Dawny szef opolskiego ONR dziś jest p.o. naczelnika w opolskim IPN. Współorganizował najazd ONR na Myślenice dla upamiętnienia pogromu Żydów w 1934 roku, bronił hajlowania, bo to tylko salut rzymski, który „przywłaszczył sobie Hitler". To kolejny skrajny prawicowiec w głównym nurcie polityki historycznej PiS

Dr Tomasz Greniuch to historyk Narodowych Sił Zbrojnych, który pełni obecnie funkcję p.o. naczenika opolskiego oddziału IPN. Przez większość swojego życia znany był jednak jako jeden z założycieli ONR, faszyzujący nacjonalista, organizator licznych demonstracji o antysemickim, antyunijnym i szowinistycznym charakterze.

Młodość skinheada 

Ma 37 lat. Wywodzi się z ruchu nacjonalistycznych skinheadów, bardzo popularnego na skrajnej prawicy w całej Europie na przełomie lat 80. i 90. Także w Polsce był on licznie reprezentowany, szczególnie wśród stadionowych chuliganów i niezadowolonej z transformacji ustrojowej młodzieży z mniejszych miast.

O rząd dusz wśród skinheadów-nacjonalistów walczyli w latach dziewięćdziesiątych:

  • Polska Wspólnota Narodowa Bernarda „Bolesława” Tejkowskiego,
  • Konfederacja Rodzimej Wiary Stanisława Potrzebowskiego,
  • Polski Front Narodowy Janusza Bryczkowskiego,
  • Stronnictwo Narodowe „Szczerbiec” Mariana Barańskiego,
  • Narodowe Odrodzenie Polski Adama Gmurczyka.

Tejkowski okazał się zupełnie nieprzygotowanym do roli wodza mitomanem. Twierdził na przykład, że jest reinkarnacją króla Bolesława Śmiałego, a rząd i episkopat składają się praktycznie w całości z Żydów.

Potrzebowski z kolei poszedł w działania o charakterze nacjopogańskim, co uniemożliwiło mu skupienie, jednak głównie mocno katolickich, polskich nacjonalistów.

Bryczkowskiego pogrążył wyrok na jego podwładnych, odpowiedzialnych za ponad dwadzieścia pobić, w tym dwa ze skutkiem śmiertelnym, za które wprost obwiniano jego propagandę. Uwikłany był również w skandale biznesowe.

Gmurczyk osobiście skinów nie znosił i sam „odskiniał” swoją organizację, a Barański okazał się nawet jak na warunki skrajnej prawicy, niezwykłej klasy pieniaczem i sekciarzem, oskarżając wszystkich dookoła o postkomunizm i współpracę z SB PRL.

Ostatecznie, na przełomie wieków XX i XXI grupy skinheadów z południowej Polski zaczęły się samoorganizować. Za szyld przyjęły nazwę przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, skrajnie prawicowego faszyzującego ugrupowania, rozwiązanego zresztą w 1934 roku przez władze II RP zaledwie po 3 miesiącach działania.

Nie było to pierwsze podejście do odtwarzania tego szyldu, ale pierwsze, które okazało się trwałe. Powstały wtedy nie jeden ONR a liczne ONR-y. Można mówić o takich organizacjach w Częstochowie, Czeladzi, Sosnowcu, Brzegu, Kędzierzynie Koźlu, Opolu czy na Podhalu.

Jeden z ówczesnych liderów, Karol Litwiniak, mówił wywiadzie dla pisma Leszka Bubla „Tylko Polska”, że: „90 procent członków Obozu Narodowo-Radykalnego rekrutowało się ze środowiska, które nazywało siebie »skinheadami«”.

