04 września 2019

Cysterny ekologicznego wstydu. Spalą ze 20 tys. litrów. Morawiecki: "Stoimy z taką cysterną koło szkoły..."

"Staniemy z taką cysterną koło szkoły i wiemy, że to jest te 40-50 tys. zł na światłowody, tablice interaktywne, podwyżki dla nauczycieli" - przeliczał Morawiecki oszczędności z likwidacji "patologii pana Schetyny". Ale "cysterny wstydu" spalą 20 tys. litrów paliwa, będą rozjeżdżać drogi i straszyć kierowców. Ten "pojedynek na szosie" nie udał się PiS

Morawiecki i Brudziński chcieli "wrobić w cysternę" PO i PSL, ale wrobili się sami w ryzykowną metaforę.

Nie widząc tego zarówno premier Mateusz Morawiecki, jak szef sztabu PiS Joachim Brudziński byli najwyraźniej dumni z tego grepsu. Stanęli obaj w okolicy dawnego przejścia granicznego w Świecku na tle trzech olbrzymich cystern oklejonych logiem PO i PSL (z twarzami Grzegorza Schetyny i mniejszego Władysława Kosiniaka-Kamysza) oraz napisem "Cysterny wstydu". Do tego objaśnienia, jak kolosalne straty ponieśli Polacy w wyniku "nielegalnego obrotu paliwem w latach 2008-2015 (rządy PO-PSL)".

Przekaz "cystern" oparty jest prostej figurze:

  • PO-PSL kradli lub przyzwalali na kradzież, PiS to zatrzymał;
  • z tych odzyskanych pieniędzy PiS uszczęśliwia obywateli;
  • jakby PO czy PSL wróciły do władzy, to znowu zaczną się kradzieże i nie będzie na 500 plus, emerytury i tablice interaktywne.

Cysterna jest zatem symbolem przekrętów z czasów PO-PSL, ale zarazem jest jak jeżdżąca skarbonka, w której PiS wozi obywatelom zaoszczędzone po ukróceniu złodziejstwa środki na programy społeczne. Już choćby z tego powodu pomysł jest ryzykowny, bo cysterna jest zarazem zła i dobra.

Także z innych powodów jest ryzykownym narzędziem politycznej komunikacji.

Ile 500 plus straciły dzieci na każdej cysternie?

"Konwój wstydu ma uświadomić Polakom, jak dziurawy był system finansów publicznych, kiedy odpowiadali za niego politycy PO-PSL. Ten system przypominał dziurawy spichlerz, z którego bez kontroli wysypywało się zboże" - rzucił metaforą Brudziński, jakby stał na tle kombajnu zbożowego.

Na szczęście odkąd za finanse odpowiada PiS, "spichlerz nie tylko został załatany i zboża zaczęło przybywać, ale zaczęło go wystarczać na to, aby w sposób odpowiedzialny i sprawiedliwy dzielić się zbożem z obywatelami" - podsumował Brudziński.

"Skalę, z jaką mieliśmy do czynienia, niech wyjaśnią następujące liczby. Za rządów PO-PSL odnotowywano wjazd do Polski, często z nieodległej rafinerii Schwedt, ok. 750 cystern. Za naszych poprzedników było ok. 20 kontroli takich cystern dziennie, a odkąd przejęliśmy odpowiedzialność za państwo, dzisiaj jest ich ok. tysiąca dziennie. W pierwszym roku naszych rządów liczba cystern wjeżdżających do Polski zmalała z 750 zmalała do 150, przy jednoczesnym gwałtownym wzroście dochodów firm zajmujących się legalnym obrotem paliwa. Według wyliczeń Ministerstwa Finansów na wjeździe jednej cysterny z nielegalnym paliwem budżet państwa tracił ok. 40 tys. zł, co z kolei - przy liczbie 600 nielegalnych cystern dziennie - daje ok. 25 mln zł straty dziennie".

Następnie dłuższy monolog (25 minut, przerwane pytaniem dziennikarza) wygłosił Mateusz Morawiecki. Na początek groźnie się przejęzyczył mówiąc o Brudzińskim "prezes PiS" (co tamten skorygował), potem cierpliwie przeliczał straty z wjazdu nielegalnych cystern na różne dobra, które rozdaje PiS.

Wyszło mu, że co 22 sekundy jedno dziecko było "za czasów pana Schetyny pozbawiane rocznego wsparcia 500 plus". I aby to lepiej zobrazować odczekał 22 sekundy, patrząc na zegarek. "Jest 22 sek. Jedno dziecko zostało pozbawione przez ten bandycki proceder 500 plus".

Przeliczał szmuglowane paliwo na kolejne dobra: dodatkowe emerytury, drogi lokalne. I przeciwstawiał to cały czas "niefrasobliwości partii pana Schetyny, patologii czasów poprzednich".

Metafora poniosła go dalej: "stoimy z taką cysterną pod szkołą, a wiemy, że to jest te 40-50 tys. zł na światłowody, tablice interaktywne, na sprzęt, na podwyżki dla nauczycieli".

Nie jest oczywiste, czy ustawianie wielkiej, zatruwającej powietrze cysterny akurat pod szkołą jest dobrym pomysłem, z uwagi choćby na zagrożenie wypadkiem.

Schetyna jako ojciec chrzestny?

W monologu na granicy logorei premier mówił też o niekontrolowanym wycieku do Wisły w "Warszawie pana Trzaskowskiego" i "zagrożeniu królowej rzek". O liderze KO powtarzali z Brudzińskim, że "czmychnął ze swej pieczary w Warszawie do pieczary we Wrocławiu przed panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim".

Morawiecki wracał do przeszłości PO-PSL: "To złodziejstwo przekraczało wszelkie granice, dosłownie i w przenośni, bo jesteśmy akurat na granicy. Mario Puzo twórca Ojca chrzestnego napisał, że jeden bandyta, który zna się na księgowości, potrafi bardziej okraść społeczeństwo niż tysiąc bandytów z pistoletami. Trzeba było się zabrać za tych bandytów w białych kołnierzykach".

"Czy było to świadome zaniechanie? - zastanawiał się Brudziński. - Indolencja, głupota albo gdzieś nad tym wszystkim był ojciec chrzestny, który na to pozwalał" - nie powiedział, że jeżdżący od dziś na cysternach Schetyna jest tym ojcem chrzestnym, ale niewykluczone, że komuś takie skojarzenie się nasunęło.

Polemikę z zarzutami PiS o nieszczelnej granicy, aferze paliwowej i dziurawym systemie podatkowym VAT, podjął na szybko Zbigniew Konwiński z PO.

OKO.press - tym razem - nie wchodzi w meritum sporu, choć autor tego artykułu jeszcze w "Wyborczej" redagował sporo tekstów o kolejnych aferach paliwowych, m.in. wyśledzonej przez "Wyborczą" aferze alchemików (z 2002 roku). W OKO.press opisywaliśmy niedawno zmiany luki VAT na przestrzeni lat oraz przyczyny tych zmian - rząd Prawa i Sprawiedliwości ma realne osiągnięcia w jej zmniejszaniu, choć regularnie je przeszacowuje, niekiedy przywłaszcza sobie też działania poprzedników z końcówki ich rządów.

Tym razem zajmiemy się jednak tylko metaforą zastosowaną przez PiS i jej materialnym nośnikiem, jakim jest cysterna.

Cysterna, czyli ryzykowny symbol

Cztery cysterny (trzy były w Świecku a czwarta w Krynicy, żeby kłuć w oczy ekspertów i polityków PO na Forum Ekonomicznym) mają aż do wyborów jeździć po Polsce. Zakładając, że każda z nich będzie się poruszać średnio 6 godzin dziennie, przejedzie ok. 400 km spalając ok. 160 litrów paliwa. Załóżmy, że będą jeździć łącznie przez 30 dni (bez weekendów). Daje to razem blisko 20 tys. litrów paliwa.

Zatrucie powietrza ze spalenia 20 tys. litrów paliwa nie wywoła efektu, który wychwyciłyby stacje pomiaru czystości powietrza, ale jest wyrazem lekceważenia problemu zanieczyszczenia środowiska, zapewne raczej z bezmyślności niż arogancji.

To rzecz jasna bardzo arbitralne szacunki, bo PiS nie ujawnił szczegółów kampanii.

Cysterny stanowią też zagrożenie dla dróg, zwłaszcza przy upalnej pogodzie, mogą niszczyć nawierzchnię. Ucierpią zwłaszcza drogi lokalne.

Stanowią także zagrożenie dla ruchu, ich wyprzedzanie jest niebezpieczne. Jako pojazdy kojarzą się kierowcom jak najgorzej. W internecie jest masa filmików o wypadkach z udziałem cystern.

Cysterny niosą negatywne skojarzenia jako pojazdy ogromne, kłopotliwe na drodze, groźne dla kierowców, szkodliwe dla dróg i środowiska.

W wystąpieniu w Świecku Mateusz Morawiecki cytuje "Ojca chrzestnego" (1972). Rok wcześniej powstał inny kultowy film Stevena Spielberga "Pojedynek na szosie" (1971), swego rodzaju western drogi, w którym tym złym jest właśnie kierowca gigantycznej cysterny, a właściwie ona sama, bo twarzy kierowcy nie widzimy.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne