Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Komentując swój sondaż IBRiS z 27-28 marca „Rzeczpospolita” ogłasza poprawę notowań partii rządzących po wdrożeniu programu CPN oraz wzrost PiS i spadek KKP Grzegorza Brauna.

Ten pierwszy wniosek jest pochopny i wynika z obyczaju medialnego, że każda pliszka swój ogonek chwali, czyli porównuje wyłącznie „swoje sondaże” (o czym na końcu tekstu).

Tezę o ruchach PiS (w górę) i KKP (w dół) sprawdzimy analizując wszystkie osiem sondaży IBRiS z 2026 roku (w tym dwa zamówione przez „Rz”).

Jak już pisaliśmy w OKO.press, pierwsze sondaże po nominacji Przemysława Czarnka na kandydata na premiera PiS (7 marca 2026), wskazywały na skuteczność tego ruchu: w czterech sondażowniach (na pięć) PiS się wzmocnił, a Konfederacja osłabła. Porównywaliśmy wtedy poparcie PiS z łącznym poparciem obu Konfederacji: Wolność i Niepodległość Sławomira Mentzena oraz Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

Przeczytaj także:

Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 27-28 marca przynosi relatywnie słabszy wynik KKP Grzegorza Brauna – 7,5 proc. (co przełożyłoby się na ok. 7,9 proc. w wyborach).

Czy to skutek zagrywki Czarnkiem? Przypomnijmy, że celem Jarosława Kaczyńskiego jest odzyskanie choćby części ogromnych (10-11 pkt proc.) strat, jakie poniósł od wyborów 2023 roku, które przecież PiS wygrał z wynikiem 35,4 proc. Większość utraconego elektoratu wylądowała w szeregach obu Konfederacji, które startując razem w wyborach 2023 roku, uzyskały 7,16 proc., a dziś wg sondaży Konfederacja Mentzena i KKP Brauna miałyby w sumie22-23 procent.

PiS w dół i w górę, KKP w górę i w dół

„Rzeczpospolita” porównuje wynik z końca marca wyłącznie z poprzednim sondażem IBRiS dla „Rz” (z końca lutego), pomijając sondaże tej samej pracowni dla Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. Aby lepiej uchwycić grę o elektorat na prawicy, przedstawimy je wszystkie.

Jak widać, w dwóch styczniowych sondażach PiS sięgał 27 proc. W kolejnych trzech na przełomie stycznia i lutego oraz w lutym partia Kaczyńskiego spadła do 22,7 proc., ale w marcu podniosła się na średnio 24,5 proc. Prognoza wyborcza dla PiS wynosi dziś, „po Czarnku” – 25,8 proc., co oznacza odbicie po lutowym dole – 23,9 proc. (czyli 11,5 pkt proc. mniej niż w wyborach 2023 roku). Teraz strata jest rzędu 9,9 pkt procentowych.

Sondażowe poparcie dla Konfederacji Mentzena okazuje się stabilne. W styczniu krąży wokół 12,4 proc., potem minimalnie rośnie: na 13,2 proc. w lutym i 13,7 proc. w marcu. Wygląda na to, że elektorat Konfederacji Wolność i Niepodległość z szansami na mocne 14 proc. w wyborach, trzyma się swojej partii niezależnie od wydarzeń, a lekceważenie sporu PiS/Prezydent – KO/rząd chroni Mentzena przed wstrząsami politycznymi.

Za to KKP jedzie kolejką górską. W styczniu Braun notował średnio 7,7 proc., w lutym skoczył na 9,4 proc., w marcu spadł na poziom stycznia 7,9 proc.

Ile PiS zabiera Konfederacjom?

Żeby te zmiany zobaczyć wyraźniej, pokażemy przewagę (w pkt proc.) PiS nad Konfederacją Korony Polskiej (słupki czarne), nad Konfederacją Wolność i Niepodległość (słupki brązowe), a także nad sumą notowań obu Konfederacji (słupki szare).

Jak widać, przewaga Kaczyńskiego na Mentzenem w styczniu wynosiła 14,6 pkt proc., ale w lutym spadła na łeb na szyję do 9,5 pkt proc. „Po Czarnku” lekko się podniosła na 10,8 pkt proc., bo choć Konfederacja się minimalnie wzmocniła, to PiS zyskał więcej.

Porównanie z KKP daje wyraźniejsze zmiany. Przewaga Kaczyńskiego nad Braunem w styczniu sięgała prawie 20 pkt proc., ale w lutym spadła do 13,3 pkt proc.

W marcu PiS odzyskał połowę tego, co stracił: przewaga wzrosła do 16,6 pkt proc.

Sumując poparcie obu Konfederacji zobaczymy, że w styczniu PiS miał 6,9 pkt proc. przewagi, ale w lutym z Konfederatami już tylko remisował (22,7 proc. do 22,6 proc.). W marcu odbił się na 2,9 pkt proc. przewagi, przy czym – jak widzieliśmy – ten zysk zawdzięcza słabszym notowaniom KKP.

Co się dzieje w głowach elektoratu prawicy

Można powiedzieć ogólnie, że w sondażach IBRiS odnotowaliśmy w lutym sondażową katastrofę PiS i wzrost obu Konfederacji z większym udziałem KKP, ale w marcu PiS odzyskał połowę tego, co stracił, przy czym

przypływ wyborców do Kaczyńskiego był mniej więcej równoliczny z odpływem od Brauna.

Może to sugerować, że są to ci sami wyborcy, których Braun Kaczyńskiemu ukradł, a teraz go zdradzili.

Dlaczego tak mogło się stać?

Zasługa Czarnka? Przemyslaw Czarnek miał przywrócić aktualność starego sloganu Kaczyńskiego, że na prawo od PiS może być tylko ściana. Pojechał po prawicowej bandzie. Jako głośny i duży mężczyzna, mocny w gębie i wyraźnie zachwycony sobą, podrasowany w agresji skierowanej na wszystko, co „lewackie”, unijne, „zielone” i oczywiście na Donalda Tuska, miał porwać wyborców o konfederackich upodobaniach.

Dorzucenie opowieści o chrześcijańskich korzeniach Polski, przeciwstawionej „brukselsko-niemieckim szwindlom”, miało dodatkowo zachęcić do powrotu sympatyków Brauna. Kaczyński liczył, że Czarnek wpisze się w światową koniunkturę przemocowców, „nowych Rasputinów”, „politycznych chamów”, dla których rozum i prawda nie mają już znaczenia, a liczą się hałas i zasięgi.

Wszystko wskazuje na to, że zadziałało to na elektorat KKP, który jest bliższy wyborcom i wyborczyniom PiS pod względem starszego wieku i niższego wykształcenia niż silnie męski i młodszy elektorat Mentzena, który okazał się wierniejszy Konfederacji.

Braun wciśnięty w ścianę. Lider KKP przebija się do opinii publicznej aktami przemocy, które dają mu rozgłos (gaśnica stała się wręcz symbolem jego ruchu) oraz ekstremalnymi wypowiedziami, które na zasadzie prawicowej aberracji mają dowodzić odwagi i ideowości lidera.

Teraz słowa Brauna bledną. Kiedy mówi, że „eurokołchoz to Trzecia Rzesza i Związek Sowiecki w jednym”, Kaczyński nie ustępuje, że Unia stała się „czwartą rzeszą niemiecką”. Kiedy definiuje program SAFE, że „Niemiec ma wyprodukować po to, żeby Ukrainiec dostał, po to, żeby Polak zapłacił”, dorównuje mu Czarnek w Sejmie, że SAFE to oszukiwanie Polaków „niemiecką pożyczką”. Pewien wyjątek stanowi poparcie Brauna dla stanowiska kiboli w sprawie nowelizacji kodeksu postępowania karnego.

PiS z Nawrockim. W marcu głos PiS wybija się w najgłośniejszych sporach politycznych. Awantura o SAFE przywraca logikę duopolu KO (rząd) kontra PiS, a prezydent Nawrocki występuje w jednym szeregu z Kaczyńskim. Podobnie z wetem nowelizacji kodeksu postępowania karnego, a także z wizytą Nawrockiego u Victora Orbána czy przyjęciem przysięgi od sędziów Trybunału Konstytucyjnego. We wszystkich tych kwestiach Nawrocki realizuje postulaty PiS, a PiS stoi za nim murem. To dodaje Kaczyńskiemu politycznej powagi (gravitas), a część wciąż wysokiej popularności prezydenta spływa na PiS.

Przy tak nasilonej polaryzacji Konfederacja próbuje dalej grać tym, że jest siłą antysystemową, przeciwną zarówno obecnej władzy KO, jak i ich poprzednikom z PiS (np. w kwestii TK), po swojemu wyrażając poparcie dla odrzucenia unijnego SAFE.

Potwory z nory Brauna? Głosząc konieczność opuszczenia eurokołchozu (Unii Europejskiej) i snując zgodne z propagandą kremlowską tezy o banderowskiej prowokacji dronowej (drony nad Polską we wrześniu 2025 miałaby wysłać Ukraina, żeby nas wciągnąć do wojny) Braun wykracza poza granice rozsądku nie mówiąc o interesie narodowym.

Niewykluczone, że skrajność jego wystąpień zaczyna powoli docierać do elektoratu. Także najnowsza propozycja Brauna, by Polki i Polacy płacili podatki w zależności od liczby dzieci, może okazać się zbyt ekstrawagancka nawet dla najbardziej katolicko-konserwatywnego wyborcy, zwłaszcza jeśli ma bezdzietnego wnuka lub córkę singielkę.

Drugi czynnik dopiero zaczyna działać, ale może pogrzebać szanse Brauna. Chodzi o osoby, którymi ten polityk się otacza i chce umieścić na swoich listach.

Janusz Waluś (morderca z RPA), Stan Tymiński (kontrkandydat premiera Mazowieckiego w wyborach 1990 roku), a także Janusz Korwin-Mikke, Monika Jaruzelska czy Paweł Lisicki – to wszystko postaci zużyte w życiu publicznym, a ich rozpoznawalność nie równoważy potencjału odpychania.

Jak powiedziała w TOK FM Karolina Lewicka, także politycy Konfederacji Mentzena liczą na to, że kiedy Braun zarejestruje listy wyborcze, poparcie mu spadnie, bo "wszystkie potwory wyjdą z nory”.

Tak czy owak, złe prognozy dla liberałów

W cytowanym tekście o sondażu IBRiS „Rzeczpospolita” stwierdza, że po czwartkowej (26 marca) decyzji rządu, która ma ograniczyć wzrost cen benzyny i ropy wszystkie partie rządzące zanotowały lekki wzrost poparcia.

Rzecz w tym, że „Rz” porównuje wynik KO (32,4 proc.) z poprzednim swoim badaniem z końca lutego, w którym KO uzyskała najgorszy wynik w ośmiu sondażach pracowni IBRiS w tym roku (30,1 proc.). Jeszcze bardziej naciągana jest teza o wzroście notowań PSL (4,5 proc.) czy Polski 2050 (1,8 proc.), bo wzrosty wynoszą ułamki pkt proc.

Jak w szerszej perspektywie wyglądają notowania partii koalicyjnych? Czy ruchy elektoratów prawicowych mają wpływ na stan gry sił liberalno-lewicowych z prawicą? Zobaczmy to na wykresie:

Jak widać, suma poparcia dla ugrupowań, które w 2023 roku tworzyły antypisowską koalicję wyborczą (KO, Lewica, TD) waha się od 42,6 proc. do 46,6 proc. i tylko trzy razy jest minimalnie wyższe (o średnio 1,5 pkt proc.) niż poparcie dla trójki: PiS + Konfederacja + KKP. Poparcie dla prawicy waha się od 44,9 proc. do 47,5 proc. i pięć razy jest wyższe (o ok. 3 pkt proc.) niż notowania sił liberalno-lewicowych.

Oznacza to zasadniczą zmianę układu sił w porównaniu z wyborami 2023, w których siły liberalno-lewicowe zebrały razem aż 53,71 proc., a PiS z Konfederacją (wtedy jedną) tylko 42,54 proc.

Strata prawicy wynosiła ponad 11 pkt proc. Dziś mamy sondażowy remis ze wskazaniem na prawicę.

Na usprawiedliwienie sił liberalno-lewicowych trzeba dodać, że w wyborach 2023 roku w ramach koalicji lewicowej startowała Partia Razem, a dziś jej notowania (w sondażach IBRiS ok. 3-4 proc.; według średnich wszystkich sondaży – 3,2 proc.) nie doliczają się do bloku antyprawicowego.

Nie dość, że koalicja rządząca straciła ogromną przewagę, to PSL tylko sporadycznie osiąga próg wyborczy 5 proc.: wg IBRiS popiera je ok. 4 proc. (od 3,7 do 5,4 proc.), a według średniej wszystkich sondaży jeszcze mniej – 3,1 procent. Polska 2050 szoruje po sondażowym dnie. A to oznacza, że tylko głosy na KO i Lewicę przeliczają się na mandaty. Poparcie KO waha się niewiele od 30,1 do 32,4, co wskazuje na to, że Donald Tusk dotknął (wysokiego) sufitu i ani sukcesy rządu, ani porażki opozycji nie pozwalają go przebić.

W żadnej z prognoz wyborczych opartych na ośmiu sondażach IBRiS potencjalni koalicjanci KO + Lewica nie zyskaliby nawet 220 mandatów, choć w każdej z nich KO miałaby największy, nawet 190-osobowy klub. Czyli tak jak PiS, który w wyborach 2023 zdobył 194 mandaty.

¹ Partia Centrum, która jest potencjalnym bytem politycznym, po rozłamie Polski 2050 nie pojawia się w sondażach lub nie ma żadnego poparcia.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze