Badanie bezpośrednie w domu respondenta zawsze sprzyjało partiom władzy, ale tym razem różnica jest szokująca: 46 proc. dla PiS wg CBOS to półtora raza więcej niż w trzech ostatnich sondażach telefonicznych Kantar MB, IBRiS i Kantar Public. Może dlatego, że przyjście ankietera z laptopem aktywizuje w badanym gen ostrożności, przez telefon mówi się na luzie

Wyniki ukończonego w czwartek 12 kwietnia 2018 sondażu bezpośredniego CBOS są zupełnie odmienne od ostatnich badań telefonicznych Kantar Public, IBRiS. Wg CBOS wyniki wyborów wyglądałyby dziś niemal tak, jak na Węgrzech:

  • PiS – 46 proc.;
  • PO – 16 proc;
  • SLD – 6 proc.;
  • Kukiz’15 – 5 proc.

Do Sejmu nie weszłyby: Nowoczesna (4 proc.), PSL (3 proc.), Wolność (2 proc.) i Razem (1 proc.). 13 proc. badanych nie wie, na kogo głosować (choć zgłasza taki zamiar).

Wynik sondażu CBOS jest podwójnie zaskakujący. Po pierwsze, poparcie dla PiS jest o 14-18 pkt proc. – aż półtora raza! – wyższe niż w ostatnich sondażach:

  • Kantar Millward Brown z 27 marca – 28 proc. na PiS;
  • IBRiS z 5 kwietnia – 32 proc.;
  • Kantar Public z 9-10 kwietnia – 29 proc. W tym ostatnim PiS przegrywał z koalicją PO z Nowoczesną.

Po drugie, poparcie dla PiS wg CBOS nie tylko nie spadło w wyniku afery z nagrodami dla rządu Beaty Szydło, ale PiS wręcz umocnił swą pozycję. Tylko raz, w październiku 2017, partia Kaczyńskiego miała wyższe notowania – 47 proc. (statystycznie jest to taki sam wynik).

Rzut oka (OKO.press) na cztery poniższe wykresy pokazuje, że w trzech pracowniach PiS w marcu-kwietniu 2018 traci, a w CBOS utwierdza hegemonię.

Poparcie dla PiS, PO i Nowoczesnej. Wybory 2015 i sondaże CBOS

Poparcie dla partii w sondażach pracowni IBRIS 2015-2018

Żródło: ewybory.eu

Poparcie dla PiS, PO i Nowoczesnej. Sondaże telefoniczne Kantar Millward Brown od wyborów 2015 roku

Widać to także z porównania dwóch sondaży Kantar Public na zamówienie PO, w których badani mieli do wyboru koalicję PO – Nowoczesna.

Notowania PiS i koalicji PO + .N w dwóch sondażach Kantar Public

Sondaż 20 marca 2018
 
Sondaż 9-10 kwietnia 2018

.

Oskarżenia o oszustwo zostawmy Jakiemu i Kaczyńskiemu

Wszystkie cztery sondaże robione były między 27 marca a 10 kwietnia, już po pokazaniu „pazurków” (obronie nagród dla rządu) przez Beatę  Szydło 22 marca w Sejmie. Dwa ośrodki – Kantar Public i CBOS – prowadziły badania po próbie ratowania wizerunku partii przez Jarosława Kaczyńskiego, który 5 kwietnia zapowiedział cięcie zarobków politykom. Nie wydaje się zatem, by różnice wyników można było tłumaczyć innym momentem badania.

Nie ma też większych różnic w deklarowanej frekwencji. W sondażu Kantar Public i CBOS jest ona wręcz identyczna – 69 proc.; co oznacza, że z 1000 badanych osób, w sondażu zostaje 690 i to one podają swoje preferencje partyjne.

Fundacja CBOS powołana w 1982 roku działa pod nadzorem premiera, jest finansowana z budżetu państwa, a w jej Radzie zasiadają przedstawiciele rządu, prezydenta, rządu i obu izb parlamentu.

Jednak OKO.press kategorycznie odrzuca insynuacje, że badania CBOS są fałszowane, zwłaszcza, że szefową placówki jest szanowana socjolożka prof. Mirosława Grabowska.

Zostawmy takie „interpretacje” niedouczonym i bezczelnym politykom, takim jak Patryk Jaki, który po publikacji badania Kantar MB  oskarżał TVN o manipulowanie sondażem poprzez zadawanie „pytania podprowadzającego”, czy Jarosław Kaczyński, który insynuował  w typowy dla siebie sposób: „Wiemy jak te badania [Kantar MB – red.] są prowadzone i w związku z tym jesteśmy pełni optymizmu”.

Metoda domowa sprzyja partiom władzy, czyli efekt ankietera

Jak widać na wykresach, CBOS tradycyjnie uzyskuje poparcie dla PiS wyższe o kilka a nawet kilkanaście punktów proc. niż trzy pozostałe pracownie.

Różnica jest tak systematyczna, że skłania do szukania specyfiki CBOS.

Narzucająca się odpowiedź brzmi: CBOS jako jedyny z czterech ośrodków systematycznie stosuje metodę bezpośrednią, tzw. face to face (twarzą w twarz), w mieszkaniu respondenta/tki, pozostałe placówki – zbierają ankietę przez telefon.

