W projekcie nowego rozporządzenia o ocenianiu min. Zalewska wykreśliła cały paragraf 8, który dotyczył projektu edukacyjnego. Szkoła może stać jeszcze nudniejsza i bardziej oderwana od życia. Skromna dawka pracy zespołowej wygaśnie wraz z gimnazjami, zostawiając pole do indywidualnego kucia na kolejnych lekcjach kolejnych przedmiotów

Uczniowski projekt edukacyjny znika z planów Anny Zalewskiej. W projekcie rozporządzenia o ocenianiu i egzaminach (z 3 kwietnia 2017) nie ma już ani słowa o tej nowoczesnej metodzie nauczania, która ożywiała edukację i uczyła pracy zespołowej. Szkoła może być jeszcze nudniejsza, mniej społeczna i oderwana od życia.

Projekt edukacyjny czyli fajniejsza szkoła

Idzie tu o metodę dydaktyczną, która angażuje uczniów bardziej niż tradycyjne nauczanie. Po długich debatach ówczesny MEN wprowadził projekt edukacyjny rozporządzeniem z 2010 roku, definiując go „jako zespołowe, planowe działanie uczniów pod opieką nauczyciela mające na celu rozwiązanie konkretnego problemu”. Obowiązkowe były w gimnazjach, ale popularne stawały się też w szkołach podstawowych i liceach.

Temat projektu mógł „wykraczać poza treści zawarte w podstawie programowej”, co stanowiło małą szkolną rewolucję.

  • Kluczowy fragment rozporządzenia z 2010 roku

    Rozporządzenie pod nazwą „Warunki i sposób oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych”, wprowadzało projekt edukacyjny w paragrafie 8.

    8. 1. Projekt edukacyjny jest realizowany przez zespół uczniów pod opieką nauczyciela i obejmuje:

    1) wybór tematu projektu edukacyjnego;

    2) określenie celów projektu edukacyjnego i zaplanowanie etapów jego realizacji;

    3) wykonanie zaplanowanych działań;

    4) publiczną prezentację przez uczniów rezultatów projektu edukacyjnego;

    5) podsumowanie pracy uczniów nad projektem edukacyjnym.

    1. Zakres projektu edukacyjnego może dotyczyć wybranych treści nauczania określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego dla gimnazjów lub wykraczać poza te treści.
    1. Dyrektor gimnazjum, po zasięgnięciu opinii rady pedagogicznej, ustala:

    1) zadania nauczyciela, o którym mowa w ust. 1;

    2) czas realizacji projektu edukacyjnego;

    3) termin oraz sposób prezentacji przez uczniów rezultatów projektu edukacyjnego;

    4) sposób podsumowania pracy uczniów nad projektem edukacyjnym;

    5) inne elementy istotne dla prawidłowej realizacji projektu edukacyjnego.

    4. Wychowawca oddziału na początku roku szkolnego, w którym uczniowie rozpoczną realizację projektu edukacyjnego, informuje uczniów i ich rodziców o warunkach realizacji projektu, o których mowa w ust. 3.

    5. Informację o udziale ucznia w realizacji projektu edukacyjnego oraz temat projektu edukacyjnego wpisuje się na świadectwie ukończenia gimnazjum.

    6. W przypadku zwolnienia ucznia z realizacji projektu edukacyjnego, o którym mowa w art. 44p ust. 2 ustawy, na świadectwie ukończenia gimnazjum w miejscu przeznaczonym na wpisanie informacji o udziale ucznia w realizacji projektu wpisuje się „zwolniony” albo „zwolniona”.

    7. Udział ucznia w realizacji projektu edukacyjnego uwzględnia się w kryteriach oceniania zachowania ucznia gimnazjum zawartych w ocenianiu wewnątrzszkolnym.

Projekty dawały uczniom i nauczycielom przestrzeń do zespołowej pracy, a w wielu szkołach zamieniały się w edukacyjną przygodę. Na szkolnym strychu uczniowie budowali suszarnię zebranych przez siebie ziół. Wypuszczali balon z kamerą i robili mapę okolicy. Prowadzili obserwacje ptaków. Wystawiali spektakle teatralne. Nagrywali opowieści rodziców i dziadków o PRL. Robili zegary z jabłka i cytryny – to tylko przykłady projektów w akcji Szkoła z klasą, która propaguje tę metodę.

Czasem projekty były interdyscyplinarne z zaangażowaniem kilkorga nauczycieli, np. w projekcie „Rzeka” dzieci analizują rzeczną faunę i florę, badają czystość wody, szukają informacji o tym, jak rzeka służyła miejscowości w poprzednich wiekach, i zastanawiają się, jak dziś ją wykorzystać, aby poprawić jakość życia w miejscowości.

Wiele szkół angażowało się w sprawy lokalne – od prowadzonego przez uczniów kursu internetu dla seniorów z okolicy po wymyślanie innowacyjnych rozwiązań dla lokalnego biznesu.

