Jacek Majchrowski, wbrew swoim obietnicom i protestom artystów, chce centralizować krakowskie instytucje artystyczne. Czy na połączenie galerii Bunkier Sztuki i muzeum MOCAK zgodzą się radni? Na razie ponad podziałami krytykują pomysł. „To przypomina praktyki centralizowania życia artystycznego z poprzedniej epoki” – mówi krytyczka i kuratorka Anna Baranowa

Dlaczego prezydent Jacek Majchrowski chce scentralizować krakowskie instytucje artystyczne? A w dodatku dać im wspólnego dyrektora? Pomysł łączenia galerii Bunkier Sztuki z Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK pod kierownictwem Maszy Potockiej, forsowanej przez Majchrowskiego bez konkursu, spotkał się z mocną środowiskową krytyką.

„Role, które pełnią obie instytucje, mają odrębny charakter. Muzeum jest instytucją powołaną przede wszystkim do opieki nad dziełami sztuki, ich konserwacją i zachowaniem spuścizny kulturalnej dla kolejnych pokoleń. Galeria miejska jest zaś rodzajem agory oraz miejscem, gdzie wystawiają swoje prace współcześni artyści” – napisali artyści w liście protestacyjnym podpisanym m.in. przez Agatę Biskup, Iwonę Demko, Cecylię Malik, Artura Grabowskiego, Franciszka Orłowskiego, Zorkę Wollny, Ewę Tatar czy Wilhelma Sasnala.

Majchrowski – za zgodą wicepremiera Glińskiego – powołał 15 lutego 2019 Potocką na dyrektora Bunkra. Wprowadził tym samym „unię personalną” między instytucjami. Z połączenia  chwilowo się wycofał. 12 lutego, po spotkaniu ze środowiskiem artystycznym, rzeczniczka prezydenta Monika Chylaszek powiedziała OKO.press, że Majchrowski „nie zamierza w tej chwili łączyć Bunkra i MOCAK-u, doskonale zdaje sobie sprawę i zgadza się z rozmówcami, że są to instytucje o całkowicie różnym charakterze”.

„Ta chwila” trwała krótko.

Minęło zaledwie kilka tygodni, a 1 kwietnia prezydent złożył u radnych projekt uchwały o połączeniu instytucji. Pierwsze czytanie odbyło się 10 kwietnia. Radni ponad partyjnymi podziałami ocenili propozycję krytycznie, choć część z nich długo zwlekało wcześniej z komentarzem.

„Klub radnych Prawa i Sprawiedliwości zapoznaje się z projektem uchwały prezydenta i argumentami zwolenników i przeciwników połączenia obu instytucji kultury” – poinformował OKO.press 2 kwietnia rzecznik prasowy klubu PiS Michał Drewnicki. „Na razie jesteśmy przeciw, ale będziemy uważnie wsłuchiwać się w argumenty podczas dyskusji na sesji” – powiedział nam w przeddzień posiedzenia Aleksander Miszalski, rzecznik klubu KO i członek Platformy.

Od początku przeciw połączeniu była radna Nina Gabryś z Nowoczesnej/KO oraz cały klub Kraków Dla Mieszkańców Łukasza Gibały.

Prezydent liczy widzów (i koszty)

Zdaniem autorów projektu uchwały o połączeniu, „w ciągu ostatnich kilku lat pozycja i prestiż Galerii zaczęły stopniowo podupadać. Przyczyn tego stanu rzeczy można upatrywać m.in. w niemożności stworzenia stałego zespołu pracowników (w ciągu ostatnich lat następowała bardzo duża rotacja kadr), „brak konsekwentnej i ciągłej linii programowej”, „nieskutecznej promocji samej instytucji i jej działań”, „zaniedbanie budowania i promowania kolekcji Galerii”.

Jak twierdzi krakowski magistrat, „wymiernym efektem wspomnianego spadku zainteresowania jest stałe zmniejszanie się ilości publiczności na przestrzeni lat – w roku 2015 roczna frekwencja w Galerii wyniosła 42 000 osób, w 2016 zaś 36 000, by chwilowo wzrosnąć w roku 2017 do 38 000 i drastycznie spaść do 27 000 osób w roku 2018”.

Tymczasem, jak napisano w uzasadnieniu uchwały, MOCAK „notuje wzrost liczby organizowanych wydarzeń oraz korzystających z nich odbiorców. W roku 2015 w 20 wystawach uczestniczyło 105 tys. widzów, w kryzysowym roku 2016 – 16 wystaw obejrzało 100 tys. osób, by w roku 2017 było to już 115 tys. na 22 wystawach i w 2018 – 132 tys. na 23 wystawach”.

Prezydent i jego urzędnicy argumentują także, że „wymiernym skutkiem połączenia obu instytucji kultury będzie racjonalizacja i usprawnienie zarządzania instytucją, co z pewnością przełoży się na zmniejszenie kosztów zarządzania, racjonalne i efektywne wykorzystanie środków publicznych oraz maksymalne wykorzystanie posiadanej infrastruktury”.

Roczna dotacja Bunkra Sztuki z budżetu miasta wynosi 3 mln zł. MOCAK-u – niecałe 7 mln zł. Dla porównania dotacja dla warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej (z ministerstwa kultury i miasta) to ok. 9,6 mln zł, a krakowskiego Teatru Bagatela – niecałe 7 mln zł.

Jakby Potocka pisała uchwałę

Krytycznie projekt prezydenta ocenili eksperci. Do wcześniejszych argumentów doszedł sprzeciw wobec uzasadnienia uchwały, stawiającego w złym świetle dorobek Bunkra.

„Uzasadnienie propozycji uchwały jest stronnicze, a nawet zawiera przekłamania” – mówi OKO.press krytyk sztuki Karol Sienkiewicz.

„Porównywanie ze sobą dwóch tak różnych instytucji za pomocą liczb jest absurdem. Nie zgadzam się z opinią, że w ostatnich latach Bunkier Sztuki się cofał, a MOCAK rozwijał. Powiedziałbym raczej, że MOCAK proponował populistyczną wizję sztuki, dającą się ujmować w proste hasła, Bunkier Sztuki zaś bardziej zniuansowaną i pogłębioną refleksję. Dlatego w Bunkrze Sztuki miało miejsce sporo wystaw i wydarzeń, które w MOCAK-u nie miałyby racji bytu”.

To nie koniec uwag krytycznych: „Nieprawdą jest, że dyrekcja Bunkra Sztuki zaniedbywała rozwój kolekcji, nie jest to zresztą główne zadanie tej instytucji – w przeciwieństwie do MOCAK-u. Należy też podkreślić rolę, jaką Bunkier odgrywa dla lokalnego środowiska artystów, której w żadnym razie nie spełnia MOCAK, nastawiony na szeroką, a nawet nieprzygotowaną do odbioru sztuki publiczność”.

„Powiedziałbym, że łącząc obie instytucje, Kraków ponownie stawia przede wszystkim na turystów, a nie na wspieranie krakowskich twórców. Tekst uchwały całkowicie pomija protesty, krakowskie i ogólnopolskie, przeciwko połączeniu obu instytucji. Mam wręcz wrażenie, że uchwała ta wyszła spod pióra samej Maszy Potockiej” – mówi Sienkiewicz.

Przeciwko uchwale i treści uzasadnienia protestują też związkowcy z działającej w Bunkrze Inicjatywy Pracowniczej. „Miernikiem jakości powinny być opinie krytyków i miłośników sztuki. Dlatego warto przywołać pozytywne opinie o działalności programowej Galerii, które wyrażały media branżowe i ogólnopolskie […]. Działalność programowa Galerii cieszy się ponadto wsparciem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które od 2012 roku przyznaje Galerii liczne dotacje na działalność wystawienniczą, edukacyjną, dostępnościową i rozbudowę kolekcji, oraz zagranicznych grantodawców, w tym programu Kreatywna Europa i Mondriaan Funds” – napisali w oświadczeniu.

Radni: Niech prezydent się wycofa

Żeby przeprowadzić połączenie, uchwała o nim musi być przyjęta przez radę miasta. Przedstawiciele wszystkich klubów radnych poza prezydenckim Przyjaznym Krakowem odnieśli się do tego pomysłu krytycznie. Możliwe więc, że Majchrowskiemu nie uda się połączyć Bunkra i MOCAK-u.

Nina Gabryś z klubu Koalicji Obywatelskiej i z Nowoczesnej ostrzegała na środowej sesji: „To połączenie nie tylko sprawi, że Bunkier straci niezależność administracyjną, ale też wolność artystyczną i nawet symbolicznie – nazwę”. Radna zwróciła uwagę, że kultura potrzebuje „polifonii głosów i wolności wyrazu artystycznego”. „Forma konsultacji pozostawała wiele do życzenia. Komunikaty są sprzeczne i zmieniają się z tygodnia na tydzień” – zauważyła Gabryś. Zgadzała się z nią partyjna koleżanka Małgorzata Jantos – przewodnicząca komisji kultury rady miasta.

Łukasz Maślona z klubu Łukasza Gibały Kraków dla Mieszkańców pytał: „Dlaczego władze Krakowa nie podjęły poszukiwania nowego miejsca zastępczego dla Bunkra na czas remontu?”.

Odniósł się też do prezydenckiego stylu rozmawiania z obywatelami. „Dziwny to sposób dialogu, gdy doprowadza się do przejęcia jednej instytucji przez drugą, autorytarnie”. „Powinniśmy wzmacniać instytucje kultury, a nie je likwidować” – konkludował.

Radny Wojciech Krzystonek z klubu Koalicji Obywatelskiej i z PO mówił o „odbieraniu duszy Bunkra”. Zwrócił też uwagę, że instytucje kultury mają swoją specyfikę, której ekipa Majchrowskiego zdaje się nie rozumieć. „Gdybyśmy mówili o instytucjach dbających o infrastrukturę drogową – proszę łączmy” – powiedział radny.

Adam Kalita z PiS prognozował z kolei: „Widać wyraźnie, że ten projekt nie uzyska akceptacji rady, więc może dobrze byłoby, gdyby pan prezydent wycofał ten druk”. Dodał, że „obszar kultury jest w Krakowie zaniedbany i połączenie tych dwóch instytucji nie sprawdzi się. Na razie powinniśmy zrobić wszystko, by Bunkier sztuki został wyremontowany i oddany młodym artystom”.

Katarzyna Olesiak, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Krakowa, ripostowała na stwierdzenie o „zaniedbaniu”: „Ależ gmina sobie świetnie radzi i Urząd Miasta Krakowa też. Przeprowadzamy na bieżąco kontrole i audyty”.

Artyści: W głowie się nie mieści

Do głosu dopuszczono też przedstawicieli krakowskiego środowiska artystycznego i załogi Bunkra.

Wypowiedziała się m.in. Anna Baranowa, członkini stowarzyszenia krytyków AICA i przewodniczącej Sekcji Sztuki Nowoczesnej Oddziału Krakowskiego Stowarzyszenia Historyków Sztuki. „Jeśli Bunkier Sztuki stanie się filią MOCAK-u, Kraków – bez wątpienia stolica kultury europejskiej – będzie jedynym miastem o tej randze bez galerii miejskiej. To się nie mieści w głowie” – powiedziała Baranowa. „W głowie mi się nie mieści ta cała procedura, która przypomina praktyki centralizowania życia artystycznego z poprzedniej epoki” – podkreśliła krytyczka i kuratorka.

Do radnych zwróciła się też dr Anna Lebensztejn, kuratorka z Bunkra i przedstawicielka związku Inicjatywa Pracownicza. Przestrzegała przed ryzykiem „utraty marki” nie tylko Bunkra, ale i jego gromadzonej od lat 60. XX w. kolekcji sztuki współczesnej, liczącej przeszło 400 prac, z których sporą część pozyskano właśnie w ostatnich latach. Lebenstein podnosiła też argumenty czysto menadżerskie. Zwróciła uwagę, że po połączeniu zmniejszy się też możliwość pozyskiwania grantów ministerialnych. Dziś każda instytucja z osobna może składać do resortu oddzielnie po dwa wnioski o pieniądze, po połączeniu będą mogły składać jedynie dwa.

O wycofanie się z decyzji apelowali z mównicy do Majchrowskiego także m.in. prof. Artur Tajber z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i performer.

Co dalej?

Radni jak dotąd nie głosowali nad projektem uchwały o połączeniu – było to jego pierwszego czytanie. Następna sesja Rady Miasta Krakowa odbędzie się 24 kwietnia. Administracja prezydenta może składać autopoprawki do swojego wniosku do 16 kwietnia. Z kolei radni mogą składać własne propozycje poprawek – 18 kwietnia. Jeśli radni przyjęliby jednak projekt uchwały, od jego przegłosowania do faktycznego połączenia instytucji muszą zgodnie z prawem minąć trzy miesiące.

Piszemy o wydarzeniach sezonu. Kulturalnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press