Prof. Paweł Machcewicz, usunięty za pomocą prawnego triku były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, złożył skargę na rząd PiS do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. "Odmówiono profesorowi prawa do sądu" - mówi mec. Agata Bzdyń, prawniczka reprezentująca prof. Machcewicza

Prof. Paweł Machcewicz zarzuca polskim władzom pozbawienie go prawa do sądu, czyli złamania art. 6 Konwencji Praw Człowieka. Sposób, w jaki został pozbawiony funkcji Dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – poprzez zarządzenie o połączeniu muzeów – Muzeum II Wojny Światowej oraz Muzeum Westerplatte – pozbawił go możliwości kwestionowania tej decyzji na drodze sądowej.

Sądy administracyjne uznały bowiem, że zarządzenie ministra kultury Piotra Glińskiego jest aktem kierownictwa wewnętrznego, wyjętym spod ich jurysdykcji. I odmówiły zbadania meritum skarg prof. Machcewicza, skargi Muzeum II Wojny Światowej i Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ale w skardze do ETPCz prof. Machcewicz zarzuca polskim władzom także złamanie art.10 Konwencji – gwarantującego wolność ekspresji, czy wolność słowa, w której zawiera się też wolność głoszenia i badań naukowych oraz dopuszczenie różnych głosów w debacie publicznej i historycznej.

Zdaniem prof. Machcewicza państwo podważyło podstawowe prawo człowieka do stawiania pytań, dociekania i wyrażania własnych poglądów na historię naszego kraju. Czyli de facto stosuje cenzurę.

Trybunał w dotychczasowym orzecznictwie wskazywał, że „każde państwo musi zapewnić, aby dyskusja nad jego historią toczyła się otwarcie i bezstronnie” oraz że „integralną częścią wolności wypowiedzi, chronionej na mocy art. 10 Konwencji, jest dążenie do pokazania prawdy historycznej, która jest przedmiotem debaty pomiędzy historykami, mającej na celu ukształtowanie opinii odnośnie przeszłych zdarzeń i ich oceny”.

Nowy dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, mianowany przez ministra Glińskiego, dr Karol Nawrocki, zmienia ekspozycje główną. Twórcy muzeum wytoczyli mu za to sprawę o naruszenie praw autorskich – uważają bowiem, że wystawa jest ich autorskim dziełem. Sprawa toczy się jeszcze przed sądem krajowym.

OKO.press rozmawia z reprezentującą prof. Machcewicza prawniczką Agatą Bzdyń*, która w latach 2012-2016 pracowała jako prawnik w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasbourgu.
Od 2016 roku prowadzi własną kancelarię radcy prawnego w Warszawie.

Adam Leszczyński: Prof. Paweł Machcewicz, były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej odwołany po długiej prawnej batalii przez PiS, wystąpił do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. O co?

Agata Bzdyń*: O to, żeby zbadano jego sprawę i stwierdzono naruszenie jego praw. Chodzi o prawo do sądu z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz o naruszenie art. 10 tej konwencji, czyli wolności głoszenia poglądów.

W jaki sposób te prawa zostały zdaniem profesora naruszone?

Prawa do sądu mu faktycznie odmówiono. Bezpośrednio wobec osoby Profesora nie została wydana żadna decyzja o usunięciu ze stanowiska. Jego sprawa nie była rozpatrywana merytorycznie przed sądami polskimi. W ogóle sądy się nią w ten sposób nie zajmowały, tylko rozważały, czy akt połączenia muzeów – Muzeum II Wojny Światowej i Muzeum Westerplatte – podlega w ogóle sądownictwu administracyjnemu zgodnie z ustawą. Sądy doszły do wniosku, że nie podlega.

To w praktyce oznacza, że nie sposób tych decyzji było zaskarżyć?

Tak. W tej sprawie nie ma decyzji, która podlegałaby ocenie przez sądy administracyjne. Sądy stwierdziły, że zarządzenie, które zostało wydane, zgodnie z ustawą Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi – nie podlega ich kontroli.

A czym jest?

“Akt wewnętrznego kierownictwa” – tak się to fachowo nazywa. W efekcie sądy uznały, że w tym zakresie nie mogą orzekać. W praktyce w ten sposób stwierdziły, że decyzja o tym, czy muzeum istnieje, czy nie, lub czy zostanie połączone z innym, to wewnętrzna decyzja organizatora kultury, czyli ministra.

Prof. Machcewicz uważa, że to narusza jego prawa człowieka?

Tak, ponieważ sądy polskie nie rozpoznały żadnej ze złożonych kasacji, ani przez prof. Machcewicza, ani przez samo muzeum. Nie rozpoznano też skargi RPO z tego powodu. Wszystkie zostały zostały odrzucone z tej samej przyczyny.

Co się dzieje dalej w takim wypadku? Czym właściwie jest Europejski Trybunał Praw Człowieka?

Jest to organ ustawiony przez Konwencję, który orzeka na podstawie Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i protokołów dodatkowych do niej. Mieści się w Strasburgu. Rozstrzyga sprawy indywidualne wniesione przeciwko państwom-stronom tej konwencji. Trybunał rozstrzyga też spory między państwami – stronami konwencji, ale robi to nieporównywalnie rzadziej niż w przypadku skarg indywidualnych.

Myślę, że to dobrze znana obywatelom polskim instytucja, bo wszyscy, jeśli są niezadowoleni z wyroku, jak się mówi – “idą do Strasburga”.

Jak wygląda procedura w Strasburgu?

Najpierw skarga musi przejść badanie dopuszczalności. Jeżeli przez nie przejdzie i Trybunał uzna, że jest prima facie dopuszczalna, wtedy taką skargę komunikuje rządowi. Sporządza skrót faktów, które są zawarte w skardze, publikuje je na swojej stronie, zadaje odpowiednie pytania rządowi: czy doszło do naruszeń, co zostało zrobione w tej sprawie, czy rząd zgadza się z opisem stanu faktycznego przedstawionego przez skarżącego.

Rząd otrzymuje zazwyczaj 16 tygodni na odpowiedź. Kiedy ją przedstawi, skarżący otrzymuje prawo do repliki. Przedstawia też swoje roszczenia finansowe dotyczące słusznego zadośćuczynienia, tudzież odszkodowania pieniężnego za szkodę majątkową.  Na podstawie tych dokumentów Trybunał wydaje wyrok lub decyzję.

Czy Trybunał może odrzucić sprawę wniesioną prof. Machcewicza?

Może to zrobić na każdym etapie postępowania. Nawet Wielka Izba Trybunału – 17 sędziów, którzy decydują na samym końcu postępowania – może wydać decyzję o jej odrzuceniu.

Nie jest tak, że jeśli skarga została zaakceptowana, to nie zostanie już później odrzucona. To byłoby niezgodne z Konwencją, w której zostało zastrzeżone, że Trybunał może odrzucić skargę na każdym etapie.

Rozumiem, że to nie jest związane z naruszeniem praw autorskich do wystawy, które prof. Machcewicz i jego współpracownicy zarzucają nowej dyrekcji muzeum i w sprawie którego złożyli pozew?

Nie. Ta sprawa dotyczy wyłącznie aktu połączenia muzeów, a dokładniej faktu, że polskie sądy jej nie rozpoznały. Sprawa praw autorskich nie mogła się zmieścić w tym postępowaniu.

Od końca postępowania w Polsce (decyzja NSA została dostarczona skarżącemu 11 września 2017) mamy tylko 6 miesięcy, żeby złożyć skargę do Strasburga, a pozew o naruszenie praw autorskich przez nową dyrekcję muzeum został złożony w lutym.

Siłą rzeczy nie został więc jeszcze rozpoznany. Do Strasburga można się zwrócić dopiero po wyczerpaniu środków dostępnych w kraju.

Czy Trybunał obowiązują jakieś terminy?

Żadne. Orzeka kiedy chce i jak chce. Wyznacza jedynie terminy skarżącym i rządowi na dostarczenie odpowiedzi. Samego Trybunału nic nie ogranicza.

Mamy nadzieję, że nie będzie to trwało 10 lat, bo i takie sprawy się zdarzają w Trybunale. Oczekujemy, że stanie się to szybko. Skarga jest ważna zarówno z punktu widzenia jednostkowego – czyli samego prof. Machcewicza – jak i z powodu ogólnego, dotyka bowiem sprawy wolności ekspresji i wolności debaty historycznej.

Myślę, że jest szansa, aby Trybunał zajął się tą sprawą wcześniej. Rada Europy monitoruje to, co się dzieje w Polsce, zarówno sprawę zmian w sądownictwie jak i ograniczania praw obywatelskich. W mojej opinii to zwiększa szansę na szybkie zajęcie się skargą prof. Machcewicza.

Gwarancji nie ma?

Nie ma.

Jakie są konsekwencje dla państwa polskiego, jeśli przegra?

Kiedy Trybunał stwierdzi naruszenie praw człowieka, może przyznać tzw. “słuszne zadośćuczynienie”. To nie jest odszkodowanie. Różnica polega na tym, że odszkodowanie naprawia szkodę majątkową, a zadośćuczynienie – krzywdę moralną.

My na razie nie podnosimy żadnych roszczeń, ponieważ jest to wstępne badanie. Roszczenia zgłasza się na etapie, na którym sprawa zostanie zakomunikowana rządowi przez Trybunał.

Jeżeli Trybunał stwierdzi, że istnieje jakaś luka prawna w krajowym prawie, albo przepis został źle skonstruowany, może zasugerować rządowi, że dany przepis jest sprzeczny z konwencją i że z tego powodu doszło do naruszenia praw człowieka.

*Agata Bzdyń jest radczynią prawną od 2013 roku. Ukończyła prawo na UMK w Toruniu i na Uniwersytecie w Strasburgu. Certyfikowana trenerka praw człowieka w ramach programu Rady Europy – HELP (Human Rights Education for Legal Professionals).
W latach 2012-2016 pracowała jako prawnik w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasbourgu.
Od 2016 roku prowadzi własną kancelarię radcy prawnego w Warszawie. Od wielu lat sędzia międzynarodowego konkursu dla studentów prawa – Ph. C. Jessup International Law Moot Court Competition, którego finały odbywają się w Waszyngtonie, DC, USA.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017).
W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym