0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

W nocy z 9 na 10 maja 2026 wielu mieszkańców warszawskiej dzielnicy Wilanów nie zmrużyło oka. Do ok. godziny czwartej nad ranem na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III trwał koncert muzyki techno Circoloco. Impreza odbyła się, mimo że organizator, firma Awake Events, nie wystąpiła o zezwolenie na odstępstwo od zasad chroniących siedliska i żyjące na tym terenie gatunki.

O sprawie informowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która teraz zapowiada zgłoszenie sprawy na policję. Muzeum argumentuje, że przychód z imprezy wesprze konserwację zabytku.

Impreza dla celebrytów

Circoloco w Warszawie było pierwszą polską odsłoną tej serii imprez, zapoczątkowanych na Ibizie. “Z czasem marka stała się globalnym symbolem kultury klubowej, obecnym w najważniejszych ośrodkach sceny elektronicznej na każdym kontynencie i w najbardziej wpływowych miastach świata” – piszą organizatorzy, firma Awake Events.

Przeczytaj także:

Wystąpiły na niej gwiazdy muzyki elektronicznej, techno i house’u, w tym brytyjski DJ PAWSA i DJ-ka z USA Honey Dijon. Ceny biletów zaczynały się od 530 zł, ale “loża VIP” kosztowała nawet 35 tysięcy euro (!). Nie dziwne więc, że impreza przyciągnęła celebrytów – na przykład blogerkę Maffashion, która później przeprosiła za udział w wydarzeniu.

Jeszcze przed imprezą urzędnicy, aktywiści i przyrodnicy alarmowali: dawna siedziba Jana III Sobieskiego, Pałac Wilanowski – położony tuż obok rezerwatu przyrody Morysin – nie jest miejscem na takie głośne, wielogodzinne wydarzenia.

“Przyroda nie powinna być scenografią dla hałaśliwych koncertów, zwłaszcza w tak ważnym dla życia zwierząt czasie. Jeśli chcemy ją chronić, musimy uwzględniać jej potrzeby – nie tylko wtedy, gdy jest to wygodne” – napisało Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP) w oświadczeniu w mediach społecznościowych.

RDOŚ protestuje…

Wcześniej, bo już 28 kwietnia, pojawiło się oświadczenie mazowieckiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Urzędnicy wskazywali, że nikt z organizatorów nie zwrócił się o zgodę na płoszenie ptaków i niepokojenie innych gatunków.

“Wydarzenia będące źródłem intensywnego oświetlenia oraz emisji niskich częstotliwości, w tym infradźwięków, mogą spowodować ponadto naruszenie zakazów obowiązujących wobec zwierząt objętych ochroną gatunkową, w tym przede wszystkim zakazu umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, a także w miejscach rozrodu lub wychowu młodych w okresie lęgowym.

Skumulowane oddziaływanie hałasu oraz dynamicznego oświetlenia scenicznego stanowi dla dzikich zwierząt krytyczny czynnik stresogenny, który w porze wieczornej lub nocnej oddziałuje ze znacznie większą intensywnością niż w ciągu dnia.

Taka presja może w konsekwencji doprowadzić do trwałego opuszczenia siedlisk przez gatunki szczególnie wrażliwe, co mogłoby negatywnie wpłynąć na środowisko przyrodnicze rezerwatów” – wskazywał RDOŚ.

Jak dodawał, “organizacja tego typu imprez bez uprzedniego uzyskania stosownych decyzji administracyjnych, w przypadku stwierdzenia naruszenia obowiązujących przepisów w odniesieniu do rezerwatów przyrody i gatunków chronionych, będzie skutkować przekazaniem sprawy do organów ścigania”.

RDOŚ wyjaśniał, że nie bierze udziału w procedurach prowadzących do wydania zgód na organizację imprez masowych. “W kompetencjach RDOŚ jest rozpatrzenie wniosku o wydanie zezwolenia na odstępstwo od zakazów (jeśli taki wpłynie)” – tłumaczyli urzędnicy.

…organizator milczy

Żaden wniosek jednak nie wpłynął. RDOŚ wysłał do Awake Events dwa pisma – 23 kwietnia i 6 maja. W tym drugim urzędnicy przypominali, że “organizacja wydarzenia wiąże się z koniecznością uzyskania zezwolenia na odstępstwo od zakazów obowiązujących w rezerwacie przyrody”.

Dyrekcja informuje, że organizator na te pisma nie zareagował oraz nie wystąpił o zezwolenia na odstępstwa.

Zapytaliśmy o to zarówno Awake Events, jak i mecenasa imprezy, OmenaArt Foundation – fundacji należącej do Omeny Mensah, prywatnie żony biznesmena Rafała Brzoski. Zadaliśmy również pytania o wpływ imprezy na przyrodę, a także zabezpieczenia, jakie zastosowano, żeby ograniczyć wpływ na środowisko. Do momentu publikacji tego tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

W podsumowaniu imprezy w mediach społecznościowych firma Awake Events podała jedynie, że “wszystkie elementy produkcyjne zamontowano w sposób odwracalny, bez trwałej ingerencji w teren. Demontaż rozpoczął się bezpośrednio po zakończeniu wydarzenia. Przedpole i dziedziniec są obecnie w trakcie rekultywacji”. O bliskości rezerwatu przyrody organizatorzy nie piszą ani słowa.

Miejsce gniazdowania ptaków

– Park Wilanowski to jest nie tylko park historyczny, ale także miejsce o szczególnych walorach przyrodniczych. Przeprowadzona w latach 2014-2016 inwentaryzacja ornitologiczna pokazała, że przebywa tam lub gniazduje około 90 gatunków ptaków. W tym także rzadkie i cenne ptaki, jak chociażby bączek, czyli najmniejsza polska czapla – mówi w rozmowie z OKO.press Monika Klimowicz-Kominowska z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP), była pracowniczka Pałacu Wilanowskiego.

– Ale nie tylko Park Wilanowski jest cennym przyrodniczo miejscem. Również na przedpolu pałacowym i na dziedzińcu pałacowym rosną drzewa, w których są dziuple i gniazda. Nawet zdarzyło się kilka razy, że ptaki zakładały gniazda za rzeźbami na fasadzie Pałacu Wilanowskiego – były to między innymi gołębie i sierpówki. Te trzy obszary bezpośrednio wokół Pałacu, czyli przedpole, dziedziniec i ogrody pałacowe, są miejscami gniazdowania ptaków – dodaje.

Jak podkreśla, Pałac Wilanowski leży w otulinie rezerwatu Morysin, znajdującego się po drugiej stronie Jeziora Wilanowskiego.

– Rezerwat chroni nie tylko ruiny, które tam się znajdują.

To przede wszystkim miejsce życia i rozrodu kolejnych gatunków ptaków, ale także zwierząt takich jak wydry, borsuki czy bobry. Te wszystkie zwierzęta są teraz w środku sezonu lęgowego.

Nie tylko ptaki – w tym momencie na świat przychodzą młode borsuki czy bobry. Dla tych wszystkich zwierząt, zarówno żyjących w pobliżu Pałacu, jak i w rezerwacie, ta impreza była trudnym doznaniem – podkreśla Klimowicz-Kominowska.

Skutki? Śmierć, osłabienie i płoszenie

Jakie mogą być skutki tak głośnej imprezy w takim miejscu?

– Przede wszystkim może to przynieść pośrednią lub bezpośrednią śmierć ptaków, zwłaszcza tych najmniej zaradnych, czyli podlotów, które właśnie opuszczają gniazda. Kiedy pracowałam w Pałacu Wilanowskim, maj był trudnym miesiącem, ponieważ co chwilę dostawałam prośby o interwencję, bo kolejne maluchy opuszczały gniazdo czy dziuple i rozbiegały się po całym dziedzińcu. Strażnicy bali się, że goście, którzy przychodzą do Pałacu, nie zauważą małych, skaczących ptaków i zrobią im niechcący krzywdę. Staraliśmy się te maluchy przenieść w bezpieczne miejsce – wyjaśnia Klimowicz-Kominowska.

– Teraz podloty mogły zostać rozjechane przez ciężki sprzęt, który wjechał na dziedziniec na kilka dni przed imprezą. Mogły też zostać rozdeptane przez tłum ludzi, który uczestniczył w wydarzeniu – dodaje.

Według ekspertki OTOP tak głośne wydarzenie mogło utrudnić dorosłym ptakom dokarmianie piskląt. Hałas mógł sprawić, że zrezygnowały one z żerowania, przez co młode otrzymałyby mniej pożywienia. To z kolei mogłoby doprowadzić do ich osłabienia, a nawet śmierci.

Ekspertka wskazuje również, że trwa końcówka sezonu migracyjnego, a do Polski wciąż przylatują lub przelatują nad nią ostatnie gatunki ptaków. – Intensywne, pulsujące światło i efekty pirotechniczne powodują dekoncentrację tych ptaków. Mogą się zgubić albo wpaść w wir świetlny, z którego bardzo ciężko się później wydostać. W rezultacie albo mogą stracić niepotrzebnie energię, która w czasie migracji jest niezbędna, albo przypłacić to życiem – tłumaczy.

Muzeum: przepraszamy, ale chodziło o pieniądze

Po burzy, która przetoczyła się przez media i platformy społecznościowe, Muzeum Pałacu Króla Jan III w Wilanowie wystosowało oświadczenie.