W owym czasie za liderów ONR można uznać:

  • Tomasza Greniucha, ps. „Tomasz Piasecki” z Lewina Brzeskiego/Brzegu/Opola, (pseudonim wzięty od nazwiska lidera przedwojennych faszystów z Ruchu Narodowo-Radykalnego Falanga, Bolesława Piaseckiego), obecnie p.o. naczelnika opolskiego IPN;
  • Jakuba Sadowskiego, ps. „Sadek”, z Łodzi, obecnie właściciela marki odzieży patriotycznej ProPatriae;
  • Tomasza Witczaka, ps. „ATW”, „Adam Tomasz Witczak”, „Roch Witczak”, z Kędzierzyna-Koźla, obecnie analityka finansowego w FMC Management sp. z o.o., jednego z głównych intelektualistów polskiej skrajnej prawicy;
  • Adama Mierzwę, z Czeladzi (nie żyje);
  • Tomasza Piczurę z Witowa k. Zakopanego, syna Jana Piczury, przewodniczącego Zarządu Powiatowego PiS w Zakopanem, radnego sejmiku województwa małopolskiego;
  • braci Patryka i Karola Litwiniaków z Częstochowy, Stowarzyszenie kibiców Wieczny Raków, później także Liga Polskich Rodzin;

Ówczesnych działaczy ONR można zobaczyć w programie ZOOM Misja Specjalna stacji RTL7

Archipelag ONR-ów

Z czasem samodzielne ONR-y zaczęły dążyć do zjednoczenia, które nastąpiło dopiero w połowie pierwszej dekady XXI w.

Stąd też wynika fakt, że formalnie ONR jest federacją brygad o dużej niezależności, a nie jednolitą organizacją. Wybór takiej formy to też reakcja na delegalizację ONR Brzeg.

Taka federacyjna struktura bardzo utrudnia rozwiązanie całej organizacji. A w owym okresie zdecydowanie było za co rozwiązywać. ONR nie stronił od przemocy i agresywnych haseł i demonstracji.

Jeżeli chodzi o agresję i przemoc, media po części mają rację – nie dajemy sobą pomiatać. Nie pozwolimy, żeby ktoś za naszymi plecami śmiał się z nas i naszych poglądów życiowych, w które wierzymy całym naszym sercem. W związku z tym, jeżeli dochodzi do takich aktów, nie są to bezpodstawne ataki, lecz zaplanowane akcje wyeliminowania przeciwników politycznych” – mówił wtedy jeden z liderów Karol Litwiniak.

Co oznaczało to w praktyce?

Parasol ochronny nad organizacją trzymają mecenas Tadeusz Mazanek, były poseł Samoobrony z Katowic, i Jerzy Czerwiński, ówczesny poseł Ruchu Katolicko-Narodowego Antoniego Macierewicza z Prudnika, dziś senator z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

ONR blisko współpracuje wówczas także ze Stowarzyszeniem Nie Dla Unii Europejskiej, gdzie działali m.in. obecni organizatorzy Festiwalu Orle Gniazdo na czele z Mateuszem S. ps. „Sitas”, znanym szerzej, ze słynnych urodzin Adolfa Hitlera i tortu ze swastyką z wafelków.

„Silesia Sempre Polonia”   

Przez ten cały czas Greniuch jest związany z ówczesnym ONR, liczącym sobie wtedy może maksimum 200-300 aktywistów. Do 2001 roku działał z innymi radykałami – neofaszystowskim Narodowym Odrodzeniem Polski – uczestniczył w II Rewolucyjnym Obozie Narodowego Odrodzenia Polski w Dusznikach Zdroju i świętował we Wrocławiu z tą organizacją Święto Niepodległości.

Jednak wskutek „odskinowania” NOP i zniechęcony do lidera partii Gmurczyka, Greniuch odchodzi i postanawia założyć własny szyld – ONR Brzeg. Choć jeszcze w 2004 roku startuje z list NOP do Parlamentu.

W międzyczasie (2001-2006) studiuje na Uniwersytecie Opolskim historię, popularną wśród nacjonalistycznych skinheadów. Na uczelni prezesuje studenckiej Polskiej Korporacji Akademickiej Silesia Opolensis.

Jednak i tu nie porzuca działalności politycznej. Organizuje spotkania i wykłady w Klubie Akademickim m.in. z Dariuszem Ratajczakiem, Jerzym Czerwińskim i Januszem Kowalskim oraz koncert Andrzeja Kołakowskiego w Klubie Muzycznym „Dworek”.

Ratajczak to nieżyjący już  pracownik naukowy Uniwersytetu w Opolu, wydalony z uczelni w 1999 roku za propagowanie kłamstwa oświęcimskiego. To także opiekun pracy magisterskiej Greniucha. Greniuch uważał go za swojego mistrza.

Czerwiński to już nadmieniony b. poseł RKN, dziś senator PiS, Kowalski to obecny poseł PiS z Opola, a Kołakowski to „bard” skrajnej prawicy, od lat próbujący z żoną Anną, b. radną z ramienia PiS, zablokować trójmiejską Paradę Równości.

Niedawno na swoim koncie w serwisie społecznościowym Facebook udostępnił zdjęcie, na którym trzyma strzelbę, opatrując je opisem: „»Pompka« dobra na złodzieja, słonia i lovparady”.

Kierownik Brygady Opolskiej

ONR Opolszczyzna wchodzi tymczasem w skład ogólnopolskiego Obozu Narodowo-Radykalnego, a Tomasz Greniuch zostaje pierwszym rzecznikiem prasowym organizacji i Kierownikiem Brygady Opolskiej.

Lokalnie coraz bardziej rozwija działalność. Członkowie ONR pojawiają się na opolskich obchodach Święta Niepodległości. 15 marca 2003 demonstrują na ulicach Opola. Niosą płonące pochodnie, wygłaszają ksenofobiczne przemówienia i okrzyki typu: „Tu jest Polska, nie Izrael”, „Znajdziemy kij na żydowski ryj” oraz „Narodowy radykalizm”.

Wśród nich Greniuch. W maju 2003 roku zakłócają spotkanie z ówczesnym premierem Leszkiem Millerem, krzyczą między innymi „Miller won z polskich stron”, plują na flagę Unii Europejskiej i wycierają nią buty.

Opolski ONR szybko dominuje obchodzone na Górze św. Anny przez nacjonalistów uroczystości upamiętniające III Powstanie Śląskie i Konstytucję 3 Maja.

W 2001 roku onerowcy praktycznie siłą usuwają z obchodów Antoniego Macierewicza. Już maszerując ulicami wioski Góra św. Anny do pomnika powstańców krzyczeli: „Nasze ulice, nasze kamienice!”, „Precz z niemiecką okupacją!”, „Polska tylko dla Polaków!”, „Narodowy, narodowy kapitalizm!”, „Żydzi won z polskich stron!” oraz „Ma-cie-rewicz! Do Iz-ra-ela!”

Już na miejscu skandowali: „ONR!”, a potem: „Macierewicz, będziesz wisiał!”, „Zdrajco!”, „Narodowy Radykalizm!”, „Bóg, honor i ojczyzna!”, „Wielka Polska Katolicka!”.

Zabrali mu też mikrofon i siłą zepchnęli jego i operatora TVP z cokołu pomnika. Zarzucali Macierewiczowi udział w Komitecie Obrony Robotników i rządach solidarnościowych. Ich zdaniem, KOR był antynarodowym żydowskim spiskiem.

W 2004 roku aktywiści ONR palą flagę UE, wcześniej czyszcząc sobie nią buty i krzycząc „Unijna ściera dobrze buty wyciera”. Rok później zakłócają oficjalne obchody Święta 3 Maja. Podczas przemówienia wojewody opolskiej Elżbiety Rutkowskiej, skandują przez megafon: „Niemcy won z polskich stron”, „Śląsk Opolski zawsze polski”, „Znajdzie się kij na żydowski ryj” oraz „Komuniści będą wisieć”.

W 2006 roku członkowie ONR wyciągają podczas uroczystości ręce w faszystowskim pozdrowieniu. Rok później – za zgodą wojewody opolskiego Bogdana Tomaszka (PiS) – są już częścią oficjalnych obchodów. I znów członkowie ONR i nacjopogańskiej Zadrugi, składając kwiaty pod pomnikiem hajlują.

Nie zareagował na to wiceminister edukacji z PiS – Sławomir Kłosowski, który brał udział w uroczystościach, „by nie dać satysfakcji prowokacyjnemu zachowaniu młodych ludzi”.