Aby podkreślić rangę projektów, w rozporządzeniu z 2010 r. zapisano, że „informację o udziale ucznia w realizacji projektu edukacyjnego oraz temat projektu wpisuje się na świadectwie ukończenia gimnazjum”, a „udział ucznia w realizacji projektu uwzględnia się w kryteriach oceniania zachowania”.

Wyjście poza rutynę

Oczywiście, nie wszędzie było tak ciekawie, ale generalnie projekty ożywiły życie szkoły. Angażowały też często rodziców, a ich prezentacja – np. podczas tzw. święta szkoły, czy szkolnego festiwalu nauki – były sposobem na dowartościowanie także dla wielu słabszych uczniów, którzy przy okazji niestandardowego zadania ujawniali umiejętności na co dzień niewidoczne.

„Metoda projektów pozwala na samodzielne poszukiwanie różnych źródeł wiedzy” – podkreślał Ośrodek Rozwoju Edukacji. Przełamuje „sposób nauczania poprzez przekazywanie dużej ilości wiedzy teoretycznej, nacisk na wiadomości szczegółowe kosztem zrozumienia ich w szerszym kontekście”.

Koniec z kapitałem społecznym

Polska szkoła bywa krytykowana za podejście skrajnie indywidualistyczne: każdy uczy się sam, z mozołem przerabia kolejne tematy z podręcznika, zapamiętując masę informacji z kilkunastu przedmiotów. Musi „opanować materiał”, by potem jak najlepiej zaliczyć sprawdzian. Trwa pogoń za stopniami i punktami. Projekt edukacyjny wprowadzał tu nową jakość.

„Projekt edukacyjny powoduje, że uczniowie uczą się współpracować, bo każdy jest odpowiedzialny za jakąś jego część i muszą się dogadać, uzgodnić sposób pracy i prezentacji jej efektów” – mówi dr Grzegorz Mazurkiewicz socjolog i specjalista edukacji z Uniwersytetu Jagiellońskiego. To także przygotowanie do życia zawodowego, które coraz częściej opiera się na pracy zespołów.

W zapomnianej dziś rządowej strategii „Polska 2030” rozwój kapitału społecznego został uznany za jedno z najważniejszych wyzwań na kolejne 20 lat, tym bardziej, że poziom zaufania do innych i umiejętności współpracy są w Polsce na katastrofalnie niskim poziomie. Upowszechnienie projektów edukacyjnych było odpowiedzią edukacji na tę potrzebę. Odejście od nich jeszcze wzmocni efekt powrotu do „starej szkoły”, w której liczy się to, kto lepiej wypadnie niż inni.

Szkoła Zalewskiej reaktywuje też anachroniczny nacisk na uczenie „przedmiotów” zamiast „umiejętności”, takich jak krytyczne myślenie, kreatywność, współpraca czy umiejętność uczenia się.

  • Zobacz listę umiejętności w UE i w USA

    Główną funkcją szkoły nie jest już – zdaniem ekspertów – przekazywanie wiadomości.

    Nawet najbardziej mainstreamowi eksperci głoszą, że szkoła ma kształcić umiejętności m.in. po to, by młodzi poradzili sobie z zalewem informacji. W UE wymienia się ich osiem:

    • porozumiewanie się w języku ojczystym i językach obcych,
    • kompetencje matematyczne,
    • naukowo-techniczne i
    • informatyczne,
    • kompetencje społeczne i obywatelskie,
    • inicjatywność i przedsiębiorczość,
    • ekspresja kulturalna oraz
    • umiejętność uczenia się, i to przez całe życie.

    Amerykański ”Ruch edukacji XXI wieku” mówi o czterech ”K”:

    • krytycznym myśleniu i rozwiązywaniu problemów,
    • kreatywności,
    • komunikowaniu się i
    • kooperacji, a także o
    • kompetencjach informacyjnych i medialnych oraz
    • umiejętnościach życiowych i zawodowych (elastyczność, samodzielność, odpowiedzialność, przywództwo).

Co dalej?

Projekty edukacyjne nie znikną ze szkoły automatycznie. Wzmianki o nich pojawiają się w podstawach programowych poszczególnych przedmiotów, ale nowe rozporządzenie sprawi, że stracą na znaczeniu.

„To trudna metoda, wymaga wiele pracy i wyjścia poza szkolną rutynę. Skoro nie trzeba jej oceniać, to motywacja nauczycieli osłabnie – mówi Mazurkiewicz. – Obawiam się, że skupią się na nauczaniu tego, co będzie na świadectwie.Tylko bardzo ambitni będą nadal prowadzić projekty”.

MEN może argumentować, że projekt gimnazjalny znika razem z likwidowanym gimnazjum, ale można było przecież zachować tę metodę nauczania w szkole podstawowej (choćby w klasach VII-VIII). Można by, gdyby ktoś rozumiał na czym polega nowoczesna edukacja.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym