Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
23 grudnia 2021

33 włamania Pegasusem na telefony Brejzy w czasie kampanii wyborczej - ujawnia Citizen Lab

PILNE: Senator Krzysztof Brejza miał być inwigilowany za pomocą programu Pegasus w czasie kampanii wyborczej w 2019 roku, gdy był szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej. Jak mówi, wiadomości pozyskane w ten sposób były później wykorzystywane w TVP

Telefony senatora Krzysztofa Brejzy zostały zhakowane ok. 33 razy od 26 kwietnia 2019 roku do 23 października 2019 - podają badacze z Citizen Lab, organizacji zajmującej się bezpieczeństwem w sieci działającej przy Uniwersytecie w Toronto.

To już trzecia ujawniona przez nich ofiara Pegasusa z Polski. 21 grudnia Citizen Lab podało, że z pomocą Pegasusa szpiegowani byli mecenas Roman Giertych, były wicepremier w rządzie PiS, Samoobrony i LPR, obecnie związany z opozycją, oraz prokurator Ewa Wrzosek.

TVP publikuje SMS-y

Brejza powiedział agencji Associated Press, że nie ma wątpliwości, iż dane skradzione z jego telefonu, gdy był szefem sztabu wyborczego KO, dostarczyły krytycznych informacji na temat strategii, które w połączeniu z oszczerstwami przeciwko niemu uniemożliwiły "uczciwy proces wyborczy".

Brejza stwierdził też, że "teraz rozumie", skąd TVP wzięła jego SMS-y. Chodzi o sytuację z 2019 roku, kiedy TVP pozyskała i publikowała wiadomości z telefonu ówczesnego szefa sztabu KO. Jak pisał Onet, 25 sierpnia 2019 na portalu tvp.info pojawił się artykuł "»Nie wdawać się w dyskusję, klepać [komentarze]«. Instrukcje Brejzy dla wydziału nienawiści". Autorem materiału był pracownik TVP Samuel Pereira. W artykule ujawniono wiadomości, które Brejza miał rzekomo wysyłać do swoich współpracowników. Tak naprawdę, pokazane SMS-y były zlepkiem kilku różnych wiadomości wysłanych w różnym czasie i do różnych osób. Jak opisywał Onet, w innym przypadku zamieniono nadawcę z odbiorcą.

W październiku Brejza powiadomił w tej sprawie prokuraturę.

"Ta operacja zniszczyła pracę sztabu i zdestabilizowała moją kampanię" - mówi dziś Brejza agencji AP. I dodaje: "Nie wiem, ile głosów odebrała mi i całej koalicji".

Przypomnijmy, na trop Pegasusa wpadła w 2019 roku Najwyższa Izba Kontroli, która analizowała faktury CBA. Uwagę kontrolerów zwróciła faktura na 34 mln zł. Na fakturze była pieczątka CBA oraz firmy informatycznej, która – zdaniem dziennikarzy – mogła pośredniczyć między izraelską firmą a CBA.

Inwigilowani Giertych i Wrzosek

Ofiarami Pegasusa padli też adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek.

Jak pisaliśmy, Giertych był w szczególności silnie inwigilowany. W 2019 roku było aż 18 włamań na jego telefon. A prokurator Ewę Wrzosek miano inwigilować w okresie czerwiec – sierpień 2021 roku. Citizen Lab nie podało, kto dokonał włamania.

Giertych zapowiada, że złoży zawiadomienie do prokuratury we Włoszech. Bo gdy był tam we wrześniu 2019 roku, to dwa razy zaatakowano jego telefon. Twierdzi też , że we Włoszech prowadził przez telefon rozmowy z klientami – są objęte tajemnicą adwokacką – i rozmowy polityczne na zlecenie Donalda Tuska (wtedy w Polsce były wybory parlamentarne i trwały przygotowania do wyborów prezydenckich).

Z kolei prokurator Wrzosek podpadła władzy ostrą krytyką prokuratury oraz wszczęciem śledztwa ws. prezydenckich wyborów kopertowych w 2020 roku, które PiS chciał zorganizować w środku epidemii. Sprawę jej szybko odebrano i umorzono. Wszczęto też śledztwo, w którym Wrzosek grożą – za jej decyzję procesową – zarzuty karne. Inwigilowana prokurator była też w styczniu 2021 roku karnie delegowana do pracy w Śremie pod Poznaniem. Wtedy do pracy po kilkaset kilometrów od domu zesłano grupę prokuratorów z Lex Super Omnia.

"Odbieram to jako czysty odwet za wszczęcie wiosną 2020 roku śledztwa ws. prezydenckich wyborów kopertowych. Włamujący się chcieli uzyskać wgląd w moje życie zawodowe, osobiste, w moją aktywność życiową. Nie wiem, w jakim celu" – mówiła Wrzosek w rozmowie z OKO.press. "Może sądzili, że pozyskają jakieś poufne informacje. Bądź materiały na przyszłość do szantażowania mnie, skompromitowania. Albo szukali haków do wytoczenia mi jakiejkolwiek sprawy. Po prostu szeroko zarzucono sieć na zasadzie, że a nuż coś się złapie".

Żaryn: To fałszywe sugestie

Jak pisze AP, wszystkie trzy ofiary obwiniają rząd Polski, który odmówił potwierdzenia lub zaprzeczenia, czy zlecił te włamania. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego

Stanisław Żaryn podkreślił w czwartek, że rząd nie stosuje nielegalnych podsłuchów i uzyskuje nakaz sądowy w "uzasadnionych przypadkach". Powiedział też AP, że wszelkie sugestie, iż polski rząd inwigiluje dla celów politycznych, są fałszywe.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne