13 lipca 2016

Geje, broń, dolary. RAZEM oskarża Justina Trudeau

Partia RAZEM zarzuciła Justinowi Trudeau, że jeśli chodzi na parady równości, to nie powinien wysyłać broni do krajów, w których za homoseksualizm grozi kara śmierci. Rzeczywiście, Kanada dostarczy Arabii Saudyjskiej wozy pancerne. Diabeł tkwi w szczegółach

Kanadyjski premier Justin Trudeau idzie na paradę równości i niemal w tym samym czasie podpisuje umowę na wysłanie wozów bojowych za kilkanaście miliardów dolarów do Arabii Saudyjskiej, gdzie za homoseksualizm obcinają głowę.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Premier Kanady maszerował w Paradzie Równości w Toronto 4 lipca 2016. „To nic wielkiego. To nie powinno być nic wielkiego, że premier bierze udział w Paradzie Równości” – mówił Justin Trudeau. Jednak obecność głowy państwa na paradzie komentatorzy uznali za historyczny gest.

Historyczny jest również gigantyczny, kanadyjski kontrakt na dostawę broni dla Arabii Saudyjskiej – za 14,8 miliardów dolarów. 15-letnia umowa na dostawę lekkich wozów pancernych (LAV) i broni przeciwpancernej ma dać Kanadzie 3 tys. miejsc pracy.

Tyle że umowę wynegocjował i podpisał poprzedni, konserwatywny rząd – w lutym 2014 – i ogłosił triumfem kanadyjskiej dyplomacji gospodarczej.

Umowa jest tajna. Spór trwa o to, czy liberalny rząd Justina Trudeau, który objął władzę w listopadzie, mógł i powinien zerwać ten kontrakt?

Argumenty "za" i "przeciw"

W czerwcu 2016 największy kanadyjski dziennik, „Toronto Star” ujawnił, że Kanadzie grozi gigantyczna kara za zerwanie umowy. „Nie będę komentował szczegółów” – mówił były minister finansów z konserwatywnego rządu, który negocjował kontrakt. – „To problem liberałów”.

Związana z kanadyjskimi kościołami organizacja Ploughshares donosi, że kontrakt nie został zweryfikowany przez inspektorów praw człowieka, a według kanadyjskiego prawa powinien przejść taką kontrolę. Liberalny minister spraw zagranicznych Stéphane Dion bronił się, że rząd nie pochwala kontraktu, ale musi go uznać.

Jeszcze w kampanii wyborczej Trudeau zapowiadał, że umowy nie zerwie, umniejszał też jej znaczenie, nazywając wozy pancerne „jeepami”.Jednocześnie krytykował Arabię Saudyjską za łamanie praw człowieka.

Arabia Saudyjska jest odporna na krytykę, a broń kupi i tak, gdzie indziej – argumentowali inni obrońcy umowy. Kanada jest największym, po Stanach Zjednoczonych, eksporterem broni na Bliski Wschód.

Przeciwko kontraktowi protestowała kanadyjska Amnesty International i inne organizacje broniące praw człowieka: „Wyrażamy głębokie zaniepokojenie” – pisali w kwietniu 2016. Dostarczanie broni państwu, które stale łamie prawa człowieka jest „niemoralne”.

Organizacje zwracały uwagę, że kanadyjskie regulacje nie pozwalają sprzedawać broni rządom, gdy jest uzasadnione ryzyko, że zostanie ona użyta przeciwko cywilom. Minister spraw zagranicznych odpowiadał, że nie ma dowodów, by Arabia Saudyjska stosowała broń przeciwko cywilom, czemu z kolei zaprzeczają organizacje praw człowieka.

W styczniu 2016 raport ONZ ujawnił, że Arabia Saudyjska systematycznie bombarduje w Jemenie cele cywilne.

Prawa człowieka w Arabii Saudyjskiej

W Arabii Saudyjskiej za uprawianie seksu pozamałżeńskiego (w tym homoseksualnego) grozi ukamienowanie, a nie obcięcie głowy. Nie zmienia to faktu, że w saudyjskim królestwie homoseksualizm jest zagrożony karą śmierci. Nawet jeżeli od ponad dekady nie wykonano żadnego wyroku, to kilkadziesiąt osób przebywa w więzieniach za samo bycie gejem.

W 2015 wykonano w Arabii Saudyjskiej 150 wyroków śmierci, większość przez powieszenie. Kraj co roku trafia na listę najczęściej łamiących prawa człowieka państw świata według m.in. Amnesty International i Human Rights Watch.

30 czerwca rząd Trudeau ogłosił, że podpisze oenzetowski traktat o handlu bronią. Być może w wyniku krytyki umowy z Arabią Saudyjską. Poprzedni rząd traktatu nie ratyfikował.

Przedstawiciele partii Razem mają więc nieco racji - ale nie wspomnieli o istotnych „okolicznościach łagodzących”. Dlatego obniżamy ocenę do półprawdy.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne