0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jazwieck...

„Ja, oczywiście, nie zamierzam wpływać w żaden sposób na politykę kadrową Instytutu Socjologii PAN – nie jest to moja rola.

Natomiast na pewno będę rewidował swoje decyzje finansowe, bo ja nie będę finansował na większą skalę instytutu, który utrzymuje tego rodzaju ludzi, którzy po prostu obrażają Polaków",

powiedział minister edukacji Przemysław Czarnek w TVP info 24 kwietnia.

„Ten rodzaj ludzi", to oczywiście prof. Barbara Engelking, dyrektorka Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, która 19 kwietnia w TVN 24 mówiła o rzeczywistej skali polskiej pomocy Żydom podczas II wojny światowej. A ta opowieść, poparta badaniami naukowymi, nie koresponduje z historyczną propagandą władzy (niżej w tekście dokładne cytaty z prof. Engelking).

„To jest skandal i bezczelność nieprawdopodobna tej pani, zresztą nie pierwszy raz. Ta pani nie rozumie tego, co się działo w czasie II wojny światowej w Polsce. Ta pani nie rozumie dramatu, chociażby rodziny Ulmów, a to jest tylko przykład. Ta pani bezczelnie obraża Polaków", mówił Czarnek.

Zapowiedział też badania, których celem będzie udowodnienie tezy prawicy o tym, że Polacy masowo ratowali Żydów podczas wojny.

Jednak to ta pierwsza zapowiedź wywołała głośną reakcję przede wszystkim środowisk naukowych. Bo to zupełnie niezawoalowana groźba ręcznego sterowania instytutem oraz represji za prowadzenie badań.

View post on Twitter

Przeczytaj także:

Nie będziemy podnosić pensji szkalującym

Swoją groźbę Czarnek powtórzył w rozmowie w RMFFM 25 kwietnia. Mówił m.in. o podnoszeniu wynagrodzeń naukowcom i naukowczyniom. „Nie będę podejmował decyzji pozytywnych [podnoszenia pensji] w stosunku do naukowców, którzy obrażają Polaków", mówił min. Czarnek. „Nie będę dawał pieniędzy na naukowców, którzy obrażają Polaków" – zagroził.

Czy Czarnek może się obrazić i nie finansować?

Teoretycznie nie może: PAN jest instytucją niezależną. W praktyce jednak finansowanie akademii — zwłaszcza instytutów zajmujących się naukami humanistycznymi i społecznymi — zależy od dotacji budżetowej, która jest zawsze za mała.

20 kwietnia 2023 roku prof. Marek Konarzewski, prezes PAN, ogłosił, że części instytutów PAN brakuje pieniędzy nawet na wypłacanie pensji minimalnej wymaganej przez regulacje państwowe (profesor tytularny zarabia nieco mniej, niż wynosi dziś średnia krajowa).

„Instytuty żyją w permanentnej biedzie. To jest stan zastany” — powiedział PAP prezes Akademii.

Według prof. Konarzewskiego brakuje ok. 63 mln złotych na pensje oraz ok. 180 mln złotych na pokrycie bieżącej działalności.

Co więcej, już w marcu 2023 roku ministerstwo odrzuciło odwołanie IFiS PAN — w którym pracuje prof. Engelking. Instytut otrzymał bardzo niską kategorię naukową. Ministerstwo, które zwykle uznaje odwołania, to akurat odrzuciło. OKO.press słyszało pogłoski, że chodziło m.in. o Centrum Badań nad Zagładą oraz o publiczną aktywność prof. Andrzeja Rycharda, socjologa i dyrektora instytutu, który od lat krytykuje publicznie rządzących. Takie pogłoski oczywiście są niemożliwe do weryfikacji.