Różnice między sondażami telefonicznymi a bezpośrednimi są zawsze takie same: face to face z ankieterem daje wyższe poparcie dla partii rządzącej. W poprzednich dekadach metoda bezpośrednia faworyzowała rządzące SLD, a potem PO.

Może to wiązać się ze spostrzeganiem przez osobę badaną sytuacji ankietowania jako oficjalnej, pozbawionej anonimowości. Przyjście ankietera poprzedza informacja nadesłana pocztą – tzw. karta zapowiedzi, z prośbą, by osoba badana była w domu.

Ankieter jawi się jako element jakiegoś „systemu”, być może powiązanego z „władzami”. Jacyś „oni” chcą poznać moje poglądy – myśli (słusznie) osoba badana. Może przy tym (niesłusznie) mieć wątpliwości, czy zapisywane na laptopie odpowiedzi rzeczywiście pozostaną anonimowe. „Jakby co, mają mnie w ręku…” – może pomyśleć.

Jednocześnie osoba badana wie, co dziś mówią rządzący PiS o swych przeciwnikach czy krytykach: że „gorszy sort”, „gestapo”, nie Polacy, nie patrioci itp.

To wszystko może budzić lęk, a lęk uruchamia zachowanie konformistyczne, niekoniecznie uświadomione.

Metoda badania – bezpośrednia czy telefoniczna – wpływa na wyniki nawet wtedy, gdy sondaże robi ta sama firma.

W zakończonym 11 kwietnia 2017 badaniu bezpośrednim Kantar Public zmierzył 38 proc. dla PiS i 19 proc. dla PO. W sondażu telefonicznym z 12 kwietnia 2017 ten sam Kantar Public uzyskał 28 proc. dla PiS i 27 proc. dla PO.

Więcej prawdy przez telefon

Ktoś mógłby sądzić, że bezpośrednia rozmowa we własnym domu będzie dawać bardziej trafny pomiar postaw politycznych niż szybki telefon, bo osoba badana ma czas do namysłu, może zobaczyć listę partii do wyboru… A jednak jest odwrotnie.

Jak wynika z analiz socjologów SWPS (Maksymiliana Bieleckiego, Mikołaja Cześnika i Michała Wenzla), sondaże telefoniczne przed wyborami prezydenckimi 2015 dawały lepsze prognozy niż metoda bezpośrednia. Podobnie było w wyborach prezydenckich 2010.

Po wyborach 2010 komisja naukowców pod przewodnictwem prof. Henryka Domańskiego stwierdziła oficjalnie, że sondaże telefoniczne trafniej odtwarzają preferencje Polaków.

Na trzy dni przed wyborami 2015 TNS Polska robił badanie metodą telefoniczną i bezpośrednią. W pierwszej niemal trafił (prognozował dla PiS 37,8 proc. a dla PO 24,1 proc.), w drugiej znacząco się pomylił (32,5 proc. i 26,3 proc.). W wyborach było: 37,58 i 24,09 proc.

Wyborca PiS częściej siedzi w domu

Lepsze wyniki PiS w badaniach bezpośrednich mogą mieć także drugi, trywialny powód. Mimo wysiłków CBOS, próba domowa może być skrzywiona, bo łatwiej zastać w domu osoby mniej aktywne zawodowo, starsze, mieszkańców wsi i mniejszych miast.

To sprawia, że w próbie face to face nadreprezentowany może być tzw. elektorat ludowy, który w większym stopniu niż pozostali badani popiera PiS. Tu zresztą ostatnie sondaże telefoniczne i badanie CBOS – choć w jednym się zgodziły! – prowadzą do podobnych wniosków.

W sondażu Kantar Public z 9-10 kwietnia, poparcie dla PiS:

  • wśród dwudziestolatków (18-29 lat) wynosi tylko 21 proc. Opozycja wygrywa tu zdecydowanie (31 proc.), silny jest też Kukiz’15 – 20 proc. PiS był górą tylko w kategorii 50-59 lat: 41 do 26 proc.;
  • PiS miał znaczną przewagę wśród osób z wykształceniem podstawowym: 40 do 29 proc., a opozycja wśród absolwentów uczelni wyższych: aż 46 do 18 proc.;
  • przewaga PiS nad opozycją jest znaczna na wsi: 34 do 25 proc., ale opozycja miażdży PiS w miastach powyżej 500 tys.  mieszkańców: 48 do 17 proc.

CBOS podaje podobne zależności, tyle że liczby PiS są znacznie wyższe. Partię Kaczyńskiego wybrało:

  • 58 proc. badanych na wsi;
  • 60 proc. ankietowanych z wykształceniem podstawowym, gimnazjalnym oraz zawodowym;
  • 67 proc. rolników, 62 proc. rencistów, 58 proc. emerytów, 53 proc. bezrobotnych.

Według CBOS na PO głosowaliby częściej ankietowani:

  • 33 proc. z miast ponad 500 tys. mieszkańców;
  • 21 proc. z wykształceniem wyższym.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym