Podjeżdżając na stacje, niektórzy mogą już tęsknić za „siódemką z przodu”. Ceny diesla biją rekord, a paliwowy kryzys rozlewa się po świecie. Takie są konsekwencje ataku na Iran. Rząd się zastanawia, co zrobić. Najbardziej prawdopodobna jest obniżka VAT-u
Ceny ropy i paliw nie chcą spadać, a nawet szybkie zakończenie konfliktu USA i Izraela z Iranem nie naprawi sytuacji natychmiast. Stawki na stacjach drastycznie wzrosły, choć te hurtowe się stabilizują – Orlen obniżył je o prawie 100 złotych na tonie. W rządzie trwa dyskusja o interwencji na rynku paliw, a niektóre z krajów Europy już wprowadzają ograniczenia i starają się wpłynąć na ceny. Prawdziwy problem mają kraje azjatyckie, coraz trudniejsza jest również sytuacja linii lotniczych.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna zastanawia się nad kolejną operacją uwolnienia rezerw, by uspokoić rozchwiany rynek. Poprzedni taki zabieg na niewiele się zdał. O tym, ile potrwa kryzys na rynku paliw, zdecydują przede wszystkim Benjamin Netanjahu i Donald Trump. Administracja podległa temu drugiemu, jednocześnie atakując irańskie rafinerie, zezwoliła na handel irańską ropą, objętą od 1979 roku embargiem. Czy to już akt desperacji?
Tak w skrócie wygląda sytuacja ponad trzy tygodnie od ataku Izraela i USA na Iran, który poskutkował zamknięciem przepływu przez Cieśninę Ormuz pomiędzy Zatoką Perską a otwartym basenem Morza Arabskiego. Iran atakuje statki, które chcą się przez nią przedostać i zaminował przesmyk. To zaburza sytuację na rynku – przez Ormuz przechodziło do tej pory 20 proc. światowych dostaw.
Bywa, że ceny ropy zaliczają wahnięcia, jednak w ostatecznym rozrachunku wciąż utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. We wtorek (24 marca) benchmarkowy (czyli wyznaczający trendy cen) gatunek ropy Brent kosztował około 100 dolarów, w stosunku do około 70 przed wybuchem konfliktu. W poniedziałek przez chwilę wydawało się, że ceny na światowych rynkach spadną po tym, jak prezydent USA przekazał informację o rozmowach, które Waszyngton ma prowadzić z przedstawicielami reżimu w Teheranie.
Dziennik „Financial Times” zwrócił uwagę, że zaraz przed tym ogłoszeniem na rynku ropy zawarto transakcje na kontrakty warte 580 mln dolarów. Po czym nastąpił chwilowy i gwałtowny spadek ceny.
Może to wskazywać na spekulację ze strony podmiotu lub podmiotów, do którego wcześniej dotarła informacja o zamierzeniach Trumpa. Rynek ropy jest otwarty nie tylko dla tych, którzy fizycznie zamawiają baryłki do swoich rafinerii. Kontraktami na dostawy surowca mogą handlować osoby niezwiązane zawodowo z sektorem naftowym, co wpływa na ceny.
Pewien wzrost cen jest jednak zupełnie racjonalny w sytuacji, gdy w obiegu brakuje od 10 do 14 mln baryłek dziennie. Eksperci banku Pekao wyliczyli, że w takiej sytuacji średnie ceny baryłki w przedziale 97 do 123 dolarów trzymają się jeszcze rzeczywistości. Powyżej tego poziomu moglibyśmy mówić o rynkowej panice.
„W miarę upływu czasu ubytek podaży ropy będzie wprawdzie coraz trwalszy (odbudowa infrastruktury będzie coraz trudniejsza), ale wzrośnie też elastyczność popytu na nią. Więc nawet w skrajnym scenariuszu przebiegu wojny nie powinniśmy mówić o dużo wyższym poziomie cen” – oceniają ekonomiści. Prognozy na najbliższe dni i tygodnie nieco się stabilizują, coraz rzadziej słychać o wzrostach do poziomów absolutnych rekordów – czyli poziomu około 150 dolarów za baryłkę.
Z takiego scenariusza trudno się jednak ucieszyć, widząc ceny na stacjach. Standardem jest znacznie ponad osiem złotych za diesla (a zdarza się, że ceny niemal dobijają do 9 zł, dotychczasowy rekord wynosił 8,08 zł) i ponad siedem złotych za benzynę bezołowiową. Różnica wynika z tego, że Polska importuje ponad 30 proc. gotowego diesla, między innymi z rafinerii Aramco w Arabii Saudyjskiej.
Co jednak ciekawe, dostawy ropy i paliw do Polski w marcu były większe, niż w tym samym miesiącu zeszłego roku. Wygląda więc na to, że Polska rzeczywiście jest pod tym względem zabezpieczona. Zwracał na to uwagę prezes Unimotu, jednego z największych polskich importerów produktów naftowych:
„Dostawy oleju napędowego wzrastają. W marcu były potężne, w przypadku diesla wynosiły 498 tysięcy ton przyjętych w bazach w Dębogórzu, Gdańsku, Szczecinie, Świnoujściu” – wskazywał Adam Sikorski. Polska ma uwolnić około 7,5 mln baryłek ze swoich rezerw strategicznych w ramach inicjatywy Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Wszystkie jej kraje w ciągu 90 dni mają zasilić rynek ilością 400 mln baryłek. MAE zastanawia się nad powtórzeniem tego ruchu w próbie ostudzenia rynkowych nastrojów. Za pierwszym razem plan ten poniósł jednak porażkę, nie powstrzymując pochodu cen w górę. Pozytywnie mogą wyglądać za to ceny kontraktów terminowych na dostawę ropy na koniec roku – zwracał uwagę Sikorski.
„Tona oleju napędowego z dostawą w grudniu – 820 dolarów wobec 1259 teraz. Rynek finansowy pokazuje, że jest wiara, że wojna się skończy” – komentował.
Z drugiej strony mamy jednak niepokojące w treści rekomendacje MEA, która zdaje się przygotowywać kraje członkowskie na przedłużający się konflikt. Agencja zarekomendowała przejście firm na pracę zdalną, redukcję prędkości na autostradach o 10 km/h, promowanie transportu publicznego, ograniczenie samochodami wjazdu do centrów miast czy ograniczenie podróży lotniczych.
Te ostatnie mogą stać się droższe i mniej dostępne. Od początku konfliktu marża na paliwo lotnicze wzrosła o ponad 100 proc. Reagują na to firmy branży lotniczej. Skandynawska linia SAS ogłosiła, że w związku z sytuacją na rynku paliw odwoła 1000 lotów. Około 40 proc. paliwa lotniczego. Linia easyJet przekazała Financial Times, że zapasy na razie starczają na 3 tygodnie działalności branży. Jej przedstawiciele wprost mówią o zagrożeniu brakami paliwa, o którym nie informują na razie Polskie Linie Lotnicze LOT.
Na kryzys reaguje coraz więcej państw, choć Polska wstrzymuje się na razie z interwencją w rynek. „Jeżeli sytuacja na rynkach nie będzie się stabilizowała po uruchomieniu tych rezerw (z zasobów MAE), to będziemy podejmowali decyzje także wspólnie z Ministerstwem Finansów o działaniach podatkowych, które będą obniżały tę cenę, także jeżeli chodzi o VAT” – zapowiedział minister energii Miłosz Motyka. Według mediów, w tym między innymi RMF FM, przedstawiciele rządu rozmawiali z Orlenem o objęciu spółki podatkiem od nadmiarowych zysków (windfall tax), które osiąga w związku z cenowymi zwyżkami. Wpływy budżetowe można w takiej sytuacji przekazać na środki osłonowe dla przedsiębiorców i gospodarstw domowych. Minister finansów Andrzej Domański jednak stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom.
„Rząd nie prowadzi prac nad wprowadzeniem podatku windfall od nadmiarowych zysków w związku z rosnącymi cenami paliw. Widzimy, że od wczoraj ceny ropy spadły. Będziemy podejmowali działania adekwatne do sytuacji” – mówił we wtorek podczas wizyty w Londynie. I rzeczywiście – ceny we wtorek momentami spadały poniżej 100 dolarów, by po pewnym czasie znów pójść do góry. Późnym popołudniem ropa Brent osiągała już ceny 102-103 dolarów.
W innych krajach coraz głośniej słychać o racjonowaniu paliwa. Limit 50 litrów na głowę wprowadziła już Słowenia, która w ten sposób chce zapobiec brakom na stacjach przez turystykę paliwową. Po tańsze tankowanie do niewielkiego kraju ściągają przede wszystkim Włosi i Austriacy. Słowacja postawiła z kolei na różnicowanie cen – obcokrajowcy wydadzą tam na paliwo więcej. Francuski rząd zdecydował się nie ingerować bezpośrednio w rynek paliwowy, postawił jednak na przedłużenie terminów płatności niektórych podatków oraz finansowane państwowo pożyczki dla przedsiębiorstw z sektora transportowego i rybołówstwa.
O wiele odważniej postępuje z kolei Hiszpania, która obcięła marżę na paliwo o 20 eurocentów dla ciężkiego transportu i rolnictwa. Rząd obniżył też VAT na elektryczność, gaz, pellet i drewno opałowe z 21 do 10 proc. Jednocześnie ceny produkowanej głównie z OZE energii należą w Hiszpanii do najniższych w UE, a w sobotę 21 marca spadły do zaledwie 14 euro za megawatogodzinę. Obniżkę VAT-u na paliwo planuje wprowadzić Szwecja. Grecja zarezerwowała 300 mln euro na pomoc prywatnym osobom i gospodarstwom rolnym, w które uderzają podwyżki cen.
Prawdziwe problemy mają kraje Dalekiego Wschodu, dotychczas w 80 proc. polegające na imporcie ropy i gazu przez cieśninę Ormuz. Wiele stolic zastanawia się nad wznowieniem dostaw rosyjskiej, a nawet irańskiej ropy. Kraje mogą ją importować bez narażania się Stanom Zjednoczonym, które zezwoliły na miesięczny wyjątek od sankcji. Tajlandia podwyższa temperaturę w budynkach użyteczności publicznej do 26 stopni Celsjusza, by ograniczyć użycie klimatyzacji i zachęca do pracy zdalnej – podobnie jak Wietnam.
Rząd w Hanoi zachęca do jazdy na rowerach i transportu publicznego. Bangladesz z kolei zrezygnował z iluminacji z okazji muzułmańskiego święta Eid i dnia niepodległości, przypadającego na 26 marca. Władze w Japonii zapowiadają, że przyjrzą się możliwej spekulacji cenami paliw. Filipiny ogłosiły stan „narodowego zagrożenia w energetyce” i powołały komitet monitorujący zakłócenia w dystrybucji paliw, żywności i leków. Coraz trudniejsza jest również sytuacja w Australii i Nowej Zelandii.
Im dłużej trwa konflikt na Biskim Wschodzie, tym bardziej prawdopodobne, że jego konsekwencje będą długotrwałe. Ceny paliw przekładają się na koszty ponoszone przez niemal każdy sektor gospodarki. A te w końcu wpływają na inflację.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze