Mariusz Błaszczak chciałby, by Polska uczyła się od Australii, jak radzić sobie z uchodźcami. Jednak australijska polityka migracyjna łamie prawa człowieka, a w zamorskich ośrodkach dla uchodźców dochodzi do przemocy i wykorzystywania seksualnego


Korzystajmy z doświadczeń zagranicznych, chociażby Australii, która 10 lat temu poradziła sobie skutecznie z napływem migrantów a nie powielajmy tych błędów, które popełniła Pani Kanclerz Merkel

Mariusz Błaszczak, Jedynka, "Sygnały Dnia" - 29/08/2016

Jedynka, "Sygnały Dnia"

Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


zbity zegar. Zbity zegar. Australia to kiepski wzór, jeśli cenimy prawa człowieka


Szef MSWiA wyraźnie nie wie, o czym mówi. Sposób, w jaki Australia radzi sobie z problemem imigrantów i uchodźców, od miesięcy budzi kontrowersje na świecie. W ostatniej dekadzie Australia wielokrotnie łamała prawa migrantów i uchodźców. Uchwalony w 1992 roku Migration Reform Act pozwala władzom bezterminowo przetrzymywać osoby przybyłe drogą morską. Prawo, wprowadzone  by odstraszyć uciekinierów z Kambodży, od lat wywołuje sprzeciw obrońców praw człowieka i organizacji międzynarodowych takich jak Amnesty International oraz Human Rights Watch.

Jak Australia radzi sobie z imigrantami?

Tortury, molestowanie i przemoc. Specjalny wysłannik ONZ ds. tortur, Juan Mendez stwierdził w marcu 2016 r., że w ośrodkach dla uchodźców Australia narusza Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur. Raport ONZ opisuje m.in. przypadek przywiązywania imigrantów do krzesła i wymuszania na nich oświadczeń. Osobom szukającym azylu odmawia się dostępu do prawnika i arbitralnie decyduje o przetrzymywaniu ich w ośrodkach.

Wiele innych przykładów łamania praw człowieka opisał brytyjski dziennik „The Guardian” w tzw. Nauru Files, czyli ponad 2 tys. dokumentów opisujących realia ośrodków na wyspie Nauru. Dziennikarze ujawnili przypadki molestowania seksualnego i przemocy strażników. Publikacja „The Guardian”, która w Australii wywołuje masowe protesty obrońców praw człowieka, może okazać się gwoździem do trumny dla rządowej polityki transferowania ośrodków za granicę.

Eksport imigrantów do biedniejszych krajów. Australijskimi imigrantami i uchodźcami zajmują się inni. Aby zniechęcić uchodźców, w 2001 r. rząd australijski zaczął przenosić ośrodki dla migrantów i uchodźców z Australii do sąsiadujących z nią, biedniejszych państw. Jak powiedział w kampanii wyborczej były premier Australii John Howard: „Sami będziemy decydować o tym, kogo i kiedy chcemy przyjąć”. W Nauru i na Wyspach Manus należących do Papui Nowej Gwinei powstało kilkadziesiąt australijskich ośrodków.

Współpraca z przemytnikami. Do „dobrych australijskich praktyk” należy również odsyłanie łodzi wypełnionych uchodźcami do krajów ich pochodzenia. W 2015 roku z australijskich wód przybrzeżnych zawrócono statki do Wietnamu i Sri Lanki – choć w tych krajach uchodźcy są narażeni na łamanie praw człowieka. Australia odsyłała łodzie do Indonezji, narażając znajdujących się na nich migrantów i uchodźców na prześladowania, przed którymi starali się uciec. W maju 2015 roku policja indonezyjska oskarżyła władze australijskie, że zapłaciły przemytnikom ponad 30 tys. dolarów za kierowanie statków z powrotem do krajów pochodzenia.

Australijski rząd podpisał również kontrakt z Kambodżą: pozwala on transferować między tymi krajami osoby ubiegające się o azyl bądź status uchodźcy. W zamian Kambodża otrzymała od Australii 29 milionów dolarów pomocy rozwojowej i ponad 11 milionów dolarów na przesiedlanie uchodźców. Do tej pory do Kambodży przeniesiono z Nauru pięć osób. Amnesty International donosi, że z 2013 w Kambodży na masową skalę łamane są prawa człowieka, takie jak wolność zgromadzeń czy słowa, a grabieże ziemi i przymusowe eksmisje dotykają tysięcy ludzi.

Australia, czyli raj?

Australia, która przyjmuje około 13 tysięcy uchodźców rocznie. Według Oxfamu do roku 2020 powinna tę liczbę potroić. Chociaż Australia jest piętnastym najbogatszym krajem na świecie na jej terytorium przebywa jedynie 0,2% światowych uchodźców podczas, gdy połowa z nich trafia do krajów znacznie biedniejszych: Turcji, Jordanii, Pakistanu, Libanu, Palestyny i RPA.

Dobre praktyki?

Ciężko stwierdzić, o które z tych dobrych praktyk chodziło ministrowi Błaszczakowi. Biorąc pod uwagę wiążącą Polskę Europejską Konwencję Praw Człowieka, powielanie australijskiej polityki skutkowałoby wyrokami, które obciążałyby budżet państwa. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że polski rząd mimo wszystko powieli „niemieckie błędy”.

Absolwentka prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadziła przedsiębiorstwo społeczne „Kuchnia Konfliktu”. Współpracuje z „Magazynem 89” „Gazety Wyborczej”.


Masz cynk?