Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, przechwalał się wzorcowym przebiegiem obchodów Święta Niepodległości i zachwycał wolnością panującą w Polsce. Wbrew faktom twierdził, że wszyscy - nawet "czerwoni" - mogli spokojnie demonstrować, a policja zapewniła im bezpieczeństwo. Następnie dziennikarzowi "Polityki" nawymyślał od "kłótliwych polityków"

„Rzeczywiście Święto Niepodległości przebiegało w bardzo dobrej atmosferze, było bezpiecznie, mogliśmy zobaczyć biało-czerwoną na ulicach Warszawy. To był widok piękny, jesteśmy dumni z tego, że tak dużo Polaków postanowiło wziąć udział w uroczystościach związanych ze Świętem Niepodległości. Ale również chciałem podkreślić, że ci, którzy występowali pod innymi sztandarami – było widać sztandar czerwony na kontrmanifestacji – mogli swoje poglądy manifestować. To jest dowód na to, że Polska jest krajem demokratycznym, wolnym, że nie dochodzi, tak jak przed laty, do kryzysu w związku z udziałem w Święcie Niepodległości”, cieszył się minister Błaszczak.


Było bezpiecznie, było spokojnie, policja zapewniła bezpieczeństwo. Również ci, którzy występowali pod innymi sztandarami - było widać sztandar czerwony - mogli swoje poglądy manifestować. To jest dowód na to, że Polska jest krajem demokratycznym, wolnym

Mariusz Błaszczak, Briefing MSWiA - 11/11/2017


Fałsz. Policja uniemożliwiała kontrmanifestacje, nie potrafiła ich ochronić


Liryka ministra mogła się równać z propagandową narracją telewizji publicznej, która namawiała widzów do zabierania na marsze nawet małych dzieci. To najlepsza szkoła patriotyzmu – twierdziła TVP Info, choć w pochodach narodowców obecny był przede wszystkim nacjonalizm w agresywnej kibolskiej wersji i uproszczona do bólu narracja o „narodowej dumie”.

Policja Błaszczaka dbała, by takie wielotysięczne demonstracje przeszły niezakłócone. Inaczej potraktowała tych nielicznych, którzy  protestowali przeciwko nacjonalizmowi w uroczystościach 11 listopada z ruchu Obywateli RP i ruchów kobiecych. Przypominamy jakie naruszenia wolności demonstrowania, miały miejsce podczas obchodów Święta Niepodległości w Warszawie i Wrocławiu. Ta lista wymaga zapewne uzupełnienia:

1. Około 30 osób chciało ustawić się na trasie Marszu Niepodległości na rondzie de Gaulle’a w Warszawie z antyfaszystowskimi transparentami. Zostały pośpiesznie wniesione do radiowozów i przewiezione na komisariat przy ul. Dzielnej. Tam spędziły kilka godzin. Szczegółową relację z tego wydarzenia zamieściliśmy tutaj. Film z zatrzymania można obejrzeć na profilu fb Obywateli RP.

2. Podczas mszy przed Marszem Niepodległości jedna z Obywatelek RP rozwinęła transparent z cytatem z Jana Pawła II „Rasizm to grzech”. Została wywleczona z kościoła przez rozmodlonych patriotów. Szczegółowa relacja tutaj.

3. Dwóm osobom zatrzymanym na rondzie de Gaulle’a postawiono zarzut propagowania faszyzmu – na ich banerach znajdowały się dwa obrazki maszerującego ONR: z lat 30 i obecnie. Potem zarzut wycofano, ale zatrzymane osoby musiały zostać na komisariacie, a ich banery zostaną przekazane do oceny prokuratora – poinformował komendant główny policji.

4. Podczas zatrzymania do jednej z niesionych do radiowozu kobiet policjant krzyknął „siadaj, kurwo”. Film można obejrzeć tutaj (g. 17.54)

5. Na trasie Marszu Niepodległości usiadły kobiety, które protestowały przeciwko faszyzmowi. Skandowały: „Stop nienawiści” , „Kobiety przeciw faszyzmowi” i „Faszyzm – to się leczy”. Uczestnicy marszu próbowali je rozdzielić, kilka kobiet zostało wyniesionych przez narodowców, wleczonych po ziemi, a kilka – skopanych. Film z tego wydarzenia można obejrzeć tutaj, na stronie „Wyborczej”. Inni stali naokoło i krzyczeli „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”, „Ej, wypierdalać stąd”, „Kurwy”, „Won”.

6. We Wrocławiu policja nie zapewniła bezpieczeństwa antyfaszystowskiej kontrdemonstracji, nie oddzieliła ich od marszu Wielkiej Polski Niepodległej. Aktywiści z Obywateli RP i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zostali zaatakowani przez uczestników marszu – szarpano ich, wyrwano flagi. Jedna z kobiet dostała w głowę racą, od której zapaliły jej się włosy, została odwieziona do szpitala. Reszta antyfaszystów – została spisana. Policja próbowała wzmocnić kordon pomiędzy dwoma grupami, ale nacjonalistom udało się jeszcze przeciągnąć na swoją stronę kilka aktywistek, które zostały poturbowane. Dokładny opis marszu we Wrocławiu zamieściliśmy tutaj.

„Europa tylko biała”

Podczas konferencji Mariusz Błaszczak wmawiał słuchaczom, że obchody Święta Niepodległości wyglądały jak rodzinny piknik z biało-czerwonymi flagami. Minister nie odpowiedział na pytania o rasistowskie hasła podczas marszu. Zamiast tego oskarżył dziennikarzy o stronniczość. Do dziennikarza tygodnika „Polityka” zwrócił się tak:

„Wiadomo, jaką opcję ideologiczną pan reprezentuję. Możemy się spierać na gruncie politycznym. Ja reprezentuję pewne poglądy polityczne, pan reprezentuje przeciwne.

Pan jest dziennikarzem, a ja jestem ministrem. I pan mi jeszcze przerywa. Wszedł pan w naturę polityków, przyjmuje pan pozycję kłótliwego polityka, a nie dziennikarza. Pan się awanturuje na konferencji prasowej.

Pan już ma ocenę ustaloną i pan tylko szuka potwierdzenia”.

Na koniec Błaszczak uznał, że transparenty antyfaszystów są faszystowskie, podczas gdy te niesione przez narodowców mogą się „różnie kojarzyć”. Zapytany o hasło „Europa tylko biała” odpowiedział:

„Pewną wolnością jest to, że skojarzenia mogą być różne.

W przypadku tych transparentów, o których mówił pan komendant [chodzi o transparenty antyfaszystów, za które mieli zostać oskarżeni o propagowanie faszyzmu – przyp. red], tam były symbole z czasów Niemiec, w których rządził Adolf Hitler, więc na tym polegała różnica między jednymi transparentami a drugimi. Ale tych, o których pan powiedział, ja osobiście nie widziałem. Bardzo ważne jest to, żeby wszystkiego nie przyrównywać do tezy”.


Abonament na wolność słowa:


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym