Mariusz Błaszczak przekonuje nie tylko, że polscy przedsiębiorcy nie stracą na zawieszeniu małego ruchu granicznego z Rosją, ale że budżet państwa może nawet zyskać. Nie podał jednak żadnych danych na potwierdzenie tej tezy

Polska zawiesiła mały ruch graniczny (MRG) z Rosją i Ukrainą 4 lipca 2016 r. Miało to związek ze szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży. Rosja odpowiedziała wówczas tym samym. Po zakończeniu obu imprez polski rząd odwiesił ułatwienia w przekraczaniu granicy z Ukrainą, ale z Rosją już nie.

Ministerstwo spraw wewnętrznych od początku tłumaczy decyzję “względami bezpieczeństwa”, a konkretnie uniemożliwieniem Rosjanom stosowania prowokacji na terenie Polski. O tym, jak absurdalne są to argumenty już pisaliśmy.

Argumentacja ekonomiczna


Decyzja o wstrzymaniu małego ruchu granicznego nie spowoduje wzrostu bezrobocia w województwach, które odwiedzali Rosjanie. Nie ma mowy o negatywnych skutkach dla handlu i usług.

Mariusz Błaszczak, konferencja prasowa - 24/08/2016

konferencja prasowa

fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Raczej fałsz. Przedsiębiorcy ponoszą straty. Ich skalę poznamy w grudniu.


Błaszczak nieco złagodził swoją tezę w artykule opublikowanym 5 września w “Rzeczpospolitej”, w którym wyłożył argumenty rządu za wstrzymaniem ruchu granicznego. Napisał w nim, że “zyski polskiej gospodarki związane z małym ruchem granicznym z Rosją budzą poważne wątpliwości”, a świadczą o tym “twarde dane statystyczne.”

Sprawdźmy, jakie dane są dostępne i co można z nich wywnioskować.

Przede wszystkim nie ma jeszcze danych Głównego Urzędu Statystycznego pozwalających porównać wydatki Rosjan w Polsce przed i po wstrzymaniu małego ruchu granicznego. Ostatnie zestawienie szacunkowych wydatków cudzoziemców w Polsce obejmuje pierwszy kwartał 2016 r., a dane za trzeci – gdy wstrzymano mały ruch graniczny – poznamy dopiero pod koniec grudnia.

Dopiero wtedy będzie wiadomo, ile pieniędzy Rosjanie wydawali w Polsce i Polacy w obwodzie kaliningradzkim po wstrzymaniu MRG i jaką część z nich wydawali na jedzenie, usługi, paliwo czy alkohol.



Zwrot VAT niewiele tłumaczy

Dlatego koronnym dowodem MSWiA na nieszkodliwość wstrzymania MRG dla polskich przedsiębiorców, jest wysokość zwrotu VAT, który Rosjanie dostają w ramach systemu tax free. Procedura jest prosta: żeby dostać zwrot podatku, trzeba zgłosić celnikowi faktury wystawione w krajach Unii Europejskiej.

Według danych ministerstwa finansów w maju, czerwcu i lipcu łączna suma zwróconego Rosjanom podatku wynosiła po 2,5 mln zł. Z pozoru wygląda więc na to, że wstrzymanie ruchu granicznego w lipcu nie miało żadnego wpływu na zakupowe wycieczki Rosjan.

Jak to możliwe, skoro ruch na granicy z obwodem kaliningradzkim w lipcu gwałtownie się zmniejszył? W czerwcu przekroczyło ją 226 tys. cudzoziemców (w tym 110 tys. w ramach MRG), w lipcu już tylko 199 tys., a w sierpniu 198 tys.

Odpowiedź jest prosta: suma zwrotu podatku VAT zafałszowuje obraz wydatków Rosjan w Polsce, a szczególnie w strefie przy granicy z obwodem kaliningradzkim.

Dzieje się tak z kilku powodów:

  • zwrot VAT przysługuje tylko na towary, czyli nie obejmuje usług, np. gastronomicznych czy hotelarskich, które są podstawą branży turystycznej.
  • zwrot obejmuje tylko towary wywożone z UE, czyli nie uwzględnia skonsumowanych przed przekroczeniem granicy;
  • żeby dostać zwrot, trzeba wydać jednorazowo minimum 300 zł;
  • nie wszystkie sklepy mają uprawnienia do wydawania zwrotu podatku w ramach systemu tax free.

– W niektórych hotelach Rosjanie zajmowali do 25 proc. miejsc, a od lipca to już tylko pojedynczy klienci. Szczególnie bazowały na nich te z saunami i basenami – mówi “Oku” Wojciech Smieszek, prezes warmińsko-mazurskiego oddziału Polskiej Izby Turystycznej. Przyznaje jednak, że nie ma jeszcze danych statystycznych. PIT podsumuje sezon dopiero w październiku.

Biuro prasowe Lidl Polska poinformowało OKO.press, że po wstrzymaniu małego ruchu granicznego, zmniejszyła się liczba ich klientów w strefie małego ruchu granicznego – mimo, iż Lidl nie jest w systemie tax free.

Z systemu korzysta za to Biedronka, największa sieć sklepów w Polsce. Dział prasowy jej właściciela, Jeronimo Martins Polska S.A., przyznał, że w strefie przygranicznej obroty spadły – w niektórych sklepach nawet o kilkanaście procent.



Akcyza i brak dowodów

Drugim argumentem Mariusza Błaszczaka za wstrzymaniem MRG jest “niekorzystna dla polskiego budżetu struktura wydatków Polaków i Rosjan po obu stronach granicy”. Tu trzeba przyznać mu rację: w I kwartale 2016 r. łączne wydatki Rosjan w Polsce w ramach MRG wyniosły ok. 48 mln zł, a wydatki Polaków w obwodzie kaliningradzkim 82 mln zł. Minister zwraca też uwagę na to, że 91 proc. wartości zakupów Polaków w obwodzie kaliningradzkim to zakupy towarów objętych akcyzą.

Na tej podstawie resort spraw wewnętrznych w prezentacji z 23 sierpnia wywnioskował, że “zmniejszenie ruchu [Polaków na granicy z Rosją] spowodowało zmniejszenie zakupów towarów akcyzowych w Federacji Rosyjskiej, a w konsekwencji wzrosło nabywanie tych towarów w Polsce.” Do tego wniosku jednak nie ma jeszcze podstaw.

Po pierwsze, brak danych co do wartości zakupów w Polsce oraz odprowadzonego od nich podatku. Samo MSWiA przyznaje, że zyski z akcyzy w Polsce w lipcu i sierpniu nie są jeszcze znane: “Wzrosło nabywanie towarów akcyzowych w Polsce, co (niewątpliwie) spowodowało wzrost wpływów z tytułu VAT i akcyzy (który będzie do uchwycenia w danych opublikowanych w bliskiej przyszłości)”.

Po drugie, MSWiA informuje, że w pierwszym kwartale Polacy wydali na towary akcyzowe w obwodzie kaliningradzkim 94 mln zł, w związku z czym “do budżetu nie wpłynęło 74 mln zł”. Czy po wstrzymaniu małego ruchu granicznego Polacy wydadzą równorzędność tej sumy na akcyzowe towary w Polsce? Tego jeszcze nie wiemy. Może się jednak okazać, że wstrzymanie MRG wpłynie na wzrost handlu w szarej strefie, który też nie zasili budżetu państwa.

Mariusz Błaszczak nie ma żadnych danych uzasadniających ekonomiczną opłacalność wstrzymania małego ruchu granicznego z Rosją. Nie wiadomo jeszcze, czy straci na tym budżet państwa, ale mieszkańcy strefy przygranicznej – na pewno.


OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Masz cynk?