“Dotychczasowe oględziny nie potwierdziły szkód wskazywanych w mediach społecznościowych, w tym dotyczących »zniszczenia zabytku« czy »pozostałości po toaletach na dziedzińcu«. Wszystkie zgłoszenia są jednak analizowane zgodnie z obowiązującymi procedurami. Muzeum prowadzi również ocenę przebiegu wydarzenia i wyciągnie wnioski na przyszłość” – czytamy w oświadczeniu.

“Koncert zakończył się o godz. 3:30. Wszystkie osoby, które odczuły związane z wydarzeniem niedogodności, przepraszamy” – pisze muzeum i dodaje, że “środki pozyskane z najmu terenu zostaną przeznaczone na konserwację obiektów muzealnych”.

Wilanowski radny Tomasz Kuszłejko: – Jeśli przychody uzasadniają wszystko, to czy mogę zaproponować bardziej dochodową ofertę i zniszczyć coś w parku albo przepłoszyć zwierzęta z rezerwatu? Czy wszystko ma cenę? Instytucja taka jak muzeum powinna pozyskiwać środki w odpowiedzialny sposób.

W archiwalnej wersji strony OmanaArt Foundation (przypomnijmy: mecenasa imprezy) można znaleźć informację, że dyrektor muzeum w Wilanowie Paweł Jaskanis był członkiem Rady Konsultacyjnej fundacji. Na aktualnej stronie instytucji składu rady – o ile ta nadal istnieje – nie podano.

Rok temu fundacja Mensah wsparła kwotą 800 tys. zł renowację polichromii w wilanowskim pałacu.

Konserwator: wpływu nie stwierdzono

Jednocześnie Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków poinformował o kontroli w muzeum po kontrowersyjnej imprezie.

“Na chwilę obecną nie stwierdzono wypływu imprezy na obiekty zabytkowe, a przestrzenie zieleni zostaną zrekultywowane w trybie natychmiastowym.

Stwierdzono natomiast, iż część działań była niezgodna z zatwierdzonym programem, m.in. użycie ciężkiego sprzętu do montażu konstrukcji, pirotechniki, ustawienie dźwigu”

– czytamy we wpisie instytucji w mediach społecznościowych.

Konserwator przyznaje jednak, że „organizacja podobnych imprez budzi wątpliwości ze strony konserwatorskiej, niemniej jednak Urząd Ochrony Zabytków nie może wypowiadać się na temat charakteru działalności artystycznej niepodlegających mu instytucji kultury. Na podstawie przedłożonej dokumentacji nie było podstaw do wydania odmowy na jednorazowe wydarzenie”.

Radny Tomasz Kuszłejko uważa, że do imprezy nie powinno było w ogóle dojść.

– To po prostu nie to miejsce. Moim zdaniem błąd polegał przede wszystkim na względach środowiskowych – intensywność muzyki zagrażała środowisku. RDOŚ jasno wskazał te zagrożenia. Po drugie, impreza zlekceważyła mieszkańców, którzy mieli problemy ze spaniem. Nawet w Śródmieściu imprezy nie trwają do czwartej nad ranem – mówi OKO.press Kuszłejko.

– Miasto, przed wydaniem jakiejkolwiek decyzji co do zgody na imprezę masową, powinno wziąć pod uwagę opinie instytucji takich jak RDOŚ i nie opierać się tylko na papierach przedstawianych przez organizatora – dodaje radny.

Kuszłejko chce, by Komisja Ochrony Środowiska, Ekologii i Rolnictwa rady dzielnicy przedstawiła radzie projekt uchwały wzywający do zaprzestania podobnych praktyk.

Kiedyś protest, dziś zgoda

– Pałac w Wilanowie był zawsze traktowany jako miejsce, które łączy naturę i kulturę. Kiedy budowano ponad 2 km od Pałacu trasę S2, dyrektor Paweł Jaskanis wysyłał do wszystkich możliwych instytucji pisma protestacyjne. Argumentował, że hałas z tej trasy będzie wpływał na przyrodę Pałacu Wilanowskiego i na przyrodę rezerwatu Morysin, a dodatkowo będzie naruszał tkankę zabytkową Pałacu – komentuje Klimowicz-Kominowska z OTOP.

– Zrobiono nawet badania akustyczne, które miały udowodnić, że ten hałas ma negatywny wpływ. Potraktowano tę sprawę serio, a teraz ten sam dyrektor pozwala na głośny, całonocny łomot w środku sezonu lęgowego. Jest to wypaczenie idei, według której chronimy w tym miejscu nie tylko dziedzictwo kulturowe, ale także przyrodę – dodaje ekspertka.

Firma Awake Events w poście w mediach społecznościowych podziękowała sponsorom za zaufanie i zapowiada, że impreza przy wilanowskim muzeum “to dopiero początek”.

Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc

Komentarze