"Pan Timmermans przyznał, że nie chce kierować sprawy do rozstrzygnięcia na Radę UE (...) więc widać wyraźnie, że instytucje unijne zaczynają przyznawać mi rację" - stwierdził w wywiadzie premier. W Holandii żyje kilkanaście tys. osób o nazwisku Timmermans. Może chodziło o którąś z nich? Bo na pewno nie o wiceprzewodniczniczącego KE. Mamy odpowiedź biura

Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Polsat News 27 sierpnia 2018 opowiadał, że instytucje europejskie się z nim zgadzają i dzięki temu jako premier nie ma już powodu, by się martwić konfliktem wokół praworządności.

„Polsat News: Panie premierze jest też kwestia UE i tego, co pan miał zrobić, czyli zakończyć konflikt Unia Europejska – Polska jeśli chodzi o sądownictwo. Ten konflikt nie jest zakończony, dlaczego?

Mateusz Morawiecki: Ten konflikt jest już teraz w zupełnie innej fazie i ja już tym konfliktem się tak nadmiernie teraz nie martwię, a to dlatego, że m.in.

sam pan wiceprzewodniczący Timmermans przyznał kilka tygodni temu w wywiadzie, że nie chce kierować tej sprawy do rozstrzygnięcia na Radę Unii Europejskiej.

To dziwne, ale mnie to nie zaskakuje, ponieważ większość państw przekonaliśmy do naszych racji, że wymiar sprawiedliwości należy reformować, że należy ta reforma do wyłącznych kompetencji państw członkowskich, więc widać wyraźnie, że instytucje unijne zaczynają przyznawać mi rację”.

Tę krótką wypowiedź, w której premierowi udało się zmieścić kilka kłamstw i manipulacji, omówiliśmy szczegółowo 30 sierpnia. Zaznaczyliśmy, że choć wypowiedź o Fransie Timmermansie już na pierwszy rzut oka jest fałszywa (sprawa Polski wszak trafiła już do Rady Unii Europejskiej), to zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do biura wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej.

Biuro Timmermansa: to nieprawda

Na nasz artykuł bardzo szybko na Twitterze zareagował Paweł Jabłoński, zastępca dyrektora Departamentu Koordynacji Projektów Międzynarodowych w Kancelarii Premiera. Najpierw przytoczył fragment wywiad z Financial Times’a, a następnie stwierdził, że OKO.press manipuluje, ponieważ „premier mówił o przekonywaniu państw”, a „wypowiedź Timmermansa to potwierdza [że udało mu się te państwa przekonać]”.

Szybkość reakcji pracownika KPRM sugeruje, że osobiście zajmował się riserczem dla Mateusza Morawieckiego i to on stoi za taką interpretacją słów wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej.

Nie ma ona jednak nic wspólnego z prawdą.

Zgodnie z tym, co napisaliśmy w artykule, zwróciliśmy się z pytaniem do biura Fransa Timmermansa, przytaczając całą wypowiedź premiera.

Odpowiedź była zdawkowa, ale jednoznaczna. Mateusz Morawiecki nie ma racji.

„Dziękujemy za pytanie. To rzeczywiście nieprawda” – odpisał nam bliski współpracownik Timmermansa Anthony Agotha. „Ostatni wywiad, w którym [F.T.] wypowiadał się na temat Polski ukazał się Financial Times.

W rzeczywistości w Radzie Unii Europejskiej toczy się proces, który został zapoczątkowany przez uruchomienie artykułu 7.1.”.

Co mówi Timmermans?

Zacznijmy od tego, że artykuł zatytułowany jest „EU’s champion idealist stands firm in fight against autocracy”, czyli „Czołowy idealista UE twardo walczy z autokracją”.

Cały tekst dotyczy polityki Fransa Timmermansa wobec „demokracji nieliberalnych”, jak nazywane są ustroje Polski i Węgier. Zdaniem wiceszefa KE stanowią one dla jedności Unii „większe zagrożenie niż wrogość Donalda Trumpa”. Fragment, na który błędnie powołuje się Mateusz Morawiecki brzmi następująco:

„Jarosław Kaczyński, dominująca postać polskiej polityki, jest postrzegany jako silnie napędzany ideologią. Pan Timmermans przyznaje, że »Polska jest do tej pory całkowicie nieustępliwa«. Zamiast przedwcześnie wzywać do głosowania nad wotum nieufności z artykułu 7, które byłoby po prostu »biciem po łapach«, jego plan to dalsze naciskanie”.

Z tych słów Mateusz Morawiecki i pracownicy jego kancelarii wyczytali, że Frans Timmermans „nie chce kierować sprawy Polski do Rady UE”, co jest potwierdzeniem tego, że „instytucje europejskie zaczynają się z nim zgadzać”.

Kolejne przesłuchanie Polski w Radzie UE odbędzie się 18 września. OKO.press ma pewne wątpliwości, czy przedstawiciele Polski rozpoczną swoje wystąpienia od słów podziękowania dla Fransa Timmermansa i innych liderów UE za to, że wspierają PiS-owskie reformy sądownictwa.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Masz cynk?