Od najazdu na Myślenice…

Tomasz Greniuch jeszcze do niedawna przyznawał się, że to on był pomysłodawcą „Najazdu na Myślenice”, czyli marszu upamiętniającego pogrom ludności żydowskiej, zorganizowany w 1936 roku przez działacza nacjonalistycznego Adama Doboszyńskiego.

Przedwojenni polscy faszyści zdemolowali wtedy kilkanaście należących do Żydów sklepów, kilka podpalili, pobili ich właścicieli, cześć mienia rozkradli i próbowali puścić z dymem synagogę. Wyparci przez policję zostali z czasem zatrzymani. W starciach z policją zginęło dwóch faszystów.

Tę ich akcję miała uczcić demonstracja, której 16 czerwca 2005 roku przewodził Greniuch. Najazd na Myślenice okazał się na tyle kontrowersyjny, że odcięła się od niego Młodzież Wszechpolska.

Krakowscy ONR-wcy szli w niej ubrani w repliki strojów przedwojennej RNR Falangi, piaskowe koszule z zieloną opaską na ramieniu. Niesiono też flagę wzorowaną na sztandarze Trzeciej Rzeszy, gdzie zamiast swastyki widniał krzyż celtycki.

Krzyczeli „Polska dla Polaków!” i „Tu jest Polska, nie Izrael!”, a na rynku śpiewali „Nie będzie Żyd pluł nam w twarz!”

„Odnieśliśmy sukces” – krzyczy po demonstracji Greniuch, „Zobaczycie, wszystkie gazety będą nasze. Pokażą nas we wszystkich wiadomościach telewizyjnych!”

…do Marszów Niepodległości

Panuje spór, kto ostatecznie był pomysłodawcą zorganizowania Marszu Niepodległości w Warszawie – Tomasz Greniuch czy lider Falangi Bartosz Bekier (wówczas Brygada Mazowiecka ONR), jednak do niedawna tym pomysłem chwalił się nowopowołany naczelnik IPN w Opolu.

W pierwszym Marszu w gronie 200-300 osób maszerowali wtedy ONR-wcy wraz z neonazistami z grupy Combat18. Jest też Greniuch z Tomaszem Witczakiem, głównym autorem opublikowanych w 2007 roku Zeszytów Szkoleniowych ONR, gdzie zaleźć można opinię, że: „Obóz Narodowo-Radykalny, odrzucając demokrację i parlamentaryzm, jest Ruchem działającym na ulicy (…) manifestacją, sprzeciwem i buntem wobec współczesnego świata z jego »polityczną poprawnością«, »demokracją liberalną« i »prawami człowieka«”.

Jest też szerokie objaśnienie oficjalnych haseł takich jak „Polska dla Polaków”, „Polska cała tylko biała”, „Tu jest Polska nie Izrael”, „Odliczajcie życia chwile, szykujemy dla was Chile”, „Nasze ulice, nasze kamienice”.

Greniuch, używający pseudonimu „Tomasz Piasecki”, wyjaśniał: „Hasła ONR są krytykowane, bo trzeba je krytykować, bo tak nakazuje »polityczna poprawność«. Tak nakazują standardy »liberalnej demokracji«. Hasła ONR przekraczają te ciasne standardy i wyrażają wolę wielu Polaków, którzy boją się i nie mają odwagi głośno wyrazić to co czują. Hasła ONR to wolny, nieskrępowany głos młodego pokolenia Polaków”.

W 2011 roku Greniuch pisze: „Rozumiał to Leon Degrelle, bojownik o łacińską Europę, gdy po latach mówił: Tylko współpraca wolnych ludzi, związanych tymi samymi, wyższymi ideałami mogła zjednoczyć Europę. Spójrzcie na Unię Europejską. To totalna porażka. Nie ma żadnych jednoczących ideałów. Wszystko opiera się na targowaniu o ceny pomidorów, stali, węgla, czy alkoholu”. Kim był Leon Degrelle? W największym skrócie –  walońskim nacjonalistą, hitlerowskim kolaborantem, ultrakatolikiem, nazistą i pułkownikiem Waffen SS.

Na nowej drodze życia

Wykonywanie faszystowskich pozdrowień, organizowanie koncertów nazistowskich zespołów i paradowanie w mundurach, promowanie krzyży celtyckich, udział w bójkach, otwarty rasizm, antysemityzm i subkulturowy charakter organizacji nie pomagały w budowaniu masowego poparcia dla ONR.

Do tego zaczęły spadać na organizację pierwsze represje. Kilku działaczy skazano za napady, kilku za promowanie faszyzmu, a także zdelegalizowano macierzysty oddział Greniucha ONR Brzeg.

Na przełomie lat 2009 i 2010 władzę w organizacji przejął Przemysław Holocher z żoną Anną, a Greniuch musiał usunąć się w cień. Nowy Kierownik Główny postawił na przejście do głównego nurtu i wraz z bardziej stonowaną Młodzieżą Wszechpolską rozpoczął marsz w kierunku budowy Ruchu Narodowego.

Zaczęto czyścić ONR z radykałów, skinheadów i ulicznych bojowców. Na oucie znalazł się też Greniuch. Zdawał się wziąć do serca słowa dawnego kolegi z organizacji Karola Litwiniuka: Jeśli media przestaną spychać nas na margines, znajdzie się więcej takich jak my. Oni kiedyś dorosną, założą własne rodziny i zaczną wychowywać dzieci w duchu narodowym. To jest podstawowa obawa rządu i Eskimosów (Żydów, przyp PW) – że kiedyś Polacy będą mieli świadomość swojej tożsamości narodowej. Jednak, gdy nastanie ten dzień, dla nich będzie już za późno”.

Tą drogą zdaje się podążył Tomasz Greniuch. Założył rodzinę, ma syna. Zajął się przechodzeniem do głównego nurtu. W 2010 roku rozpoczął studia doktoranckie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Został też członkiem działającego na KUL Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum – miejsca spotkań i nawiązywania współpracy przez wielu przyszłych skrajnie prawicowych polityków.

Koledzy z Vade Mecum

Inni znani członkowie skrajnie prawicowego klubu Vade Mecum to:

  • Mieczysław Ryba, członek Kolegium IPN, radny woj. lubelskiego, PiS;
  • Artur Zawisza, b. poseł PiS, założyciel Ruchu Narodowego;
  • Andrzej Szlęzak, b. skrajnie prawicowy prezydent Stalowej Woli;
  • Konrad Rękas, były radny i przewodniczący sejmiku lubelskiego, kolejno Samoobrona, partia Zmiana;
  • Andrzej Mańka, b. poseł LPR, obecnie PiS;
  • Mariusz Grabowski, b. poseł AWS i LPR;
  • Zbigniew Wawak, b. poseł AWS, później Ruch Narodowy;
  • Jacek Szczot, b. poseł AWS, później Porozumienie Jarosława Gowina;
  • Tomasz Rzymkowski, b. poseł Kukiz’15, obecnie PiS;
  • Przemysław Czarnek, do niedawna wojewoda lubelski, obecnie poseł PiS.

Temat rozprawy doktorskiej Greniucha brzmi: „Chrystus za nas, my za Chrystusa. Historia Zgrupowania Oddziałów Leśnych VII Śląskiego Okręgu Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem kpt. Henryka Flamego »Bartka«”.

Promotorem pracy był dr hab Tomasz Panfil, wykładowca KUL i szef Biura Edukacji delegatury IPN. Pierwszy raz zrobiło się o nim głośno, kiedy w „Gazecie Polskiej” oznajmił, że po ataku Niemiec na Polskę w 1939 roku sytuacja Żydów nie wyglądała wcale bardzo źle.

Specjaliści od historii Holokaustu komentowali jego artykuł jako zupełne brednie. Niedługo później w ekspertyzie dla sądu Panfil stwierdził, że swastyka jest symbolem wieloznacznym, a NSDAP była partią lewicową.