„Zrobiliśmy błędy w tym, jak ten dorobek wprowadziliśmy do systemu w terminie ewaluacji (choć też w odwołaniu wskazaliśmy na błędy samego systemu, które teraz zostały naprawione); odwołanie odrzucono, stawiając zasadę praworządności ponad kluczową dla postępowania administracyjnego zasadą prawdy" — napisał na Facebooku dr Mikołaj Ratajczak, socjolog.

Co powiedziała prof. Engelking?

W 80. rocznicę powstania w getcie warszawskim badaczka dziejów Zagłady prof. Barbara Engelking udzieliła wywiadu Monice Olejnik w TVN24. (można go w całości obejrzeć tutaj).

To, co powiedziała, rozwścieczyło prawicę i jak widać wścieka ją nadal po pięciu dniach. Co powiedziała?

„To wcale tak nie było, że około nich się uwijali Polacy, którzy chcieli im pomagać. To tylko w fałszywej propagandzie może tak wygląda” – mówiła prof. Engelking o Żydach ukrywających się po „aryjskiej stronie” getta.

„Naprawdę groziło im na co dzień największe niebezpieczeństwo ze strony Polaków i sąsiadów (…) już przy wychodzeniu z getta były całe szajki, które obserwowały ludzi wychodzących, podchodziły i zaczepiały. To był pierwszy moment, kiedy trzeba było się okupić. Później często na ulicy kogoś z mniej aryjskim wyglądem albo kogoś, kto zachowywał się w sposób, który wskazywał na to, że się boi [szantażowano]” – opowiadała Engelking.

Podkreślała, że szmalcownictwo było rozpowszechnione, a pomagali nieliczni.

Prof. Engelking mówiła także, iż atmosfera otaczająca powstanie w getcie nie była zawsze życzliwa. Przypomniała, że wbrew powtarzanym także przez polityków tezom nie tylko w Polsce ukrywającym Żydów groziła kara śmierci. Oraz, że chociaż śmierć im groziła, to kara często nie była wykonywana (co propaganda rządowa często przemilcza).

„Żydzi się nieprawdopodobnie rozczarowali do Polaków w czasie wojny. Żydzi wiedzieli, czego się od Niemców spodziewać. Niemiec był wrogiem. Ta relacja była bardzo klarowna. Relacja z Polakami była dużo bardziej złożona”.

„Polacy zawiedli po prostu. Byli tacy, którzy w czasie, kiedy getto płonęło, stali na dachach i przyglądali się. Byli tacy, którzy bawili się przy karuzeli. Byli tacy, są opisy, którzy patrzyli na to, jak na jakieś walki plemienne” – mówiła prof. Engelking.

„Naprawdę Żydzi byli nieprawdopodobnie osamotnieni w czasie powstania w getcie warszawskim.

Byli oczywiście Sprawiedliwi, którym się należy cześć i szacunek, i których, jak powtarzam, było bardzo niewielu".

Na jej słowa zareagował już wcześniej m.in. premier Mateusz Morawiecki, a jego wypowiedź sprawdzaliśmy tutaj:

Postępowanie KRRiT

W sprawie programu Moniki Olejnik zostało wszczęte postępowanie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Przewodniczący Maciej Świrski napisał na TT: „W Polsce każdy, korzystając z wolności słowa, może powiedzieć dowolną bzdurę i kłamać. Rolą dziennikarzy jest reagowanie na kłamstwa, bo prawo Prasowe nakazuje im podawanie rzetelnych informacji. Jeśli gość programu łże, to dziennikarz ma widzom powiedzieć, że jest to kłamstwo".

Dominik Tarczyński woła prokuratora

Poseł Dominik Tarczyński (PiS) zapowiedział także złożenie wniosku do prokuratury. Jego zdaniem prof. Engelking „obraziła naród polski”.

„Dosyć tego! Dosyć dziesiątek lat plucia na nas i obrażania całych narodów!”– grzmiał polityk Prawa i Sprawiedliwości w programie „Strefa Starcia” na antenie TVP Info.

;

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze