wyrzeczenia. Ludzie, którzy się z Boga narodzili mieć będą na oku nie tylko swe własne dobro, ale też i drugich. Ludzie, którzy się z Boga narodzili troszczyć się będą o dobro wspólne, odważnie i cierpliwie wznosząc fundamenty naszego ojczystego domu na demokratycznych i praworządnych zasadach. Ludzie, którzy się z Boga narodzili głosić będą prawdę o Nowonarodzonym, w którym jest nasze zbawienie i życie. 

Biskupi Nycz, Hoser i Polak przyjmują więc – każdy po swojemu – perspektywę władzy. Widać to szczególnie w kontraście z wywiadem bp Tadeusza Pieronka w TVN 24.

Pieronek: zdziczenie władzy

Na drugim biegunie biskupich reakcji znalazł się Tadeusz Pieronek, który niezwykle surowo ocenił polityczny aspekt protestu. Jego oceny są jak rewers sądów bp. Głodzia. W wywiadzie dla „Faktów po faktach” TVP 24 grudnia zarzucił PiS:

  • zamykanie dyskusji, paraliżowanie debaty parlamentarnej;
  • przyjmowanie „dyktatu”, używanie agresji „niemalże siły fizycznej”;
  • zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego.

Pieronek poparł sposób myślenia opozycji, który stoi za decyzją o przedłużeniu protestu w sali posiedzeń Sejmu: „Jeżeli władza nie jest poddana kontroli, to jest samowładztwem. A samowładztwo, jedynowładztwo jest niebezpieczne dla społeczeństwa”.

Nie zadeklarował wprost poparcia opozycji, ale jego słowa mogą być tak interpretowane.

  • Zobacz większy fragment wypowiedzi bp Pieronka

    Oto relacja z wypowiedzi bp Pieronka na stronie „Faktów po faktach TVN””:

    Jedna i druga strona ma jakieś swoje grzeszki na sumieniu w tym wszystkim – podkreślił biskup Pieronek. – Niemniej jednak, jeżeli prowadzi tę dyskusję ktoś, kto jest do tego powołany i zamyka usta, nie dopuszcza do głosu, do dyskusji i nie akceptuje wniosków, które składają posłowie, to jest po prostu dramat – przekonywał. – To jest zgorszenie, które sieje człowiek, czy ludzie, którzy tam wylewają swoje wszelkie najgorsze myśli w sposób bezpośredni na drugiego – dodał. – Kiedy widać agresję, kiedy widać no niemalże sięganie po siłę fizyczną, to jest to ogromny dramat dla państwowości polskiej – stwierdził hierarcha.

    Biskup odniósł się też do argumentu większości rządzącej, która często powołuje się na „wolę suwerena” i wygraną w wyborach pozwalającą na samodzielne sprawowanie władzy. „Jeżeli ktoś myśli, że został upoważniony przez naród, to powinien się brać do rządzenia tak, by to nie było z krzywdą jakiejkolwiek części społeczeństwa – tłumaczył. – (Zwycięstwo wyborcze – red.) to nie jest upoważnienie narodu do tego, żeby zmieniać wszystko. A jeśli nawet, to jest to upoważnienie narodu do zmian, nie konstytucyjnych, tylko innych zmian i w sposób, który jest dopuszczalny”.

    – Nie można osiągnąć dobra metodami, które są zdziczeniem – stwierdził. – Obrady w nocy, ustawy głosowane jedna za drugą bez dyskusji, bez dopuszczenia myśli opozycji, a już nie mówię o tym, że żadna z tych propozycji nigdy nie została przyjęta. To jest dyktat, a dyktat kojarzy się niedobrze. W każdej sytuacji – podkreślił. Czy zdaniem duchownego możemy wkrótce mieć do czynienia z taką eskalacją emocji, która doprowadzi np. do ulicznych starć? – Oblężenie Sejmu przez tysiące policjantów – nie wiem, w jakim celu – świadczy o tym, że w tym kierunku się zmierza. Oby nie doszło do gorszych sytuacji, bo rzeczywiście druga strona też się może zmobilizować. Ale po co nam to? – pytał. – Musimy spotkać się przede wszystkim jako ludzie. Jeżeli jeden do drugiego nie potrafi mówić w sposób ludzki, no to czego możemy się spodziewać? .

    W trakcie rozmowy bp Pieronek przekonywał, że władza musi być poddana kontroli. – Jeżeli nie jest poddana kontroli, to jest samowładztwem. A samowładztwo, jedynowładztwo jest po prostu niebezpieczne dla społeczeństwa.

    Od początku rząd założył sobie, że Trybunał ma zniknąć. Ma zniknąć z tą władzą, jaką nadaje mu konstytucja. Jeżeli działa się tak, żeby zniszczyć instytucję ustanowioną konstytucyjnie, to znaczy, że dąży się do jedynowładztwa – ocenił.

    Duchowny ocenił też w trakcie programu, że w ostatnim czasie Radio Maryja „poprawiło się”, bo przestało dopuszczać na swoją antenę „skandaliczne głosy”. Ale jego zdaniem toruńska stacja ojca Rydzyka ciągle popełnia „podstawowy błąd”. „Katolicka rozgłośnia nie może być polityczna. Katolicki znaczy „powszechny”. A jeżeli ktoś jest tubą jakiejś partii – takiej czy innej – to niech zakryje tę etykietkę katolicką, bo ona jest nieprawdziwa”.


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press