Jego zdaniem swastyka jest symbolem nazistowskim tylko wtedy, gdy krzyż hakowy jest obrócony o 45 stopni w lewo lub umieszczony w białym polu na czerwonym tle, a połączenie orła z krzyżem celtyckim oraz napis „White Power” (Biała Siła) uznał za „niezręczne”.

Wyraźnie unikał zaliczenia posługiwania się swastyką do wyznaczników promowania faszyzmu i nazizmu. Podczas protestów w obronie niezawisłości sądów pisał: „Potomkowie zamachowców i puczystów znowu przeciwko legalnemu rządowi występują”.

Z kolei „Dobry Niemiec to martwy Niemiec” – to jego komentarz w dyskusji o jednej z rekonstrukcji historycznych.

Prof. Panfil odpowiada też za kompromitujące dla Polski koncerty zespołu Contra Mundum w Wielkiej Brytanii. Trasę wykonującej utwory o NSZ grupy zorganizowało Stowarzyszenie Trzy Kropki, którego prezesem jest lubelski profesor.

Koncerty uzyskały wsparcie w wysokości 157 tys. zł. z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Występy zostały jednak przygotowane fatalnie, a jeden z nich odwołano ze względów bezpieczeństwa. Muzycy zapewniają, że dostali z tego ledwie ok. 20 tys. zł. Po odliczeniu kosztów brakowało więc kilkudziesięciu tysięcy.

Wybuchł skandal, a Panfil zadeklarował, że część pieniędzy zwróci. W Zjednoczonym Królestwie Panfil spotykał się z przedstawicielami Polonii. Tam fotografował się z członkami stowarzyszeń Polski Niepodległej i Ogniwo. Na ich zaproszenie bywał w Anglii kilkakrotnie.

To stali bywalcy nacjonalistycznego festiwalu muzyczny Orle Gniazdo, znanego z reportażu TVN o nazistach świętujących urodziny Hitlera. Ludzie z fotografii to skazani członkowie neonazistowskiej bojówki mający na koncie pobicia, rasistowskie ataki, pozdrawiający się po nazistowsku i malujący swastyki na murach. Kiedy sprawę nagłośnił „Fakt”, Panfil oficjalnie kontakty z neonazistami zerwał.

Protekcja Jana Żaryna

Drugi protektor Greniucha w IPN i zarazem recenzent jego pracy doktorskiej, to prof. Jan Żaryn, b. senator PiS, główny twórca pisowskiej polityki historycznej, postać bardzo wpływowa w środowisku na przecięciu PiS i nacjonalistów.

Mimo że już wiele lat temu pożegnał się on z IPN w atmosferze skandalu, dalej jest on w IPN niezwykle ważną postacią i częstym gościem mediów Tadeusza Rydzyka. Już kilkakrotnie występował publicznie z Greniuchem i to on wspierał jego kandydaturę na naczelnika IPN w Opolu.

Inni jego podopieczni to dr Mariusz Bechta, były promotor neonazistowskich zespołów Kokwista88 i Honor i Gammadion i naczelny faszyzującego pisma „Templum Novum”, czy nacjonalista i „judeosceptyk”, naczelny endeckiego kwartalnika „Glaukopis”, dr Wojciech Muszyński.

Ten ostatni stwierdza, że Marzec ‘68 umożliwił „Judeopolonii wyrosłej z ubecko-politruckich korzeni” ucieczkę przed odpowiedzialnością za popełnione zbrodnie. O badającym zbrodnie na Żydach prof. Janie Grabowskim pisze per „utytułowany matoł. O Annie Azari, ambasadorce Izraela, pisze: „Ta pani powinna zostać wydalona już rok temu”. I dalej: „Należy zrewidować kwestie obywatelstwa polskiego dla mieszkańców Izraela”.

Kiedy komentujący u niego gość pisze o szefie Amerykańskiego Kongresu Żydów „normalne państwo powinno go otruć albo podłożyć mu bombę w samochodzie”, Muszyński daje lajka.

Tego typu historyków jak Greniuch, Bechta czy Muszyński pracuje w IPN dużo więcej.

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press